Styl angielski i styl włoski
Styl włoski zdominował współczesną modę garniturową na całym świecie do tego stopnia, że jest popularny nawet w Wielkiej Brytanii – kolebce stylu angielskiego. Istota włoskiego stylu polega na lekkości: garnitury, które w pierwszym okresie swojego istnienia miały marynarki z potężnymi konstrukcjami usztywniającymi i licznymi wkładami wypełniającymi, zostały ich częściowo pozbawione a te elementy konstrukcyjne, które uznano za niezbędne, zostały zdecydowanie odchudzone. Włoski styl to także dopasowanie do sylwetki czyli linia blisko ciała, czego nie należy jednak mylić z garniturami za ciasnymi; czyli opinającymi tułów marynarkami i wąskimi spodniami przylegającymi do ud i łydek. Takie kuse garnitury – choć modne w ostatnich latach – zniekształcają męską sylwetkę i są zaprzeczeniem stylu i klasy.
Włoski styl garniturowy kojarzy się powszechnie z taliowanymi marynarkami z wysoko usytuowanymi pachami, naturalną linią ramion (brakiem wkładów barkowych) i koszulowym wszyciem rękawów. Wymienione cechy doskonale się sprawdzają w marynarkach każualowych – czyli blezerach – oraz w garniturach dziennych, szczególnie tych szytych z przewiewnej wełny o niedużej gramaturze oraz z lnu i bawełny. Natomiast im większa jest formalność garnituru tym wymienione cechy mają coraz mniejsze uzasadnienie. W garniturach biznesowych i wieczorowych a także w smokingach, obecność tradycyjnych elementów konstrukcyjnych w marynarce jest pożądana bowiem czyni ją bardziej oficjalną i dostojną. I tu dochodzimy do stylu angielskiego, który charakteryzuje się większą dyscypliną krawiecką, obszerniejszym krojem i obecnością wkładów barkowych, których zadaniem nie jest jednak podniesienie i poszerzenie ramion (tak było w pierwszej połowie XX wieku), lecz wygładzenie linii barków. Co znaczy, że dziś wkłady barkowe są bardzo cienkie – nierzadko nie przekraczają 1 – 2 mm. Włoskie – koszulowe – wszycie rękawów jest zastępowane wszyciem tradycyjnym lub angielskim (więcej na ten temat w dalszej części wpisu). W stylu angielskim przeważają cięższe tkaniny: wełny o większej gramaturze, flanele, tweedy. Częstym detalem obecnym w marynarkach w stylu angielskim jest dodatkowa kieszeń zwana biletówką, usytuowana z prawej strony nad kieszenią główną.
Jak wspomniałem na wstępie styl włoski jest dziś bardzo popularny i ceniony (szczególnie przez ludzi młodych) ale błędem byłoby stawianie go ponad stylem angielskim. Oba style mają rację bytu i równorzędną pozycję. Styl włoski sprawdza się lepiej w garniturach/marynarkach nieformalnych, natomiast styl angielski idealnie współgra z garniturami/marynarkami o większym stopniu formalności, a w smokingach jest wręcz obowiązkowy. Marynarki smokingowe bez wkładów barkowych i z wszyciem rękawów spalla camicia napoletana (o czym dalej) uważam za nieporozumienie i przejaw niezrozumienia zasad klasycznej elegancji.
Spalla camicia napoletana to bardzo specyficzny sposób wszycia rękawów marynarki rozpoznawalny na pierwszy rzut oka (marynarka po prawej na zdjęciu głównym), chrakteryzujący się zmarszczeniami główki rękawa. Stanowi duże wyzwanie dla krawca i jest przejawem jego kunsztu jednak trzeba zauważyć, że jest doceniany wyłącznie przez wąskie grono znawców tematu, natomiast przez laików jest często uważany za robotę spartaczoną przez krawca. Gdy swego czasu opublikowałem na Facebooku moje zdjęcie w tej marynarce, zebrało ono 180 komentarzy – w sporej części negatywnych. Np.: Tragicznie leży na Panu. Dziwię się, że Pan ją odebrał. Ja jeszcze tak okropnie wszytego rękawa nie widziałam (Halina); Rękawy są źle wszyte (Emilia); Wszycie rękawów – porażka (Maria); Te rękawy to są paskudnie wszyte – błąd (Anna); Chyba mi się nie podoba (Mariola); Kolor piękny ale rękawy mało eleganckie, główka pomarszczona (Helena); itd. Zwróćcie uwagę, że prawie wszystkie cytowane interlokutorki (poza Mariolą) obsadziły się w roli ekspertek, które znają się na rzeczy i dostrzegają kompromitujący błąd (krawiec spartaczył robotę a ja dałem sobie wcisnąć taki bubel). Tymczasem wykazały się niewiedzą przy jednoczesnym przekonaniu o wszechwiedzy. Jednak uczciwie muszę przyznać, że dużo było komentarzy wyrażających aprobatę (albo wręcz zachwyt), a były też komentarze z prośbą o wyjaśnienie – o co chodzi z tymi zmarszczeniami. Oczywiście skrupulatnie to tłumaczyłem w odpowiedziach.

W powyższych akapitach użyłem kilkukrotnie określenia: wszycie koszulowe, a zapewne nie wszyscy rozumieją co się pod nim kryje. Otóż chodzi o sposób zaprasowania zszytego fragmentu – na jedną albo na drugą stronę. O wszyciu koszulowym mówimy wtedy gdy ten zszyty fragment jest zaprasowany na zewnątrz rękawa. Gdy jest zaprasowany do wnętrza to mamy do czynienia z wszyciem tradycyjnym (pokazuje to poniższa infografika). Wszycie koszulowe to po włosku spalla camicia i jest to sposób typowy dla stylu włoskiego, z kolei wszycie tradycyjne – któremu zwykle towarzyszy obecność wkładów barkowych (tzw. poduszek) – to z kolei domena stylu angielskiego. Każdy zapewne zauważy, że jest jeszcze trzeci sposób zaprasowania zszycia polegający na rozprasowaniu go na obie strony (tak jak ma to miejsce w przypadku szwów bocznych na nogawkach spodni). Taki sposób można by było zastosować w przypadku łączenia rękawów marynarki z korpusem ale na ogół się go nie stosuje gdyż niewiele by zmienił, natomiast byłby dość pracochłonny.
Mogłoby się wydawać, że kwestia sposobu zaprasowania małych fragmentów we wnętrzu rękawa będzie miała niewielki – lub żaden – wpływ na wygląd marynarki. W rzeczywistości ten wpływ jest wyraźnie zauważalny. Gdy mamy do czynienia z wszyciem koszulowym to linia barków przechodzi w linię ramion łagodnym łukiem. Przy wszyciu tradycyjnym powstaje ostre załamanie pomiędzy barkiem a ramieniem. Rzut oka na zdjęcie główne wszystko wyjaśnia: widać skokowe przejście w marynarce po lewej i łagodne – w marynarce po prawej. Wyjaśnia to też kompilacja zdjęć poniżej.

Cały powyższy wywód był bardzo szczegółowy i chyba dość skomplikowany ale mam nadzieję, że przedstawiłem go w sposób klarowny i nikt nie miał problemów z jego zrozumieniem. A jeśli tak to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sprawę jeszcze trochę bardziej skomplikować. Bo zarówno wszycie koszulowe jak i wszycie tradycyjne mają swoje specyficzne odmiany, które są właśnie dodatkową komplikacją. W przypadku wszycia koszulowego tą odmianą jest wszycie neapolitańskie, o którym była już mowa i tu sprawa jest oczywista. Ale w przypadku wszycia tradycyjnego można jeszcze zastosować dodatkowy element konstrukcyjny, tzw. wałek w główce rękawa, który podnosi ten fragment rękawa do góry. Na ten sposób zwykło się u nas mówić: wszycie angielskie, natomiast w języku angielskim ma kilka nazw, m.in.: bowler sleeve, pagoda shoulder, roped shoulder. I znów odsyłam do zdjęcia głównego wpisu bowiem marynarka po lewej stronie ma właśnie angielskie wszycie rękawów z charakterystycznym wałkiem.
Styl angielski i styl włoski nie różnią się od siebie w sposób, który by się bardzo rzucał w oczy. Oba style egzystują równolegle a większość użytkowników garniturów nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Zresztą tak naprawdę w garniturach szytych masowo w przemysłowych szwalniach trudno jest mówić o jakimś konkretnym stylu; jest to raczej mieszanka różnych technik przemysłowego szycia, na czele z flizeliną klejoną gdzie tylko się da. Klienci, którzy interesują się sprawami klasycznej elegancji i są wyedukowani modowo, preferują na ogół styl włoski. Zresztą ten styl dominuje w sartorialnych butikach, które oferują garnitury w małych seriach lub szyją je w systemie MTM. Zauważyłem nawet, że młodzi adepci klasycznej elegancji żywią pewien rodzaj pogardy do stylu angielskiego czego wyrazem są takie pejoratywne określenia jak: kwadratowe ramiona, marynarka wypchana deską, poduchy w ramionach, marynarka z niewyjętym wieszakiem itp. Jednak – powtórzę to raz jeszcze – stawianie stylu włoskiego ponad stylem angielskim, nie ma uzasadnienia. Co nie zmienia faktu, że jednym może się bardziej podobać styl włoski a innym – styl angielski.
Tyle rozważań teoretycznych, czas przejść teraz do zaprezentowania konkretnych przykładów, czyli niektórych moich marynarek lub garniturów w różnych stylach. Zacznę od dwóch marynarek uszytych w pracowni pana Aleksandra Grekowicza – Tiestore.pl. Są one bardzo wyrazistymi przedstawicielkami stylu angielskiego (pierwsza) i stylu włoskiego (druga) bowiem takie właśnie zadanie postawiłem krawcowi zlecając ich uszycie.























Janie jak zawsze wspaniały artykuł na blogu 😀
Jako młody adept klasycznej męskiej elegancji, również nie mogę pojąć, szczególnie na wydarzeniach formalnych, rezygnacji z klasycznego stylu angielskiego i podążania za bardziej modnymi trendami śródziemnomorskimi. Mnie podobają się zarówno oba style, które lubię dobierać do danej okazji. Niemniej, każdy obiera własny styl i cieszę się, że zawsze prezentujesz odmienne bieguny modowe z niezrównaną swobodą i fachową wiedzą. Zawsze w Twoich wpisach można znaleźć nutkę nowej inspiracji. Oby tak dalej.
Pozdrawiam, Szymon
Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam wzajemnie 🙂
“W pierwszych garniturach projektowanych przeze mnie dla eGARNITUR chętnie nawiązywałem do stylu włoskiego”. Ale garnitur MICHAEL był w stylu angielskim czy jednak źle odczytuje wszycie rękawa?
W większości garniturów z mojej kolekcji wszycie rękawów było tradycyjne oraz były wkłady barkowe. Wszycie koszulowe było w kilku garniturach w początkowych seriach i później zostało zaniechane gdyż nie było akceptowane przez większość klientów i takie garnitury się źle sprzedawały.
Podobno pół świata ubiera się w stylu angielskim a pół we włoskim (nie wiem czy przeczytałem to u Pana czy gdzieś indziej). Mam poglądy konserwatywno-liberalne, więc podobają mi się oba style.
A te płaszcze z wełny wielbłądziej kilka odcinków temu to bardzo stary styl opisany w Biblii – styl Jana Chrzciciela:-). Wszystko jest ucieleśnieniem duszy, także a może przede wszystkim ubiór. Pozdrawiam i oby tak dalej.
Dobry wieczór, artykuł jak zawsze informatywny, ale przyczepię się do dwóch aspektów, które, jak się domyślam, są Panu znane, a zostały pominięte z uwagi na popularyzatorski charakter Pańskiego bloga. Po pierwsze, oprócz stylu “włoskiego” (które to określenie będzie przedmiotem mojej drugiej uwagi) i angielskiego, istnieje jeszcze trzeci styl, a mianowicie amerykański, czyli sack-suit, który wyraźnie się różni od obu powyższych, choćby kwestią luźnego kroju marynarki (w zasadzie brak taliowania) oraz braku zaszewek piersiowych. U nas tego się nie spotyka oczywiście, ale za Wielką Wodą do tej pory funkcjonuje na prawach biznesowego standardu. Z kolei styl “włoski” to bardzo ogólnikowe określenie i wydaje mi się, że Panu chodzi o styl neapolitański (minimalna konstrukcja, spalla cammicia, nakładane kieszenie, szerokie klapy, wysoka kozerka etc.), ale oprócz tego jest jeszcze styl mediolański, któremu blisko do angielszczyzny (typowy przykład: garnitury S. Berlusconiego) oraz styl florencki, który jest czymś pośrednim między dwoma powyższymi. Pozdrawiam serdecznie.
A tak, amerykański sack suit. Znany wyłącznie w USA i zupełnie niespotykany poza Stanami, z dobrych powodów. A mianowicie – jest paskudny. Sack jacket może leżeć co najwyżej poprawnie, nigdy i na nikim nie będzie to wyglądąło naprawdę dobrze.
Bardzo ciekawy artykuł! Często u Pana jak też u innych autorów przewijają się omówienia stylu włoskiego i angielskiego. Tudzież amerykański styl preppy. A co z krawiectwem francuskim? Czy paryska moda, elegancja (męska) niczym się nie wyróżnia. Czy Paryż nie jest stolicą mody? 😉
Dzisiaj Paryż nie jest już światową stolicą mody damskiej, a stolicą mody męskiej nie jest od bardzo dawna i można mieć nawet wątpliwości czy był nią kiedykolwiek. Natomiast jeśli chodzi o modę garniturową to krawcy francuscy nie wnieśli do niej na tyle znaczącego wkładu żeby mówić o specyficznym stylu francuskim. Wprawdzie pracowni krawieckiej Cifonelli przypisuje się wymyślenie tzw. pagoda shoulders, ale w gruncie rzeczy jest to tylko odmiana wszycia rękawów zwanego angielskim.
>Czy paryska moda, elegancja (męska) niczym się nie wyróżnia.
Nie.
> Czy Paryż nie jest stolicą mody? 😉
Nie.
Panie Janie,
czy prezentowany przez Pana fantastyczny smoking powróci do sprzedaży? Przegapiłem obecność w ofercie, nie zdążyłem z zakupem – teraz bardzo żałuję.
Zdecydowanie korzystniej wyglądają stylizacje w stylu włoskim – bardziej lekko i naturalnie. Pana zielony blezer jest przepiękny. Szkoda, że takich nie odnajdziemy w masowej ofercie…
Smoking powinien się pojawić w mojej kolekcji w marcu lub w kwietniu.
Są.P. Janie
Trochę off-topic. Na cztery Pańskie bloki tematyczne dwa, czyli rock progresywny i świat wokół nas praktycznie umarły. Czy nic nie budzi Pana „zdziwień” po ostatnim wpisie, czyli po bodajże 2022 roku do teraz ?
Zaniechałem publikowania wpisów w wymienionych przez Pana działach (oraz bardzo ograniczyłem publikacje o ptakach) głównie ze względu na ogrom czasu jaki ta twórczość pochłaniała. Po prostu: nie wyrabiałem. Ponadto w pewnym momencie (po wyborach prezydenckich) całkowicie przestałem czytać jakiekolwiek publikacje dotyczące krajowej polityki. A ponieważ telewizji nie oglądam wcale już od kilku dekad, to po prostu nie wiem co się wkoło dzieje. A przynajmniej staram się nie wiedzieć bo jednak ciągle atakują mnie tytuły różnych publikacji gdy otwieram jakiś portal. I coś jednak przenika do mnie z samych tytułów. Jednak to jest wiedza bardzo powierzchowna i nie upoważnia mnie do publicznych wypowiedzi na te tematy. No i argument ostateczny: mój pesymizm co do dalszego rozwoju sytuacji w naszym kraju (zarówno politycznej jak i gospodarczej) jest już tak wielki, że obawiam się, iż cokolwiek bym na ten temat napisał, będzie po prostu zwyczajnym zrzędzeniem zgorzkniałego staruszka. Nie chcę za takiego uchodzić! Tym bardziej, że jestem raczej przerażony niż zgorzkniały 😉
Dziękuję za Pana odpowiedź. Całkowicie Pana rozumiem, ale …
Rock progresywny… może mógłby Pan coś napisać. Jestem również miłośnikiem tej muzyki i m.in. dzięki Pańskim artykułom byłem na koncercie grupy Caravan w Poznaniu w 2018.
Nawet nie wiedziałem, że Caravan koncertował w Poznaniu. Gdybym był wiedział to bym na pewno przyjechał na koncert.
A przy okazji zainteresuję Pana jeszcze jednym zespołem. Nazywa się The Echos Project, pochodzi z Bydgoszczy, gra muzykę Pink Floyd i właśnie odbywa trasę po Polsce. W Poznaniu zagra 19 marca. Warto go posłuchać.
Panie Janie
Dzień po koncercie w Poznaniu Caravan koncertował w Warszawie. Miał dwa koncerty w Polsce. Nad The Echos Project na pewne się „pochylę”. Z najnowszych koncertów – w Poznaniu w czwartek w klubie Blue Note występował Al di Meola (chociaż to chyba nie jest prog rock). Taki artysta występujący w klubie, nie na sali, to też dużo wrażeń. Z resztą Caravan również występował w klubie.
Tu zdaje się jest wszycie koszulowe (?), ale ma taki jeszcze szew. Nie jest to chyba standard w takim wykończeniu rękawa?
Wszycie koszulowe tak, ale oprócz tego mamy tu jeszcze stębnowanie, które – od kiedy wprowadzono maszyny do stębnowania – jest moim zdaniem wykorzystywane w nadmiarze, czego przykładem jest dołączone zdjęcie. Uważam, że stębnowanie (niegdyś występujące wyłącznie w marynarkach/garniturach bespoke) ma sens jeśli jest po pierwsze stosowane z umiarem, a po drugie jest wykonywane ręcznie. Doskonale można to zresztą porównać bazując na zdjęciu, które załączyłeś (stębnowanie maszynowe) i na zbliżeniu wszycia rękawa zielonej marynarki we wpisie (stębnowanie ręczne). Nawet laik dostrzeże różnicę 🙂