Intrygujący fenomen bejsbolówek
Sporo czasu minęło od publikacji mojego żartobliwego wpisu: Dał nam przykład Donald Trump, jak krawaty nosić mamy, w którym zastanawiałem się nad sprawą za długich krawatów amerykańskiego prezydenta (w owym czasie mieliśmy do czynienia z jego pierwszą kadencją na tym stanowisku). Krawatowy styl Donalda Trumpa był powszechnie wyśmiewany a na jego temat powstały tysiące memów (niektóre z nich można obejrzeć pod tym linkiem). Nie byłby to jednak temat na blogowy wpis gdyby nie fakt, że trumpowy styl został – całkowicie na poważnie – podchwycony przez licznych modowych influencerów, bywalców znanych modowych wydarzeń (np. Pitti Uomo), dandysów i trendsetterów. Także w kraju nad Wisłą znalazł wielu naśladowców, którzy do dziś dzielnie trzymają się zasady “10 cm poniżej paska spodni” (ci bardziej trendy nawet 15 cm).
Wspominam tamten wpis dlatego, że właśnie jesteśmy świadkami kolejnej fali zainteresowania świata mody stylem prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przy czym chodzi nie tylko o zainteresowanie, ale o bezpośrednie kopiowanie tego stylu i to nie w duchu prześmiewczym – jak można by przypuszczać – lecz absolutnie poważnym. Mam na myśli łączenie eleganckich stylizacji z udziałem garnituru i/lub płaszcza – z nakryciem głowy znanym z bejsbola, czyli bejsbolówką.
Moim zdaniem bejsbolówka w połączeniu z elegancką resztą stroju, wygląda pretensjonalnie i nienaturalnie. Jest to typowo sportowe nakrycie głowy i jest akceptowalne (a nawet pożądane) w stylizacjach sportowych lub każualowych nawiązujących do stylu sportowego (patrz: pierwsze ze zdjęć poniżej). Ale zupełnie nie pasuje do eleganckiej stylizacji składającej się z garnituru, klasycznych, skórzanych butów, koszuli i krawata. Jeszcze bardziej bejsbolówka nie pasuje do klasycznego zimowego płaszcza – dyplomatki, ulstera, raglana itp. – i to niedopasowanie jest podwójne (patrz: drugie zdjęcie poniżej). Po pierwsze jest to niedopasowanie stylistyczne – analogicznie jak niedopasowanie do garnituru. A po drugie trzeba pamiętać, że głównym, pierwotnym celem bejsbolówki było zabezpieczenie graczy przed oślepianiem ich przez słońce – w słoneczne, letnie dni – stąd ten duży daszek. O tym, że bejsbolówka jest przypisana do ciepłych pór roku świadczy także jej konstrukcja – z dużą dziurą z tyłu, odsłaniającą mniej więcej 1/4 głowy. Czyli do zimowego płaszcza bejsbolówka pasuje tak jak pasowałby lniany kaszkiet lub kapelusz panama.
Kluczem do zrozumienia zamiłowania Donalda Trumpa do łączenia bejsbolówki z garniturem lub płaszczem jest przypomnienie sobie jego gustu (patrz: wystrój rezydencji Mar-a-Lago), a także jego sposobu bycia i kultury osobistej. W tym kontekście za kompletnie niezrozumiałe uważam kopiowanie trumpowego stylu przez wielu mężczyzn, którzy skądinąd przykładają dużą wagę do ubioru, a jeszcze większą do tego by być modnymi. Otóż to! Moda! Garnitur plus bejsbolówka to dzisiaj modny zestaw. Trend ten obserwuję już od kilku lat ale ostatnio przybrał on na sile czego wyrazem była m.in. styczniowa (2026) edycja Pitti Uomo, gdzie bejsbolówek widziało się więcej niż kapeluszy.
Rzecz jasna moda – jak to moda: o czymś co dziś dominuje, jutro nikt nie będzie już pamiętał. Jednak to dziś/jutro trzeba rozumieć symbolicznie bo w rzeczywistości pewne trendy potrafią się utrzymywać przez długie lata. Spójrzcie np. na zniekształcające męską sylwetkę kuse garniturki, które są modne od ponad dekady. Znacznie dłużej niż modne były – też zniekształcające męską sylwetkę – garnitury workowate i zbyt obszerne (lata dziewięćdziesiąte). Natomiast moda na łączenie garnituru ze sneakersami lub trampkami – powszechna kilkanaście temu – przeminęła dość szybko. Warto zwrócić uwagę, że w duchu była ona podobna do obecnej mody bejsbolówkowej. Czy stąd można wyciągnąć wniosek, że i ona szybko przeminie? Obawiam się, że jakiekolwiek analogie nie mają tu zastosowania.
A może gdy krytykuję bejsbolówkową modę to przemawia przeze mnie wyłącznie zatwardziały konserwatyzm i nie dostrzegam, że nowe trendy w modzie męskiej są ożywcze i twórcze, a klasyka jest przebrzmiała i nudna? Załączam na koniec kilka zdjęć z Pitti Uomo byście mogli sami to ocenić.








Jeżeli chodzi o dobór bejsbolówki do garnituru to jest to całkowita pomyłka. Wystarczy spojrzeć w lustro i od razu widać, że to nie pasuje. Natomiast nie jestem całkiem na nie w przypadku zestawów każualowych. Przykładowo sztruksowa bejsbolówka plus tweedowa marynarka, albo ten pan w sweterku ‘krykietowym/tenisowym’ na jednym z powyższych zdjęć nie wygląda jakby tam coś zgrzytało.
Widać ponadto, że szerokość nogawek już u niektórych z jednej wąskiej skrajności przeszła w drugą bardzo obszerną skrajność. Obie brzydkie.
Co innego jeszcze mnie ciekawi, może ktoś mi to wyjaśni. O co chodzi z narzucaniem swetra na plecy płaszcza? Rozumiem sytuację, kiedy temperatura jest niepewna i na koszulę, czy polo tak sweter nakładam mogąc go w każdej chwili ubrać. Ale będąc ubrany w garnitur i płaszcz? Trochę idiotyczna dekoracja.
Dziękuję za pierwszy komentarz 🙂
Sam się zastanawiałem nad kwestią narzucania swetra na płaszcz bo na niedawnym Pitti Uomo był to zabieg zastosowany przez wiele osób – skądinąd ubranych bardzo elegancko. Nie wiem skąd to się wzięło ale może to również naśladownictwo jakiegoś Trumpa, Kima lub Xi?
Wg. mnie po prostu mało komu twarzowo jest w kapeluszu czy kaszkiecie. Są to tak niecodzienne elementy, że bardzo przykuwają uwagę. Ponadto często założenie tych nakryć głowy zmienia stylizacje w cosplay. A jednak nakrycie głowy jest czymś co bardzo podbija stylizację, stąd prawdopodobnie pójście w stronę bejsbolówek, które zwyczajnie pasują większej liczbie osób i jesteśmy z nimi dużo bardziej opatrzeni.
Do niedawna byłem na nie, teraz odpowiem: to zależy. 3/4 tych zestawów jest dla mnie całkowitą pomyłką. Zwłaszcza, gdy czapka ma krzykliwe nadruki. Niedawno kupiłem jednak ciemnoszarą baseballówkę z takiej “płaszczowej” tkaniny (90% wełna, 10% kaszmir) i uważam, że można to ograć dobrze np. z ciężkim tweedowym płaszczem.
“…ciemnoszarą baseballówkę z takiej „płaszczowej” tkaniny (90% wełna, 10% kaszmir…”
czyli taka podróba kaszkietu?
Dokładnie taka.
Choćbyś nawet pokrył tę sportową czapkę jedwabną satyną to dalej będzie to sportowa czapka. Cylindrem się nie stanie.
To prawda, dlatego nigdy bym jej nie ubrał do garnituru i nie zamieniał jej w cylinder. Widzę jednak różnicę pomiędzy czapką stonowaną a krzykliwą.
Od czasu zachorowania na raka skóry, nakrycie głowy dla mnie stało się nie opcją a niezbędnym akcesorium. Więc zacząłem eksperymentować. I muszę powiedzieć, że bejsbolówki bez nadruków i w stonowanych kolorach mogą świetnie grać z zestawami nieformalnymi.
Tak jak inni komentujący, jestem zdania że zakładanie takiej czapki do formalnego zestawu to pomyłka – jestem zdania że w takich przypadkach sprawdza się tylko kapelusz. A jeśli chodzi o kaszkiety i newsboy capy to dla mnie są elementem cosplayu a nie rzeczywistym elementem garderoby.
Dużo zdrowia przede wszystkim!!!
Dzień dobry
Czapki z daszkiem w mojej opinii absolutnie nie pasują do garniturów lub eleganckich płaszczy, a z przeglądu części komentarzy wyłania się obraz odbiorców szeroko pojętej mody jako osób konformistycznych uznających za normę tylko to co powszechnie dominuje na ulicy. Ja z kolei jestem nonkonformistą i uważam , że to nie ja jestem ubrany za elegancko, tylko otoczenie ubrało się niewystarczająco odpowiednio do okoliczności. Bawi mnie opinia wielu, że kapelusz im nie pasuje do ich typu urody, podczas gdy ich dziadkowie chodzili powszechnie w kapeluszach i każdy dawniej potrafił dobrać kapelusz do postury i kształtu twarzy. Na tej samej zasadzie konformiści odrzucają lampasy w smokingach ( bo nie widzą ich u innych ) i wiele innych klasycznych rozwiązań modowych . Nie jestem ortodoksem w modzie ale apeluję: Panowie więcej odwagi i niezależności 🫡. Miłego weekendu dla wszystkich czytelników.
A mi się akurat nie podobają lampasy w smokingach – uważam je za element teatralny i cosplayowy w dzisiejszych czasach i w mojej opinii spodnie bez nich wyglądają po prostu lepiej (tzw. clean look). Tak więc wiem, że taka tradycja, ale ja świadomie rezygnuję z tego elementu. Czy to jest konformizm? Ja bym powiedział, że wręcz przeciwnie, gdyż łamię uznaną konwencję z pełną świadomością jej istnienia.
Szanowny Panie
Przeczytałem Pana opinię i muszę przyznać, że używanie terminologii typu „clean look” w odniesieniu do uświęconych tradycją kanonów elegancji wieczorowej brzmi dla mnie zupełnie obco. To, co Pan nazywa „elementem teatralnym” czy wręcz „cosplayowym”, jest w rzeczywistości fundamentem konstrukcji smokingu. Lampas nie jest przecież zbędnym ozdobnikiem – to integralna część spodni, która ma za zadanie ukryć szew i nadać sylwetce należytą, smukłą linię.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób nasze dywagacje mogą wydawać się czystą teorią. Smoking to obecnie ubiór o najwyższym stopniu sformalizowania ( mam też frak ale używałem go naprawdę kilka razy w życiu i to jedynie w sytuacji wymogu znanego white tie) i jeśli nie bywa się regularnie w operach czy teatrach – zwłaszcza tych o surowej etykiecie, jak włoskie La Fenice w Wenecji czy La Scala w Mediolanie, gdzie na premierach odpowiedni strój jest absolutnym wymogiem – można odnieść wrażenie, że klasyka to przeżytek.
Dla mnie jednak to nie jest teoria, choć sam często staję przed dylematem, jak ubrać się stosownie do okoliczności. Dobrym przykładem jest najbliższy mi Teatre Principal w Palmie. Mimo swojej wspaniałej, długiej historii, miejsce to jest obecnie zdominowane przez niedbale ubranych turystów i miejscowych. W takim otoczeniu trzymanie się kanonu wymaga prawdziwej odwagi. Twierdzi Pan, że rezygnacja z lampasów to akt „świadomego łamania konwencji”. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. Usunięcie lampasu to ucieczka przed rzekomym „przebraniem się” i próba wtopienia się w otoczenie. To w rzeczywistości najczystsza forma konformizmu wobec współczesnych trendów, które boją się wyrazistości i dyscypliny klasycznego krawiectwa.
Ten blog jest ostoją dla miłośników mody klasycznej i wierzę, że większość czytelników podziela moje przywiązanie do detali, które stanowią o duszy stroju. Niezależnie od tego, niezmiennie cenną sprawą jest fakt, że możemy różnić się w opiniach – na tym właśnie polega wartościowy dyskurs. Niemniej jednak, dla mnie smoking bez lampasów przestaje być smokingiem, a staje się jedynie niekompletnym, czarnym garniturem.
Panowie, jeszcze raz: więcej niezależności od współczesnej bylejakości!
Etykieta black tie jest obecnie w całkowitym upadku. Nawet na formalne okazje, gdzie na zaproszeniu wyraźnie napisano “black tie”, goście zakładają czarne garnitury, jakieś pokraczne cyrkowe kostiumy, beżowe wdzianka, a na łapę oczywiście wielkie nurki od marki która aktualnie im płaci. Więc nie, mając spodnie bez lampasów, NIE JESTEŚ nonkonformistą. Jest dokładnie odwrotnie – jesteś ubrany “tak jak wszyscy”, czyli źle.
Prawdziwym nonkonformizmem jest dzisiaj ubiór zgodny z zasadami klasycznej męskiej elegancji, czyli prawidłowa długość spodni, szelki, kamizelka lub ew pas hiszpański, mucha prawidłowego koloru itd.
Cóż, to Twoje zdanie – ja pozostaję przy swoim.
Cóż co do bejsbolówek nie zgodzę się z Panem, uważam że do casualowych garniturów pasują świetnie, oczywiście te które Pan pokazał mają duże logo i wygląda to słabo po prostu ale dobrej jakości czapka bez logo z wełny lub lnu (w zależności od pory roku) jest w mojej opinii fajnym dodatkiem do smart casualu lub bussines casualu.