Kapelusz panama.
Najbardziej stylowe, letnie nakrycie głowy
Niewielu mężczyzn decyduje się dziś na noszenie kapeluszy. Większości nie przychodzi to w ogóle do głowy, a ci co by może i chcieli, boją się zaciekawionych spojrzeń przechodniów. Nieważne, że prawie zawsze podszytych sympatią a niekiedy wręcz podziwem. Ważne, że jakiekolwiek zwracanie na siebie uwagi innych – peszy wielu panów. Ciekawe, że modne ostatnio noszenie bejsbolówek w parze z eleganckim garniturem (vide: Donald Trump) – wielce pretensjonalne, żeby nie powiedzieć obciachowe – już tak bardzo nie peszy. O ile jednak noszenie pilśniowej fedory do płaszcza lub garnituru, rzeczywiście jest postrzegane przez otoczenie jako swego rodzaju sensacja, o tyle noszenie słomkowego kapelusza do letniej stylizacji w nadmorskim kurorcie już nie to, że nie budzi sensacji, ale wręcz jest uznawane za normę. Zatem lato – szczególnie tak upalne jak tegoroczne – jest niepowtarzalną okazją do sięgnięcia po kapelusz – bo przecież jakieś nakrycie głowy jest w tych warunkach niezbędne. Można rzecz jasna kupić na straganie słomkowy kapelusz (przeważnie ze „słomy” poliestrowej) za 20 zł, ale dla stylowego mężczyzny wybór jest tylko jeden: panama.
Jest ironią losu, że nazwę; panama nadano najbardziej znanemu na świecie rodzajowi kapelusza, który wywodzi się z Ekwadoru i tylko w Ekwadorze jest wytwarzany, z włókien rośliny, która rośnie wyłącznie w Ekwadorze. Kapelusze panama wyplatane były w Ekwadorze od niepamiętnych czasów, chociaż wtedy nie miały jeszcze swojej mylącej nazwy. Ale pierwsza wielka ich popularyzacja jest już związana z krajem o nazwie: Panama. Nastąpiła ona w okresie gorączki złota w Kalifornii w roku 1849. Wielkie rzesze poszukiwaczy bogactw i przygód przybywały z Europy statkami do Panamy, żeby po pokonaniu lądem przesmyku (nie było jeszcze kanału panamskiego), zaokrętować się ponownie celem dopłynięcia do Kalifornii. I niemal wszyscy zaopatrywali się w lekkie, przewiewne kapelusze, bardzo przydatne dla ochrony przed palącymi promieniami słońca. Więc nazwa panama wydawała się dla nich całkowicie oczywista. Europejczycy zakochali się w panamach po wystawie światowej w Paryżu, w roku 1855, gdzie kapelusze te zrobiły prawdziwą furorę. Natomiast najważniejszym etapem wynoszenia panam na tron króla kapeluszy, była budowa kanału panamskiego w latach 1904 – 1914, zaś cezurą był rok 1906, kiedy to budowę wizytował prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelt. Prasę amerykańską i światową obiegły wówczas zdjęcia prezydenta w kapeluszu panama na głowie. W tym samym roku 1906, miało też miejsce znamienne wydarzenie w Anglii, która wyznaczała wówczas kierunki w modzie męskiej. Otóż król Edward VII przybył na słynne wyścigi konne Glorious Goodwood w Sussex, w lnianym garniturze i kapeluszu panama na głowie. Czy można się zatem dziwić, że każdy elegancki mężczyzna zapragnął wejść w posiadanie takiego kapelusza?
Warto zadać pytanie skąd bierze się ten niezwykły fenomen kapeluszy panama, że od niemal 200 lat są synonimem klasy, elegancji i dobrego stylu. I chociaż inne letnie, męskie kapelusze – kanotiery – były na przełomie XIX i XX wieku uznawane za bardziej formalne od panam i były też powszechniejsze, to jednak z czasem niemal całkowicie zniknęły, a panamy trzymają się całkiem nieźle. Rzecz jasna nieźle jak na czasy wybitnie niekapeluszowe.
Wydaje mi się że główną przesłanką kształtującą nimb otaczający kapelusze panama jest ogromny nakład pracy ręcznej niezbędnej do wykonania kapelusza. Bo trzeba wiedzieć, że panamy są ręcznie wyplatane z włókien, które pozyskuje się z łodyg rośliny zwanej łyczkowcem dłoniastym, czasami mylnie określanej mianem: palmy ekwadorskiej. Nakład pracy jest iście tytaniczny a do tego niezbędna jest jeszcze odpowiednia biegłość. Poniżej zamieszczam film z konta instagramowego ekwadorskiej marki Modesto – z której pochodzi też moja ulubiona panama (o czym dalej) – pokazujący mały wycinek procesu wyplatania. Warto zwrócić uwagę, że wyplatane włókna są dość szerokie co znaczy, że wyplatany jest kapelusz klasy popularnej. W przypadku kapelusza klasy premium, ten proces jest jeszcze bardziej skomplikowany i – przede wszystkim – znacznie dłuższy.
Cechą, która określa klasę kapelusza panama jest gęstość splotu, czyli liczba włókien przypadających na jednostkę długości (przeważnie na jeden cal). Ponieważ liczba splotów w poziomie jest przeważnie inna niż liczba splotów w pionie, dlatego czasami podaje się obie wartości zapisując np. 8×10, albo mnoży się je przez siebie i podaje jako liczbę splotów na jednostkę powierzchni. Kapelusze popularne, o których wspomniałem powyżej, mają gęstość splotu 5 – 10 na cal. Kapelusze premium – przeważnie ponad 20. Ile ponad? Górnego limitu nie ma. Największa gęstość splotu z jaką zetknął się autor pewnej specjalistycznej publikacji, którą czytałem, wynosiła 56×62. Taki kapelusz musiał być wyplatany wiele miesięcy (a może lat?) i kosztować kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Tak! Bo tak jak nie ma górnego limitu gęstości splotu, tak nie ma górnego limitu ceny. Cena 25 tys. dolarów nie jest wcale rzadkością, a można się spotkać z informacją o kapeluszach sprzedanych za ponad 100 tys. dolarów.
Powyżej użyłem określenia: klasa popularna, przeciwstawiając je określeniu: klasa premium. To nie jest żadna oficjalna klasyfikacja a jedynie podział wymyślony przeze mnie na potrzeby tego wpisu, żeby lepiej uświadomić czytelnikom wielką rozpiętość pomiędzy różnymi klasami kapeluszy panama. Najczęściej mamy do czynienia z kapeluszami klasy popularnej i właściwie wszystkie panamy dostępne na naszym rynku, do tej klasy należy przypisać. Od razu zaznaczę, że są to kapelusze znakomite, komfortowe i robiące doskonałe wrażenie. Klasa premium jest dla hobbystów i nie mam zamiaru namawiać przeciętnych użytkowników żeby po nią sięgali. Bo trzeba podkreślić, że oryginalne panamy i tak są drogie; te klasy popularnej kosztują u nas od ok. 500 zł. Jeśli dobrze poszukać to można znaleźć nieco tańsze kapelusze wyplatane w Polsce z oryginalnego surowca sprowadzonego z Ekwadoru, albo jakieś pojedyncze, niesprzedane egzemplarze sprzed lat. Cenę klasy premium trudno określić. Można założyć, że zaczyna się od ok. 500 USD, ale przeliczając ją na polskie złote nie wystarczy pomnożyć przez kurs dolara – trzeba jeszcze dodać cło i VAT. Wychodzi sporo.


Gęstość splotu łatwo jest ocenić gdy ma się w ręku dwa kapelusze; wtedy można porównać. Ale jeśli nie ma się w tej materii doświadczenia i weźmie się do ręki jeden konkretny kapelusz, to gęstość splotu jest bardzo trudno ocenić. Oczywiście można zmierzyć odcinek 1 cala i policzyć sploty, ale przecież na co dzień nie nosimy przy sobie miarki z milimetrową podziałką. Pomijam już drobną kwestię, że trzeba wiedzieć, że cal to 25,4 mm. Ale jest inny niezawodny sposób odróżnienia kapelusza popularnego od tego wyższej klasy. Wszystkie kapelusze popularne mają krawędź ronda obrębioną. To znaczy plecionka jest na końcu ronda zagięta i obszyta. Kapelusze premium mają ronda wykończone tzw. splotem zwrotnym, czyli rondo nie jest obrębione, a bardzo pięknie zakończone „na płasko”.




Kapelusze panama mogą przybierać różne kształty charakterystyczne dla różnych typów kapeluszy: np. fedora, gambler, trilby, homburg itp. Jest jednak pewien typ, który nie ma swojego odpowiednika wśród kapeluszy filcowych: to optimo – z charakterystycznym garbem biegnącym przez środek główki.
Oryginalnym kolorem panamy jest kolor słomkowy ale najczęściej włókna pozyskane z łodyg łyczkowca dłoniastego – przed rozpoczęciem procesu wyplatania – są poddawane wybielaniu. Tradycyjne wybielanie polegało na wędzeniu kiści włókien w oparach siarki wysypywanej na rozżarzony węgiel drzewny. Ponieważ był to sposób skrajnie nieekologiczny został obecnie zastąpiony innymi metodami, ale efekt jest podobny: włókna uzyskują kolor zbliżony do bieli, mniej lub bardziej złamanej. Oczywiście występują też kapelusze wyplatane z włókien barwionych na różne kolory, ale dotyczy to niemal wyłącznie kapeluszy damskich.
Jeśli chodzi o proces wytwarzania panam to warto jeszcze wspomnieć o zadziwiającej operacji uklepywania. Nazwa operacji dość wiernie oddaje to co się dzieje z kapeluszem; jest on uklepywany (obtłukiwany) czymś w rodzaju drewnianego młotka przy jednoczesnym posypywaniu sproszkowaną siarką. Ta operacja nadaje kapeluszowi większą elastyczność i zwiększa jego trwałość. Jest stosowana wyłącznie do kapeluszy wyższej klasy. Ponieważ trudno sobie takie uklepywanie wyobrazić, zatem znów posłużę się filmem zaczerpniętym z konta instagramowego marki Modesto.
Jestem od lat zagorzałym fanem kapeluszy panama i noszę je na co dzień w letnie słoneczne dni. A także wykorzystuję do tworzenia letnich stylizacji, które prezentuję na łamach bloga. Panamy są też nieodłącznym atrybutem podczas moich wizyt na letnich edycjach Pitti Uomo. Muszę się pochwalić, że moja koncepcja wymiany otoków i dostosowywania ich do innych elementów stylizacji, została podchwycona przez wielu uczestników targów i dziś nie jest już niczym nadzwyczajnym. Ale około 8 lat temu budziła spore zaciekawienie i w pewnym sensie była sensacją.
Na koniec warto wspomnieć jeszcze o innym moim kapeluszu, który nie jest wprawdzie panamą ale też jest ręcznie wyplatany z włókien roślinnych (gęstość splotu: 12 na cal). Tyle tyko, że włókna pochodzą nie z łyczkowca dłoniastego lecz z agawy sizalowej. To roślina powszechnie znana, chrakteryzująca się tym, że ma bardzo mocne włókna, które w przeszłości były stosowane do wyrobu lin. W upalne dni bardzo często noszę mój sizalowy kapelusz szczególnie gdy mam na sobie lnianą koszulę w bardzo zbliżonym kolorze (bo sizalowe włókna w moim kapeluszu są barwione). Typ kapelusza to trilby a charakteryzuje się m.in. niezwykłą lekkością. Gdy bierze się go ręki ma się wrażenie, że jest nieważki. Przy okazji publikacji tego wpisu zważyłem go na precyzyjnej wadze i okazało się, że waży… 40 g. Gdyby odjąć potnik i otok wyszłoby zapewne nie więcej niż 20 g.

Poniżej publikuję wybór moich stylizacji z użyciem kapelusza panama; zarówno z Pitti Uomo jak i z sesji zdjęciowych realizowanych w Warszawie.














W maju kupiłem swoją pierwszą panamę. Zakochałem się w niej od pierwszego włożenia. Szkoda, że została w jednym z sycylijskich autobusach na półce… 🙁
Aktualnie kupiłem panama safari – oczekuję na dostawę.
Ja niedawno zostawiłem swoją w restauracji 😉 Ale czekała tam na mnie i odebrałem ją następnego dnia.
Wewnętrzna walka kupić czy nie trwa, ale chyba się zdecyduję. Kapelusze z sieciówek to jednak nie jest to 🙂 Gdzie można kupić „budżetową” Panamę? Oczywiście wiem, że za 100 złotych się nie kupi, jednak 500zl w moim przypadku to trochę dużo za sezonowy produkt. Pozdrawiam
Proponuję sprawdzić w Polkapie i Witleather. Prawdopodobnie mają tam kapelusze wyplatane w Polsce ale z oryginalnego surowca ekwadorskiego.
Panie Janie, jak zwykle świetny wpis. Proszę przypomnieć wpis o wymianie otoków. Jestem na tym etapie. Wiem że był kiedyś pisał Pan na ten temat, ale nie mogę tego znaleźć. Lub Pan podpowie jak to się robi, i gdzie kupować odpowiedni materiał na otoki. Pozdrawiam Zygmunt
Dziękuję 🙂
Po prawej stronie, pod zdjęciem głównym jest okienko „SZUKAJ NA STRONIE”. Wpisuje Pan tam jakieś słowo lub frazę, np. „otok kapelusza” i poniżej rozwija się chorągiewka z wpisami, w których została użyta wpisana fraza. Trzeba kliknąć na jeden w wpisów. Jeśli nie pokaże się to czego Pan szuka to trzeba zmienić frazę na np. „jak wymienić”, albo „kapelusz” itp.
Jak zwykle świetny i bardzo rzeczowy wpis. Mam tylko jedno pytanie dlaczego noszenie garniturów i czapki z daszkiem ( bejsbolówki) jest ” wielce pretensjonalne, żeby nie powiedzieć obciachowe”. Czy naprawdę jest potrzeba aż takiego oceniania i piętnowania cudzych gustów? Sam Pan niedawno pisał, że Polacy mają tendencję do uważania, że to co im się nie podoba jest obiektywnie złe i brzydkie. Mam wrażenie, że tym razem sam wpadł Pan w tą pułapkę.
Dziękuję 🙂
Chyba jednak żadną miarą nie da się obronić tezy, że bejsbolówka pasuje do garnituru. Podobnie jak nie pasują sneakersy a te są nawet częściej widywane w zestawie z garniturem niż bejsbolówka. Tym niemniej ma Pan rację, że powinienem był napisać: „…moim zdaniem wielce pretensjonalne, żeby nie powiedzieć obciachowe”.
Janie, a nie prościej zwyczajnie zrezygnować z relatywizacji estetyki i uznać, że jest to wartość podlegająca obiektywnej ocenie? Gust, czyli to co się komu podoba lub w czym czuje się komfortowo to jedna sprawa, a poczucie estetyki to druga, gdzie w mojej ocenie panują pewne obiektywne zasady i wzorce (co nie znaczy, że każdy musi je akceptować).
Daj spokój. Jan wyraża swoją opinię i ma do niej prawo, zwłaszcza na własnych blogu (czyt. internetowym pamiętniku z przemyśleniami) ! Btw, Bejsbolówka do garnituru to tragedia.
Świetny wpis, jaki potnik Pan poleca Skórzany, czy bawełniany
Dziękuję 🙂
Uważam, że skórzany potnik nie nadaje się do panamy. Bawełniany jest OK, ale dobrym rozwiązaniem jest jeż tkanina techniczna, która odprowadza pot na zewnątrz.
Co do potników to w blogu o kapeluszach KRÓTKO I NA TEMAT Maciej Grzybowski pisał o tzw taśmie redingowej czyli o skórzanym potniku podklejonym materiałem typu cerata zapobiegającym przeniknięciu wilgoci przez skórzany potnik i dalej do materiału kapelusza typu panama lub filcowego. Ten patent jest podobno stosowany w dobrej jakości kapeluszach lecz wątpię czy w kapeluszach do nabycia w Polsce.
I jak zwykle w punkt. ???? Też przyznaję się do kapelusza, lekkiego kaszkietu latem .
Dziękuję 🙂
Dzień dobry
Świetny wpis. Wszystkim , którzy zamierzają kupić droższą panamę sugeruję wcześniejszy kontakt ze sprzedawcą i uzyskanie informacji o ile kapelusz może się skurczyć ( a skurczy się na 100%) . Pozwoli to na uniknięcie rozczarowania w następnym sezonie letnim po wydaniu niemałej sumy pieniędzy . Co ciekawe droższe kapelusze potrafią bardziej zmniejszyć obwód niż popularne turystyczne .
Post scriptum:
Jeszcze dodatkowe spostrzeżenia dotyczące panam. Potnik ze skóry ma swoje zalety szczególnie w sytuacji gdy kapelusza używamy w klimacie gorącym. Jest mniej wygodny w noszeniu jednak zabezpiecza włókna kapelusza przed oddziaływaniem potu. Często zdarza się , że to właśnie zacieki z potu niszczą wymarzony kapelusz. Ponadto bawełna ma tendencje do kurczenia się , co może przyspieszać kurczenie się kapelusza ( przy bawełnianym potniku konieczny jest zakup większego rozmiaru i wsunięcie wkładek pod potnik do czasu zmniejszenia się obwodu ). Potniki z tworzyw sztucznych do niczego się w mojej opinii nie nadają, a potnik z bawełny w tańszych kapeluszach powinien być wystarczający ( z zastrzeżeniami zawartymi powyżej) . Wszystkie uwagi wynikają z używania panam od około 20 lat. Kończąc zachęcam wszystkich do noszenia panam . Tańszych na plażę i droższych na okazje bardziej oficjalne. Pozdrawiam serdecznie
Pytanie niepowiązane z wpisem, aczkolwiek pilne – jestem w trakcie szycia sobie pumpów w brązowo-beżową pepitkę, które wiem, że jesienią i zimą będę nosił do pięknego tweedu z nieistniejącej już warszawskiej mody polskiej, pochodzącego z lat 70. Całokształt sytuacji wzbudza oburzenie – moja dziewczyna jest temu zdecydowanie przeciwna mówiąc, że niedziwnym jest to, iż pumpy kompletnie zniknęły po wojnie, a babcia zarzuca mi, że to eksces, który ma miejsce tylko na zaplanowanej rekonstrukcji historycznej a nie w codziennym życiu. Ja jestem naprawdę zafascynowany możliwością zaprezentowania się w taki sposób, a z zewsząd ucinają mi skrzydła. Czy Twoim zdaniem negatywne reakcje są słuszne?
Jeśli jakieś stroje wyszły całkowicie z użycia to sięganie po nie po latach jest swego rodzaju ekstrawagancją ale nie błędem. Przy czym trzeba się liczyć z niezbyt miłymi reakcjami otoczenia: od rozbawienia do dezaprobaty. Raczej trudno będzie o reakcje pozytywne: podziw czy choćby aprobatę. Ja mam poza tym wątpliwości co do funkcjonalności takiego stroju i wygody jego użytkowania. O trudności w doborze elementów uzupełniających (skarpet, butów, marynarki, okrycia wierzchniego) – nawet nie warto wspominać.
Szanowny Panie Janie – trudności są przecież po to żeby je pokonywać. Nieprawdaż?
Akurat słyszałem wiele pozytywnych głosów nt. pumpów, paru moich przyjaciół też chce je sobie sprawić, od momentu, w którym się dowiedzieli, że krawcowa, która je stworzy szyje spodnie za 50zł + materiał, co jest ceną doskonałą. A kwestia wygody? Jakiekolwiek wątpliwości są niewskazane, gdyż zasadniczo jest to strój sportowy 😉
Pumpy wymagają podkolanówek, ale one przecież możliwe do nabycia, koniecznie kolorowe. A marynarka, buty, płaszcz? Ładne oksfordy były zarówno sto lat temu i jeszcze z kilkaset lat sobie pobędą. Koszulę okryć można marynarką, najlepiej z lat 70, bo ja osobiście głównie takie mam (dlaczego? – skupiam się na second handach szukając rzeczy wiekowych, stąd próchnik z łódeczką, moda polska itp, doskonale się w tym czuję a ceny są, że tak powiem, realistyczne w zestawieniu z nastoletnim budżetem i można zapłacić 30zł za przedmiot doskonałej jakości, choć wymaga to oczywiście wiedzy i szperania) i lata 70 nierzadko naśladowały lata 30. W środowiskach/grupach vintage funkcjonuje nawet termin „70’s does 30’s” opisujący ten właśnie rodzaj marynarek/garniturów.
No i w końcu ubranie pumpów nie zobowiązuje do małpowania jakiejś konkretnej historycznej sylwetki, można ubrać chociażby polówkę, najlepiej z dużym kołnierzem, bo co by nie było, o ile kanony elegancji nierzadko wzdychają myśląc o okresie międzywojennym i ciągle wyglądamy mniej więcej podobnie, tak sama kultura ubioru (ma się czasem wrażenie, że sama w sobie już nieco podupadła) jest nieporównywalnie mniej restrykcyjna niż wtedy. Można ubrać golf i pumpy, co byłoby jak najbardziej profanacją, ale niewykluczone, że estetyczną. Ktoś mógłby ewentualnie włożyć bluzę z kapturem do pumpów, ale niech tego nie robi, bo byłby to zdecydowanie podlejszy rodzaj profanacji.
Podsumowując to wszystko, pumpy nie są straszne, wszystko jest możliwe, no a dla wielu wystarczy ubrać koszulę i włożyć w spodnie, żeby być wariatem. Kto wie, czy pumpy w klasycznej formie nie wrócą do mody męskiej w przeciągu 10, 20 lat?
Może ktoś pojawi się na kolejnym Pitti Uomo w pumpach? Ja jestem tym z perspektywy czasów perwersyjnym eksperymentem zachwycony, na pewno postaram się jakoś dalej puścić w świat zachętę do przynajmniej rozważenia takiego zakupu. W tym momencie nie można wykluczyć, że Poszetka zaprojektuje, uszyje i sprezentuje tweedowe pumpy na sześćdziesiąte drugie osiemnaste urodziny pewnego bliskiego tu zebranym warszawskiego bloggera. Wszystko to można streścić w najbłyskotliwszą myśl w historii polskiego piśmiennictwa – róbmy swoje. Pozdrawiam!
Hmmm… od pumpów już tylko krok do bryczesów, oficerek (ze skórzaną kurtką – wg. mnie – idealny zestaw na motocykl w tradycyjnej stylistyce) i powrotu do lat 30-tych na pełnej.
Jest nadzieja, że dzięki takim osobom jak Pan powróci prawdziwa moda męska. Moja reakcja już teraz jest w 100% pozytywna!!!
Miałbym pytanie odnośnie wpisu a zarazem prośbę o poradę dotyczącą stylizacji. Będę wybierał się do przyjaciela na wesele, które wraz ze ślubem będą plenerowe, a wszystko zacznie się o godzinie 13. Idealna sytuacja na mocno letnią stylizację. i tutaj główna część mojego pytania. Będąc swego czasu na wakacjach we Włoszech, na jednym ze stoisk kupiłem „panamę”, żeby osłonić się od słońca. Czy zawarcie takiego kapelusza w stylizacji będzie jakąś mocno wtopą? Wydaje mi się, że większość gości najpewniej nawet nie zauważy różnicy, jednak mimo wszystko chciałbym poznać Pana opinię. Jeżeli jeszcze mógłbym prosić o komentarz na temat stroju, to planuję założyć zestaw koordynowany – granatowe spodnie i beżową marynarkę w delikatną błękitną kratę. Do tego biała/błękitna koszula; raczej wolałbym błękitną z kołnierzem włoskim i krawat w biało-czarne poziome pasy. Uzupełnieniem stylizacji chciałbym żeby były mniej oczywiste buty i tutaj rozważam loafersy z frędzlami albo monki w brązie, z naciskiem na te pierwsze
Panama na plenerowy ślub w letni dzień jest jak najbardziej na miejscu. Trzeba jednak mieć świadomość, że większość gości będzie zdziwiona a ich nastawienie _ pozytywne lub negatywne – rozłoży się mniej więcej po połowie. Oczywiście nie należy się przejmować opiniami tych nastawionych negatywnie. Zaplanowany przez Pana zestaw też wydaje mi się OK (pomijam krawat w poziome pasy czarno-białe, bo trn pomysł mi się nie podoba). Loafersy wydają mi się bardzo logicznym uzupełnieniem stylizacji. Proponuję iść na całość i założyć do nich stópki a nie długie skarpetki za kostkę. To będzie miało też tę dobrą stronę, że złośliwe komentarze (jeśli się takie pojawią – bo wcale nie muszą) skoncentrują się na „braku” skarpetek a nie na kapeluszu.
Już po opublikowaniu odpowiedzi zauważyłem, że nazwę panama napisał Pan w cudzysłowie. Nie wiem wprawdzie co miał Pan myśli ale domyślamy się, że chodzi o to, że nie jest to kapelusz wyplatany z włókien ekwadorskiego łyczkowca. Jeśli jest wyplatany z innego włókna roślinnego (np. z agawy sizalowej) albo z papieru, to są to kapelusze ładne i stojące w hierarchii niewiele niżej od oryginalnych panam. Rzeczywiście nikt się chyba nie zorientuje, że nie jest to oryginalna panama. Ale jeśli nie jest to kapelusz wyplatany lecz zszywany z pasków słomy (tzw. kapelusz słomkowy) lub pasków tworzywa sztucznego, to będzie wielce pretensjonalnym dodatkiem do eleganckiego zestawu koordynowanego. W takiej sytuacji doradzam rezygnację z niego.
Dziękuję bardzo bardzo za odpowiedzi, jak Pan zaznaczył planowałem ubrać właśnie stopki. Sprawdziłem tez krawat, nie do końca pamiętałem jak wygląda, pasy są ze skosa, czarno, biało, szare – wzór jak tutaj tylko z kolorystyką przeze mnie wymienioną:
https://www.tiesrus.co.uk/ties-c1/navy-and-yellow-stripe-classic-mens-tie-p2078
Trochę nie jestem pewien zestawienia wzorów i być może wymienię go na jakiś inny.
Z cudzysłowem konkretnie chodziło o pochodzenie i brak pewności. Po przyjrzeniu się kapeluszowi, szczególnie wykończeniu ronda, wydaje się on być wyplatany, natomiast metka wskazuje papier
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź!
Moja Panama w sklepu Witleather została podlana czerownym sokiem podczas tegorocznych wakacji ale udalo się ją uratować. Zalecam przemslec jaki potnik wybrać, ja mam skórzany ale w upałach po kilku dniach jest nie przyjemny zapach, jak to usunąć jeszcze nie wiem ale być może z bawełnianym było by mniej problemów. Jeżeli ktoś wie jak usunąć zapach potu z skórzanego potnika w kapeluszu i się może podzielić był bym kontent. Panie Janie, być może Pan coś może polecić.
Nie wiem jak pozbyć się zapachu ze skórzanego potnika. Z butów dość skutecznie usuwa się zapachy poprzez ozonowanie. Może to jest jakaś droga?
Panie Janie, jestem kobietą ale uwielbiam nosić męskie kapelusze. Praktycznie całe lato mam na głowie słomianego kanotiera, w którego własnoręcznie wszyłam bawełnianą tasiemkę by zmniejszyć obwód (był trochę za duży). Na jesień/zimę mam kilka wełnianych kapeluszy
Kobiety w męskich kapeluszach wyglądają bardzo atrakcyjnie. W końcu model fedora powstał jako nakrycie głowy głównej bohaterki sztuki „Fédora”, księżnej Fedory Romanowej.
Właśnie z początku rodzina i znajomi się ze mnie podśmiewali ale teraz przywykli. Zdarzyło się też kilka razy, że obcy ludzie zaczepiali mnie na ulicy i chwalili moje kapelusze, że jest mi do twarzy. W dzisiejszych czasach ludzie odwykli od widoku kapelusza. Szkoda…
To prawda. Ale reakcje ludzi na ładny kapelusz są prawie zawsze pozytywne a nie kiedy entuzjastyczne.
Dziś miałem takie zdarzenie gdy byłem na spacerze (upał 27 st. C). Minął mnie jakiś rowerzysta w wieku ok 30-35 lat. Po czym zrobił pętlę i mijał mnie ponownie w wolnym tempie. Gdy się ze mną zrównał powiedział: „ale ładnie Pan wygląda”! Podziękowałem i uchyliłem kapelusza. Byłem ubrany każualowo (jak to na spacerze – nic nadzwyczajnego): miałem na sobie niebieskie spodnie z bawełny seersucker, białą lnianą koszulę z podwiniętymi rękawami, na nogach loafersy założone bez skarpetek, a na głowie panamę z otokiem w kolorze spodni. I to wystarczyło do opisanej reakcji. Od czasu do czasu zdarzają mi się podobne na ulicy lub w środkach komunikacji.
Świetny artykuł!
Dziękuję 🙂
Okazyjnie zakupilem paname firmy Stetson, ale z czarnym otokiem, ktory chcialbym zmienic na inny, bardziej kolorowy.
Mam dwa pytania:
* Jak usztywnic material na otok,
* Gdzie znalezc Pana wpis na temat wymiany otokow w kapeluszach?
Dziekuje,
Krzysztof
Link do wpisu: https://janadamski.eu/2019/03/jak-wymienic-otok-w-kapeluszu/
Na blogu jest wyszukiwarka (u góry po prawej) i wystarczy w niej wpisać jakieś słowo kluczowe – w tym przypadku np.: „otok”