Przewiewne tkaniny kluczem do letniego komfortu
Stwierdzenie zawarte w tytule nie jest żadnym odkryciem a wręcz przeciwnie – jest to prawda dobrze znana, chociaż nie jest należycie doceniana. O tym niedocenianiu świadczy m.in. oferta popularnych sieciówek z odzieżą męską, gdzie dominuje poliester, a nawet jeśli znajdziemy tam np. letnią marynarkę z wełny tropik, bawełny lub lnu, to prawie na pewno będzie miała poliestrową podszewkę. A przecież gdyby wiedza o znaczeniu przewiewności dla komfortu użytkowania była odpowiednio doceniana, to nikt by takich rzeczy nie kupował. Ergo: producenci odzieży by ich nie oferowali.
Przewiewne tkaniny – co to w ogóle znaczy? Spróbujmy przypomnieć sobie i usystematyzować wiedzę na ten temat. Przewiewność – zwana też oddychalnością – tkanin to ich zdolność do przepuszczania powietrza i pary wodnej przez swoją strukturę. Warto tu zauważyć, że powietrze i para wodna przenikają przez szczeliny pomiędzy nitkami przędzy, z których powstała tkanina. Czyli tkanina luźniej tkana jest bardziej przewiewna od tkaniny spoistej, tkanina cieńsza jest bardziej przewiewna od tkaniny grubszej itd. Ale to tylko część prawdy bowiem powietrze i para wodna przenikają też przez nitki przędzy i tu zasadza się podstawowa różnica pomiędzy tkaninami naturalnymi a syntetycznymi. Bo włókna naturalne przepuszczają powietrze i parę wodną a włókna syntetyczne – nie. Jest jeszcze pośrednia kategoria tkanin; czyli sztuczne pochodzenia naturalnego (np. wiskoza, cupro, modal, tencel), które mają bardzo dobrą oddychalność. Zresztą w tej kategorii wymyślane i tworzone są coraz lepsze włókna o coraz korzystniejszych właściwościach czego przykładem jest modal – tkanina wymyślona wprawdzie już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku ale jako gotowy produkt modowy rozpowszechniona dopiero w latach dziewięćdziesiątych.
A jaki wpływ ma przewiewność tkaniny na komfort noszenia ubrań z niej uszytych? Podstawowe znaczenie ma tu szybkie odparowywanie potu i brak kondensacji pary wodnej pod ubraniem a zatem brak odczuwania wilgoci spoconego ciała. Ponadto przewiewne tkaniny umożliwiają swobodną cyrkulację powietrza, co pozwala na odprowadzanie nagromadzonego ciepła na zewnątrz i zapobiega przegrzaniu ciała. Ogromne – choć często niedoceniane – znaczenie ma ochrona przed bakteriami i grzybami: ciepłe i wilgotne środowisko pod nieprzewiewną odzieżą to idealne warunki do rozwoju mikroorganizmów, co wiąże się bezpośrednio z nieprzyjemnym zapachem.
Przy kwestii nieprzyjemnego zapachu chciałbym się na chwilę zatrzymać i ewentualnych niedowiarków zachęcić do prostego eksperymentu. Należy założyć bawełniany tiszert i nosić go przez cały dzień a po jego zdjęciu nie wrzucać do prania tylko odwiesić na wieszak po to, żeby spróbować założyć go następnego dnia. Nie będzie z tym problemu i spokojnie tiszert może być używany przez kolejny dzień (aczkolwiek nie zachęcam do takiego postępowania i sugeruję jednak pranie). Jeśli taką samą próbę wykonamy z tiszertem poliestrowym to stwierdzimy, że następnego dnia nie będzie się on nadawał do użycia ze względu na wydzielany nieprzyjemny zapach (żeby nie użyć bardziej dosadnego określenia).
Jeśli mowa o przewadze naturalnych, przewiewnych tkanin nad syntetycznymi to warto jeszcze wspomnieć o komforcie sensorycznym: przewiewne tkaniny są podświadomie odbierane przez człowieka jako lżejsze, bardziej miękkie i przyjemniejsze dla skóry, co poprawia ogólne samopoczucie. To subiektywne odczucie lekkości jest bardzo wyraźne w przypadku wszelkich ubrań z lnu oraz bielizny z wełny merino czy modalu, ale zauważalne także w przypadku jedwabiu czy bawełny. Jeśli o bawełnie mowa to warto odnotować, że istnieje pewna szczególna odmiana tkaniny bawełnianej – wyraźnie lepsza od innych pod względem komfortu noszenia w upalne dni. Tą odmianą jest bawełna gofrowana zwana też korą lub (z angielska) bawełną seersucker. Chodzi o to, że tkanina ta ma naprzemienne pasy gładkie i zmarszczone. Te zmarszczenia powodują, że tkanina nie przylega ściśle do ciała lub innych warstw odzieży, a powstała w ten sposób szczelina powietrzna izoluje i tworzy mikroklimat optymalny dla ciała.
Naturalne tkaniny zawsze są lepsze od tkanin syntetycznych, ale w najbardziej jaskrawy sposób różnica między nimi ujawnia się latem. Wspomnę tu moje doświadczenia z letnich edycji targów Pitti Uomo. Moje pierwsze na nich wizyty miały miejsce kilkanaście lat temu gdy szycie na miarę z wybranych tkanin renomowanych producentów było poza moim zasięgiem i korzystałem z gotowych ubrań, przeważnie z Próchnika. Nie pamiętam składu tkanin ale z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że podszewki w marynarkach były poliestrowe. Łatwo sobie wyobrazić, że w sytuacji gdy temperatura w ciągu dnia przekraczała 30ºC, paradowanie cały dzień w garniturze i pod krawatem – było istnym koszmarem. Kilka lat później zabierałem ze sobą na Pitti Uomo garnitury szyte na miarę, z wełny typu tropik, z marynarkami bez podszewki. Koszmar zniknął, choć oczywiście uczucie gorąca pozostało. A temperatury z roku na rok rosły i w środku dnia dochodziły do 38ºC.
Po tych zachwytach nad odzieżą z naturalnych tkanin wypada jeszcze dodać, że ma ona też pewną wadę. Jest nią cena, która jest wyraźnie wyższa od produktów z poliestru. Czy to jednak jest reguła, od której nie ma ucieczki? Zapraszam do lektury jednego z moich najbliższych wpisów, w którym będę roztrząsał problem czy można się ubrać elegancko, stylowo, w ubrania z naturalnych tkanin, a do tego tanio? I okaże się, że to jest jednak możliwe a piękna marynarka z lnu może być tańsza od tandetnej marynarki z poliestru. Myślę oczywiście o regularnych cenach a nie o różnych wygibasach promocyjnych, które zafałszowują obraz rynku.
Po tych rozważaniach teoretycznych czas przejść do konkretów i pokazać przykładowe stylizacje oparte na składnikach garderoby z naturalnych i przewiewnych tkanin, odpowiednie na lato. Na zdjęciu głównym wpisu i zdjęciu poniżej mam na sobie marynarkę i chinosy z mieszanek (różnych) bawełny i lnu, oraz koszulę z czystego lnu.














