Moda i styl: pytania i odpowiedzi vol.17

moda i styl

Przez kilka ostatnich miesięcy nazbierało się trochę pytań czytelników dlatego dzisiaj publikuję ich kolejną porcję, wraz z moimi odpowiedziami. Mam nadzieję, że zawarte w nich informacje okażą się godne uwagi. Jak zwykle, pytania i wypowiedzi czytelników są zapisane niebieską kursywą, a moje odpowiedzi – zwykłą czcionką.

Często – tak jak Pan – staram się wkładać rękawiczki do brustaszy płaszcza. Wygląda to bardzo stylowo, ale też nonszalancko. Mam jednak taki problem, że nie każde rękawiczki da się tak włożyć do brustaszy. Problemy są oczywiście dwa. Albo za mała brustasza albo za grube rękawiczki. Moje pytanie jest proste. Jak Pan sobie z tym radzi? Czy zawsze Pan nosi cienkie skórzane rękawiczki, które spokojnie wejdą, czy ma Pan jakieś inne rozwiązanie? Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź oraz poświęcony mi czas. Z wyrazami szacunku Artur.

Ja raczej rzadko wkładam rękawiczki do brustaszy płaszcza 😉 A dzieje się tak dlatego, że nasze rodzime płaszcze mają za małe kieszonki. Nie udało mi się nigdy włożyć rękawiczek do brustaszy jakiegokolwiek płaszcza z Próchnika, a tych miałem kilkanaście. Przypuszczam, że płaszcze z Bytomia, Vistuli czy Lancerto mają tę samą przypadłość. O Pako Lorente, Giacomo Conti czy Rekmanie – nawet nie wspominam. Płaszcz z wpisu, który masz zapewne na myśli (i z którego zdjęcie zamieściłem powyżej) pochodzi od 4Gentleman i Albert Borowiecki – właściciel i projektant marki – zadbał o to, żeby brustasza była odpowiednio duża. Podobnie jest w płaszczach Zack Roman, Poszetka.com czy Van Thorn, które mam lub miałem.
Proszę pamiętać o tym, że zwyczaj wkładania rękawiczek do brustaszy płaszcza pochodzi z Włoch, gdzie temperatury tylko sporadycznie spadają poniżej zera. Przy temperaturach 5 – 10˚C można sobie pozwolić na noszenie rękawiczek w brustaszy. Ale u nas, przy temperaturze np. -5˚C, należy je nosić na dłoniach a nie w brustaszy.

Ostatnio, w czasie ślubu znajomej, widziałem ojca panny młodej w czarnym fraku. Wyglądał wręcz oszałamiająco! Czy fraki, przy podobnych okazjach, są dalej w modzie? Pozdrawiam, Krzysztof.

Tradycyjnym, formalnym ubiorem na ślub (zarówno dla pana młodego jak i gości) jest żakiet. Jest powszechnie stosowany w Europie Zachodniej na ślubach w rodzinach arystokratycznych, a w Belgii także w zwykłych rodzinach. Frak jest strojem wyłącznie wieczorowym i może zostać zastosowany jako strój na wesele, ale tylko w sytuacjach, gdy ślub jest czasowo oddzielony od wesela (tak np. bywa w brytyjskiej rodzinie królewskiej: ślub przed południem, przyjęcie weselne wieczorem). Jednak w ostatnich latach frak jest wypierany nawet z wesel następców tronu. Tak było np. w przypadku ślubu księcia Williama – gdzie na jego życzenie – na weselu obowiązywał black tie, a nie white tie.

Od lat nurtuje mnie pytanie dotyczące koszul, w przypadku ich noszenia bez muszek i krawatów. Otóż proszę abyś wyjaśnił mi czy jeśli krawat ma zakrywać guziki od koszuli, a rolę tę pełni też kryta plisa, to summa summarum jak powinniśmy nosić koszule bez much i krawatów, aby nie popełniać faux pas podczas codziennych stylizacji. Czy w złym tonie będzie zakładanie samej koszuli z widocznymi guzikami bez krawata, czy powinniśmy zakładać koszulę tylko z krytą plisą, jeśli nie zamierzamy zakładać krawata? Pozdrawiam i życzę miłego dnia, Patryk.

Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę formalność koszuli: taka z krytą plisą jest bardzo formalna i wieczorowa i do stylizacji każualowej zupełnie nie pasuje. Nosi się ją do smokingu, ewentualnie do garnituru wieczorowego, gdy zakładamy muszkę zamiast krawata. Ale jeśli kolorową muszkę zakładamy do smart każualowej stylizacji to wówczas koszula z krytą plisą także nie ma sensu; stosujemy koszulę z odkrytymi guzikami.
U podstaw idei krawata nigdy nie leżała kwestia zasłaniania guzików, a jedynie ozdobienie szyi. Zapewne tylko kwestie ozdobne mieli na względzie chorwaccy najemnicy w regimencie króla Ludwika XIV, od których wzięła się nazwa krawata (Croate → cravate) czy słynny angielski dandys Beau Brummell, który z krawata uczynił najważniejszą ozdobę męskiego stroju.

Czytałem w Twoich wpisach, że nie należy spodni garniturowych nosić na poziomie bioder, lecz w pasie. Zgadzam się z tym jak najbardziej i zaobserwowałem u siebie, że błąd ten powielałem dotychczas. Spróbowałem podciągnąć spodnie wyżej, blisko pępka, jednak zauważyłem, że spodnie z czasem zsuwają się do pierwotnego stanu (poziomu bioder). Zastanawiam się więc, czy to wina rodzaju spodni, czy po prostu pasek powinienem zapiąć na dalszą dziurkę?
Zainspirowałeś mnie Janie noszeniem kapeluszy, stąd pojawił się u mnie pomysł zakupu takowego. Chcę nabyć kapelusz elegancki, który będzie pasował do płaszcza. Stąd moje pytanie: czy do płaszcza jasny brąz/ecru/beż, kupować kapelusz jasny (np. brąz ), czy będzie pasował może czarny do takiego stroju, bądź też siwy? Czy kapelusz musi być kategorycznie w podobnej tonacji co odzież wierzchnia, czy może odbiegać od niej jak właśnie np. jasny brąz (płaszcz) i ciemny szary (kapelusz)?

Problem spodni leży głównie w ich kroju, a nie w tym jak wysoko je podciągniemy. Czyli od tego jak wysoki jest ich stan – a z tym bywa bardzo różnie. Jeśli mamy do czynienia z biodrówkami (a tak jest w większości spodni oferowanych przez marki nastawione na masowego klienta) to podciąganie ich do wysokości pasa jest bezcelowe bo po pierwsze będą się wpijać w krok, co będzie bardzo niewygodne, a po drugie i tak się obsuną. Ale są też marki szyjące spodnie garniturowe ze średnim stanem i w tych przypadkach ich podciągnięcie do wysokości pasa będzie możliwe i da efekt w postaci ładnego ich układania się. Utrzymanie ich w takim położeniu wymaga rzeczywiście nieco większego zaciśnięcia pasa albo użycia szelek – co jest rozwiązaniem najlepszym. Wspomnę jeszcze o spodniach z podwyższonym stanem (duża rzadkość – bo masowi klienci ich nie akceptują), które koniecznie wymagają szelek.
Kapelusze nie muszą być w takim kolorze jak płaszcz. Oczywiście może tak być, ale wtedy trzeba dobrze zgrać ich odcienie, co bywa dość trudne. Ja preferuję kapelusze w kolorach kontrastowych w stosunku do płaszcza. Np. granatowy kapelusz do brązowego płaszcza lub odwrotnie. Jeśli chodzi o kapelusz czarny to ma on bardzo wąskie spektrum zastosowania: jedynie do czarnego płaszcza. Pamiętaj o tym, że kapelusz ma jeszcze otok, który można zmieniać, dostosowując go do kolorów innych elementów stylizacji. Poniżej przykłady kapelusza w kolorze płaszcza i w kolorze kontrastowym

moda i styl

Dzień dobry, na wstępie gratuluję prowadzonego bloga. Masa przydatnych informacji i świetne źródło inspiracji. Przechodząc do meritum, w ostatnim czasie bardzo spodobały mi się monki w kolorze ciemnobordowym. Przed zakupem powstrzymuje mnie to, że nie wiem, jak dobierać do nich skórzane dodatki tj. pasek do spodni i od zegarka. Mogę liczyć na jakąś krótką poradę? Wystarczy mi nawet zdawkowa odpowiedź. Pozdrawiam, Łukasz.

Dziękuję za ciepłe słowa pod adresem bloga 🙂 Bordowe buty są super, a w hierarchii formalności mieszczą się pomiędzy brązowymi a czarnymi. Jest idealnie jeśli pasek do spodni i pasek do zegarka (a także rękawiczki, torba, portfel itp.) są w tym samym kolorze (i odcieniu) co buty. Ale taki ideał jest trudny do osiągnięcia i ważne jest tylko, żeby nie łączyć czarnych butów z brązowym/bordowym paskiem i odwrotnie. Nie będzie problemem jeśli paski będą brązowe przy bordowych butach. Z drugiej strony bordowy pasek do spodni jest łatwo dostępny i warto się w taki zaopatrzyć. Są też zestawy pasków w różnych kolorach i do nich jedna – wymienna – klamra. Jeśli chodzi o zegarek to można uciec od problemu wybierając zegarek na bransolecie – oczywiście pod warunkiem, że stylizacja nie jest wieczorowa ani formalna, ale wtedy i tak bordowe buty nie mogłyby zostać zastosowane.

Panie Janie, jakie jest Pana zdanie na temat marynarek na 3 guziki (nie na 2 i pół)? Pozdrawiam, Tomek.

Nie ma nic złego w marynarkach trzyguzikowych i można je nosić bez oporów. Tyle tylko, że będą wyglądały staroświecko i “niemodnie”, czym można się zresztą zupełnie nie przejmować. Tak samo jak można się nie przejmować nosząc marynarkę z nisko usytuowaną kozerką (współczesne kozerki są wysoko) czy spodnie z szerokimi nogawkami. Absolutnie nie ma obowiązku naśladowania tego co „modne”. Zamiast tego warto postawić na swój własny, indywidualny styl i w tym stylu doskonale mogą się odnaleźć marynarki na 3 guziki z niską kozerką, jak i szerokie nogawki spodni.

A propos niezdejmowania marynarki. Przecież, gdy ktoś musi pracować w nieklimatyzowanym, wilgotnym pomieszczeniu, to noszenie w takich warunkach marynarki przyczyni się do zwiększonego pocenia. Efektem będzie smród i omdlenie eleganta w marynarce. Jacek.

A dlaczego smród? Pot nie ma zapachu. Nieprzyjemna woń powstaje wtedy, gdy pocący się osobnik ma grzybicę skóry. Ale przecież grzybicę można (i należy!) stosunkowo łatwo wyleczyć i problem nieprzyjemnej woni znika. No chyba, że ktoś się rzadko myje i rzadko pierze koszule. Bo wtedy do gry wkraczają bakterie, które rozkładają pot i także przyczyniają się do niemiłego zapachu (ale bakterie potrzebują trochę więcej czasu na swoją nieprzyjemną robotę; grzyby są stale obecne w naskórku, stąd ich niemiły zapach ujawnia się natychmiast). Jest jeszcze wariant łączony: grzybica plus brak higieny; wtedy rzeczywiście jest dramat, który jednak z noszeniem lub nienoszeniem marynarki nie ma nic wspólnego 😉

Mam pytanie o wielkość muszki, czy są jakieś standardy rozmiarów, jakieś S, M, L? Mam wrażenie, że Pana muszka w róże jest trochę za duża. Nie mam doświadczenie z noszeniem muszek. Jacek.

moda i styl

Muszki mogą mieć różne rozmiary zarówno jeśli chodzi o szerokość skrzydełka, jak i szerokość całej muszki po zawiązaniu. Standardowa szerokość skrzydełka muszki typu motyl to 2,5 cala czyli około 6,4 cm. Skrzydełka muszek typu nietoperz mierzą zwykle 4 – 5 cm. Można też czasami spotkać muszki motyl o bardzo szerokich skrzydełkach, dochodzących nawet do 10 cm. Były modne w latach 70-tych ubiegłego wieku, ale i dzisiaj czasami się zdarzają. Muszka w kwiaty, o której Pan wspomina ma około 5,8 cm.
Ważnym parametrem jest szerokość muszki po zawiązaniu. Przyjmuje się, że powinna ona być mniej więcej taka jak rozstaw oczu noszącego – zmierzony pomiędzy zewnętrznymi kącikami oczu. Nie należy jednak traktować tego zalecenia bardzo ściśle; chodzi tylko o to, żeby ktoś o wąsko rozstawionych oczach nie nosił muszki przesadnie szerokiej i na odwrót. U mnie ten rozstaw wynosi około 10,5 cm Szara muszka w kwiaty ma 11 cm.
Dobierając muszkę raczej nie należy mierzyć podanych parametrów tylko dokonać ogólnej oceny: jak do nas pasuje. Jeśli subiektywnie wydaje się za duża lub za mała to trzeba z niej zrezygnować i poszukać innej. Zupełnie tak samo jest z doborem kapeluszy: są pewne zasady jak szerokość ronda i wysokość główki dopasować do wzrostu, typu sylwetki, kształtu twarzy a nawet wielkości nosa. Ale rozstrzygające jest spojrzenie w lustro i subiektywna ocena: pasuje do mnie, albo nie pasuje. Kiedyś kapelusze kupowało się u kapelusznika i można się było zdać na jego opinię. Dziś kupuje się w Internecie i trzeba samemu decydować. Może dlatego tak wielu mężczyzn boi się kapeluszy?

Mam pytanie odnośnie paska do spodni. O ile zalecenia co do długości czy koloru są raczej powszechnie znane, to chciałbym się dowiedzieć jak to jest z klamrą. Czy do danego rodzaju stylizacji i okazji ma znaczenie czy będzie ona np. zaciskowa czy klasyczna „na dziurki”? Druga kwestia: biorę w tym roku ślub i zdecydowałem się na garnitur trzyczęściowy z kamizelką. Jestem osobą młodą i niezbyt wysoką (171 cm) z raczej smukłą sylwetką i mam dylemat jaka szerokość krawata będzie najlepsza, biorąc pod uwagę, żeby węzeł prezentował się ładnie, ale jednak, żeby krawat nie był zbyt przytłaczający. Pozdrawiam, Piotr.

Pasek do spodni powinien mieć tym bardziej klasyczną i prostą klamrę, im bardziej formalna jest stylizacja. Do wieczorowego garnituru najbardziej pasuje tradycyjna klamra, ale klamra zaciskowa nie będzie błędem jeśli nie będzie zbyt „ozdobna”, np. pełna.
Krawat o szerokości 8 cm (dziś najczęściej spotykany) jest takim pośrednim, który pasuje do większości stylizacji. Przy wzroście 171 cm nie ma potrzeby szukania szerszego krawata nawet wtedy, gdy klapy marynarki będą szerokie (powyżej 10 cm). Bowiem przy tym wzroście węzeł wypadnie w miejscu dość szerokim i będzie dostatecznie wypełniony i ładny. Przy węźle pojedynczym (a taki polecam) pojawi się natomiast problem zbyt dużej długości (wąska końcówka będzie sporo wystawać spod szerokiej). Warto wtedy oddać krawat do skrócenia.

Janie, jak wygląda w przypadku Twojej kolekcji kwestia wkładów barkowych w marynarkach? Na stronie eGARNITUR barki u modela wyglądają trochę “kanciato”. Czy to kwestia zdjęcia czy też to taki typ kroju? I drugie pytanie: jaka jest z szerokość spodni na wysokości łydki? Zdarza się, że spodnie z wieszaka bywają dla mnie zbyt obcisłe. Czy w Twojej kolekcji jest ewentualny zapas materiału na poszerzenie? Pozdrawiam, Sławek.

W marynarkach mojej kolekcji są wkłady barkowe o minimalnej grubości (ok. 1 mm) i to raczej nie ma wpływu na linię: barki/ramiona. A przynajmniej nie ma wpływu takiego, żeby to się dało zauważyć. Pisząc o „kanciastości”, prawdopodobnie miałeś na myśli przejście od barków do ramion, którego linia ma wyraźny punkt załamania. Otóż zasadniczy wpływ na tę linię ma sposób wszycia rękawów. W zależności od niego, postrzegamy przejście od barków do ramion jako „miękkie” lub nieco kanciaste. A bywa też taki sposób, który wyraźnie unosi rękawy ponad linię barków. (Polecam niedawny wpis na ten temat). Oczywiście nie sposób rozstrzygnąć, który ze sposobów wszycia rękawów jest “ładniejszy” – to rzecz gustu. W każdym razie wśród osób zainteresowanych klasycznym ubiorem w Polsce, największą estymą cieszy się koszulowy sposób wszycia rękawów marynarki, który daje efekt “miękkości” przejścia. Wszelkie inne sposoby bywają nazywane – bezzasadnie ale za to nie bez pewnej dozy pogardy – kwadratowymi lub kanciastymi.
Szerokość nogawek jest zmienna i zależy od rozmiaru spodni; im większy rozmiar – tym szersze nogawki (chodzi oczywiście nie o wzrost lecz rozmiar: 48, 52, 54 itd.). Ponieważ w eGARNITUR można dowolnie zamieniać marynarkę i spodnie z różnych rozmiarów, to można dobrać spodnie o szerszych nogawkach. Ale jeśli tak się zrobi, to spodnie będą prawie na pewno zbyt szerokie w pasie i będą wymagały zwężenia. To jest jednak opcja łatwiejsza w realizacji niż poszerzanie całych nogawek. No i oczywiście jest jeszcze pytanie o zapas materiału umożliwiający poszerzenie. W garniturach mojej kolekcji jest on bardzo mały i poszerzenie byłoby raczej trudne.

Chciałbym w najbliższym czasie udać się do krawca, aby uszyć garnitur. Mój projekt to garnitur dwuczęściowy z włoskiej wełny granatowej w prążek firmy Brioni (wąski rozstaw prążków). Krój marynarki będzie częściowo inspirowany garniturami z Twojej kolekcji dla eGARNITUR, czyli marynarka jednorzędowa, ostre, szerokie klapy (ok 11-12 cm), ale marynarka bez rozcięcia z tyłu, marynarka trochę dłuższa i z niżej usadowionym guzikiem. Do tego spodnie z wysokim stanem, na szelki i z podwójnymi zakładkami. Czy taki garnitur, choć teoretycznie zgodny z zasadami przedstawionymi w tekście, nie będzie zbyt retro? Patrząc na to, jaki krój dominuje w sklepach taki garnitur może być wręcz dziwny dla otoczenia. Być może moje wątpliwości nie są zasadne, bo jednak bardzo mi się taki krój podoba. Dodam, że potrzebuję dosyć klasycznych wzorów i kolorów garniturów dla początkującego prawnika. Pozdrawiam, Igor.

Twoja koncepcja garnituru jest bardzo poprawna i w żadnym wypadku nie będzie on wyglądał dziwnie. Zresztą skoro zamierzasz szyć u krawca to on Ci doradzi w wielu kwestiach szczegółowych. Jedyne co bym w Twojej koncepcji zmienił, to dodał dwa szlice w marynarce. Marynarka ze szlicami ładniej się układa i jest wygodniejsza w użytkowaniu, co jest szczególnie ważne jeśli ma być nieco dłuższa. Dziś już w zasadnie nie szyje się marynarek bez szliców: nawet smokingów bez szliców – ze świecą dziś szukać.
Warta rozważenia jest też opcja garnituru trzyczęściowego. To wprawdzie wyraźnie podnosi koszty, ale taki garnitur jest bardziej szykowny i elegancki. Poza tym w biurze czy kancelarii można zdjąć marynarkę i nie wygląda się nieelegancko mając na sobie kamizelkę. A czasami (szczególnie latem) można nie zakładać kamizelki i wtedy ma się zwykły garnitur dwuczęściowy.

Co to są getry? To coś innego niż kalesony? Chris.

Getry (ang. spats) to coś w rodzaju tekstylnych (najczęściej filcowych) lub skórzanych cholewek zapinanych na guziki, które były zakładane na półbuty i osłaniały nogę pomiędzy cholewką buta a spodniami. Ich pierwotną funkcją była ochrona przed chłodem, nieco później pełniły też funkcję ozdobną. Takie getry całkowicie wyszły z użycia już na początku XX wieku i obecnie nazwę przejęły rekwizyty nieco inne, mianowicie grube skarpetki bez stopy, noszone na łydkach i opadające na buty. O ile XIX-wieczne getry były w zasadzie rekwizytem męskim, o tyle getry współczesne są raczej przypisane do mody damskiej. Ale nie wyłącznie – stanowią np. element umundurowania skautowskiego i są też obowiązkowym wyposażeniem piłkarzy.

Po założeniu marynarki, przy ruchach rękoma, włożeniu ich w kieszenie spodni czy lekkim ich uniesieniu, marynarka zaczyna się „łamać” i podnosić na wysokości klatki piersiowej przy klapach. Zaczyna odstawać od klatki piersiowej. Czy to jest normalne zachowanie dwurzędowej marynarki? Czy może jest to oznaka, że jest za mała lub za duża? Może trzeba dokonać jakiejś drobnej przeróbki krawieckiej, przesunąć guziki? Pozdrawiam Damian.

To jak zachowuje się marynarka przy unoszeniu rąk do góry, zależy od wysokości pachy. Tradycyjne garnitury mają pachy dość nisko, co jest wygodne w większości sytuacji związanych z noszeniem garnituru oraz korzystne dla osób o ponadprzeciętnej muskulaturze. Ale w sytuacjach gdy trzeba unieść ręce – cała marynarka się unosi. Marynarki, które mają wyżej położone pachy, dają większą swobodę przy unoszeniu rąk, ale mogą być nie do włożenia dla osób barczystych. Położenie pach jest cechą konstrukcji marynarki i zmienić się tego nie da.

Zgadzam się z Panem, że węzeł Albert jest bezkonkurencyjny, bardzo elegancki. Ale ostatnio kupiłem piękną koszulę z kołnierzykiem cutaway. Krawat zawiązałem węzłem Nicky, licząc na oryginalność, ale wyglądał zupełnie tak samo, jak Windsor. Czy Four In Hand, albo Albert pasuje do takiego kołnierzyka? Pozdrawiam, Marcin.

Jest taki mit, że do kołnierzyka cutaway pasują szerokie węzły. W rzeczywistości jest odwrotnie: najbardziej pasują smukłe węzły. Po zawiązaniu takiego węzła będą widoczne paski wychodzące z niego i skrywające się pod kołnierzykiem, co niektórzy uważają za wadę. Ja uważam, że to wygląda bardzo stylowo i intrygująco. Czyli węzły FiH, Albert, Victoria itp. bardzo dobrze wyglądają z kołnierzykiem cutaway. Wiedzą o tym Włosi, którzy dość powszechnie noszą koszule z takimi kołnierzykami (czyli włoskimi) i w przytłaczającej liczbie przypadków wiążą krawaty węzłem Victoria.

moda i styl

Chciałbym zapytać o kwestię załamywania się klap marynarek mniej więcej w połowie ich długości. Jest to efekt, który mnie zawsze irytuje i nie znam wytłumaczenia tego fenomenu. Mam czasami marynarki lub garnitury od tego samego producenta, w tym samym rozmiarze, z podobnej tkaniny, leżące tak samo i jedna będzie się załamywać w niektórych pozycjach, a druga nie. Czy zna Pan powody takiego “łamania się” klapy? Czy ma to może coś wspólnego z krojem typu slim/taliowanym? Kamil.

Klapy nie powinny się załamywać gdy sylwetka jest wyprostowana a ręce opuszczone. Oczywiście, gdy się unosi ręce, jest się w ruchu lub przyjmuje jakąś szczególną pozycję, to cała marynarka się marszczy w różnych miejscach a klapy mogą odstawać. Kwestia odstawania/załamywania się klap to jeden z najważniejszych parametrów dla oceny jak garnitur leży. Gdy szyje się garnitur u krawca – taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – i na ogół nie ma. Gdy kupuje się gotowy garnitur w sklepie, to trzeba zwracać uwagę na układanie się klap i nie kupować, gdy one odstają i/lub się załamują. Trzeba wtedy przymierzyć marynarkę w większym rozmiarze, bowiem przyczyną odstawania klap może być fakt (i często jest), że jest ona za ciasna. Ale przyczyną może być po prostu niedopasowanie kroju do sylwetki i wtedy trzeba szukać garnituru innego producenta.
Poruszył Pan też ciekawy temat różnego układania się marynarek w tym samym rozmiarze, od tego samego producenta. Wydawać by się mogło, że to się nie ma prawa wydarzyć, gdy marynarka jest szyta z takiego samego wykroju, w tej samej szwalni. Tymczasem zdarza się dość często. Otóż marynarki przybierają swoją ostateczną formę w trakcie procesu prasowania (dziś wykonywanego na bardzo skomplikowanych maszynach prasujących), w trakcie którego tkaniny się kurczą. A każda tkanina ma nieco inny skurcz – nawet jeśli na oko jest bardzo podobna. W efekcie marynarki uszyte z identycznego wykroju, różną się od siebie – niekiedy dość znacznie. Dotyczy to głównie ich obszerności (co łatwo stwierdzić przy pomocy testu wirtualnego guzika), a więc także rzutuje na układanie się klap.

Janie, czy bosmanka musi posiadać dragon? Niewątpliwie jest to ciekawy akcent, ale trudno upolować w sklepie. Większość kurtek/płaszczy wyglądających jak bosmanka nie ma tego elementu. To samo tyczy się guzików na rękawach.

Klasyczna bosmanka powinna mieć dragon i ściągacze przy rękawach. Wyeliminowanie ściągaczy i ew. dodanie guzików (takich jak w marynarkach) jest zabiegiem, który ma bosmankę uczynić bardziej elegancką. Czy rzeczywiście czyni? Trudno powiedzieć, w każdym razie proponuję nie doszukiwać się tu problemu. Podobnie proponuję podejść do braku dragona – uważam, że jest to sprawa drugorzędna. Liczy się przede wszystkim krój (koniecznie taliowany), duży kołnierz sztormowy i skośne kieszenie. Guziki mogą być rogowe, ale dobrze wyglądają też metalowe. Jeśli jednak będą to guziki plastikowe, też będzie to do zaakceptowania.

Dzień dobry. Mam do Pana pytanie odnośnie stylizacji, w której występuje kapelusz kowbojski. Posiadam właśnie takie nakrycie głowy ale niestety nie mam pomysłu jak idealnie go wpasować, żeby wszystko współgrało i tworzyło elegancką całość, w której mógłbym się wybrać na niemal każdą okazję. Pozdrawiam, Grzegorz.

Kapelusz kowbojski jest specyficzny i kojarzy się głównie z Teksasem – np. chętnie nosił go prezydent Ronald Regan. Ciekawostką może być to, że w westernach pochodzących ze złotego okresu dla tego gatunku, kapelusze kowbojskie często ustępowały innym typom kapeluszy, patrz: szeryfowie z „Rio Bravo” czy „W samo południe”.
Dlatego ten typ kapelusza pasuje do ubiorów każualowych, np. skórzanych lub denimowych kurtek, natomiast nie bardzo pasuje do eleganckich płaszczy: dyplomatki, ulstera, płaszcza myśliwskiego, płaszcza polo. Co nie znaczy, że nie można próbować – trzeba jednak mieć świadomość, że efekt może nie być najlepszy. Ja mam jeden kapelusz kowbojski ale jeszcze nigdy go nie użyłem (a mam go już co najmniej 20 lat).

Mam do Ciebie zapytanie, a w zasadzie żądanie. Tak, dobrze przeczytałeś. Nie dlatego, że jestem zepsuty i podążam za trendem nowego roszczeniowego pokolenia, ale po prostu jesteś mi to winien. Już wyjaśniam.
Jeszcze kilka lat temu moja szafa zawierała krawaty w liczbie zero. Co mniej więcej obrazuje rozmiar kolekcji innych elementów garderoby kojarzonej z eleganckim mężczyzną. Potem coś się odmieniło i zacząłem niemalże hurtowo nabywać marynarki, krawaty, etc. Niestety jedynym kryterium wyboru był wzór i kolor. Następnie trafiłem na Twój blog i szafa się zatrzęsła. Nagle okazało się, że to co ubierałem nie wyglądało elegancko, lecz kiczowato. Przez garderobę przeszło tornado, 6-centymetrowym krawatom powiedziałem adieu, tym z poliestru też, koszule z kontrastowymi guzikami, obszyciami, za krótkimi i podwójnymi kołnierzami też wyleciały. Część marynarek również. Jesteś pośrednio odpowiedzialny za tę rewolucję, więc czuj się proszę w obowiązku udzielić mi swej rady.
Jestem po zakupie całej nowej kolekcji fantastycznych krawatów. Są tam i 6-foldy, inne jedwabie, szantungi, grenadyny, wełniane, bawełniane, knity także. Pisałeś o długości, wiązaniu, odpowiednim doborze, kolorystyce. Mnie nurtuje jednak temat pielęgnacji tego męskiego dodatku. Czy nie należy tego robić, czy wręcz trzeba. Prać, odświeżać? Jeśli tak, to w jaki sposób i jak często? Czy każdy materiał traktować jednakowo? Czy prasować?
Drugi temat, który chciałbym poruszyć dotyczy wyżej opisanej garderobianej rewolucji. Owszem pozbyć można się wszystkiego. Ale ani to ekonomiczne, ani ekologiczne. Mam dylemat jeśli chodzi o jedną z marynarek, która już wcześnie była w moim posiadaniu. Kolor mi pasuje, wzór także. Jest podobna do tej z Twojego trzyczęściowego garnituru w brązową kratę z Vistuli, który prezentowałeś. Materiał – dobra wełna, podszewka wiskoza. Czyli OK. Nie jest idealna. Musiałbym wymienić guziki z plastikowych na rogowe, skrócić rękawy i to aż 2 cm. Tylko od góry, bo od dołu to wypadłoby już na guzikach. Och, nawet nie wyobrażasz sobie ile naszukałem się dobrego krawca. Ale znalazłem i takie przeróbki to pestka. Jednak swoje kosztują. I tu się gryzę, czy ma to sens? Ponieważ nawet po tych zabiegach klapy będą miały 7 cm. I z tym już chyba nic nie da się zrobić. Masz wiele marynarek, zapewne takich ulubionych z lat wcześniejszych również. Czy dałbyś takiej marynarce szansę? Czy to ją dyskwalifikuje do noszenia z krawatami, które mają 8, czy 9 cm? Chciałbym poznać Twoje zdanie.
Pozdrawiam serdecznie. Michał

Cieszę się, że pod wpływem mojego bloga wszedłeś na wyższy poziom dandysowskiego wtajemniczenia. Teraz przed Tobą najciekawszy etap dalszych poszukiwań, czerpania satysfakcji z udanych stylizacji i stopniowego nabierania doświadczenia. Życzę Ci sukcesów i dużo radości czerpanej z dobrego, klasycznego ubioru.
Pielęgnacja krawatów polega na ich praniu, gdy pojawią się na nich wyraźne ślady użytkowania (np. plamy). Nie radzę tego robić samodzielnie; sugeruję oddanie krawata do pralni, gdzie już będą wiedzieli jak z nim postępować. Dobre krawaty samoczynnie się rozprostowują po rozwiązaniu i nie ma potrzeby ich prasowania. Gdybyś się uparł, to trzeba to robić bez przyciskania żelazka, a tylko poddając krawat działaniu pary. Przyciśnięcie żelazka może spowodować powstanie kantów na krawędziach krawata, co jest niedopuszczalne.
Przeróbka marynarki, której żal się pozbyć, ma sens ale w granicach rozsądku. Klapy 7 cm nie są tragedią; można taką marynarkę nosić. Ale gdybyś cały czas podczas jej noszenia miał stresować się tym, że masz za wąskie klapy, to lepiej z niej zrezygnować. Skracanie rękawów od góry jest trudne i nie zawsze się udaje. Jeśli krawiec ma w tym doświadczenie, to powinien to zrobić dobrze. Przy okazji można zwęzić ramiona, jeśli są za szerokie. Ale jeśli marynarka jest w kratę to spasowanie kraty się rozjedzie przy procesie skracania, co będzie się bardzo rzucać w oczy. Odradzam taką operację.
Zakładanie krawata o szerokości 8 czy nawet 9 cm do marynarki z klapami 7-centymetrowymi, nie jest poważnym problemem. Oczywiście jest lepiej jeśli te szerokości ze sobą współgrają, ale gdy różnica jest nieduża, to nie należy się przejmować. Tym bardziej, że szerokość takiego krawata na wysokości kozerki będzie wynosić właśnie około 7 cm.

17 komentarzy

  1. Kamil J. 08/02/2022
  2. Michał 08/02/2022
    • Jan Adamski 08/02/2022
  3. jdas 08/02/2022
  4. Michał B 08/02/2022
  5. Jakub Wizner 08/02/2022
    • Jan Adamski 08/02/2022
  6. Paweł 10/02/2022
    • Jan Adamski 10/02/2022
      • Paweł 11/02/2022
  7. Cezar 12/02/2022
    • Jan Adamski 13/02/2022
  8. Cezar 13/02/2022
    • Jan Adamski 13/02/2022

Dodaj komentarz