Kamizelka w wielu wcieleniach

Mało który element męskiej garderoby zmienił tak bardzo swój charakter w ciągu kilkunastu ostatnich lat, jak kamizelka. A właściwie nie tyle zmienił swój charakter co rozszerzył swoje możliwości i wybił się na niezależność. Bo kamizelka znana była od chwili powstania współczesnej formy garnituru i wręcz stanowiła jego nieodzowny składnik. Dopiero znacznie później popularność zaczął zdobywać praktyczniejszy garnitur dwuczęściowy (czyli garnitur bez kamizelki), który dzisiaj zdecydowanie dominuje wśród garniturów. Po kapitulacji garnituru ostoją kamizelek zostały ubiory formalne: frak i żakiet, a także mutacja żakietu – czyli stroller.
Jednak nawet enklawa ubiorów formalnych mocno się ostatnio zachwiała i kto wie czy w sprawie kamizelek wkrótce nie skapituluje. Po pierwsze warto zwrócić uwagę, że o ile kamizelka była zawsze nieodzownym elementem fraka, o tyle do smokingu weszła już tylko jako opcja – możliwa do zastąpienia przez pas hiszpański. Może ktoś jednak zwrócić uwagę, że smoking to przecież ubiór półformalny a nie formalny, zatem rezygnacja z kamizelki jest dość logicznym tego skutkiem. Za to we fraku kamizelka trzyma się mocno i jest w zasadzie nie do ruszenia. Czy aby na pewno? Spójrzcie na orkiestry symfoniczne, których członkinie tradycyjnie występują w wieczorowych sukniach a członkowie we frakach. Konia z rzędem temu kto dziś znajdzie jakąś orkiestrę, której wszyscy członkowie mają na sobie prawdziwe fraki. Bo – owszem – mają na sobie marynarki frakowe (z jaskółką), koszule frakowe (z łamanym kołnierzykiem i guzikami jubilerskimi) i muszki frakowe (białe), ale nie mają kamizelek. To jest zjawisko dziś absolutnie powszechne i dotyka nie tylko jakichś prowincjonalnych orkiestr, ale też tych najbardziej renomowanych, Filharmoników Wiedeńskich nie wyłączając. A wisienką na torcie tego modnego trendu jest to, czym szanowni filharmonicy postanowili zastąpić białą kamizelkę frakową. Nie uwierzycie! Zastąpili ją czarnym pasem smokingowym (sic!). A i to tylko niektórzy. Bo większość nie ma ani kamizelki, ani pasa, za to ma spodnie-biodrówki przytrzymywane zwykłym paskiem z błyszczącą klamrą. W dodatku bardzo wyeksponowaną bo przecież marynarki frakowej się nie zapina.

Nad kamizelkami w ubiorach formalnych nie będę się tym razem rozwodził i skupię się na kamizelkach, które każdy zna i których wiele osób używa. Czyli na kamizelkach garniturów trzyczęściowych, garniturów hybrydowych i zestawów koordynowanych, a także kamizelkach, które stanowią samodzielną część stylizacji i noszone są bez marynarki. Warto tu zwrócić uwagę na dwie sprawy: po pierwsze o ile kamizelka typowo garniturowa ma plecy z podszewki (co daje niezbędny poślizg pomiędzy nią a marynarką), o tyle kamizelka samodzielna ma zwykle plecy z tego samego materiału co przody. I po drugie: kamizelka (niezależnie od charakteru) wygląda dobrze tylko wtedy gdy sięga poniżej pasa spodni. Koszula i/lub pasek wyzierające pod kamizelką stanowią jeden z najbardziej obciachowych widoków w męskich stylizacjach.

Przegląd kamizelek wypada zacząć od garniturów trzyczęściowych. Każdy zapewne wie, że trzyczęściowy garnitur wieczorowy jest bardziej formalny od garnituru dwuczęściowego. Ale nawet jeśli tego nie wie to z całą pewnością uzna, że garnitur z kamizelką prezentuje się bardziej elegancko i dostojnie. Tę prawidłowość można przenieść też na garnitury dzienne a nawet na letnie garnitury semi-każualowe. Ale w ich przypadku ten elegancki sznyt – choć zauważalny – nie jest już tak oczywisty jak ma to miejsce w przypadku garniturów wieczorowych. Poniżej kilka zdjęć pokazujących niektóre z moich trzyczęściowych garniturów, w tym jeden letni, z lnu bouclé.
Garnitur hybrydowy to taki, który integruje zwykły garnitur dwuczęściowy z kamizelką uszytą z innego, zwykle kontrastowego, materiału. W Wikipedii – w haśle: garnitur – możemy przeczytać: [Garnitur] Hybrydowy – nazwa opracowana przez polskiego blogera Jana Adamskiego; przybiera formę garnituru jednorzędowego (najczęściej granatowego) z marynarką o otwartych lub frakowych wyłogach w połączeniu z kontrastową kamizelką – gładką, w pepitkę lub kratę księcia Walii.
W sytuacji gdy garnitury trzyczęściowe niemal zupełnie zniknęły z oferty naszych rodzimych sieciówek, garnitury hybrydowe są często wybierane przez panów młodych oraz uczestników studniówek. Trzeba powiedzieć, że prezentują się bardzo dobrze i mimo, że są wyraźnie mniej formalne od garniturów wieczorowych – z powodzeniem mogą je zastępować. Ja używam garniturów hybrydowych dość często – np. wtedy gdy idę do teatru lub filharmonii.
Kolejne pole wykorzystania kamizelek stanowią wszelkie zestawy z udziałem marynarek. Przy czym mogą tu mieć miejsce trzy różne konfiguracje: (1) marynarka i kamizelka z tego samego materiału a spodnie z innego, (2) spodnie i kamizelka z tego samego materiału a marynarka z innego, (3) każdy z elementów z innego materiału. Jeśli chodzi o wzajemne dopasowanie poszczególnych elementów to w grę wchodzą (oprócz kolorów – co oczywiste) rodzaje i faktury materiałów. Jednym słowem jest tu duże pole do popisu (ale też spore wyzwanie) dla osób tworzących takie zestawy. Poniżej przykłady zestawów w każdej wymienionej konfiguracji.
Chyba wszyscy zgodzą się ze mną, że największą furorę w kilkunastu ostatnich latach zrobiły kamizelki traktowane jako samodzielna część garderoby. Bo też jest to opcja bardzo kusząca. W samej koszuli mężczyzna wygląda bardzo na luzie ale trochę też jakby nie do końca ubrany. Dołożenie kamizelki zmienia ten stan rzeczy radykalnie – mężczyzna wygląda nie tylko bardziej elegancko ale też bardziej intrygująco. Ma zresztą do wyboru różne możliwości: może podwinąć rękawy koszuli czym uczyni zestaw bardzo swobodnym, ale może też założyć fular, krawat a nawet muszkę. Do tego kamizelka jest – w porównaniu z marynarką – bardzo tanim gadżetem i praktycznie każdy może sobie na nią pozwolić. Wiele marek oferuje też szycie kamizelek na miarę, co jest oczywiście droższe od kupna kamizelki RTW ale nie aż tak bardzo jak mogłoby się wydawać.























W ostatnią niedzielę miałem przyjemność siedzieć w pierwszym rzędzie w Filharmonii Narodowej i choć uwielbiam „Symfonię z Nowego Świata” Dvoraka mimowolnie przyglądałem sie ubiorom członkom Sinfonii Varsovii i mogę potwierdzić – do jaskółek kamizelek nie było, za to pasy hiszpańskie owszem. W zasięgu mojego wzroku panowie w większości mieli zdecydowanie za długie spodnie (jeden miał je nie od kompletu, bez lampasa) i jednakowe, gotowe muchy. Na tym tle wyróżniał sie dyrygent, pan Eugene Tzigane, który do spodni dobrej długości dobrał lśniące buty z klamerkami (pojedynczymi). Na szczęście, niezależnie od wszystkich niedoskonałości ubraniowych, muzyka była prima sort.
Czy to na pewno była Sinfonia Varsovia? Pytam, ponieważ według programu miała być Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej.
Rzeczywiście, dziękuję za zwrócenie uwagi. Sinfonia Varsovia grała Mahlera i Mendelssohna w ramach Eufonii w zeszły poniedziałek w Operze Narodowej.
Janie, piękne stylizacje, jak zwykle.
Teraz kwestia tego, co nie jest dla mnie do końca zrozumiałe:
– Na niektórych zdjęciach (zdecydowana większość…) dolny guzik kamizelki jednorzędowej jest rozpięty. Taką zasadę znałem i uznawałem za pewnik. Pytanie nr 1 – czy to 1 zdjęcie (nr 14, z filiżanką w dłoni) to roztargnienie (w co trudno mi uwierzyć…) czy jakiś wyjątek?
– Kwestia druga – na zdecydowanej większości zdjęć kamizelka dwurzędowa jest zapięta cała. Na niektórych zdjęciach (zdecydowana mniejszość…) dolny guzik jest rozpięty. W związku z tym pytanie nr 2 – czy jest jakaś zasada rozpinania (bądź nie) guzika dla kamizelek dwurzędowych?
Ślę pozdrowienia, M
Kwestia niezapinania guzika kamizelki jednorzędowej to nie jest zasada ale zwyczaj (podobnie jak niezapinanie guzika przy rękawie marynarki). Podobno wziął się stąd, że król Edward VII (który w swoim czasie był światową ikoną mody męskiej), przebierał się kiedyś w pośpiechu podczas swej wizyty w Paryżu i nie dopiął kamizelki do końca. Nie daję głowy, że ta historia jest prawdziwa, w każdym razie zwyczaj narodził się mniej więcej w tym czasie. Zwyczaj – jak to zwyczaj – jedni mu hołdują (większość), inni nie.
Inaczej sprawa się ma z kamizelką dwurzędową: w tym przypadku powinno się zapinać wszystkie guziki. Ale wiele osób przenosi bezrefleksyjnie zwyczaj niezapinania jednego guzika z kamizelki jednorzędowej na dwurzędową. Czy to można uznać za błąd? Raczej nie, ale można na tej podstawie wysnuć wniosek na temat modowego obycia osoby, która tak robi. W moim przypadku niezapięcie guzika kamizelki dwurzędowej należy uznać za wpadkę, która nie powinna się była zdarzyć. Nie usprawiedliwia mnie fakt, że zdjęcie pochodzi sprzed około 10 lat, chociaż niewątpliwie postrzeganie niektórych spraw zmieniło się przez ten czas.
No to drążąc temat: rozpięta kamizelka to zwyczaj, a rozpięty dolny guzik marynarki jednorzędowej to zwyczaj czy zasada?
Rozpięty dolny guzik marynarki jednorzędowej to zasada. Marynarka ładnie się układa wtedy gdy pomiędzy guzikiem a dziurką mu przypisaną jest kilka centymetrów odległości. A niektóre marynarki są tak krojone, że zapięcie dolnego guzika powoduje deformację całości. Są wprawdzie marynarki typu padok, w których zapina się dolny guzik, ale ich się dziś w zasadzie już nie spotyka.
Dziękuję za odpowiedź, ale… jeszcze podrążę temat:
Czy kwestia zapinania marynarki przy wstawaniu z miejsca (cały czas o jednorzędowej…) ma zastosowanie gdy nosimy kamizelkę czy wówczas niekoniecznie? Bo na kilku zdjęciach stoisz, Janie w rozpiętej marynarce… Wiec tuszę (trudne słowo…), że jakaś nieznana mi reguła obowiązuje.
Pozdrawiam, M
Gdy nosi się kamizelkę, marynarki można nie zapinać i zwykle się jej nie zapina. Tym niemniej uważam, że w chwilach szczególnie podniosłych należy ją jednak zapiąć.
Ale przystojniak…
Jakoś nie mogę się przekonać do widoku kamizelki solo, bez marynarki. Nie widziałem jeszcze żadnej stylizacji, która by mnie w pełni przekonywała. Najbliżej był Gareth Southgate na Mistrzostwach Europy kilka lat temu, a w przypadku Pana Jana, zestaw z przedostatniego zdjęcia. Jednak nigdy nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to tylko sytuacja tymczasowa, że marynarka wisi gdzieś na oparciu krzesła i zaraz wróci na ramiona właściciela. 😉
Ja noszę kamizelki rzadko i tylko jako część zestawu hybrydowego bądź smart każualowego z marynarką. Chętnie nosiłbym też garnitur trzyczęściowy, ale kupić takowy w rozsądnej cenie i w moim guście jest rzeczą niemal niewykonalną.
Swoją drogą ciekawe jest, że kamizelki wracają do łask jako element samodzielny lub część garnituru hybrydowego, lecz znikają ze smokingów i fraków, a garniturów trzyczęściowych jak nie było, tak nie ma. Gdzie tu logika?
To jest czysta psychologia: klient jest gotów zapłacić 1400 zł za garnitur i dokupić kamizelkę za 400 zł. Ale garnitur trzyczęściowy za 1800 zł wydaje mu się nieakceptowalnie drogi. I to nie są moje przypuszczenia: wiem, że tak jest 😉
Dzień dobry panie Janie, jestem wielkim fanem pierwszego garnituru, własnoręcznie przekonał mnie pan do szarych garniturów, z którymi wcześniej było mi raczej nie po drodze.
Jest jeszcze pytanie – gdzie dzisiaj można dostać garnitur w starym stylu z szerszą nogawką (celowałbym w przedział 21-24 cm) bez wydawania krocia? Przeszukałem pół internetu i znalezienie chociaż jednego zestawu, który nie byłby plastikiem z Chin albo z sieciówki wydaje się być awykonalne…
Rzeczywiście kuse garniturki z wąskimi spodniami dziś absolutnie królują. I niestety nic nie wskazuje na to żeby to się miało zmienić. Ale można trochę pokombinować i kupować spodnie w większym rozmiarze a później je skracać i/lub zwężać w pasie. Trzeba tylko sprawdzać w sklepie jaka jest szerokość nogawek przy różnych rozmiarach spodni, bo każda marka ma swoją własną rozmiarówkę. Można też dzięki tej metodzie mieć spodnie z podwyższonym stanem. Pisałem o tym szczegółowo we wpisie: Kupowanie spodni. Na co zwracać uwagę?
Dziękuję bardzo, zobaczę co da się zrobić
Dzień dobry Janie. Mam pytanie – czy dopuszczalne jest łączenie czarnego płaszcza z ciemnobrązowymi butami?
Kolorystycznie oczywiście nie pasują do siebie tym niemniej ja uważam, że można je łączyć. Dlaczego? Bo płaszcz jest takim trochę osobnym elementem garderoby co łagodzi kryteria łączenia z innymi elementami. Ja sam nie założyłbym jednocześnie czarnego płaszcza i brązowych butów ale gdybym takie zestawienie zobaczył u kogoś innego – to zupełnie by mnie nie raziło.
Panie Janie, jak zwykle fantastyczne kunsztowne stylizacje! Osobiście bardzo lubię, zwłaszcza latem, chodzić w spodniach i kamizelce – bez marynarki. W różnych zestawieniach. Zawsze się śmieję i mówię, że jestem ubrany na sportowo. Kiedyś znajomy zdziwił się i oburzony stwierdził: „to nie jest strój sportowy!” Odpowiedziałem mu: „a snooker to nie sport?” Zaśmiał się z uznaniem. Zresztą trenuję bilarda i zawsze gram w klasycznych spodniach na kant i kamizelce. Bardzo dobry był pański wpis o bilardzie! Jeden z moich ulubionych! Jakby ktoś się Pana kiedyś pytał po co są kieszenie w kamizelce, to z uśmiechem podpowiadam. Lewa na zegarek a prawa na kredę do bilarda. Pozdrawiam
Kamizelki zapierają dech w piersiach. W Vabanku Kramer nosił je także do garniturów dwurzędowych i mnie się to podobało. Chyba będę go naśladował i kicham, co powiedzą ludzie. Pozdrawiam
Doskonałe teksty mówiące nie tylko o ubiorach,ale równieź detalach strojów,okolicznościach ich uźywania itp. Ja tym razem o pewnej specyfice ,na którą chciałbym zwrócić uwagę. Chodzi mianowicie o mundury. Nie tylko wojskowe ale te zwłaszcza. A mówiąc dokładniej chodzi o długość spodni. Popatrzcie państwo proszę ! I to od szeregowców do generałów. Wszyscy,bez wyjątku wyglądają jakby dostali spodnie z magazynu wojskowego o…numer za duże . Gorzej. Kurtki mundurowe,zrobione zapewne z lichej jakości materiałów ,tworzą komplety z tymi zbyt długimi spodniami,ośmieszające właścicieli.Dość często nieodprasowane,pomięte tworzą obraz niechlujnego wojska które nie dba o wygląd. Kiedy zwracam na to uwagę najczęściej spotykam się ze świętym oburzeniem ,iź drwię z munduru. Tak więc ,panie Janie,nie dziwi mnie reakcja „redaktora” ….on też nie przywiązuje wagi do wyglądu. Bo estetyka stroju to taka branżowa specyfika. Ot,co!
Dziękuję za miłe słowa 🙂
Jeśli chodzi o umundurowanie oficerskie to zwróciłem uwagę na za długie rękawy (często monstrualne; zakrywające niemal całe dłonie) kurtek mundurowych. Na spodnie nie zwróciłem uwagi bo też rzadko ma się okazję oglądać zdjęcia całych sylwetek – najczęściej są to portrety lub popiersia, czasami kadr sięga do uda i wtedy można dostrzec te absurdalne rękawy.