Harce VAT-owskie

Każdy zetknął się zapewne z określeniem ‚karuzela VAT-owska’. Oznacza ono oszukańczy proceder wyłudzania VAT-u przy pomocy fikcyjnych operacji gospodarczych i fałszywych dokumentów (faktur i deklaracji). Żeby utrudnić organom skarbowym wykrycie tego procederu, oszuści tworzą sieć spółek (częściowo rejestrowanych na tzw. słupy), pomiędzy którymi krążą fałszywe dokumenty. Stąd nazwa ‚karuzela’. Obecny rząd zapowiedział ukrócenie oszustw VAT-owskich i w tym celu intensywnie komplikuje prawo oraz zaostrza kary (np. za wyłudzenie VAT-u na dużą skalę przewidziana jest kara taka jak za zabójstwo). Ponieważ pozytywnych efektów tych rządowych poczynań na razie nie widać, postanowiono skupić się na działaniach propagandowych, które miałyby przekonać obywateli o sukcesie rządu w walce z oszustami. Przygotowania do tej propagandowej ofensywy, to właśnie tytułowe ‚harce VAT-owskie’.

Wicepremier, minister rozwoju i minister finansów – Mateusz Morawiecki, zapowiedział niedawno, że w roku 2017 poprawienie ściągalności VAT przyniesie budżetowi dodatkowe 10 mld złotych. Wydaje mi się to mało prawdopodobne, ponieważ rząd postanowił nie iść drogą upraszczania, lecz komplikowania systemu – co nazywa uszczelnianiem. Takie uszczelnianie, owszem przynosi pozytywne efekty w postaci ograniczenia oszustw, ale z drugiej strony, komplikacja prawa otwiera zupełnie nowe obszary do nadużyć. Zanim rząd się w tym połapie i te obszary ‚uszczelni’ (oczywiście jeszcze bardziej komplikując prawo), przestępcy zdążą się obłowić kosztem budżetu. Nowe przepisy, które obowiązują od początku roku 2017, spowodują też lawinowy wzrost wniosków o zwrot VAT-u. Witold Modzelewski ocenia, w artykule w Interii, że liczba wniosków o zwrot podatku się podwoi, z czym Urzędy Skarbowe nie będą się w stanie uporać. Zatem część zwrotów będzie dokonywana bez należytego sprawdzenia ich zasadności. Tak więc korzyści z ‚uszczelnienia’ w jednym miejscu prawdopodobnie się skompensują z ubytkami z ‚rozszczelnienia’ w innym miejscu. Skąd zatem te 10 miliardów?

Otóż odpowiedź jest prostsza niż mogłoby się wydawać. Będzie to wirtualne 10 miliardów, ale wyglądające całkiem jak prawdziwe. Właśnie do tego celu potrzebne są harce VAT-owskie ministerstwa finansów. Zanim opiszę na czym one polegają, muszę jeszcze wyjaśnić, że wpływy z podatku VAT, które monitoruje ministerstwo i które podaje do publicznej wiadomości po zakończeniu każdego miesiąca, są wpływami netto. Czyli realna gotówka, która wpłynęła w danym okresie od podatników, pomniejszona o realną gotówkę wypłaconą w tym okresie przez Urzędy Skarbowe, jako zwroty. Wystarczy więc trochę pomanipulować zwrotami, żeby dość istotnie zmienić obraz sytuacji.

Gdy ministerstwo finansów podało wpływy VAT za grudzień 2016 roku, świat finansów przecierał oczy ze zdumienia: tak źle nigdy wcześniej nie było. Katastrofalne wpływy grudniowe rzutowały też w istotny sposób na całoroczne wpływy z VAT, które okazały się znaczni niższe od planowanych. Załamanie było tak duże, że aż trudne do wytłumaczenia. Ministerstwo finansów nie próbowało zresztą niczego wyjaśnić, ale prawda wyszła jednak na jaw. Okazało się, że w grudniu miało miejsce niespotykane nigdy dotąd wzmożenie zwrotów. Witold Modzelewski, we wspomnianym artykule ocenia, że w samym grudniu zwrócono około 15 mld złotych. Dokonywano również tych zwrotów, których termin wypadał w styczniu lub lutym roku 2017. Była to akcja zaplanowana i nakazana przez ministerstwo finansów. Tak masowe i przyspieszone zwroty spowodowały, że Urzędy Skarbowe nie były w stanie ich odpowiednio skontrolować. Wyłudzacze VAT otrzymali niespodziewane prezenty. Po co to wszystko? Po to, żeby jak najlepiej wyglądał rok 2017 (rok 2016 spisano na straty). Otóż skoro dokonano już zwrotów, które miały mieć miejsce w pierwszych miesiącach roku 2017, to VAT-owskie przychody netto w tych miesiącach będą dużo większe niżby były w normalnej sytuacji (od razu na początku pierwsze sukcesy). W ciągu roku to się wprawdzie nieco wyrówna, ale sprytne manipulowanie zwrotami może spowodować dość równomierne rozłożenie efektów statystycznych aż do listopada. Czyli w okresie styczeń – listopad rząd wykaże znaczny wzrost wpływów z VAT-u. Z kolei w listopadzie i grudniu nastąpi gwałtowne wstrzymanie zwrotów, co też podbije VAT-owskie przychody netto. W ten sposób wykazany zostanie ogromny wzrost wpływów w całym roku 2017. Przypuszczam, że będzie to nawet znacznie więcej niż zapowiedziane przez wicepremiera Morawieckiego 10 miliardów. A że będą to miliardy wirtualne, nie ma żadnego znaczenia, będzie się liczył wyłącznie efekt propagandowy. Taki efekt – sprytnie nagłośniony przez TVP i tzw. pokorne media (zwane do niedawna niepokornymi) – będzie nieocenionym skarbem przed wyborami samorządowymi w roku 2018.

Każdy zauważy, że harce VAT-owskie mają bardzo krótkie nogi, bowiem dadzą efekt jednorazowy, niemożliwy do powtórzenia. Mało tego; będą miały negatywny wpływ na przychody VAT-owskie na początku roku 2018, ponieważ wstrzymane zwroty trzeba będzie jednak kiedyś wypłacić. Ale kto by się przejmował tym co będzie za rok! To szmat czasu i na pewno coś nowego się wymyśli. Przecież zaprezentowane tu harce to nie jedyny sposób ogłupiania gawiedzi.

4 Odpowiedzi

  1. Piotr M. 04/03/2017
  2. piotr 04/03/2017
    • Jan Adamski 05/03/2017
  3. spokojny 06/03/2017

Zostaw komentarz