Moje stylizacje na Pitti

moje stylizacje

Moje stylizacje na 93 edycji Pitti Uomo były mieszanką rzeczy już wcześniej prezentowanych w blogu, oraz zupełnych nowości. Były też mieszanką rzeczy szytych na miarę z takimi ‘z wieszaka’, czyli RTW. W mojej ocenie zaprezentowały się całkiem korzystnie w wymagającym towarzystwie innych uczestników Pitti. Zdaje się, ze byłem jedynym uczestnikiem stosującym żywe kwiatki jako ozdobę butonierek; niektóre osoby przyglądały im się z niedowierzaniem. Nie ukrywam, że było to dla mnie powodem do satysfakcji.

Tegoroczne Pitti Uomo nie zaskoczyło niczym szczególnym – poza jednym wyjątkiem – o czym dalej.  W ubiorach przeważała klasyka, w kolorystyce dominowały szarości, granaty oraz brązy. Wzrost popularności brązów jest wyraźny – w każdej kolejnej edycji Pitti Uomo widać ich więcej. Rozmawiałem też z przedstawicielką jednej z rodzimych firm odzieżowych, która stwierdziła, że po raz pierwszy od kiedy pamięta nastąpił tak duży wzrost sprzedaży garniturów w kolorze brązowym. Wyraźną tendencją, którą obserwuję we Florencji, jest powolny odwrót od krat, przy jednoczesnym wzroście popularności prążków. Ja już dwa lata temu obwieściłem powrót prążków, ale jednak wtedy się pomyliłem; następuje on dopiero teraz. Jednak w Polsce garnitury w prążki nadal uchodzą za niesprzedawalne. Pod względem wskaźnika niesprzedawalności ustępują tylko garniturom w kolorze zielonym. Kolor szary należy – obok granatowego – do najpopularniejszych kolorów męskiej garderoby. Ale nawet biorąc to pod uwagę, wyraźnie widać było na targach jego nadreprezentację. Co skądinąd wyglądało bardzo elegancko.

Wspomniałem powyżej o jednym zaskoczeniu: były nim hiszpańskie peleryny, noszone całkiem poważnie – zamiast płaszczy. Wprawdzie takie peleryny można było na Pitti zobaczyć już w latach poprzednich, ale tym razem miało je na sobie znacznie więcej osób. Moim zdaniem wyglądało to znakomicie. Tak znakomicie, że wkrótce opublikuję wpis poświęcony wyłącznie temu rodzajowi okrycia wierzchniego. Wprawdzie nie sądzę, by zyskał on szerszą popularność (a już na pewno nie w Polsce), ale jest naprawdę bardzo stylowy, piękny i praktyczny.

No ale czas przedstawić moje stylizacje. Pierwszego dnia postawiłem na ostre kontrasty kolorystyczne, żeby zwrócić szczególną uwagę na ciekawy dwurzędowy płaszcz typu Ulster, uszyty na miarę w firmie Norman z granatowego kaszmiru pochodzącego z tkalni Bellandi. Jego charakterystyczne elementy to rozcięcie z tyłu, zapinane na guziki, dragon – czyli ściągający pas z tyłu, nakładane kieszenie z dużymi patkami, mankiety na rękawach i duży kołnierz sztormowy. Zdecydowałem się na długość minimalnie za kolana i uważam, że to była dobra decyzja. Akcenty kolorystyczne są intensywnie pomarańczowe: chinosy Benevento, kapelusz Polkap, poszetka Bytom i kupiony przed laty szalik no name. Wysoka temperatura (jak na porę zimową), jaka panowała tego dnia we Florencji, pozwoliła na zdjęcie płaszcza w środku dnia i tym samym ujawnienie tego co pod spodem. Swoje drugie życie miała, kupiona przed laty, marynarka Próchnika. Jest uszyta z bawełny z niewielką domieszką lnu, zatem z tkaniny zupełnie ‘niezimowej’. Jednak jej wygląd i faktura dobrze predestynowały ją do użycia w zimowym zestawie. Błękitna koszula została uszyta na miarę w firmie Van Thorn, dzięki czemu była nie tylko dobrze dopasowana, ale miała kołnierzyk jaki lubię: z wysoką stójką i dużymi wyłogami średnio rozwartymi. Buty marki Yanko pochodzą z Patine.pl. Kupione były w formie surowej, przeznaczonej do patynowania, którą to operację wykonał pan Andrzej Olender z The Shine. O butach i procesie ich patynowania pisałem we wpisie: Buty jak malowanie. Marka krawata to Rossini, zaś skarpetek: Wola.

moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje

Drugi dzień Pitti był najładniejszy pod względem pogodowym; było dużo słońca, ale też odrobina deszczu. Poranny chłód dawał jednak uzasadnienie do założenia płaszcza, który tym razem był zdecydowanie krótszy od tego z dnia poprzedniego. Płaszcz pochodził z butiku AC Tailor mieszczącego się w Warszawie, przy ulicy Emilii Plater 25. Jednorzędowy płaszcz ma prosty krój, jest zapinany na trzy guziki, ma kieszenie z patkami i ładne szerokie klapy. Gruba wełna gwarantuje dobrą ochronę przed chłodem, ale tego akurat nie miałem okazji sprawdzić we Florencji. Także kaszmirowy szalik marki Emanuel Berg był wyraźnie na wyrost. Do granatowego kapelusza marki Witleather dodałem brązowy otok, co ładnie zgrało się z brązowo-granatową kratą płaszcza, ale było też źródłem pewnego kłopotu. Bowiem płaszcz szybko powędrował do szatni, a ja zostałem w zestawie koordynowanym, z efektowną, dwurzędową marynarką. Brązowy otok kapelusza przestał mieć w tej sytuacji uzasadnienie. Ponieważ krawat, kwiatek i skarpetki były w kolorze bordowym, postanowiłem wymienić otok na bordowy. Panie w szatni wiele rzeczy już widziały na Pitti Uomo, ale jak mi wyznały, wymiany otoku kapelusza – jeszcze nie. Poniżej zestawiłem dwa zdjęcia, na których widać różnicę w kolorze otoków.

Kilka słów wypada poświęcić marynarce, gdyż jest dość wyjątkowa ze względu na tkaninę, z której została uszyta. Marynarka powstała w firmie Norman, według projektu pani Moniki Mrońskiej, zaś tkanina pochodzi z renomowanej włoskiej tkalni Cacciopoli, która ma swoją siedzibę w Neapolu. Materiał to wełna, ale tkana w bardzo specyficzny sposób, z charakterystycznymi gruzełkami. Marynarka jest dwurzędowa i ma raczej rzadko spotykany układ guzików 4×2, oraz klapy otwarte (!). Wszystkie kieszenie (łącznie z brustaszą) są nakładane. Marynarkę zestawiłem ze spodniami, które także zostały uszyte w firmie Norman. Ich kolor to bardzo ciekawy odcień granatu, zaś tkanina z jakiej zostały uszyte to wełna 120’s pochodząca z Holland & Sherry. Kolor spodni jest niemal identyczny jak kolor jednego z włókien, z których utkany jest materiał marynarki. Wzajemne zgranie kolorystyczne jest więc bardzo dobre, a jednocześnie spodnie wyraźnie odcinają się od marynarki. Bardzo wyrazisty wzór marynarki spowodował, że zarówno koszula, jak i krawat musiały być gładkie. Postawiłem na białą koszulę, która pochodzi z firmy Emanuel Berg i została uszyta na miarę. Krawat, który kupiłem jakieś 10 – 15 lat temu, jest firmowany przez markę Gilberto – zdaje się, że od dawna już nieistniejącą. Poszetka w marynarce to produkt firmy Hemley, a w płaszczu – firmy Dignito. Moje buty w drugim dniu florenckich targów to ćwierćbrogsy marki Yanko, z noskami własnoręcznie wypolerowanymi na lustro. Podkreślam tę własnoręczność, gdyż firma Patine.pl, sprzedawca butów Yanko, oferuje za dodatkową opłatą, dostarczenie butów z już wypolerowanymi noskami (szczegóły tutaj). Słabo widoczne na zdjęciach, bordowe skarpetki, pochodzą z EM Men’s Accesories.

moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje

Trzeciego dnia wybrałem się na Pitti Uomo bez płaszcza. Raz, że było stosunkowo ciepło, a dwa, że miałem na sobie trzyczęściowy garnitur z grubej flaneli. Był rzeczywiście bardzo ciepły, o czym przekonałem się spacerując po targowych halach. Było mi po prostu za gorąco i musiałem szybko uciekać na zewnątrz. Garnitur w efektowną kratę księcia Walii, pochodził z butiku AC Tailor mieszczącego się w Warszawie, przy ulicy Emilii Plater 25. Jednorzędowa marynarka z klapami zamkniętymi, tworzy ciekawą parę w połączeniu z dwurzędową kamizelką. Spodnie są dość nietypowe ze względu na znaczną obszerność. Przejawia się ona głównie w biodrach, gdzie widać wyraźnie zapas materiału (spodnie mają po jednej zakładce przy gurcie z każdej strony), ale także szerokość nogawek u dołu nie należy do małych, bo wynosi aż 20 cm. Poszedłem zatem pod prąd trendów dominujących na florenckich targach, nakazujących noszenie dopasowanych, wąskich spodni. Dodatkami do garnituru AC Tailor są: koszula Van Thorn, muszka Trendhim, skarpetki Nematode, buty Yanko, kapelusz Witleather, poszetka no name. W tej stylizacji, ale także w poprzednich, ważną rolę odgrywały – niewidoczne na zdjęciach – szelki. Były to szelki marki Profuomo.

moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje moje stylizacje

Autorką wszystkich zaprezentowanych zdjęć jest Małgorzata Adamska. Moje stylizacje były oparte na produktach firm, które były sponsorami naszego wyjazdu do Włoch: Patine.pl, AC Tailor, Norman i Van Thorn.

6 komentarzy

  1. Tomek 22/01/2018
    • Jan Adamski 22/01/2018
  2. Artur Niewrzędowski 22/01/2018
    • Jan Adamski 22/01/2018
  3. Silesia Superior 24/01/2018
    • Jan Adamski 24/01/2018

Dodaj komentarz