Krawat czy muszka?

Krawat czy muszka? To pytanie każdy mężczyzna zadaje sobie przynajmniej dwa razy w życiu: przed studniówką i przed ślubem. Ja jestem zwolennikiem muszek jednak uważam, że muszka nie zawsze się sprawdza; czasami lepszy jest krawat. Muszka jest obowiązkowym składnikiem ubiorów formalnych: fraka (obowiązuje muszka biała) oraz smokingu (obowiązuje muszka w kolorze jedwabiu pokrywającego klapy marynarki, lub czarna). Ale już w przypadku garnituru wieczorowego sprawa nie jest oczywista. W takim przypadku założenie jednokolorowej, jedwabnej muszki nie jest błędem, jednak moim zdaniem, krawat jest bardziej naturalnym partnerem takiego garnituru. Założenie formalnej muszki do granatowego lub czarnego garnituru nie robi najlepszego wrażenia, bowiem wygląda na udawanie smokingu, mając w sobie pewną sztuczność. Jeśli mimo wszystko chcemy pozostać przy muszce, to lepszym rozwiązaniem wydaje mi się zastosowanie muszki o nieco obniżonej formalności, np. wykonanej z innego niż jedwab materiału lub posiadającej delikatny wzór.

krawat

Łukasz i Marysia na studniówce 2017. Muszka Łukasza – bordowa w białe gwiazdeczki – wydaje się idealna na tę okazję.

Zarówno krawat jak i muszka, to odpowiednio zszyte kawałki materiału, które swój szlachetny i ozdobny wygląd uzyskują po zawiązaniu odpowiednim węzłem. Gdybym usiłował dziś przekonać kogoś, że w złym guście jest noszenie krawatów tzw. gotowych i każdy krawat powinien być wiązany, to wyszedłbym na ignoranta. Bo w zasadzie nie ma dziś krawatów gotowych; wszystkie są wiązane. A przecież jeszcze w czasach mojej wczesnej młodości krawaty gotowe dominowały. Miały one na stałe uszytą trójkątną część imitującą węzeł i wychodzącą z niej końcówkę. Z ‘węzła’ wychodziły też końcówki gumki tworzącej pętlę, którą się zakładało pod kołnierzyk. Gumki oczywiście nie było widać spod wyłogów kołnierzyka, zaś krawat wyglądał prawie jak prawdziwy. Ale ‘prawie’ robi różnicę i szczerze mówiąc taki nibykrawat wyglądał okropnie. W dodatku wśród moich kolegów popularna była wówczas zabawa zwana strzelaniem krawatem. Polegała ona na tym, że podchodziło się do delikwenta wystrojonego w nibykrawat na gumce i szybkim ruchem ściągało w dół jego końcówkę – żeby maksymalnie rozciągnąć gumkę – po czym zwalniało chwyt. Krawat gwałtownie wracał do swojego właściwego położenia, wydając charakterystyczny dźwięk zwany właśnie (trochę na wyrost) strzelaniem. Była to operacja zabawna dla obserwatorów, ale wielce stresująca dla eleganta, którego krawatem właśnie ktoś strzelił.

Wspominam o krawatach na gumce dlatego, że o ile zwyczaj ten popadł szczęśliwie w zapomnienie w odniesieniu do krawatów, to zachowuje zadziwiającą żywotność w odniesieniu do muszek. Muszki tzw. gotowe, właściwie dziś dominują, zaś większość rodzimych marek odzieżowych (łącznie z tymi ‘renomowanymi’) ma w swojej ofercie wyłącznie takie. Niestety muszkami takimi nie da się już strzelać, gdyż gumki już dawno zniknęły, zastąpione przez zapinane paski, które są nierozciągliwe. Brak możliwości strzelania nie sprawia jednak, że muszki gotowe stały się akceptowalne. Nie stały się; szanujący się elegant zawsze wybierze muszkę wiązaną.

krawat

Muszka gotowa (po lewej) vs. muszka wiązana.

Wracam do pytania postawionego w tytule, ale tylko po to, żeby powiedzieć, iż nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Oczywiście poza ubiorami formalnymi, bowiem tam krawat nie wchodzi w grę. Natomiast schodząc w dół w hierarchii formalności, znajdziemy szerokie pole do zastosowania zarówno krawatów, jak i muszek. Ja jestem wielkim fanem muszek w stylizacjach każualowych, gdyż wtedy można naprawdę zaszaleć z kolorami i wzorami, co postaram się pokazać w dalszej części wpisu. Bo na początek przygotowałem dwie stylizacje, w których wykorzystałem kolejno i krawat, i muszkę. To stworzyło możliwość bezpośredniego porównania; ciekawy jestem co, Waszym zdaniem, wypada lepiej. Założenie muszki nie powoduje, że stylizacja staje się bardziej formalna, czy też bardziej elegancka. Ale na pewno muszka znacznie bardziej przyciąga uwagę niż krawat. Dlatego jest rozwiązaniem dla odważnych, którzy nie boją się skupiać na sobie uwagi. Z doświadczenia mogę dodać, że ta zwiększona uwaga ma niekiedy (bardzo rzadko) konotacje negatywne, ale znacznie częściej, u postronnych obserwatorów, wyzwala emocje pozytywne: od neutralnej akceptacji do entuzjastycznego zachwytu. Gorąco polecam sięganie po muszkę, przynajmniej od czasu do czasu.

W obu prezentowanych stylizacjach mam na sobie te same spodnie oraz dwie różne marynarki marki Norman, koszulę Emanuel Berg, buty Bexley, skarpetki Wola, poszetkę Silk & Linen. W stylizacji z marynarką jednorzędową, krawat pochodzi od Marks & Spencer, a muszka od Nathan.J. W drugiej stylizacji marynarka jest tak bardzo wyrazista, że zarówno krawat jak i muszka musiały być stonowane. Zastosowałem jednolity, granatowy krawat Jedwabie Milanówek oraz muszkę Hisoutfit z dyskretnym wzorem. Tłem dla sesji zdjęciowej była architektoniczna perełka, jaką jest Aula Główna Politechniki Warszawskiej, autorką zdjęć jest jak zwykle, Małgorzata Adamska.

Wspomniałem o szaleństwie wzorów i kolorów w muszkach każualowych, wypada więc, żebym przynajmniej kilka takich szaleństw pokazał. Oto one:

Mam nadzieję, że po zaznajomieniu się z tym wpisem łatwiej przyjdzie rozstrzygać dylemat zdefiniowany w jego w jego tytule. Jeśli ktoś ciągle jednak nie może się zdecydować, to mam dla niego świetną wiadomość. Otóż wymyśliłem krawat i muszkę w jednym! Istotę mojego pomysłu przedstawiam na zdjęciu poniżej:

krawat

Jeśli ktoś patrząc na to zdjęcie stwierdzi, że to przecież zwyczajny krawat…

krawat

… to spieszę wyprowadzić go z błędu. Jest też muszka – trzeba się tylko przyjrzeć.

11 komentarzy

  1. Łukasz 03/05/2018
  2. maciek lepton 03/05/2018
  3. Radosław 03/05/2018
    • Jan Adamski 03/05/2018
  4. Kris 04/05/2018
    • Jan Adamski 04/05/2018
  5. Luigi Saladini - Moda classica uomo 04/05/2018
  6. Michał 07/05/2018
    • Jan Adamski 07/05/2018
  7. Mac 03/07/2018
    • Jan Adamski 03/07/2018

Dodaj komentarz