Patchworkowa marynarka

Już ponad rok minął od chwili, gdy opublikowałem wpis Patchworkowy madras, o specyficznych letnich marynarkach wykonanych ze zszywanych ze sobą kwadratowych skrawków kraciastej, cienkiej bawełny, zwanej madrasem. Postanowiłem wówczas, że muszę sobie sprawić taką marynarkę. Okazało się to jednak trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Problem polegał na tym, że o ile marynarki z patchworkowego madrasu są dość popularne i chętnie noszone w Stanach Zjednoczonych (są jednym z wyróżników stylu preppy), o tyle w Europie praktycznie nie występują. Pomyślałem sobie, że najlepszym sposobem będzie po prostu uszycie takiej marynarki. Ale tutaj również natknąłem się na barierę. Bo, żeby coś uszyć, trzeba mieć tkaninę. Wyobrażałem sobie, że producenci tkanin oferują gotowe patchworki, czyli zszyte ze sobą kwadraty kraciastych tkanin, oczywiście odpowiednio dobrane kolorystycznie. Wyobrażałem sobie, że można wybierać z katalogu różne patchworki, w tonacjach a to czerwonej, a to niebieskiej, a to jeszcze innej. Niestety byłem w błędzie. Okazało się, że jeśli chce się uszyć coś z patchworkowego madrasu, to trzeba go najpierw stworzyć. Czyli kupić kilka różnych tkanin z bawełny madras (dbając o to, żeby zarówno rodzaj splotu, jak i gramatura były takie same), pokroić je na małe kwadraty, a następnie pozszywać je ze sobą według ustalonego klucza (czyli mówiąc inaczej według ustalonego projektu). Bo istota takiej patchworkowej tkaniny polega na tym, że poszczególne jej fragmenty pochodzą z tkanin o różnych wzorach i kolorach, ale pasujących nawzajem do siebie. Patchworkowa marynarka okazała się nie lada wyzwaniem.

W związku z opisanymi trudnościami, zrezygnowałem z tworzenia własnego patchworku i szycia marynarki, i postanowiłem się skupić na znalezieniu marynarki gotowej. Na amerykańskiej stronie firmy Ralph Lauren znalazłem wprawdzie coś interesującego, ale cena (ponad 750 USD) była zdecydowanie zniechęcająca. Ciekawe, że w aktualnej ofercie nie ma już marynarki patchworkowej, jest natomiast marynarka ze zwykłego madrasu. Ale znów ta cena…

Koniec końców postanowiłem upolować swoją marynarkę na amerykańskim e-Bayu. Jest ich tam całkiem sporo, w bardzo różnych cenach, ale wszystkie w rozmiarach o trzy, cztery numery powyżej moich potrzeb. Ci Amerykanie muszą być chyba jakimiś wielkoludami. Ostatecznie znalazłem coś, co było zbliżone rozmiarowo do moich gabarytów. Marynarkę trzeba było tylko skrócić, zwęzić w ramionach i talii i zdecydowanie zwęzić rękawy. Przeróbek podjęła się firma Van Thorn, a efekt tych przeróbek widać na poniższych zdjęciach. Daleko jest do ideału, ale też nie jest źle. Mocną stroną są bez wątpienia ładne szerokie klapy, ale guzik mógłby być położony nieco wyżej. Zresztą oceńcie sami.

Pozostałe składniki moich stylizacji: koszule – Próchnik, Tommy Hilfiger; spodnie – Brax, Gardeur; kapelusze – Panama Hat, Szarmant; buty lotniki – Bexley (patynowane przez TheShine); muszki – HisOutfit, Bowtieswala; poszetki – Brand Collection, Bowtieswala; skarpetki – Happy Socks; szelki – Profuomo; okulary – Persol. Autorką zdjęć jest Małgorzata Adamska.

21 komentarzy

  1. spokojny 27/06/2016
  2. Blog Ozonee 27/06/2016
    • Chris 27/06/2016
  3. Becausepantsmaketheman 27/06/2016
  4. Tomasz W 27/06/2016
    • Jan Adamski 27/06/2016
      • Tomasz W 27/06/2016
  5. Paweł 27/06/2016
    • Jan Adamski 27/06/2016
      • Mad 27/06/2016
  6. KarloS 27/06/2016
    • Jan Adamski 28/06/2016
  7. Maciej 28/06/2016
  8. terok 28/06/2016
  9. Bardziej spokojny ;) 28/06/2016
  10. KRIS 29/06/2016
  11. Marek Adamski 29/06/2016
  12. Natalia 29/06/2016
  13. Simon 04/07/2016
  14. Męskie Spodnie 18/07/2016

Zostaw komentarz