Moda i styl: pytania i odpowiedzi vol.14

W ciągu niespełna czterech miesięcy jakie minęły od publikacji poprzedniego wpisu z cyklu Moda i styl: pytania i odpowiedzi, odpowiedziałem na wiele pytań czytelników. Zarówno tych zadawanych w komentarzach pod różnymi wpisami, jak i tych przysyłanych do mnie drogą mailową lub za pośrednictwem Facebooka. Do dzisiejszej publikacji wybrałem takie, których tematyka jest na tyle szeroka, że może zainteresować szersze grono. Pytania czytelników bywają najczęściej krótkie i lakoniczne, ale bywają też rozbudowane, poruszające różne wątki lub odnoszące się do różnych kwestii. Uważam takie wypowiedzi za ciekawe same w sobie, dlatego z przyjemnością je tu przytaczam. Szczególnie gdy są w konwencji żartobliwej, którą staram się podtrzymać udzielając odpowiedzi.

Zwykle, w zestawie pytań, na które przychodzi mi odpowiadać, dominują pytania dotyczące ubiorów ślubnych. W ciągu ostatnich miesięcy takich pytań było jak na lekarstwo, co jest swoistym znakiem czasu. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będziemy mieli za sobą trudne doświadczenia pandemii i kolejnych lockdown-ów. I mam też nadzieję, że branża odzieżowa przetrwa ten okres, o odłożony popyt uaktywni się ze zdwojoną siłą. Po tym wstępie zapraszam do lektury pytań czytelników i moich odpowiedzi. Jak zwykle pytania (oraz całe wypowiedzi czytelników) są zapisane granatową kursywą.

Takie pytanie do trzeciej stylizacji. Rękawiczki nie powinny być tego samego koloru (lub odcieniu) co buty i/lub pasek? Sam przestrzegam tej reguły i trochę mnie to “ubodło” wzrokowo. Pozdrawiam Artur.

Zgadza się: jest taka zasada, że wszystkie skórzane elementy stylizacji powinny być w tym samym kolorze. Nieco zamieszania wprowadza do niej sytuacja, gdy buty nie mają jednolitego koloru i są albo wykonane ze skór w różnych kolorach (np. caponki czyli spectator shoes), albo mają przyciemnione fragmenty (najczęściej noski). Wtedy trzeba się zdecydować na dobieranie np. rękawiczek – do jednego z kolorów występujących na butach. Dobrym przykładem są tu stylizacje pierwsza i trzecia, w których użyłem tych samych butów, ale różnych rękawiczek. W pierwszej – rękawiczki są dobrane do koloru cholewek butów, w trzeciej – do przyciemnionych nosków.
A ogólnie do zasady, o której mowa trzeba podejść z pewnym dystansem. Głównie chodzi w niej o to, żeby nie łączyć brązowych butów z czarnym paskiem, torbą czy rękawiczkami – lub odwrotnie. W przypadku gdy buty, pasek do spodni, pasek do zegarka, torba, portfel i rękawiczki są brązowe, kwestia odcienia tego brązu jest drugorzędna. Oczywiście dążenie do pełnego zgrania kolorystycznego jest bardzo sartorialne i godne pochwały, ale czasami trudne do realizacji, albo bardzo kosztowne. Np. można dziś zamówić malowanie butów na dowolny kolor i równocześnie zamówić malowanie pasków (do spodni i zegarka), torby i portfela na ten sam kolor (najlepiej jeśli dysponuje się bazą w postaci wymienionych produktów wykonanych ze skóry niebarwionej – przewidzianej do późniejszego ręcznego malowania). O włączaniu rękawiczek do tego pakietu na razie nie słyszałem, ale nie wykluczam, że ktoś to już oferuje.
Warto przy okazji dodać, że około 80% dostępnych u nas rękawiczek męskich, to rękawiczki czarne. Dalsze 15% to rękawiczki w kolorze ciemnego brązu. Jasny brąz stanowi około 4% oferty a inne kolory (granat, bordo itp.) – 1%. (Ale te dane to są moje szacunki, a nie wyniki badań). Mimo wszystko czasami udaje się dobrać rękawiczki nawet do butów w nietypowym kolorze, o czym świadczy zdjęcie główne wpisu.

Planuję założyć do ślubu jednorzędowy, granatowy garnitur, czarne lotniki i jedwabną, bordową muszkę. Naturalnym wyborem wydaje mi się biała jedwabna poszetka, jednak wszędzie czytam, że właściwym wyborem jest poszetka lniana. Czy te dwa materiały będą dobrze się komponować (jedwab muszki i len poszetki)? Drugie pytanie dotyczy kamizelki. Czy w takim zestawieniu warto wybrać garnitur 3-częściowy, kamizelkę w innym kolorze czy najlepiej z niej zrezygnować? Czy do muszki wypada założyć jedynie kamizelkę w kształcie litery “U”?

Poszetka lniana najlepiej się nadaje do wieczorowych garniturów i ubiorów formalnych, bowiem najłatwiej ją złożyć w równy prostokąt, zaprasować i wystawić 1,5 – 2 cm ponad krawędź brustaszy. Taka poszetka jest najlepsza i najbardziej elegancka wtedy, gdy koszula jest biała. Poszetkę jedwabną trudniej okiełznać i złożyć w równy prostokąt. Najlepiej wypada w sytuacjach mniej formalnych, gdy może przybierać bardziej frywolną formę. Nie ma sprzeczności pomiędzy jedwabną muszką a lnianą poszetką.
Garnitur trzyczęściowy jest bardziej formalny od dwuczęściowego i na ślub wydaje się właściwszy niż dwuczęściowy. Ale śluby odbywają się często latem, a przy upalnej pogodzie dodatkowa warstwa ubioru może być problemem. To jedyny minus garnituru trzyczęściowego na ślub; poza tym są same plusy. Garnitur hybrydowy (z kamizelką z innego materiału niż marynarka i spodnie) jest dopuszczalny na ślub, chociaż mniej formalny od garnituru trzyczęściowego. Obecnie jest bardzo popularny i chętnie wybierany przez panów młodych. Wada – ta sama co w garniturze trzyczęściowym. Zaleta: po ewentualnym zdjęciu marynarki wygląda się mniej obciachowo niż w samej koszuli 😉
Muszka jest naturalnym partnerem smokingu, a krawat garnituru. To nie znaczy, że nie można założyć muszki do zwykłego garnituru. Można, chociaż lepiej będzie gdy nie będzie to muszka typowo smokingowa. Czyli gdy będzie miała jakiś delikatny wzór, np. grochy lub paski. Nie należy też mylić ze sobą dwóch konwencji: smokingu i garnituru wieczorowego. To znaczy, że do garnituru nie należy stosować ani pasa smokingowego, ani kamizelki smokingowej. Czyli typowo smokingowa kamizelka z głębokim wycięciem w kształcie litery U, nie będzie dobrze współgrała z garniturem. Choć z drugiej strony, nie jest zabroniona.

Ponad rok temu kupiłem garnitur dwurzędowy w szarą kratę marki Vistula, seria Luca DB (zdjęcie poglądowe w załączeniu). W trakcie eksploatacji, spodnie uległy zniszczeniu (prawdopodobnie wskutek wady materiału, jednak reklamacja nie została uwzględniona a garnituru nie ma już w ofercie). Została, bądź co bądź niezła marynarka (spodobały mi się szerokie i zamknięte klapy), ale pojawia się problem jakie spodnie do niej dobrać. Nie udało mi się znaleźć identycznej tkaniny, aby uszyć takie same spodnie u krawca. Sama marynarka jest z dosyć gładkiego materiału i tu pojawia się pytanie – jakie spodnie do niej dobrać, tj. z jakiego materiału i w jakim kolorze – aby cały zestaw wyglądał odpowiednio. Na chwilę obecną marynarka jest nieużywana, a szkoda bo jest w niezłej kondycji i chciałbym ją „donosić”. Dysponuję spodniami garniturowymi w kolorze granatowym (szytymi na miarę, z zakładkami) oraz szarymi (lekko ciemniejszy odcień szarego, bez kraty) – czy założenie, któryś z nich razem z marynarką będzie błędem? Czy też powinienem zakupić/uszyć spodnie w innym kolorze/z innej tkaniny? A może taki zestaw koordynowany nie ma racji bytu i powinienem pożegnać się z marynarką? Pozdrawiam Łukasz.

Garnitur jest bardzo ładny; nie spodziewałem się, że Vistula coś takiego jest w stanie wypuścić. A kropką nad i są butonierki w obydwy klapach. Super.
Garnitur jest z bardzo gładkiej tkaniny, co jest małą przeszkodą w potraktowaniu marynarki jako blezera i zestawieniu jej ze spodniami w innym kolorze. Ale tylko małą 🙂 Trzeba po prostu spróbować i ocenić jak to wygląda; wydaje mi się, że powinno być nieźle ponieważ wyrazistość kraty w połączeniu z gładkimi spodniami powinna dać bardzo dobry efekt.
Jeśli chodzi o kolory spodni, to właśnie szary i granatowy będą najbardziej pasować. Bardzo ciekawy efekt dałyby spodnie w takim samym odcieniu szarości jak marynarka – ale gładkie. Ciemniejsza szarość też będzie OK. Dobrze byłoby gdyby faktura tkaniny spodni była wyraźnie różna od faktury tkaniny marynarki. Optymalna wydaje mi się flanela. Inne kolory spodni jakie wchodzą w grę to brązowy i oliwkowy, ale do szarości prawie wszystko pasuje, więc można odważnie eksperymentować.

Mój dziadek nosił czarny kapelusz z materiału, który mnie, jako dziecku, kojarzył się z krecią skórką, miał krótki włos i był połyskliwy. Teraz takich nie widzę, a chciałbym, przez pamięć dziadka sprawić sobie takowy. Proszę o informację. Paweł.

Był to kapelusz pilśniowy, czyli wykonany z filcu, powstałego nie z wełny owczej lecz z króliczej sierści (niegdyś stosowano także sierść zajęczą, borsuczą lub z nutrii). Kapelusze pilśniowe są bez wątpienia ładniejsze i bardziej eleganckie od kapeluszy ze zwykłego filcu i słusznie uchodzą za najbardziej szykowne.
Owszem – można je dziś kupić w dobrych firmach kapeluszowych. Ja polecam Polkap, który oferuje kapelusze dobrej jakości, w dużym wyborze wzorów i kolorów. Przy wyborze koloru odradzam kolor czarny, gdyż pasuje on wyłącznie do czarnego i grafitowego płaszcza. Najbardziej uniwersalny jest kolor granatowy a w dalszej kolejności: brązowy i szary.

“Wpływ artykułów Jana Adamskiego na podwyższenie jakości życia codziennego oraz radości Filipa Ulatowskiego” może już być rozpatrywany jako interesujący temat pracy dyplomowej dla studentów kierunków: dziennikarstwo, psychologia bądź socjologia. Pragnę oto bowiem z ogromną radością ogłosić, iż właśnie dokonałem zakupu żelazka z generatorem pary, które Pan na swoim blogu nazwał “najlepszym, jakie ręka ludzka kiedykolwiek stworzyła”. No dobrze – nie nazwał go Pan tak, jednak wyjawił Pan czytelnikom posiadanie w swoim domu tegoż właśnie modelu, a więc opisana w poprzednim zdaniu nobilitacja generatora dokonała się tym samym w sposób naturalny, logiczny i nieuchronny.
Ale po cóż ja Panu głowę zawracam chwaleniem się tym zakupem?! Nie o chwalenie się tu bowiem chodzi. Chciałem Pana natomiast poprosić jedynie o jedną, bardzo prostą radę, mianowicie – które garderobowe wyroby zaleca się prasować przez dodatkową tkaninę a których nie trzeba prasować w ten sposób? A może tak wysokiej klasy sprzęt prasujący w ogóle nie wymaga uciekania się do tego typu zabiegów?
Ja oczywiście w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że pytanie powyższe jest tak ogólne, iż nie sposób niemalże nadać odpowiedzi rozsądnej formy oraz długości. W celu więc umożliwienia Panu efektywnego sformułowania zgrabnej i konkretnej odpowiedzi wspomnę, iż ubieram się tak jak Pan (wliczając w to tak samo wysoką jakość tkanin) a najczęściej prasowanymi przeze mnie elementami garderoby są koszule, kant na spodniach oraz biała lniana poszetka. Proszę tylko nie zrozumieć mnie opacznie – ja nie staram się imitować ubioru Pańskiej osoby. Mój styl jest zdecydowanie i do bólu brytyjski a włoskiego wręcz nie lubię. Pisząc “jak Pan” miałem po prostu na myśli klasyczną męską elegancję, w jakości nie mającej nic wspólnego z butikami z galerii handlowych.
Bardzo Panu z góry dziękuję za odpowiedź, chroniącą mnie w przyszłości przed nieprawidłowym użyciem mojego wspaniałego generatora pary a co za tym idzie – uszkodzeniem prasowanej tkaniny. Z wyrazami szacunku oraz najserdeczniejszymi pozdrowieniami Filip.

Wymyślił Pan świetny temat naukowej dysertacji, ale dlaczego widzi go Pan jako pracę dyplomową? Moim zdaniem to temat na rozprawę doktorską! A propos doktoratu: czy wie Pan, że za szczyt zręczności uważa się otwarcie przewodu doktorskiego w rękawicy bokserskiej?
Gratuluję zakupu generatora pary; to naprawdę świetne urządzenie. Ale trzeba też trochę uważać, bo potrafi czasem pluć kamieniem jak zwykłe żelazko. Trzeba regularnie czyścić filtr antykamieniowy i to ma podobno wystarczyć, ja jednak zdecydowałem o używaniu wody demineralizowanej zamiast zwykłej z kranu (chociaż jest to wbrew zaleceniom producenta). Ale i tak pierwszy wyrzut pary robię na desce a nie na prasowanej koszuli lub spodniach.
Przy okazji podzielę się jeszcze ciekawą moją obserwacją – nie mającą w zasadzie racjonalnego wytłumaczenia. Mam na myśli skrócenie czasu potrzebnego na wyprasowanie koszuli, w porównaniu do czasu prasowania zwykłym żelazkiem. Może ma to miejsce dlatego, że czynność wykonywana z większą przyjemnością, jest wykonywana w szybszym tempie?
A odpowiadając na Pana pytanie: ja używam tkaniny pośredniej przy prasowaniu sztruksu oraz moleskinu. Ale nie twierdzę, że jest to konieczne. Przypuszczam, że doskonale mógłbym się obyć bez tej tkaniny i żelazko z generatorem nie zostawiłoby żadnych niepożądanych śladów na prasowanej garderobie. Ale nie czyniłem takich prób. Dodam, że jako tkaniny pośredniej używam pieluszki tetrowej. Ponieważ podejrzewam, iż może Pan nie wiedzieć co to takiego owa pieluszka tetrowa to dodam, że odradzam używanie w tym celu pampersa.

Janie, jak oceniłbyś ubiór Roberta Lewandowskiego podczas gali w Dubaju? Interesuje mnie głównie to, czy buty które wybrał p. Lewandowski są odpowiednie.

Akurat buty nie są tu największym zgrzytem. Są to prawdopodobnie welurowe slipersy, które są hybrydą eskarpin – czyli formalnych butów do fraka i smokingu – z loafersami. Jestem przeciwnikiem “ulepszania i unowocześniania” klasycznych męskich ubiorów, bo zwykle takie “ulepszenia” są brzydsze – a na pewno bardziej pretensjonalne – od oryginałów. Jednak przyjmuję do wiadomości, że takie buty pojawiają się coraz częściej w stylizacjach formalnych – szczególnie w Ameryce, gdzie pozycjonowanie loafersów i slipersów (w dosłownym tłumaczeniu: kapci) jest zupełnie inne niż w Europie.
Natomiast za duże faux pas należy uznać brak skarpetek. Nie mam nic przeciwko zakładaniu latem do nieformalnych ubiorów, takich butów jak loafersy, mokasyny czy buty żeglarskie – bez skarpetek. Ale – na miłość boską – nie do smokingu!
Kolejną potężną wpadką jest marynarka pana Roberta. Zapewne według założeń marki Dolce & Gabbana (która stworzyła ten ubiór) miała to być celebrycka wersja smokingu tropikalnego (ang. ivory dinner jacket). Wersja celebrycka różni się od klasycznej głównie tym, że jest udziwniona i pretensjonalna, a czasami po prostu brzydka. Klasyczna marynarka smokingu tropikalnego musi być uszyta z wełny, a wełna nigdy nie uzyska koloru śnieżnej bieli tylko jasną kość słoniową – co ma swoje odzwierciedlenie w anglojęzycznej nazwie ubioru. Zastosowanie śnieżnobiałej bawełny całkowicie dyskredytuje taką marynarkę jako marynarkę smokingową. Klasyczna ivory dinner jacket nie ma jedwabnego pokrycia na klapach lub kołnierzu szalowym; są one po prostu z tej wełny, z której jest cała marynarka. Jeśli jednak takie jedwabne pokrycie jest i jest ono w kolorze marynarki, to można na to przymknąć oko. Natomiast kołnierz szalowy pokryty czarnym jedwabiem, to już zupełna aberracja, nie mająca nic wspólnego z klasyczną elegancją, natomiast dużo z odpustową tandetą. Warto jeszcze zwrócić uwagę na skośne kieszenie, które w marynarce smokingowej są niedopuszczalne (obniżają formalność).
Kolejnym nieporozumieniem są spodnie z błyszczącego jedwabiu, zamiast z matowej wełny. Przyznam się, że z czymś takim spotykam się po raz pierwszy. Bo białe marynarki z czarnymi klapami można dość często spotkać w naszych rodzimych salonach mody ślubnej lub na różnych galach z udziałem artystów disco polo i nie tylko. Ale jedwabne spodnie to jest naprawdę duża nowość 😉 Moim zdaniem pretensjonalna, ale ja nie śledzę na bieżąco mody clebryckiej, więc nie wykluczam, że taki trend jest obecnie obowiązujący.

Dzisiejsze pytanie, które mam zamiar zadać, przygotowuję dla Pana już od jakiegoś czasu. Myślałem do tej pory, że to trend epizodyczny, jednak coraz częściej widzę to na witrynach online. Pytanie dotyczy paska do spodni. Otóż według zasad męskiej elegancji pasek dobieramy do butów. Czyli brązowy do brązowych butów itd. Oczywiście najlepiej jeśli buty i pasek są tego samego albo bardzo podobnego koloru. Domyślam się jednak, że nie należy popadać w paranoję i z głową podchodzić do tej zasady. Zauważyłem niedawno, że coraz częściej pasek, w stylizacjach wielu mężczyzn, dobierany jest do spodni a nie do butów. Mówię tutaj o stylizacjach zarówno luźniejszych jak i nieco bardziej oficjalnych. Buty w takim wypadku nie pasują zupełnie do paska choć oczywiście nie zakłóca to całej stylizacji. Dlatego wobec powyższej myśli chciałem zapytać: jak dobieramy pasek poza podstawową zasadą czyli doboru do butów? Artur.

Zasada dobierania koloru paska do koloru butów dotyczy sytuacji, gdy i pasek i buty są skórzane. Dzisiaj, w dobie powszechnej każualizacji, buty coraz rzadziej są skórzane (królują sneakersy), a i paski bywają różne. W takich sytuacjach nie ma ściśle określonych reguł; należy się kierować własnym wyczuciem i zdrowym rozsądkiem. Nic się nie stanie jeśli kolor paska nieskórzanego będzie całkowicie oderwany od pozostałych elementów stylizacji, ale będzie super jeśli do któregoś elementu będzie nawiązywał. Przy czym może nawiązywać zarówno kolorem, jak i rodzajem materiału, jego fakturą itp. Możliwości jest bardzo dużo w tym taka, że nie ma paska, są natomiast szelki. I wtedy powstaje pytanie: jak dobrać szelki? Ale to już zupełnie odrębna sprawa.

Mam pytanie odnośnie noszenia kamizelki. Do pracy zakładam głównie zestaw koordynowany i jego pochodne, ale zastanawiam się nad włączeniem do ubioru również kamizelki. Czy jest jakaś zasada jej doboru? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy spodnie i marynarka nie są “z kompletu” (np. ciemne spodnie, jasna marynarka). Czy kamizelka musi się komponować kolorystycznie, wzorem etc. z którąś z części garderoby (np. spodniami czy marynarką)? Załączam zdjęcia kamizelek z Massimo Dutti – co Pan o nich sądzi? Warto je kupić i włączyć do ubioru “koordynowanego” (właśnie są przeceny)? Grzegorz.

Można śmiało włączyć kamizelkę do zestawu koordynowanego. Bardzo dobrze wypadną takie zestawy, w których spodnie i kamizelka są z tego samego materiału, a marynarka kontrastowa, albo marynarka i kamizelka z tego samego, a spodnie kontrastowe. Ale można też zastosować kamizelkę różniącą się zarówno od spodni jak i od marynarki. Trzeba się tylko trzymać ogólnych zasad doboru kolorów oraz nie łączyć wyrazistych wzorów. Jeśli spodnie i marynarka są gładkie, to kraciasta kamizelka będzie super, ale połączenie kraciastej marynarki z kraciastą kamizelką (o ile nie są z tego samego materiału), najczęściej będzie porażką. Łączenie wyrazistych wzorów nie jest zakazane, ale jeśli ktoś nie jest pewien swojego wyczucia, to bezpieczniej jest stosować tylko jeden element zestawu z takim wzorem.
Przy wyborze kamizelki trzeba zwracać szczególną uwagę na jej długość. Powinna być taka, żeby spod niej nie wyzierał pasek a tym bardziej koszula. Modele na zdjęciach mają kamizelki za krótkie, co na lewym zdjęciu wynika głównie z bardzo nisko opuszczonych spodni: tak nie należy robić. Warto też trzymać się zasady, że gdy zakłada się kamizelkę, nie należy stosować paska do spodni, lecz szelki.

Planujemy ślub cywilny w plenerze, podoba mi się gładki dwuczęściowy garnitur koloru granatowego z białą gładką koszulą i poszetką. Buty czarne wszystko jak w Pana wpisie o ślubnych ubiorach. Z uwagi na ślub plenerowy chciałbym wyglądać elegancko ale niekoniecznie trzymając się sztywno przyjętych zasad. Stąd moje pytanie, czy pomysł zastąpienia krawata wiązaną muchą ciemnego koloru z jakimś wzorem i garnituru dwuczęściowego to w tym przypadku wystarczające „rozluźnienie”? Śluby plenerowe w stylu boho uważam za ciekawy lecz odważny pomysł, jednak nie wiem jakbym się czuł w tak luźnym stylu. Chciałbym się jakoś delikatnie wyróżnić ale nie wyglądać prześmiewczo. Jakie ewentualnie dodatki zastosować? Pozdrawiam Adam.

Śluby i wesela w określonym stylu, to ostatnio bardzo modny trend. Narzucony styl (np. boho, vintage, glamour, rustykalny itp.) w głównej mierze dotyczy miejsca i wystroju uroczystości, czasami też zastawy oraz serwowanych dań i trunków, ale może też dotyczyć strojów państwa młodych. Uważam, że klasyczny strój pana młodego (granatowy garnitur, biała koszula, ciemny krawat, czarne buty) będzie pasował do każdego stylu, jednak można iść nieco dalej i zastosować dodatki nawiązujące do przyjętego stylu, albo też iść na całość i do stylu dostosować także garnitur. Zdarzają się też panowie młodzi – zwolennicy rozwiązań kaskaderskich – którzy na ślubie w stylu rustykalnym lub boho występują bez marynarki, w samej kamizelce. Takie skrajne rozwiązania – odradzam.
Cechą charakterystyczną stylu boho (nazwa pochodzi od określenia: bohema artystyczna, która bywa też nazywana cyganerią) jest naturalność, luz, nonszalancja, ale też naturalne piękno i nawiązanie do natury. Styl ten nieodmiennie kojarzy się z kwiatami i wyrazistymi ozdobami takimi jak koronki czy frędzle, a także z rekwizytami związanymi z podróżami, takimi jak kufry czy walizy. To wszystko łatwo przełożyć na wystrój sali weselnej oraz strój panny młodej, ale znacznie trudniej na strój pana młodego. Tym bardziej pozostanie przy stroju klasycznym ma mocne podstawy. Zastąpienie krawata wzorzystą muszką (np. granatową w pomarańczowe grochy) może być sensownym ukłonem w stronę stylu boho. Ale takim samym ukłonem będzie zastosowanie wzorzystego krawata (np. w kwiaty), poszetki czy skarpetek – byle tylko kolory były stonowane a nie jaskrawe.
Gdyby się Pan zdecydował na rozwiązanie radykalne, czyli np. garnitur w kolorze beżowym, albo w ciemnym kolorze, ale w kratę lub prążek to uprzedzam, że jest to rozwiązanie ryzykowne bo łatwo w nim o różne wpadki a nawet katastrofy. W każdym razie w takim wariancie buty nie mogą już być czarne. Typowe brązowe będą OK, ale mogą też być jaśniejsze (np. koniakowe) lub w jakimś nietypowym kolorze. Odradzam tylko białe, bo będą wyglądać bardzo pretensjonalnie. Nie radzę też eksperymentować z kolorem koszuli (np. ecru) i pozostać przy białej.

Janie, jaką rolę odgrywa pas smokingowy? Czy ma maskować pasek? Pozdrawiam, Czarek.

Nie ma maskować paska, bowiem paska w ogóle nie powinno być: powinny być szelki 😉
Rolą pasa smokingowego (zwanego psem hiszpańskim) jest zasłanianie dolnej części koszuli. Biel koszuli wyzierająca pomiędzy połami marynarki smokingowej poniżej guzika, uchodzi za widok bardzo nieelegancki. Dlatego niezbędny jest pas, albo kamizelka. Z kolei kamizelka uchodzi za bardzo nieelegancką jeśli wystaje powyżej klap marynarki (np. tak jak u Roberta Lewandowskiego na Gali Mistrzów Sportu). To znaczy, że kamizelka smokingowa powinna mieć głęboki dekolt w kształcie litery U.

Gdyby chcieć sięgnąć do archetypu, to zadaniem pasa smokingowego było też zatrzymywanie okruchów spadających podczas jedzenia i tym samym chronienie spodni. Pas smokingowy ma fałdy – układające się w coś w rodzaju kieszeni – w które ewentualne okruchy mogły były wpaść. Stąd wniosek jak taki pas należy zakładać; bo można go założyć fałdami do dołu, co jest błędem 😉

W nawiązaniu do wpisu „Eleganckie i stylowe buty na zimę” chcę zauważyć, że widziałem w zimowej wyprzedaży w polskim sklepie botki-monki! Nie chcę rozwodzić się nad ich urodą, ale sam fakt istnienia takich butów w krajowej ofercie jest godny odnotowania.

Zastanawia mnie jednak inna kwestia spośród spraw poruszonych we wspomnianym wpisie: czy trzewiki (nie wspominając o balmoralach) nie będą nieco bardziej eleganckie niż sztyblety o rodowodzie butów do jazdy konnej?

Botki marki Wittchen, których zdjęcia Pan dołączył mają coś, co moim zdaniem, całkowicie je dyskwalifikuje: zamki błyskawiczne po wewnętrznej stronie cholewek. Z tego by wynikało, że zapięcie na dwie klamry jest tylko ozdobą lub nawet atrapą, a przy zakładaniu i zdejmowaniu botków po prostu rozpina się zamek. W mojej opinii takie rozwiązanie to obciach w najczystszej postaci, niestety bardzo często stosowane przez polskich producentów obuwia. Podobnie jak gumowe wstawki w półbutach.
Biorąc pod uwagę archetyp, trzewiki z zamkniętą przyszwą stoją oczywiście wyżej w hierarchii formalności od sztybletów. Moja opinia, w której stawiam sztyblety na piedestale, wynika z obecnych realiów: dostępne w sklepach trzewiki to bardzo często nie buty, lecz buciory (w dodatku prawie zawsze z otwartą przyszwą), natomiast sztyblety w większości zachowują swoją prostą i powściągliwą formę.

Jeżeli zamiast smokingu ktoś wybiera wieczorowy garnitur, to czy muszka będzie dobrym wyborem? Czy nie będzie to imitacja smokingu i lepiej jednak założyć krawat? Przeglądałem ostatnio galerię balu WPK i stąd pytanie, bo czasem na pierwszy rzut oka niełatwo odróżnić smoking od garnituru. 
Jak wygląda sprawa marynarek, w których między połami powstaje prześwit, w którym widać końcówkę krawatu, koszulę czy klamrę paska? Jest to powszechny widok na stronach producentów ubrań, ale i na Pitti też się zdarza, czy więc jest to dopuszczalne w każualu? Bo chyba w przypadku formalnych garniturów nie powinno mieć to miejsca? Pozdrawiam Stach.

Założenie muszki do wieczorowego garnituru nie jest błędem. Ale rzeczywiście wygląda to na udawanie smokingu – bez smokingu. A przecież przynajmniej dwa razy w życiu każdy Polak zadaje sobie pytanie: krawat czy muszka? (przed studniówką i przed ślubem) Ja zawsze doradzam albo postawienie na krawat, albo zastosowanie muszki o nieco obniżonej formalności, np. w delikatny wzór lub z innej tkaniny niż jedwab. Ten prosty zabieg powoduje, że nie mamy już wtedy do czynienia z udawaniem smokingu i całość wygląda bardziej naturalnie.
Problem z koszulą i klamrą paska nieestetycznie wyzierającymi spomiędzy pół marynarki poniżej guzika, jest spowodowany nałożeniem się dwóch “modnych trendów”: po pierwsze szycia przykrótkich marynarek z guzikiem usytuowanym w pobliżu mostka zamiast na linii talii, a po drugie stosowanie w garniturach – spodni biodrówek. Miałem nadzieję, że są to trendy chwilowe i po jakimś czasie sytuacja wróci do normy znanej z klasyki. Ale od czasu gdy te trendy zostały podchwycone przez Suit Supply, moja nadzieja mocno przygasła. W tej sytuacji zostało mi albo gderliwe narzekanie, albo stworzenie kolekcji garniturów, w której klasyczne proporcje byłyby zachowane i sprawdzenie jak zareagują na to klienci. Wybrałem tę drugą opcję i będę z niecierpliwością czekał na reakcję klientów.
W zestawach koordynowanych z udziałem blezerów oraz w zestawach smart-każualowych, powyższy problem razi mniej niż w garniturach, ale ciągle pozostaje problemem.

Byłem na stronie Sterkowskiego od czapek, notabene polecanego przez Ciebie. Mają naprawdę gustowne nakrycia głowy. Przypadły mi do gustu gawroszka i cyklistówka. Napisz mi co sądzisz o tych czapkach i do czego je nosić. Pozdrawiam Jacek.

Polecałem wyroby Sterkowskiego jako tanie zamienniki stylowych nakryć głowy. Ale ostatnio wszedłem na stronę i widzę, że to już zupełnie inne produkty niż kiedyś. Naprawdę dobrze się prezentujące i – na oko – dobrze wykonane z dobrych materiałów. Jestem pod wrażeniem! Wymienione przez Ciebie nakrycia głowy są raczej nieformalne, więc nadają się do ubiorów każualowych. Ale każualowych w tradycyjnym rozumieniu; czyli sportowa marynarka plus wełniane spodnie w kant. Wełniana/tweedowa cyklistówka to wymarzone nakrycie głowy do tweedowej marynarki połączonej z pumpami 😉 Tylko czy dzisiaj ktoś by się odważył założyć pumpy? Obie czapki będą też pasować do bardziej luźnych zestawów z dżinsami/chinosami i jakąś kurtką wełnianą lub skórzaną. Gawroszka (ale wełniana a nie lniana) dobrze wypadnie z bosmanką lub budrysówką. Natomiast lniana – będzie pasować do wszelkich stylizacji letnich.

Janie, co myślisz o granatowych garniturach dwurzędowych w połączeniu z muchą (oczywiście wiązaną)? Czy takie połączenie nie jest passe? Trudno jest znaleźć w sieci zdjęcia takich zestawów. Pozdrawiam, Leszek.

Nie widzę nic złego w takim zestawieniu a wręcz przeciwnie; uważam je za bardzo stylowe. Przy czym muszka najlepiej wypadnie w zestawie koordynowanym lub smart-każualowym. W garniturze wieczorowym też oczywiście może być, a w smokingu dwurzędowym po prostu musi. Muszę jednak zwrócić uwagę, że niezbyt dobry rezultat uzyskuje się stosując do garnituru wieczorowego muszkę formalną – taką jak do smokingu. Znacznie lepiej, jeśli jest ona trochę odformalizowana, tzn. ma delikatny wzór, jest w jaśniejszym kolorze albo jest uszyta z innej niż jedwab tkaniny.  A jeśli chodzi o zdjęcia, to proszę bardzo:

10 komentarzy

  1. Piotr 06/03/2021
    • Jan Adamski 06/03/2021
      • Piotr 10/03/2021
        • Jan Adamski 10/03/2021
    • Przemek 06/03/2021
  2. Cezary 06/03/2021
    • Michał 15/03/2021
  3. Marcin 10/03/2021
    • Jan Adamski 10/03/2021
      • Marcin 10/03/2021

Dodaj komentarz