Fiskalizm autostradowy

Foto: fakt.pl

Na nowo oddanym odcinku autostrady A1 Pomiędzy Toruniem a Gdańskiem, natykamy się m.in na dwie rzeczy: informację o odcinkowym pomiarze prędkości, oraz znak ograniczenia prędkości do 100 km/h. Znak ten powtarza się później po każdym wjeździe, czyli obowiązuje na dość długim odcinku, prawdopodobnie pokrywa się z tym, na jakim mierzona jest prędkość. Jak wspomniałem ta część autostrady jest niedawno oddana do użytku. Jest w idealnym stanie, nie są tam prowadzone żadne prace, nie ma żadnych zwężeń ani innych ograniczeń. Jest tylko ograniczenie prędkości. Nie ma żadnego innego uzasadnienia tego ograniczenia, jak tylko chęć złupienia jak największej liczby kierowców. Gdyby bowiem obowiązywała taka prędkość maksymalna jaką przewiduje ustawa: Prawo o ruchu drogowym, czyli 140 km/h, niewielu kierowców by ją przekraczało. Więc zastosowano prosty sposób zwiększenia przychodów z mandatów: wprowadzono ograniczenie prędkości, które jest wbrew logice i nie ma nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa. Jest to czysty fiskalizm! Z tym tylko, że zastosowana metoda jest bardzo perfidna i obnaża stosunek państwa do jego obywateli. Ten stosunek jest wrogi. Nasze państwo jest wrogo nastawione do swoich obywateli i niestety, w walce z nami stosuje różne brudne sztuczki.

Innym przykładem wrogiego nastawienia państwa jest podejście aparatu skarbowego do podatników. W nomenklaturze tego aparatu kontrole skarbowe są pozytywne albo negatywne. Negatywne to takie, w których stwierdzono, że podatnik jest czysty jak łza. Natomiast za pozytywne uchodzą te, w których stwierdzono jakieś uchybienia. A przecież powinno być odwrotnie! Państwo przyjazne obywatelowi powinno się cieszyć, jeśli stwierdzi, że ten obywatel przestrzega prawa. Ale nie u nas! U nas cieszy się wtedy, gdy przyłapie obywatela na uchybieniach. Bo wtedy może go ukarać: nałożyć dodatkowy podatek, wsadzić do więzienia, zniszczyć jego firmę, ukraść jego majątek (cytat z ministra: „pokazać grubemu misiowi jak jeszcze bardziej można go okraść”), zniszczyć jego rodzinę itp. (patrz: film „Układ zamknięty”).

Czy ten stan rzeczy ma szanse się zmienić? Nie ma, dopóki państwo będzie ewoluowało w kierunku większych podatków, większej liczby regulacji, większego skomplikowania przepisów, większej władzy centralnej, większej własności państwowej, większego ograniczania wolności. Jednym słowem w kierunku większego socjalizmu. Niestety ten kierunek jest dziś dominujący nie tylko w Polsce, ale także w Europie, a nawet (o zgrozo!) w Ameryce. Zatem wnioski są raczej pesymistyczne. Z drugiej strony bywaliśmy już w przeszłości w większych opresjach, a jednak udawało się z nich wyjść. Więc może nie będzie tak źle?

2 Odpowiedzi

  1. Man 01/09/2014
  2. Drogi 02/09/2014

Zostaw komentarz