Rewolucja

Fotomontaż Polska rewolucja został wykonany prze Małgorzatę Adamską na bazie obrazu Eugène’a Delacroix’a Wolność wiodąca lud na barykady, namalowanego w roku 1830.

Czy sytuację z jaką obecnie mamy do czynienia w Polsce, można nazwać rewolucją? Jedna z definicji rewolucji mówi, że są to zmiany, które wykraczają poza obowiązujący porządek prawny. Zatem jeśli trzymać się tej definicji, to niewątpliwie jesteśmy świadkami rewolucji przebiegającej w naszym kraju. Przyjmując tę wykładnie, musimy też przyjąć do wiadomości, że różne wydarzenia w naszym otoczeniu toczą się i będą się toczyć zgodnie z logiką rewolucji. Zaś jednym z podstawowych aksjomatów rewolucji jest to, że ona nigdy się nie kończy. Rewolucja trwa wiecznie, zaś lud musi ciągle otrzymywać pożywkę nakręcającą rewolucyjny zapał. O tę pożywkę dbają przywódcy rewolucji. W przeszłości jeden z nich, o nazwisku Josif Dżugaszwili, znany szerzej pod pseudonimem: Józef Stalin, sformułował nawet doktrynę mówiącą o tym, że: walka klasowa zaostrza się w miarę postępu rewolucji. Znacznie bardziej obrazowo ujął to inny rewolucjonista, Argentyńczyk Che Guevara, który powiedział: ‚Rewolucja jest jak rower – jeśli się zatrzyma to pada’. Co zatem robi rewolucjonista, jeśli uda mu się wygrać wszystkie batalie i osiągnąć wszystkie zaplanowane cele? Rewolucjonista kreuje wtedy nowych wrogów i stawia nowe cele. Znów posłużę się cytatem z Che Guevary: ‚Bądźmy realistami, żądajmy tego, co niemożliwe’.

Jarosław Kaczyński jest bez wątpienia wybitnym polskim rewolucjonistą. Osiąga zamierzone cele, gdyż umiejętnie podtrzymuje rewolucyjny zapał ludu. I zawzięcie pedałuje, żeby nie dopuścić do przewrócenia się roweru rewolucji. Jeśli ktoś, zmęczony ciągłymi walkami, nachalną propagandą i pogardą dla oponentów, ma nadzieję na uspokojenie sytuacji po rozwiązaniu któregoś kolejnego konfliktu, to spieszę wyprowadzić go z błędu. Te konflikty nigdy się nie skończą, bo gdyby się skończyły, to rower by upadł. A wraz z nim nasz najwybitniejszy rewolucjonista. Dlatego skazani jesteśmy na eskalację napięcia i coraz ostrzejsze działania. Dziś są one w sferze werbalnej i ustrojowej. Ale jest tylko kwestią czasu, gdy przejdą do sfery realnej, mającej bezpośredni wpływ na nasze życie. Stanie się to wtedy, gdy wszystkie stanowiska i funkcje niezbędne do komunikowania się władzy ze społeczeństwem, przejdą w ręce rewolucjonistów. Nie nastąpi to oczywiście z dnia na dzień, gdyż zgodnie z teorią rewolucji, niezbędne jest pokonanie kolejnych etapów: (1) wywoływanie poczucia niepewności, (2) zastraszanie, (3) wskazanie wrogów, (4) terror. Obecnie jesteśmy na pierwszym etapie, ale wiele wskazuje na to, że przechodzimy płynnie do etapu drugiego. Wydaje się, że symbolicznym do niego przejściem będzie wprowadzenie do ordynacji podatkowej tzw. klauzuli obejścia prawa podatkowego. Ma to nastąpić w drugim kwartale 2016 roku. Rewolucjoniści, którzy wygodnie rozsiądą się już wtedy na rozlicznych stanowiskach, dostaną narzędzie, które umożliwi im dowolne dobranie się praktycznie do każdego z nas. I będzie można bez przeszkód przejść do etapu trzeciego i czwartego.

Jedną z najistotniejszych ról w podtrzymywaniu rewolucyjnego zapału gawiedzi, odgrywa religia smoleńska. Dlatego w najbliższym czasie należy się spodziewać eskalacji nowych inicjatyw. I nie będzie chodziło wyłącznie o odprawianie guseł i misteriów, czy tworzenie obiektów kultu i relikwii, choć i one będą miały poczesne miejsce. Religia smoleńska potrzebuje pilnie swojej Ewangelii. I taka ewangelia niewątpliwie powstanie, gdyż zadanie jej tworzenia nadzoruje sam Antoni Maciarewicz, jedna z głównych postaci w obozie rewolucjonistów. Pytanie tylko, czy powstanie jedna ewangelia kanoniczna, czy równolegle będą powstawać ewangelie apokryficzne. Moim zdaniem przyjęty zostanie wariant kilku ewangelii apokryficznych, co umożliwi przyłączenie się do religii, szerszej grupy wiernych, potencjalnie zniechęconych ewangelią kanoniczną w wersji hard. Potencjał rozwoju religii smoleńskiej jest ogromny, gdyż jak wskazują opublikowane w ubiegłym tygodniu badania CBOS na temat stosunku Polaków do katastrofy smoleńskiej, 30% respondentów jest zdania, że: ‚w zasadzie nic nie zostało jeszcze wyjaśnione’, a kolejne 30% uważa, że ‚przyczyny katastrofy wymagają dalszych wyjaśnień’. Jeśli dodać do tego 11% osób nie mających zdania, to potencjał religii smoleńskiej należ oszacować na 71%.

Na pociechę mogę dodać, że jednak każdy rower rewolucji, prędzej czy później, pada. Zaś ku pokrzepieniu serc dodaję cytat z Margaret Thatcher: ‚Problem z socjalistami jest taki, że w końcu zawsze kończą im się cudze pieniądze’.

3 komentarze

  1. Boor 10/04/2016
  2. Mojanazwa 11/04/2016
    • Jan Adamski 11/04/2016

Zostaw komentarz