Szelki na wzrost 220 cm

szelki na wzrost 220 cm

Każdy – po przeczytaniu tytułu – zapewne zadaje sobie pytanie: po co komu szelki na wzrost 220 cm, skoro liczba mężczyzn w całej Polsce o wzroście powyżej 210 cm, nie przekracza 150 – 200? Ja też zadałem sobie to pytanie i dlatego powstał wpis, w którym staram się spojrzeć na problem nieco szerzej: jak to u nas jest z dopasowaniem rozmiarów odzieży i dodatków do sylwetek mężczyzn, a w szczególności do ich wzrostu.

Zacznę jednak od tych konkretnych szelek do smokingu, które ostatnio kupiłem gdyż moje stare (kilkudziesięcioletnie) szelki – z białej taśmy elastycznej – uznałem za nieadekwatne do smokingów, których aktualnie używam. No i trochę już zużyte. Te nowe są z białego jedwabiu i tylko w tylnej części mają fragment z taśmy gumowej. Jak wiadomo szelki mają regulację w dość dużym zakresie, dzięki czemu dają się dopasowywać do różnego wzrostu. Można by powiedzieć, że są na każdy wzrost, gdyby nie drobny haczyk: moje szelki – przy skrajnym położeniu klamerki regulacyjnej – będą wprawdzie odpowiednie dla osoby o wzroście 165 cm ale klamerka wypadnie wówczas na plecach – co jest bez sensu. Klamerka regulacyjna powinna się znajdować z przodu (by stojąc przed lustrem, łatwo można było dokonać ostatecznej regulacji – ustalając tym samym optymalną długość spodni), koniecznie poniżej kości obojczykowej. A przy takim założeniu moje nowe szelki są dla osób o wzroście 180 – 220 cm. No i cały bezsens sytuacji mamy jak na dłoni.

szelki na wzrost 220 cm
Szelki maksymalnej długości – na wzrost 220 cm (L) i minimalnej długości – na wzrost 165 cm (P). Jednak w drugim przypadku klamerka regulacyjna wylądowała na plecach, co jest bez sensu.

Zwracam uwagę, że moje szelki nie są jakimś odosobnionym przypadkiem (ich markę przemilczę) bo w zasadzie wszystkie sklepy oferują szelki o bardzo podobnych wymiarach. I bez żenady podają fałszywą informację, że szelki są przewidziane na wzrost np. 165 – 195 cm. W gruncie rzeczy trudno im nawet zarzucić kłamstwo, bo jeśli ktoś o wzroście 165 lub 170 cm pogodzi się z faktem, że klamerkę regulacyjną będzie miał na plecach, to szelki rzeczywiście są dla niego OK. No ale nie ma chyba nikogo kto by chciał nosić szelki z klamerką regulacyjną na plecach. Gdyby więc do sklepowej informacji zastosować klasyfikację prawdy zaproponowaną przez śp. księdza Józefa Tischnera, to mielibyśmy tu do czynienia trzecim rodzajem prawdy, czyli: g…o prawda. A poza tym co z mężczyznami o wzroście mniejszym niż 165 cm, których jest w Polsce około pół miliona?

Powyższe moje uwagi traktuję raczej jako ciekawostkę niż jako fundamentalny zarzut, bo przecież tak jak skraca się za długie spodnie, tak samo można skrócić szelki. I po kłopocie. Sprawa jest nawet łatwiejsza niż przy skracaniu spodni bo spodnie trzeba jednak oddać do skrócenia wykwalifikowanej krawcowej, a szelki można skrócić samemu. Ja tak właśnie zrobiłem co pokazuję na zdjęciach poniżej.

szelki na wzrost 220 cm
Skracanie szelek.
szelki na wzrost 220 cm
Szelki po skróceniu.

Trzeba ponadto pamiętać, że mówienie o szelkach na określony wzrost jest oczywiście pewnym przybliżeniem bo po pierwsze każdy człowiek ma inne proporcje ciała, a po drugie stosuje szelki do różnych spodni. Raz to są spodnie z wysokim stanem, sięgające do talii (ok. 2,5 cm powyżej pępka), innym razem spodnie z podwyższonym stanem (do pępka), a jeszcze innym – spodnie standardowe z krawędzią gurtu ok. 1,5 – 2 cm poniżej pępka. Raczej nie przypuszczam żeby ktoś stosował szelki do biodrówek (5 cm i więcej poniżej pępka), ale kto wie. W każdym z tych przypadków szelki będą miały inną długość.

Dodam jeszcze, że omawiane dziś szelki to typowe szelki smokingowe – i zamierzam ich używać wyłącznie do smokingu – ale robiąc zdjęcia użyłem niesmokingowych składników ubioru. Błękitna koszula jest po to żeby białe szelki były wyraźnie widoczne, natomiast spodnie to po prostu jedne z moich ulubionych spodni. Zostały przeze mnie zaprojektowane jako spodnie do mojej kolekcji dla eGARNITUR, ale po klęsce sprzedażowej jaką odnotowały (nikt nie chciał kupować spodni z zakładkami), zostały zaniechane. Natomiast ja często sięgałem do tego wzoru gdy były szyte indywidualne garnitury dla mnie np. na Pitti Uomo. Spodnie mają podwyższony stan (sięgają nieco powyżej pępka) i nogawki o szerokości u dołu 20 cm, zakończone mankietami 4,5 cm.

Problem dopasowania odzieży i dodatków do sylwetki i wzrostu klientów jest dziś palący bowiem większość producentów – w imię cięcia kosztów – ogranicza rozmiarówkę do absolutnego minimum. Pisałem już o tym wielokrotnie ale powtórzę po raz kolejny, że niektórzy producenci garniturów oferują swoje produkty w zaledwie 5 – 7 rozmiarach (sic!). Polskie duże marki sieciowe mają zwykle kilkanaście rozmiarów, zaś światowy potentat Suit Supply ma maksymalnie 27 rozmiarów. Marek, które ciągle trzymają się pełnej rozmiarówki – i oferują garnitury w 48 – 72 rozmiarach – jest jak na lekarstwo. Przy tej okazji muszę się pochwalić, że garnitury z mojej kolekcji w eGARNITUR są dostępne w minimum 48 rozmiarach.

Jeśli rozmiarówka jest uproszczona (to znaczy nie ma podziału na grupy wzrostowe) to niscy/korpulentni i wysocy/chudzi są całkowicie bez szans. Ale nawet niscy i szczupli też mają problemy. Wiem coś o tym bo mam 170 cm wzrostu czyli według dzisiejszych standardów jestem niski. Nie jestem w stanie kupić dla siebie marynarki ani garnituru tych marek, które stosują uproszczoną rozmiarówkę (czyli prawie wszystkich). Ale ja nawet gdy kupuję zwykłą płócienną torbę na zakupy to muszę skracać jej ucha bo w przeciwnym razie ciągnę ją za sobą po ziemi. Zwracam uwagę, że mężczyzn o wzroście poniżej 170 cm jest w Polsce około 1,5 miliona (czyli sporo), a jednak są oni całkowicie poza sferą zainteresowania producentów odzieży i dodatków. Np. szelek dla siebie nie są w stanie kupić, w przeciwieństwie do osób o wzroście 220 cm (których jest w Polsce kilkanaście), dla których niemal wszyscy producenci szelek oferują odpowiednie produkty.

Jeszcze gorsza sytuacja panuje na rynku krawatów, bo tu zarówno niscy (poniżej 170 cm) jak i wysocy (powyżej 190 cm) są na straconej pozycji. Niemal wszystkie krawaty dostępne w sklepach mają tę samą długość (ok. 150 cm) i ładne węzły są na nich w stanie zawiązać mężczyźni o wzroście 175 – 185 cm. Niżsi uzyskują węzły monstrualnie duże, a wysocy – filigranowe węzełki, zupełnie nie pasujące do ich postury. Szerzej pisałem o tym we wpisie: Co to znaczy: “ładnie zawiązany krawat”? Moim zdaniem krawaty powinny być dostępne w kilku rozmiarach dostosowanych do wzrostu – a nie są.

Pozostając jeszcze chwilę przy krawatach muszę dodać, że mężczyźni o wzroście ponadprzeciętnie dużym (ponad 190 cm) nie są wcale skazani na filigranowe węzły krawatów i mają dwa wyjścia. Po pierwsze mogą szukać firm, które oferują krawaty o większej długości (zwykle jest to 165 – 180 cm). Takich firm jest mało a wybór krawatów o takiej długości jest mizerny, ale jednak są – np. Van Thorn, Republic of Ties. Drugie wyjście to zamawianie krawatów na miarę. To jest wprawdzie rozwiązanie nieco droższe ale nie aż tak dużo droższe jak mogłoby się wydawać. Bo przecież wszystkie krawaty są wykrawane i szyte ręcznie, więc nie ma różnicy pomiędzy wykonaniem standardowego krawata a wykonaniem krawata na miarę. Ja szyję krawaty na miarę w firmie Tiestore.pl gdzie taki krawat uszyty specjalnie dla mnie, na moją miarę, jest tańszy niż standardowy krawat w którymkolwiek z sartorialnych butików.

szelki na wzrost 220 cm
Skrócenie krawata przeważnie rozwiązuje problem w przypadku osób niskiego wzrostu.
szelki na wzrost 220 cm
Krawat na miarę to rozwiązanie bezkompromisowe.

Polityka firm odzieżowych polegająca na tym, że wszystko jest trochę za długie, nie jest całkowicie pozbawiona sensu. Bo ewentualne skrócenie jest zwykle banalnie prostą operacją (patrz: skrócenie szelek), natomiast wydłużenie bywa trudne, a czasami wręcz niemożliwe. Weźmy na przykład rękawy marynarek, które z reguły są za długie gdy marynarkę kupuje się w sklepie. Wystarczy ich skrócenie o 2 – 3 cm i wszystko jest idealnie. Problem w tym, że większość klientów nie skraca rękawów marynarek bo wydaje im się, że skoro producent ustalił taką długość to tak jest właściwie/modnie/optymalnie/praktycznie* (niepotrzebne skreślić). W ślad za tym idą błędne stereotypy (długość do połowy dłoni) i mamy gotowy przepis na katastrofę: większość mężczyzn w Polsce nosi marynarki z za długimi rękawami.

Każdy zapewne zetknął się z problemem za szerokich mankietów koszuli na spinki, które blokują się w rękawach marynarki, co jest niezwykle irytujące. Dzieje się tak ponieważ norma szerokości mankietów została ustalona wiele dekad temu i pozostaje niezmienna, a w międzyczasie nadeszła moda na kusość – w tym wąskie rękawy marynarek. Jedno kłóci się z drugim ale nikomu nie przyszło do głowy żeby – w ślad za zwężeniem rękawów marynarek – zwęzić mankiety koszul. I klienci nie mają innego wyjścia jak pogodzić się z tą niedogodnością, bo żaden producent koszul nie wychyli się poza uświęconą tradycję i nie uszyje koszuli z takimi mankietami, które nie będą utrapieniem w normalnym użytkowaniu.

I w taki to oto sposób przeszedłem od absurdalnej długości szelek, poprzez absurdalną długość rękawów marynarek, do absurdalnej szerokości mankietów koszul. O absurdalnej długości nogawek spodni już nawet nie wspominam bo pisałem o tym co najmniej kilkanaście razy. Świadomi i wyedukowani klienci jakoś sobie z tym radzą, przytłaczająca większość już nie to, że sobie nie radzi, co nie dostrzega problemu. I tak to się toczy…

Udostępnij wpis

Podobne wpisy

5 1 głos
Ocena arykułu
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane