Baselworld 2018

Za kilka dni (22 marca) rozpoczynają się największe na świecie targi zegarków i biżuterii Baselworld 2018, które rokrocznie odbywają się w szwajcarskiej Bazylei. Na targach wystawiają się wszystkie liczące się marki zegarmistrzowskie, zaś odwiedzają je nie tylko handlowcy i dystrybutorzy, ale także – bardzo licznie – zwykli miłośnicy klasycznych czasomierzy, którzy zjeżdżają tu z całego świata. Bowiem Baselworld to najważniejsze na świecie wydarzenie w branży zegarkowej. Targi przyciągają co roku ponad 2 tysiące wystawców i prawie 100 tysięcy zwiedzających. Niemal każda z wystawiających się marek ma ambicje, żeby na targach odbyła się premiera jakiegoś nowego zegarka. Takie premiery odbijają się później szerokim echem w prasie branżowej, szczególnie gdy są rzeczywiście czymś nowym i innowacyjnym. Bo trzeba wiedzieć, że dość często pod hasłem premier przemycane są konstrukcje od dawna znane, w których zmieniono np. nieznacznie tarczę czy kopertę. Poniżej przedstawiam kilkanaście nowości, które pojawią się na Baselworld 2018. Mój wybór jest bardzo subiektywny i obejmuje te czasomierze, które szczególnie przypadły mi do gustu. A, że niekiedy nie są nowościami w pełnym tego słowa znaczeniu, nie ma wielkiego znaczenia. Ważne, że są to zegarki, na które warto zwrócić uwagę. Warto się też zadumać nad cenami niektórych z nich, które na pozór wydają się zupełnie oderwane od ich realnej wartości. Z drugiej strony: cóż to znaczy realna wartość? Przecież wartości obrazów Van Gogha nie mierzymy na podstawie kosztów materiałowych i pracy włożonej w ich wykonanie. Zaś wybitnym dziełom sztuki zegarmistrzowskiej bliżej jest do obrazów Van Gogha niż do przedmiotów użytkowych takich jak smartfon czy telewizor.

Maurice Lacroix plasuje się niezbyt wysoko w piramidzie prestiżu marek zegarmistrzowskich. Jednak mój przegląd zaczynam od zegarka tej marki ponieważ jest on niecodzienny, a przy tym jest autentyczną nowością – bez żadnej ściemy. Wraz z zegarkiem debiutuje bowiem nowy mechanizm: kaliber ML234, który jest własną konstrukcją i powstał we własnej manufakturze. Jego cechą charakterystyczną jest automatyczny naciąg z rezerwą chodu, wynoszącą 52 godziny. Konstrukcja jest szkieletowa, z bardzo efektownym projektem mostków. Mają one formę kręgów rozchodzących się jak kręgi na wodzie, ale nie z centrum zegarka, lecz z bębna sprężyny, który znajduje się na godzinie pierwszej. Cały mechanizm jest ułożyskowany na 34 kamieniach. Zegarek prezentuje się imponująco i w związku z tym dziwić musi nazwa AIKON, bowiem wśród zegarków Maurice Lacroix, jest to nazwa serii zegarków… kwarcowych. Cena: 5.990 dolarów (ok. 20.500 zł).

baselworld

W przypadku modelu Quai des Bergues Guilloché marki Czapek, mamy do czynienia z nowością zdecydowanie odgrzewaną. Jednak zegarek ten umieszczam w zestawieniu ze względu na markę z polskimi konotacjami. Franciszek Czapek był polskim zegarmistrzem (pochodzenia czeskiego), który po upadku Powstania Listopadowego wyemigrował do Szwajcarii. Tam poznał innego Polaka: Antoniego Patka, z którym założył firmę Patek, Czapek & Cie. Firma odniosła dość duży sukces, ale drogi panów się rozeszły. Patek związał się z francuskim zegarmistrzem Philippem i w ten sposób powstała marka Patek Philippe. Zaś Czapek, wspólnie z kolejnym Polakiem – Juliuszem Gruzewskim – zaczął produkować zegarki pod marką Czapek. Niestety marka nie przetrwała próby czasu: została zlikwidowana w roku 1869. I oto w roku 2015 nastąpiło jej odrodzenie. Na bazie oryginalnej konstrukcji Franciszka Czapka został stworzony nowoczesny mechanizm i światło dzienne ujrzała seria zegarków nazwanych tak, jak nazywała się ulica, przy której mieścił się w przeszłości pierwszy warsztat Czapka: Quai des Bergues. Tegoroczna nowość polega na tym, że zegarki otrzymały nową, giloszowaną tarczę (trzeba przyznać, że imponującą) i zmieniono kilka drobnych detali. Mechanizm, ułożyskowany na 31 kamieniach, ma manualny naciąg z nieprawdopodobną rezerwą chodu wynoszącą 168 godzin (dzięki dwóm bębnom sprężynowym). Ceny: od 9.950 do 24.900 euro (ok. 41.700 – 104.600 zł)

Przy prezentacji zegarka Czapek, napomknąłem o marce Patek Philippe, także o polskich korzeniach, które dziś pamiętane są już chyba tylko w Polsce. Od roku 1932 marka należy do rodziny Sternów, a jej obecnym szefem jest Thierry Stern, który sprawuje tę funkcję od 9 lat. Niedawno przeczytałem wywiad z panem Thierrym, w którym zapowiedział on sześć premier na Baselworld 2018. Jednak wszystkie one dotyczą modeli już znanych, w których coś tam zmieniono. Z tych premier nie-premier wybrałem zegarek, który wyjątkowo mi się podoba. Model Aquanaut znany jest od roku 1997 i jest jednym z najlepiej sprzedających się modeli marki Patek Philippe. Tegoroczna nowość, czyli model Aquanaut 5158G tym różni się od swoich poprzedników, że ma kopertę z białego złota. Mechanizm zegarka, oznaczony jako kaliber 324SC, ma automatyczny naciąg i grubość zaledwie 3,3 mm, co jest swoistym rekordem. Cały zegarek ma grubość 8,25 mm, czyli niewiele, co pozostaje w sprzeczności z wrażeniem jakie się ma, gdy ogląda się zdjęcia, na których zegarek wygląda na bardzo masywny. Koperta ma średnicę 42 mm. Cena zegarka: 38.557 dolarów (ok. 130.000 zł).

Chronomètre FB 1R.6-1 marki Ferdinand Berthoud to prawdziwe dzieło sztuki zegarmistrzowskiej. Ma bardzo nietypową tarczę z dużą wskazówką sekundową w centrum, małą wskazówką minutową na godzinie 12 i wskazaniem godzin w postaci przesuwających się liczb w okienku na godzinie 2. Bardzo oryginalny jest też wskaźnik rezerwy chodu na godzinie 10. Wewnątrz 44-milimetrowej, stalowej koperty znajduje się znany już wcześniej kaliber FB1 z tourbillonem. Szkiełko i przejrzysty dekiel są szafirowe, szafirowe są także okienka w ściankach bocznych koperty, przez które można oglądać pracujący mechanizm. Limitowana seria składa się z zaledwie 20 zegarków, których cenę ustalono na 198.000 euro za sztukę (ok. 832.000 zł).

Schwarz Etienne należy do tzw. producentów niezależnych; jest członkiem grupy takich producentów o nazwie Raffaello Radicchi. Linia zegarków Roswell miała premierę w roku 2015, model 08 jest całkowicie przeprojektowany, zatem w pełni zasługuje na miano nowości. Zegarek zawiera wiele innowacyjnych rozwiązań, z których najbardziej rzuca się w oczy datownik. Mechanizm ma automatyczny naciąg z rezerwą chodu 86 godzin (!) i jest zamknięty w stalowej kopercie o średnicy 45 mm. Cena 15.400 franków (ok. 56.000 zł).

Epos 3435 Verso jest reklamowany jako nowość, ale prawdę mówiąc premierę miał już na Baselworld 2017. Jego konstrukcja bazuje na mechanizmie Unitas 6497, który zyskał zasłużoną sławę jako mechanizm zegarków marki Panerai. Dla potrzeb modelu Epos 3435 Verso, mechanizm ten został jednak przekonstruowany głównie po to, żeby wyeksponować ruchome elementy; balans i koła zębate (normalnie znajdowały się one po odwrotnej stronie). Powstał w ten sposób bardzo ciekawy zegarek szkieletowy z mostkami pięknie grawerowanymi. Ubocznym skutkiem operacji odwrócenia mechanizmu jest fakt, że oś wskazówki sekundowej znalazła się po drugiej stronie koperty. Zdecydowano się na kontrowersyjne rozwiązanie umieszczenia tej wskazówki na deklu, który otrzymał stosowne okienko. Stalowa koperta ma średnicę 43 mm. Cena zegarka: 1.855 franków (ok. 6.900 zł), ale w Polsce ma on oficjalną cenę: 8.900 zł.

Blancpain Villeret Quantième Complet GMT to nowa implementacja sprawdzonego kalibru 67A5 z automatycznym naciągiem, pełnym kalendarzem i wskazaniem faz księżyca. Zegarek jest niezbyt duży (40 mm) i ma szklany dekiel. Występuje w wersji stalowej i z różowego złota – obie wersje mogą być na pasku lub na bransolecie. Cena zostanie ujawniona podczas targów Baselworld. W przypadku stalowej wersji zegarka należy się spodziewać ceny ok. 15.000 euro (ok. 63.000 zł).

Znany już wcześniej model Senator Cosmopolite marki Glashütte Original został odświeżony z myślą o klientach z mniej zasobnymi portfelami. Dotychczas były dostępne tylko wersje z białego i różowego złota, za które trzeba było zapłacić 38.000 euro (białe złoto – ok. 160.000 zł) lub 36.500 euro (różowe złoto – ok. 153.000 zł). Na Baselworld pojawia się wersja w stalowej kopercie za jedyne 21.000 euro (ok. 88.000 zł). Zegarek jest dedykowany osobom podróżującym. Na tarczy widzimy wskazania dwóch stref czasowych, ponadto można ustawić nazwy destynacji (według kodu literowego obowiązującego w IATA) spośród 37 możliwości. Łatwo wtedy odczytać, które wskazanie czasu dotyczy której destynacji). Nazwy te widać w okienkach na godzinie 8. Dla osoby często przeskakującej wiele stref czasowych, nie bez znaczenia jest wskazanie dzień/noc i takie też znajdujemy na tarczy zegarka. Koperta jest dość duża; ma średnicę 44 mm, naciąg jest automatyczny zaś rezerwa chodu wynosi imponujące 72 godziny.

Podobny do Glashütte pomysł na nowość zastosowała marka MB&F. Model Legacy Machine Perpetual miał premierę w roku 2016. Wówczas miał dwie wersje koperty: z różowego złota oraz platyny. Nieco później doszła wersja z białego złota. I oto na Baselworld 2018 debiutuje Legacy Machine Perpetual TI w kopercie z tytanu (literki TI na końcu nazwy wskazują właśnie na tytan, jako materiał konstrukcyjny koperty i niektórych elementów). Jak wskazuje nazwa modelu, zawiera on w sobie jedną z najtrudniejszych komplikacji zegarmistrzowskich, czyli wieczny kalendarz. Przy czym w omawianym zegarku komplikacja ta ma charakter absolutnie innowacyjny, nigdy dotąd nie stosowany. W skrócie można by powiedzieć, że tradycyjne mechanizmy wiecznego kalendarza zakładają, że każdy miesiąc ma 31 dni i w przypadku krótszych miesięcy następuje szybki przeskok jednego dnia (2 lub 3 w przypadku lutego). W Legacy Machine Perpetual jest inaczej: domyślnie wszystkie miesiące mają po 28 dni, natomiast potrzebne dni w przypadku innych miesięcy są dodawane wskutek działania skomplikowanego systemy dysków, nazwanych przez konstruktora – Maximilana Büssera, procesorem mechanicznym. Łatwo sobie wyobrazić takie sterowanie przy pomocy elektroniki, ale tutaj nie ma mowy o żadnej elektronice; wszystko odbywa się mechanicznie! Cały mechanizm, który jest widoczny przez szafirowe wypukłe szkiełko oraz szafirowy dekiel, jest wprost oszałamiający. Największe wrażenie robi pokaźnych rozmiarów koło balansowe (14 mm) zawieszone nad tarczami na dwóch wysięgnikach. Wymiary koperty to 44 mm średnicy i 17,5 mm wysokości. Naciąg jest manualny, zaś rezerwa chodu (dzięki dwóm bębnom sprężynowym) wynosi aż 72 godziny. Seria zegarków jest limitowana (50 sztuk), zaś jego cenę ustalono na: 148.000 franków (ok. 533.000 zł).

Pod niezwykle długą nazwą modelu: Grande Seconde Moon Black Enamel kryje się znany wcześniej model Grande Seconde, który otrzymał nową komplikację w postaci wskazań faz księżyca, oraz nową – czarno emaliowaną – tarczę. Głęboka czerń tarczy doskonale współgra z różowym złotem, z którego wykonana jest koperta oraz inne elementy. Koperta ma średnicę 43 mm, mechanizm jest ułożyskowany na 30 kamieniach i ma napęd automatyczny z rezerwą chodu wynoszącą 68 godzin. Cena: 29.700 franków (ok. 108.000 zł).

Breguet to marka – legenda. Założona została w Paryżu, w roku 1775, przez Abrahama Ludwika Bregueta, który był twórcą najsłynniejszej zegarkowej komplikacji zwanej tourbillonem (Breguet opatentował pomysł w roku 1801). W roku 1976 firma została przeniesiona z Paryża do Valee de Joux w Szwajcarii, zaś w 1999 przejęta przez Swatch Group. Model Classique Tourbillon Extra-Plat Automatique 5367 (cóż za nazwa!) to elegancka konstrukcja z tourbillonem i automatycznym naciągiem zamknięta w kopercie z różowego złota o średnicy 42 mm i niewiarygodnie małej grubości: 7 mm. Piękna tarcza jest pokryta białą emalią, z którą kontrastują niebieskie wskazówki. Na godzinie 5 znajduje się okienko, w którym widać pracujący tourbillon. Cena zegarka: 140.000 euro (ok. 588.000 zł).

Kolekcja Omega Seamaster Olympic Games wygląda urzekająco, ale tylko wtedy, gdy wszystkie pięć zegarków wchodzących w skład serii są sfotografowane razem, ułożone jak pięć kół olimpijskich. Pojedynczy zegarek nie wygląda już tak atrakcyjnie, chociaż urody odmówić mu niepodobna. Trudno też zliczyć, która to już wersja modelu Seamaster. Poszczególne wersje różną się tak bardzo, że właściwie mówienie o nich, że to ten sam model – trochę mija się z prawdą. Wystarczy przypomnieć sobie zegarki Jamesa Bonda (to właśnie różne odmiany modelu Seamaster), żeby zrozumieć co mam na myśli. Seria Olympic Games nawiązuje do 86-letniej tradycji Omegi jako oficjalnego chronometrażysty igrzysk olimpijskich. Stąd np. koronka ma kopulasty kształt przypominający kształt przycisków w dawnych stoperach, zaś od strony dekla znajdziemy kolorowy pierścień z nazwami miast, które były gospodarzami igrzysk olimpijskich: od Los Angeles 1932 do Los Angeles 2028. W stalowej kopercie o umiarkowanej średnicy 39,5 mm znajduje się kaliber 8800 z automatycznym naciągiem. Cena zegarka: 5.000 franków (ok. 18.000 zł).

Określeniem: regulator nazywa się typ zegarka, który ma odrębne tarcze do wskazywania godzin i minut, przy czym tarcza minutowa jest dominująca, zaś wskazówka minutowa jest umieszczona centralnie. Stworzony został w XVIII wieku przez francuskiego zegarmistrza Louisa Berthouda. Sama koncepcja wywodzi się od typowego sposobu obserwacji czasu, polegającego przede wszystkim na rejestrowaniu upływających minut. Zresztą w większości języków, mówiąc o aktualnym czasie najpierw wymieniamy minuty, a dopiero później godziny; np. dwadzieścia po piątej. Pierwszym seryjnym zegarkiem naręcznym typu regulator był zegarek marki Chronoswiss z roku 1987. Trzydzieści jeden lat później ta sama marka proponuje model Flying Regulator Open Gear – klasyczny regulator z tarczą godzinową na godzinie 12. W 41-milimetrowej stalowej kopercie, o charakterystycznym dla marki cylindrycznym kształcie, pracuje mechanizm ETA z automatycznym naciągiem. Cenę zegarka ustalono na 6.490 franków (ok. 23.000 zł).

O zegarkach, które mają nadmiar ozdobników lub są zbytnio efekciarskie mówi się często: ‘zegarki z wodotryskiem’. Ma to mieć wydźwięk ironiczny, wskazujący na niebezpieczne zbliżenie się do granicy kiczu, lub nawet jej przekroczenie. Bywają jednak i takie przypadki, gdy coś co na pierwszy rzut oka może się wydawać typowym zegarkiem z wodotryskiem, w rzeczywistości okazuje się wybitnym dziełem sztuki zegarmistrzowskiej. Tak jest w przypadku modelu Octo Tourbillon Sapphire marki Bulgari. Niezwykły mechanizm z tourbillonem, zbudowany na równie niezwykłych mostkach, nie może nie zachwycić, choć efekty świetlne mogą być zniechęcające dla wielu osób. Sformułowanie ‘efekty świetlne’ to oczywiście żart, gdyż zegarek nie ma żadnych światełek, a jedynie niektóre elementy są pokryte zaawansowanym technologicznie materiałem luminescencyjnym o symbolu SLN. Wykonana z tytanu koperta ma średnicę 44 mm. Z tytanu, pokrytego czarną powłoką DLC, wykonane są też mostki i niektóre inne elementy mechanizmu. Bardzo innowacyjne jest też mocowanie tourbillonu – bez górnego mostka – co daje niezakłócony jego widok pod szafirowym szkiełkiem. Bardzo ciekawy jest też mechanizm ustawiania czasu: nie wysuwa się w typowy sposób koronki, lecz ją naciska. Na godzinie 3 zapala się czerwona kropka, która sygnalizuje, że można ustawiać czas kręcąc po prostu koronką. Ponowne jej naciśnięcie powoduje zgaśnięcie kropki i blokadę mechanizmu ustawiania czasu. Cena zegarka: 65.000 franków (ok. 234.000 zł).

Więcej informacji o targach można znaleźć na stronie Baselworld: tutaj. Zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych targów.

3 komentarze

  1. Ojej 17/03/2018
  2. Bizancjum 18/03/2018
    • Jan Adamski 18/03/2018

Dodaj komentarz