Fular. Wskrzeszanie z martwych, czy tylko przypomnienie?
Fular to element męskiej garderoby dziś już prawie zupełnie zapomniany. Ale – jak to zwykle bywa – “prawie” robi różnicę. Bo choć mało kto nosi obecnie fular to jednak nie zniknął on całkowicie i od czasu do czasu można go dostrzec na szyjach stylowych mężczyzn. Oczywiście przeminęły już czasy świetności fularu, gdy miał on swoje wielkie ikony, jak: Cary Grant (aktor angielsko-amerykański), Clark Gable (aktor amerykański), Andy Garcia (aktor i reżyser kubańsko-amerykański), a na naszym rodzimym podwórku – Bohdan Tomaszewski (komentator sportowy). Tym niemniej fular ciągle żyje o czym m.in. świadczy jego dostępność w sartorialnych sklepach, jak np. Tiestore, Pewien Pan, EM Men’s Accesories, Elegancki Pan, Miler Menswear i in.
Być może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę ale fular jest najstarszą ozdobą noszoną do męskich strojów. I jak to zwykle bywa z męskimi ubiorami i dodatkami, zanim trafił do cywila był elementem umundurowania; co ciekawe był stosowany – niezależnie od siebie – w różnych rejonach świata i w różnych kulturach. Wystarczy tu wspomnieć terakotową armię Pierwszego Cesarza Qin czy rzymskich wojowników uwiecznionych w marmurze na Kolumnie Trajana. Fular był też prekursorem krawata, bowiem to co wiązali na szyjach żołnierze najemnego regimentu jeźdźców chorwackich króla Ludwika XIV, a co przekształciło się później w znany dziś krawat, było chustą zbliżoną do fularu. Warto tu dodać, że francuska nazwa cravate wywodzi się od słowa Croate, czyli Chorwat, zaś szeroka popularyzacja krawatów zaczęła się w roku 1660 kiedy to Ludwik XIV postanowił wprowadzić je na salony.

Polskojęzyczna nazwa fular wywodzi się od francuskiego: foulard, co znaczy szalik, chustka, apaszka. Taka nazwa jest też obecna w języku angielskim, ale częściej używa się tam nazw: ascot lub ascot tie, które wprowadzają jednak trochę zamieszania. Bo tak naprawdę ascot oznacza plastron, który tym się różni od fularu, że jest wiązany na kołnierzyku koszuli (cesarskim, frakowym lub motylkowym), a nie na szyi. Trzeba dodać, że plastron jest do dziś obowiązkowym elementem oficjalnego stroju dżokejów, co wyjaśnia etymologię nazwy anglojęzycznej. Dopiero później zakres znaczeniowy ascota został rozszerzony, a wobec zaniku plastronów, dziś już nie budzi większych wątpliwości. W języku polskim nie mamy jednak tych problemów dzięki odrębnym nazwom i fular ma tylko jedno znaczenie: ozdobnej chustki wiązanej na szyi, z końcami schowanymi pod koszulą. U nas z kolei nazwa plastron jest wieloznaczna (m.in. oznacza: element zbroi, kamizelkę żużlowca, spodnią część skorupy żółwi), ale to już zupełnie inna sprawa.
Fular – w przeciwieństwie do krawata – jest dodatkiem nieformalnym i idealnie pasuje do blezerów (zwanych też marynarkami sportowymi) łączonych zarówno z wełnianymi spodniami w kant, jak i z dżinsami lub chinosami. Ale zastosowanie fularu do garnituru dziennego też jest poprawne, szczególnie gdy jest to garnitur lniany lub bawełniany. Fular wiąże się na szyi a jego końce chowa pod koszulą. Te schowane końcówki odróżniają fular od apaszki, którą też można wiązać na szyi. Z tym, że końcówki apaszki to są rogi zwiniętej chustki, zaś końcówki fularu są szerokie i przypominają szerszą końcówkę krawata. Fular obowiązkowo musi być wykonany z miękkiego jedwabiu i żadna inna tkanina nie wchodzi w grę. Jedwab powinien być drukowany a nie żakardowy, bowiem nitki jedwabiu żakardowego mogłyby się zaciągać od męskiego zarostu. Fulary mogą być podwójne lub pojedyncze. Podwójne (dominujące) mają dwie szerokie końcówki z obydwu stron, a w środku – wąską (plisowaną) część, która okala szyję. Fulary pojedyncze (bardzo rzadkie) mają jedną szeroką końcówkę, oraz pętlę na końcu wąskiej części.

Poniżej przedstawiam kilka moich stylizacji z użyciem fularu. Przeważnie są to stylizacje o charakterze wiosenno-letnim ale są też dwie o charakterze jesienno-zimowym. Fular doskonale się sprawdza w obydwu przypadkach. Faktem jest jednak, że przez lniane koszule lekko prześwituje co jest bez wątpienia wadą ale takiego kalibru, że można przymknąć na nią oko.
W jednej z prezentowanych stylizacji mam na nogach moje najbardziej wiekowe monki, na których ząb czasu odcisnął wyraźne piętno, ale które trzymają się całkiem nieźle. Zwracam na nie uwagę dlatego, że w zasadnie nie używam ich w stylizacjach, które pokazuję w blogu, sięgając przeważnie po inne monki o niemal 20 lat młodsze. Te z kolei widać na ostatnim zdjęciu w zestawie poniżej. Jeśli chodzi o buty to wspomnę jeszcze o kolejnych monkach (pojedynczych), które mam na nogach podczas sesji w parku Łazienki Królewskie. Je zaś wspominam dlatego, że po przejściu kilkuset metrów po pylistych alejkach parku były tak zakurzone, że wyglądały koszmarnie brzydko. Nauczka na przyszłość: na spacer do Łazienek nie należy się wybierać w wypolerowanych, lśniących butach 😉

































A czy fular może zastąpić szalik? Mój znajomy zimą wracał z targów, podczas których jego uczniowie zostali laureatami konkursu na prezentację w języku angielskim. Na krawat przez wrodzoną skromność się nie zdecydował, na gruby szalik było za ciepło, ale na gołą szyję trochę za zimno. Założył płaszcz do dyplomatki i zestawu koordynowanego z niebieską koszulą. Mnie się ta stylizacja podobała, może trochę przez znajomość z tym mężczyzną i szacunek dla międzynarodowego sukcesu jego podopiecznych. Jej ogólnych walorów nie jestem w stanie ocenić, ponieważ nie znam się na modzie:).
Fular nie zastępuje szalika. Oczywiście osłania szyję trochę bardziej niż ma to miejsce w przypadku koszuli rozpiętej pod szyją, ale robi to w stopniu takim samym jak krawat. Płaszcz można nosić bez szalika ale trzeba pamiętać, że szalik – oprócz oczywistej funkcji ochrony przed chłodem – ma też funkcję ozdobną i płaszcz z szalikiem wygląda lepiej niż płaszcz bez szalika.
Jak zatem nosić fular i szalik jednocześnie np. podczas srogiej zimy?
Tak samo jak nosić krawat i szalik jednocześnie. Nie widzę problemu 😉
A czy nie będzie to wyglądało dziwnie/nienaturalnie (niepotrzebne skreślić)?
Wszystko zależy od punktu widzenia. Są ludzie, dla których dziwnie/nienaturalnie wygląda noszenie koszuli zamiast tiszerta, spodni w kant zamiast dżinsów lub bojówek, skórzanych butów zamiast trampek lub sneakersów. Noszenie krawata, fularu, a już szczególnie muszki, wyda im się na pewno dziwne.
Założył oczywiście fular do dyplomatki, przejęzyczenie, przepraszam:).
Żałuję, że fulary są tak mało popularne! Wyglądają naprawdę niezwykle stylowo i aż chciałoby się oglądać ich więcej. Uważam zresztą, że to ozdoba o niebo ciekawsza od krawata, choć oczywiście może mi się tak wydawać ze względu na fakt, iż fulary są znacznie rzadziej widywane: a to wzbudza zainteresowanie (przynajmniej moje), no i przyznaję, że także chęć zakupu. 🙂
W życiu publicznym niestrudzonym propagatorem fularów jest polityk Marek Jakubiak (widzieliście go kiedyś w krawacie? ja nigdy), jednak polityk rzadko kiedy (o ile w ogóle) jest trendsetterem (notabene nie sądzę, by akurat pan Jakubiak nadawał się do tej roli – oczywiście bez urazy dla jego wyborców i jego samego, mowa tu tylko o ubiorze!) 😉
Bardzo polecam fulary 🙂 chociaż noszę je w trochę innej kombinacji, ponieważ lubię nosić je pod ciemnymi koszulami, w których podwijam rękawy i tworzy to mój styl, właśnie przez to, że noszę fulary pół-formalnie, a nawet nieformalnie.
Jeśli chodzi o markę, to bardzo polecam EM Akcesoria Męskie: szkodą wielką jest to, że wycofali fular bawełniany w kropki, który można nosić w prawie każdej okazji ze względu na jego uniwersalność