Lista przebojów z Instagrama. Notowanie #29
Czas spojrzeć na minione 4 miesiące na moim koncie na Instagramie. Ponieważ ostatnio zmniejszyłem liczbę publikowanych postów, mniej jest także pozycji na dzisiaj prezentowanej liście przebojów. Ale – mimo bardzo złego pozycjonowania mojego konta przez Instagram – niektóre posty cieszyły się sporym zainteresowaniem. Układając listę brałem pod uwagę jedno kryterium: liczbę polubień czyli lajków. Jeśli ktoś jest ciekawy jaką liczbę polubień uzyskały poszczególne zdjęcia to wystarczy najechać kursorem na zdjęcie. Wówczas – w lewym dolnym rogu ekranu – pojawi się kod zdjęcia a na jego końcu numer w zestawieniu i dalej liczba polubień. Np. zdjęcie poniżej ma oznaczenie 1_1028 co znaczy, że jest na czele listy przebojów dzięki uzyskaniu 1028 lajków. Z kolei zdjęcie powyżej występuje w roli zdjęcia wprowadzającego ale także jest w zestawieniu (choć inaczej skadrowane) na pozycji nr 4, którą zawdzięcza uzyskaniu 732 lajków.
Muszę tu dodać, że liczba uzyskanych lajków (a także liczba wyświetleń i liczba komentarzy) w mniejszym stopniu zależą od jakości i atrakcyjności prezentowanych materiałów a w większym od tego jak aktualnie dane konto jest pozycjonowane przez algorytmy Instagrama. Jeśli jest źle pozycjonowane to widzi je niewielu użytkowników i siłą rzeczy jest niewiele wyświetleń i niewiele interakcji. To jest zresztą niezgłębiona tajemnica Instagrama dlaczego jedne konta są pozycjonowane wysoko a inne nisko. Moje konto jest obecnie bardzo nisko pozycjonowane; można wręcz powiedzieć, że jest szykanowane przez Instagram. Dlaczego tak się dzieje? Nie mam pojęcia. Nie mogę jednak narzekać bo w mojej dziesięcioletniej aktywności w tym medium bywały okresy całkiem dobrego pozycjonowania. Moje posty miały wówczas po kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń (rekord to ponad 600 tysięcy) i zbierały po 3 – 4 tys. lajków.
Zapraszam do obejrzenia kilkunastu zdjęć, które spotkały się z najbardziej przychylnym odbiorem użytkowników Instagrama a równocześnie trafiły w jakąś lukę w procesie izolowania mojego konta przez tajemnicze i mityczne algorytmy 😉




















Od wpisów Pana zaczęła się moja przygoda z klasyczną męską elegancją. Teraz zabawa stylem to fantastyczny element codzienności- podobnie jak zaglądanie na bloga, żeby odświeżać pamięć w zakresie kanonu.
Panie Janie, to wspaniałe, że Pan pisze i działa – proszę nie ustawać!
Dziękuję za miłe słowa 🙂
Czytelnictwo blogów (wszelakich) ogromnie spadło w ostatnich latach tym niemniej nadal istnieje. A dopóki istnieje to warto coś tworzyć 😉
Dzień dobry, mam pytanie. Marzyłem o lnianej marynarce i kupiłem taką, która ma w składzie 50% lnu i 50% wiskozy. Ma pełną podszewkę, niestety poliestrową. Czy w czymś takim da się chodzić latem? A może można coś zrobić z tą podszewką – wypruć ją albo wszyć inną?
Wymiana podszewki w marynarce jest możliwa i każda krawcowa poradzi sobie z tym bez problemu. Czy możliwe jest pozbycie się podszewki, przynajmniej na plecach? Z tym na ogół bywa gorzej, ale nie jest to całkiem niemożliwe i zależy od tego jak jest uszyta marynarka. Można też zrealizować wariant kompromisowy i pozostawić poliestrową podszewkę na bokach, a na plecach ją zlikwidować (jeśli będzie to możliwe) lub wymienić na wiskozową.
Dziękuję! Nie chciałbym nadmiernie ingerować w konstrukcję marynarki, dlatego najlepszym rozwiązaniem wydaje się wymiana podszewki (z poliestrowej na wiskozową). Czy jednak warto się na to zdecydować? Czy różnica będzie odczuwalna?
Z praktycznego punktu widzenia różnica nie będzie wielka. Byłaby gdyby założyć, że marynarkę będzie się nosić przy temperaturach 27 – 30 st. C. Wtedy wrażenie spocenia byłoby mniej dotkliwe przy podszewce wiskozowej i diametralnie mniejsze przy braku podszewki na plecach. Ale przy takich temperaturach na ogół nie zakłada się marynarki zaś przy temperaturach do 24 st. C odczuwalna różnica będzie odpowiednio mniejsza.
Dziękuję!