Moda i styl: pytania i odpowiedzi vol.31
Kolejny odcinek pytań i odpowiedzi jest trochę nietypowy bo zawiera nie tylko pytania czytelników bloga i moje na nie odpowiedzi, ale także coś w rodzaju odwrócenia sytuacji czyli mojego pytania i odpowiedzi czytelnika. Otóż we wpisie: Skracanie rękawów marynarki pisałem m.in. o absurdalnie długich rękawach marynarek mundurowych oficerów Wojska Polskiego. Wyraziłem przypuszczenie, że być może taka długość rękawów – choć wygląda koszmarnie źle – wynika z jakichś regulaminów. Bo przecież nie jest możliwe żeby wszyscy oficerowie (z generałami włącznie) tak się oszpecali z własnej woli. No i odezwał się jeden z czytelników – oficer Wojska Polskiego – który potwierdził moje przypuszczenia, podając konkretne przepisy regulaminu umundurowania i snując ciekawe rozważania na ten temat. Tę jego wypowiedź zamieszczam na końcu wpisu, poprzedzając ją stosownym fragmentem wspomnianego wpisu.
A poza tym szczególnym przypadkiem – zamieszczam kolejną porcję odpowiedzi na pytania zadawane mi na blogu i różnych komunikatorach, które uznałem za na tyle ogólne iż warto, żeby zapoznali się z nimi inni czytelnicy. Pytania są zapisane niebieską kursywą, a moje odpowiedzi zwykłą czcionką.
Chciałbym się dowiedzieć jakie są cechy dobrej tkaniny lnianej na garnitury i które tkalnie robią dobry materiał? Na przykład Bytom oferuje garnitury z polskiego lnu. Pozdrawiam, Andrzej.
Jakość tkaniny lnianej na garnitury zależy od bardzo wielu czynników począwszy od warunków uprawy lnu i klimatu regionu gdzie jest uprawiany, a skończywszy na obróbce tkaniny po jej utkaniu. Dobry len garniturowy powinien mieć długie włókna (len czesany a nie pakułowy), dużą gęstość tkania, relatywnie dużą gramaturę (ponad 260 g/m2). Proces wykańczania (mechanicznego i enzymatycznego) to bardzo strzeżony sekret renomowanych tkalni a zależy od niego w dużej mierze wygląd i chwyt tkaniny a także sposób jej gniecenia się. Bo trzeba wiedzieć, ze gniecenie może mieć charakter szlachetny (głębsze i dłuższe zgniecenia) lub pospolity (gęsta siatka płytkich zagnieceń). Według obiegowej opinii najlepsze tkaniny lniane w Europie powstają w tkalniach Irlandii Północnej (np. Spence Bryson, Baird McNutt) i Włoch (np. Loro Piana, Solbiati). Ale cenione są też lny garniturowe tkane w innych krajach europejskich, np. w Belgii lub Francji a także w krajach Dalekiego Wschodu.
W Polsce jest niewiele tkalni specjalizujących się w lnie, a te które są nastawiają się na len pościelowy, dekoracyjny lub odzieżowy w jego lżejszej odmianie (np. na koszule). Z tego co wiem marka Świat Lnu z Kamiennej Góry produkuje także len garniturowy. Nie zetknąłem się z nim dotąd i nie potrafię się wypowiedzieć na temat jego jakości. Tym niemniej ciągle utrzymuje się renoma Polski w kwestii lnu (niegdyś bardzo silna) można więc przypuszczać, że także len garniturowy z Kamiennej Góry jest dobrej jakości.
Wróciłem Janie z pogrzebu. Powiem Ci, że prawie nikt nie przestrzegał etykiety co do ubioru. W sumie to nie jest najważniejsze w takim dniu, ale jednak. Taka obserwacja, Kamil.
Tak jest niestety. Jeszcze około 15 lat temu pogrzeb był takim wydarzeniem, na które ubierało się porządnie i oczywiście w odpowiedniej kolorystyce. Teraz już nie. Ciągle jeszcze ostoją elegancji są śluby i… studniówki. Ale powoli te ostoje kruszeją.
Czy koszula z krytą plisą do garnituru i do smokingu czymś się różnią? Jak poważnym błędem jest muszka i odkryta plisa w garniturze hybrydowym przy założeniu, że kamizelka zakrywa większość guzików koszuli, aczkolwiek nie wszystkie? A może nie za dużym? Jak w takiej stylizacji uniknąć krytykowanego przez Ciebie (słusznie) udawania smokingu bez smokingu? Pozdrawiam, Piotr.
Biała koszula z wykładanym kołnierzykiem, mankietami francuskimi i krytą plisą może być stosowana zarówno do smokingu jak i do garnituru wieczorowego. Jest to ta sama koszula i nie ma tu podziału na smokingową i garniturową. Drugim typem koszuli do smokingu jest koszula z guzikami jubilerskimi i można jeszcze założyć koszulę frakową, czego jednak nie zalecam. Inne typy koszul do garnituru wieczorowego to koszule z odkrytymi guzikami i innymi rodzajami mankietów. Jeśli do garnituru wieczorowego zakłada się muszkę to można użyć koszuli z krytą plisą lub z odkrytymi guzikami. Ta druga opcja nie tylko nie jest błędem ale – moim zdaniem – lepiej współgra z garniturem o ile muszka nie jest “smokingowa” (czyli z czarnej satyny) lecz nieco odformalizowana – w innym kolorze niż czarny i/lub z dyskretnym wzorem.
Udawaniem smokingu bez smokingu nazywam sytuacje gdy zakłada się garnitur a do niego atrybuty przynależne do smokingu: koszulę z guzikami jubilerskimi i czarną, jedwabną muszkę. Jeśli ktoś chce do garnituru założyć muszkę bo uznaje ją za bardziej uroczystą od krawata, to zalecam użycie takiej, która wyraźnie różni się od smokingowej. A cechami, które na pewno ją od smokingowej odróżnią, są wzorzystość lub przestrzenna faktura tkaniny. Np. muszka z grenadyny nie nadaje się do smokingu a będzie strzałem w dziesiątkę do garnituru wieczorowego. Dodam jeszcze, że zakładanie do garnituru koszuli frakowej (co zdarza się nagminnie) uważam za poważny (wręcz kompromitujący) błąd.
Mój problem polega na tym, że mam dość szerokie łydki, z których z czasem (i to dość krótkim) zjedzie w końcu każda skarpetka, która nie kończy się pod kolanem. Bawełniane podkolanówki, tak jak pisałeś, średnio się sprawdzają, bo chociaż nie zsuwają się, dość często blokują swobodny spad spodni. Więc w grę wchodzą jedynie tkaniny gładkie. Czy jesteś w stanie polecić jakieś konkretne modele lub materiały, które by się do tego nadawały? Próbowałem szukać na własną rękę, ale ceny takich z czystego jedwabiu trochę przerażają, chyba że szukałem w niewłaściwych miejscach. Nie zależy mi na prześwitywaniu, póki co szukam skarpet do granatowego garnituru, a nie do smokingu. Ważne, żeby nie zsuwały się z łydki i nie blokowały spadu spodni.
Podkolanówki to dziś rzadki produkt. Ja ich nie noszę i nie mam w związku z tym rozeznania gdzie je można kupić. Wiem natomiast (co już sam zauważyłeś), że jedwabne, produkowane przez sartorialne marki, bywają drogie. Proponuję sprawdzić na koncie instagramowym @thesuitedtraveller gdzie mój znajomy Luigi, który nosi wyłącznie jedwabne podkolanówki, podaje linki do składników garderoby, które ma na sobie – w tym podkolanówek.
Wydaje mi się, że w Twoim przypadku lepszym rozwiązaniem byłyby podwiązki. Niegdyś był to produkt powszechnie używany, dziś jest rzadki ale – wbrew pozorom – łatwo dostępny w sklepach online.
Córka zaprosiła nas na kameralny ślub w wiejskim kościółku, potem małe; 30 osobowe, przyjęcie w stylu włoskim w winnicy. Mąż zamówił wełniany garnitur ciemny granat. Kupił też ciemnobrązowe skórzane buty. Córka upiera się, żeby to był luźny styl. Czy wypada założyć koszulę bez krawatu, np. białą? Jaki kołnierzyk, żeby to źle nie wyglądało? Czy taki z guziczkami na wyłogach (jak na zdjęciu) jest ok? Ma też jedwabny fular ale może to już przesada? Pozdrawiam, Magda.

Tak, styl “bez krawata” będzie w tym przypadku bardzo odpowiedni: granatowy garnitur i biała koszula zapewnią odpowiednią dozę elegancji, a brak krawata i rozpięcie kołnierzyka pod szyją – dużą dozę luzu i swobody. Nie polecam jednak koszuli button down (z guziczkami) bo ona ma charakter nieformalny i zaburzy tę wspomnianą dozę elegancji. Poza tym ta koszula ze zdjęcia ma miniaturowy kołnierzyk, który wygląda fatalnie (choć podobno jest modny). Koszula powinna mieć standardowy kołnierzyk z odpowiednio dużymi wyłogami. Standardowy to znaczy taki jaki stosuje się do krawata: może być kent, półwłoski a nawet włoski. Moim zdaniem najlepiej wypadnie półwłoski. Koszula powinna być dobrej jakości bo w kiepskich, tanich koszulach może się zdarzyć, że kołnierzyk nie będzie się utrzymywał w odpowiedniej pozycji wystając nieco ponad kołnierz marynarki lecz oklapnie i schowa się pod kołnierzem. A do tego nie można dopuścić.
Fular też byłby OK ale ja jednak proponuję opcję bez. Tym bardziej, że granatowy garnitur plus biała koszula bez krawata to niemal narodowy strój włoski 😉
Mam pytanie. Moj kuzyn założy smoking tropikalny na swój ślub. Problem mam taki jak ja się mam ubrać jako jego świadek… pomoże pan? Piotr.
Najbardziej odpowiedni wydaje mi się klasyczny garnitur jednorzędowy w kolorze granatowym plus biała koszula (z krawatem a nie z muszką) plus czarne buty. Natomiast zdecydowanie nie polecam smokingu (zarówno tradycyjnego jak i tropikalnego) bo to jest ubiór wieczorowy i na ślub się nie nadaje. Tradycyjnym strojem na ślub jest żakiet i ta tradycja jest ciągle kultywowana w wyższych sferach, a w niektórych krajach (np. w Belgii) jest nawet dość powszechna.
Panie Janie mam pytanie o ten mały guzik na rękawie koszuli, czyli tzw. “Gauntlet Button”, który spina dwa kawałki materiału powyżej nadgarstka. We wszystkich koszulach jakie mam, mam też i ten guziczek, ale ostatnio widziałem koszule bez niego (np. Charles Tyrwhitt). Brak tego guzika powoduje, że w pewnych pozycjach widać gołe nadgarstki co zapewne jest niepożądane, natomiast trudno mi znaleźć jakiekolwiek informacje na ten temat. Pozdrawiam, Jakub.
Wśród polskich producentów koszul chyba nie ma takiego, który by nie stosował gauntlet button (nazywanego często guzikiem ryglowym, guzikiem rozcięcia rękawa lub potocznie „guziczkiem na przedramieniu”) w eleganckich koszulach garniturowych. To pozostałość dawnego zwyczaju rycerskiego gdy ciężkie, metalowe rękawice (ang. gauntlet) były mocowane do rękawów ubioru pod zbroją przy pomocy specjalnych guzików. Bardziej współczesny rodowód tego niepozornego guziczka ma źródła w XIX wieku kiedy pokazywanie nagiego męskiego przedramienia uchodziło z nieeleganckie. Problem ten zniknął gdy upowszechniły się garnitury bo przecież marynarki się nie zdejmowało w towarzystwie więc nie było możliwości pokazania nagiego przedramienia. Obecnie istnienie guzika ryglowego w koszuli ma charakter pamiątkowy, analogicznie jak istnienie butonierki w marynarce. Moim zdaniem to miły akcent ale nie przykładałbym do niego nadmiernej wagi.
Jak na pierwszy rzut oka odróżnić grenadynę od zwykłego, przestrzennego jedwabiu? Czy firma Thomas Pink, szyje takie krawaty? Piotr.
Różnych splotów tkackich dających w efekcie przestrzenną fakturę tkaniny może być nieskończenie wiele i nowoczesne maszyny tkackie są tu w stanie zdziałać cuda. Grenadyna jest tkana w bardzo specyficzny, tradycyjny sposób na XIX-wiecznych krosnach i ma też specyficzny wygląd. Czy tkaniny tkane na nowoczesnych maszynach, innym splotem, mogą być tak bardzo podobne do grenadyny, że aż trudne do odróżnienia? Być może tak – nie wgłębiałem się aż tak bardzo w ten problem. Nie spotkałem się z krawatami Thomas Pink z grenadyny. Marka oferuje natomiast krawaty z jedwabiu, który nazywa: “Texture Silk” lub “Textured Woven Silk”. Niekiedy też: “Tonal Textured Woven Silk” gdy jedwab jest tkany z nitek o różnych odcieniach tego samego koloru co daje bardzo specyficzny efekt. Te tkaniny nie są oczywiście podróbkami grenadyny lecz po prostu innymi tkaninami. Sądząc ze zdjęć są odróżnialne od grenadyny właśnie “na pierwszy rzut oka”.

Dzień dobry Panie Janie. Oglądam Pana wszystkie filmiki i mam pytanie techniczne… Czy garniturowe spodnie powinno się mierzyć do butów (chodzi mi o długość nogawek), czy bez butów do podłogi, czy do połowy pięty „na oko”. Byłbym wdzięczny za odpowiedź. Z góry dziękuję. Krzysztof.
Kwestia właściwej długości spodni jest o tyle skomplikowana, że nie można jej rozpatrywać w oderwaniu od szerokości nogawek – o czym niewiele osób pamięta. Ludzie często przywołują schematy sprzed 30 – 40 lat gdy nogawki miały szerokość 22 – 25 cm (lub więcej), które nijak nie dadzą się zastosować do dzisiejszych nogawek o szerokości 17 – 19 cm. Polecam wpis: Temat oczywisty ale dla niektórych trudny do ogarnięcia.
Na jakie okazje zakłada się marynarki długie, bo są i takie – jedną mam. Góra pięknie leży, rękaw w sam raz, tylko ta długość na pół uda przez co jej nie noszę. Mają takie dłuższe marynarki swoją nazwę i na jakie okazje można założyć? Pozdrawiam, Dariusz.
Marynarka wygląda najbardziej harmonijnie gdy jej długość sięga do końca pośladków lub 2 – 3 cm poniżej. Te nieco dłuższe marynarki są stosowane w garniturach wieczorowych oraz w smokingach. Blezery mogą być odrobinę krótsze: 2 – 3 cm powyżej linii wyznaczającej koniec pośladków. Długie marynarki (do kolan) są w surdutach, frakach i żakietach. Ale tylko w surdutach te marynarki są pełne, we frakach i żakietach długie są tylko z tyłu. Ponieważ obecnie panuje absurdalna moda na kusość, zatem większość marynarek dostępnych w sklepach ma długość znacznie mniejszą – zwykle do połowy pośladków lub mniejszą. Noszenie takich marynarek/garniturów dość skutecznie zniekształca męską sylwetkę, ale to najwyraźniej nie przeszkadza klientom.
W pierwszej połowie XX wieku szyto niekiedy marynarki wyraźnie dłuższe niż te 2 cm poniżej linii końca pośladków i takie marynarki można dziś nosić ale trzeba mieć świadomość, że będą wyglądały bardzo staroświecko. I będą się kojarzyły raczej z kostiumem członka grupy rekonstrukcyjnej niż z normalnym garniturem. Tym bardziej, że zapewne będą też miały bardzo nisko położoną kozerkę.
Janie, proszę o poradę. Wybieram się w czerwcu na ślub i wesele przyjaciela. Chcę założyć granatowy, dwurzędowy garnitur. Zastanawiam się nad wyborem kapelusza. Pierwsza opcja to klasyczna panama, druga to wełniana fedora w kolorze granatowym, do którego mam otoki beżowy, bordowy i granatowy.
Moim pierwszym wyborem – ze względu na ciepłą porę roku – była panama. Czy to jednak kapelusz o wystarczającym stopniu formalności na taką uroczystość? Czy może lepiej powinienem wybrać kapelusz wełniany, niezależnie od tego, czy będzie ciepło (przecież garnituru też nie zdejmę, choć może trafi się upał)? Dziękuję za pomoc i pozdrawiam, Andrzej.
Kapelusz filcowy to kapelusz o charakterze jesienno-zimowym i nie bardzo pasuje do lata. Co nie znaczy, że nie można go założyć w czerwcu czy lipcu, ale tylko przy chłodnej (i np. deszczowej) pogodzie. Z kolei panama to kapelusz typowo letni, wymyślony w celu ochrony przed słońcem. To prawda, że nie jest zbyt formalny i na pytanie czy będzie pasował do dwurzędowego, granatowego garnituru, jedni odpowiedzą: tak, a inni: nie. Nie ma uniwersalnej recepty a ja odpowiadam: tak, będzie pasował. Mógłbyś oczywiście sięgnąć po formalny kapelusz letni, czyli kanotier – ten na pewno byłby właściwy do wspomnianego garnituru. Ale czy ktokolwiek – poza Tobą – by o tym wiedział? Moim zdaniem dla kapeluszowych laików (czyli niemal wszystkich) panama (zapewne w formie fedory) będzie się jawiła jako kapelusz poważniejszy od kanotiera, który prawdopodobnie ujrzeliby po raz pierwszy w życiu. Być może ktoś by go skojarzył z weneckimi gondolierami – co jeszcze bardziej by go sytuowało jako kapelusz trochę niepoważny. Z Fredem Astaire’m i żakietem prawdopodobnie nikomu taki kapelusz by się nie skojarzył. Ale założenie kanotiera mogłoby mieć pewien pozytywny skutek, mianowicie niektórzy goście weselni zaczęliby o niego wypytywać i mógłbyś im zaimponować wykładem na temat rodzajów kapeluszy i ich stopnia formalności.
Janie, jakie buty Twoim zdaniem najlepiej nadają się do prowadzenia samochodu. Bez znaczenia jest to, czy stylizacja względnie okazja ma być elegancka, czy casualowa, bo jestem w stanie zmienić obuwie szybko i zdążyć wziąć udział w imprezie czy też uroczystości nawet z rzadkim obecnie (niestety) kodem ubraniowym black tie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że lotniki raczej mi odradzisz. Niektóre źródła podają driving mocs, a inne polecają sneakersy. A może masz jeszcze inne propozycje? Automatyczna skrzynia biegów. Pozdrawiam serdecznie, Piotr.
Nie wiem jakie buty polecić dla kierowcy ponieważ zupełnie nie dostrzegam tu problemu. Skoro panie jeżdżą samochodami w szpilkach na nogach to dlaczego my mężczyźni mielibyśmy rezygnować z jakiegoś typu obuwia? Pomijam oczywiście klapki (które odradzam ze względu na bezpieczeństwo) ale te trudno zaliczyć do butów. Natomiast bardzo intryguje mnie to, dlaczego uznałeś za oczywiste, że odradzę lotniki? Lotniki jak najbardziej nadają się do prowadzenia samochodu, podobnie jak: wiedenki, angielki, monki, loafersy, a z bardziej każualowych: mokasyny, buty żeglarskie, espadryle, trampki, sneakersy itp.
Dzień dobry Panie Janie, od kilku miesięcy z zapartym tchem zaczytuje się w pana blogu, szukałem tam przede wszystkim porad dotyczących ubioru pana młodego. Postawiłem na czarny garnitur trzyczęściowy z czarną muszką i teraz stoję przed wyborem koszuli – chciałem zapytać czy dobrym wyborem będzie koszula z wykładanym kołnierzykiem oraz z mankietami na spinki? Czy wtedy należy też wybrać koszulę z krytą plisą? I dodatkowe pytanie, czy mankiety na spinki wykluczają założenie zegarka?
Tak, biała koszula ze zwykłym kołnierzykiem (kent lub półwłoskim, ale nie włoskim) i mankietami na spinki to oczywisty wybór na ślub. Jeśli zastosuje Pan muszkę, to koszula z krytą plisą będzie właściwym wyborem, ale koszula z odkrytymi guzikami też nie będzie błędem (byłaby błędem do smokingu). Koszula z mankietami francuskimi nie wyklucza oczywiście zegarka.
Ale proponowałbym rozważyć czy konieczna jest czarna muszka. Jest ona nieodzownym dodatkiem do smokingu ale do garnituru (nawet wieczorowego) już jest dodatkiem wątpliwym, a do garnituru noszonego w ciągu dnia – dodatkiem nie na miejscu. Poza tym taki zestaw wyglądałby bardzo smutno i warto pomyśleć o tym żeby go nieco ożywić przy pomocy muszki (lub krawata) w jakiś dyskretny wzór. Np. taki jak na zdjęciu poniżej lub jakikolwiek inny.
Drogi Janie, dlaczego w nowej kolekcji pojawiają się garnitury wełniane z domieszką włókien syntetycznych? Do tej pory wszystkie były tworzone z materiałów w stu procentach naturalnych, a jedynie podszewki ze sztucznych, a i tak pochodzenia naturalnego. Upatrzyłem sobie IVANA, ale po chwili zauważyłem na stronie informację o tym, że 3% składu to elastan (BJORN też ma tę domieszkę). Nie wiem, czy jestem w stanie zignorować takie skażenie wełny merino, co, na marginesie, jest rezultatem regularnej lektury Twojego bloga. Proszę o słowo wyjaśnienia. Skąd w kolekcji garniturów Jana Adamskiego elastan?
Zdecydowaliśmy się na eksperyment, żeby zbadać reakcje klientów. Dwa garnitury mają małą domieszkę elastanu. 3% elastanu nie ma absolutnie żadnego wpływu na oddychalność tkaniny ani na jej wygląd, chwyt itp. natomiast ma spory, pozytywny wpływ na własności użytkowe. Szczególnie spodnie z wełny ze śladowym dodatkiem elastanu są wygodniejsze i w noszeniu bardziej komfortowe od spodni z czystej wełny. Mam świadomość, że dla ortodoksyjnych zwolenników naturalnych tkanin to będzie poważna wada i oni raczej takiego garnituru nie kupią. Ciekawe jest natomiast czy większość klientów odczuje pozytywną zmianę w komforcie użytkowania. Jeśli nie, to więcej nie będzie takich garniturów. Jeśli tak, to będą one stanowiły do 10% oferty. Zobaczymy.
Jeśli chodzi o podszewki to w mojej kolekcji mają zastosowanie wyłącznie podszewki z wiskozy (bez żadnych domieszek). Jest to tkanina oddychająca, niemal idealna na podszewki chociaż mniej się nadaje na rękawówki ze względy na skłonność do pękania na łokciach. Na pytanie czy wiskoza jest tkaniną naturalną nie ma dobrej odpowiedzi. Bo powstaje z celulozy – surowca naturalnego – ale jest poddawana procesowi, w którym ten surowiec podlega brutalnej obróbce chemicznej. Włókna uzyskuje się wskutek przetłaczania masy wiskozowej przez dysze z małymi otworkami (w taki sam sposób uzyskuje się włókna poliestrowe). Wiskoza (i tkaniny pokrewne jak np. cupro) została powszechnie zaakceptowana jako materiał na podszewki w odzieży wyższej klasy (w niższej stosuje się tani poliester), chociaż jest zdecydowanie droższa od poliestru. Ale – w przeciwieństwie do poliestru – ma dobrą oddychalność tzn. łatwo przepuszcza powietrze i parę wodną. Przypuszczam, że ortodoksyjni zwolennicy naturalnych tkanin nie akceptują wiskozy i pozostaje im tylko jedwab, który jest droższy o rząd wielkości a w dodatku jest bardzo słaby i zastosowany w charakterze kolanówki lub rękawówki – pęka po kilku założeniach spodni/marynarki. Zatem chodzenie w garniturach z podszewką podartą na łokciach i kolanach jest ceną za ortodoksyjność podejścia do naturalności tkanin.
Janie, oba lniane garnitury z Twojej kolekcji są piękne. Lubię również len o bardziej nierównej strukturze – taki z charakterystycznymi „kuleczkami”. Kupiłem nawet marynarkę z takiego materiału. Mam też inną lnianą marynarkę, wykonaną z lnu technicznego. Czy znasz ten materiał? Pozdrawiam, Michał.
Dziękuję. O lnie bouclé (to ten z “kuleczkami”) pisałem we wpisie Letnie marynarki – len bouclé.
Nazwą len techniczny określa się zwykle grubą, gęsto tkaną i surową tkaninę lnianą. Charakteryzuje się ona wyjątkową sztywnością, twardością oraz odpornością na rozciąganie i uszkodzenia mechaniczne. Stosowana jest w krawiectwie ciężkim (tzw. sztywnik), meblarstwie i tapicerstwie, piekarnictwie (ciasto nie przylega do lnu), oraz do produkcji wytrzymałych toreb, grubych zasłon itp. Nie spotkałem się dotąd z przypadkami stosowania lnu technicznego w krawiectwie lekkim ale jak widać wszystko jest możliwe.
Dzień dobry. Bywam na uroczystościach typu gala festiwalowa, często z koniecznością wyjścia na scenę i wygłoszenia jakiejś mowy. Czasami (rzadko) zakładam smoking, ale ostatnio zdecydowanie wolę mój czarny garnitur (uszyty z tego samego materiału co smoking) z marynarką że stójką (bordowa podszewka). Do tego zakładam bordową koszulę też ze stójką. Uważam, że wygląda to nieźle, ale zastanawiam się jaką inną koszulę mógłbym założyć? Zakładam też czasami granatowy garnitur, ale bardzo nie lubię białych koszul, w których źle się czuję. Ostatnio zakładam bordową koszulę i do tego bordowo granatowy krawat w paski. Czy to wielki błąd? Czy rzeczywiście powinna być biała koszula? Zbigniew.
Do garnituru wieczorowego, smokingu i fraka biała koszula jest po prostu obowiązkowa w klasycznej elegancji. Jeśli Pan woli modne trendy to ja nic w tej materii nie doradzę bo trzymam się od tego z daleka. Domyślam się, że “marynarka ze stójką” to po prostu marynarka Nehru. Ponieważ na ostatniej gali oscarowej miał ją na sobie Michael B. Jordan – zdobywca Oscara za najlepszą rolę męską wnioskuję, że jest ona modna w tym sezonie. Czyli super-trendy! Nosił ją zresztą James Bond w kilku filmach serii a także niektórzy jego przeciwnicy, np. Blofeld. Można więc powiedzieć, że to klasyka chociaż pochodzi z nieco innego niż nasz, kręgu kulturowego.
Jeśli chodzi o białą koszulę to dodam, że jej pozycja w klasycznej elegancji wynika z prostej obserwacji, że twarz podkreślona bielą kołnierzyka prezentuje się znacznie korzystniej niż twarz podkreślona ciemnymi kolorami. A istotą klasycznej elegancji było właśnie to, żeby mężczyzna prezentował się jak najkorzystniej. Stąd np. wielka rola garnituru, który miał (i ma) to do siebie, że potrafi zatuszować niektóre niedoskonałości sylwetki i wyeksponować jej mocne strony.
Witam Panie Janie. W sobotę wybieram się do restauracji z dancingiem. Raczej nawet w marynarce granatowej będę overdressed ale to dobra okazja by pobawić się ubiorem. Pewnie ciepło będzie bardzo. Mam czarne spodnie lniane z garnituru i marynarkę jednorzędową lnianą écru, niestety klapy otwarte. Mam też oczywiście spodnie smokingowe i pas oraz koszulę smokingową z guzikami czarnymi. Marzy mi się zestaw z muchą oraz czerwonym goździkiem w klapie. Czy doradzi Pan co połączyć i jak z tego zestawu ? A może bez muchy i sam goździk? Pozdrawiam, Michał.
Na taką okazję nie należy się zbytnio przejmować zgodnością ubioru z kanonami i warto się pobawić w stworzenie czegoś intrygującego. Pomysł smokingu tropikalnego na bazie opisanej marynarki wydaje mi się bardzo dobry. Lniana i z klapami otwartymi? Sam James Bond w filmie “Zabójczy widok” miał na sobie smoking tropikalny z marynarką z klapami otwartymi. Była wprawdzie uszyta wełny z domieszką jedwabiu, ale w innym filmie (“Człowiek ze złotym pistoletem”) Bond miał z kolei marynarkę smokingu tropikalnego (dwurzędową) uszytą z lnu. W obu filmach w roli Bonda wystąpił Roger Moore. Zatem tworząc smoking tropikalny z rzeczoną marynarką będzie Pan po prostu podążał śladem Bonda. No i niech ktoś zarzuci, że coś jest nie tak 😉
Jeśli chodzi o całą resztę to ja bym sugerował pełną zgodność z klasycznym smokingiem.
Żałuję, że do Polski nie dotarła jeszcze moda na szersze nogawki. Po latach dominacji rurkowatych spodni miło się patrzy na powrót obszerniejszych fasonów, które moim zdaniem tworzą przyjemniejszą dla oka i bardziej spójną sylwetkę. No ale pewnie trzeba jeszcze poczekać na dostosowanie się naszych sieciówek i (być może przede wszystkim) klientów – co pokazują często alergiczne reakcje na promowane ostatnio przez Miler Menswear spodnie z wysokim stanem i szerokimi nogawkami.
Zmiana nastawienia masowych klientów do szerokości nogawek spodni (a oni decydują o tym jaka jest oferta sieciówek) jest nieuchronna, ale boję się przewidywać kiedy nastąpi. Bo już kilka razy wydawało mi się, że stanie się to lada chwila, tymczasem miłość do rurek nadal trwa i jest absolutnie bezkrytyczna. W międzyczasie udało się przekonać tychże klientów do różnych sartorialnych rozwiązań typu: szersze klapy lub dłuższe marynarki a ostatnio nawet do spodni z wyższym stanem. Tylko te nieszczęsne rurki są ciągle nie do zastąpienia. Ale zbliża się ważny test czyli studniówki 2027. Czy garnitury z szerokimi nogawkami spodni będą się cieszyły wzięciem (a wiem, że będą takie w ofercie niektórych sieciówek)? Zobaczymy.
Rozważam zakup klasycznej, jedwabnej muchy w groszki w zachowawczym kolorze. Te obecne w sklepie Tiestore (który wiele razy Pan polecał) bardzo mi się podobają. Czy taka mucha będzie odpowiednia w połączeniu z zestawem złożonym z marynarki sportowej i spodni w kant? Czy może lepiej zachować ją do noszenia z zestawami koordynowanymi z marynarką garniturową, bądź garniturami? Pozdrawiam, Arkadiusz.
Muszkę każualową należy traktować tak jak krawat: nadaje się do wszystkich stylizacji, w których skład wchodzi koszula i marynarka, a czasami można ją też założyć gdy nie nosi się marynarki. Typowym przykładem jest zestaw z kamizelką – patrz gracze w snookera. Ale można też próbować z samą koszulą.

Stylizacja na Galę Derby na Służewcu naprawdę piękna i robiąca wrażenie. Ale czy na taką okazję najwłaściwszym ubraniem nie jest żakiet? Czy taki dreskod tyczy się tylko i wyłącznie wyścigów Royal Ascot?
Nie można porównywać polskiej tradycji wyścigów konnych z brytyjską: to po pierwsze.
Po drugie żakiet na Royal Ascot obowiązuje nie tyle ze względu na same wyścigi, ile ze względu na rangę wydarzenia oraz obecność króla/królowej. Nota bene obowiązuje tylko w pewnej wydzielonej strefie, w innych – już nie. I po trzecie, na innych brytyjskich wyścigach żakiet już nie tylko nie obowiązuje, ale wręcz może być niestosowny. Np. we wpisie: Kapelusz panama. Najbardziej stylowe, letnie nakrycie głowy wspominałem o królu Edwardzie VII, który przybył na słynne wyścigi konne Glorious Goodwood w Sussex, w lnianym garniturze i kapeluszu panama na głowie. A był to rok 1906!
W spadku po PRL odziedziczyliśmy m.in. wizję wyścigów konnych na Służewcu o charakterze zdecydowanie menelskim. Od wielu lat, kolejne władze Torów Wyścigów Konnych próbują to zmienić (trzeba dodać, że z sukcesami) na rzecz wydarzenia o charakterze trochę rodzinnym (place zabaw dla dzieci), a trochę elitarnym. Chylę czoła przed tymi wysiłkami i staram się je wspierać: m.in. bywałem jurorem w konkursach na najlepszą stylizację z kapeluszem, organizowanych przy okazji Gali Derby i Wielkiej Warszawskiej. Z satysfakcją obserwuję pozytywną ewolucję w kwestii ubiorów publiczności na wyścigach ale do poziomu średnio przyzwoitego jest jeszcze kawałek drogi. Poziom strojów formalnych (żakietów) wydaje mi się niemożliwy do osiągnięcia – zresztą nikt nie stawia takich celów.
Panie Janie, czy Pan nosi takie buty? Pozdrawiam, Zbigniew.

Noszę. Ale po pierwsze używam polskiej nazwy “wiedenki” a nie anglicyzmu “oksfordy”. A po drugie na zdjęciu ilustracyjnym, które Pan załączył użyto modelu butów znanego jako “adelaidy”, któremu bliżej jest do lotników niż do wiedenek. Adelaidy też zresztą noszę ale mam tylko jedną parę.
Czy zwróciliście uwagę na długość rękawów w mundurach galowych, oficerów wojskowych wysokiego szczebla? Czyżby “zasada do połowy dłoni” była ujęta w jakimś regulaminie umundurowania?
Tym razem piszę nie jako pasjonat tradycyjnej elegancji, ale oficer Wojska Polskiego. W ostatnim wpisie szuka Pan przepisu regulującego długość rękawów munduru. Jest to określone w rozporządzeniu MON poz. 1237 z 2022 r.
§ 34 pkt 3. Kurtkę munduru dopasowuje się tak, aby krawędź rękawa sięgała nasady kciuka przy opuszczonej ręce.
Czyli do połowy dłoni 😉
No i jeszcze dodam
§ 34 pkt 1. Płaszcze i półpłaszcze dopasowuje się tak, aby zakrywały rękawy kurtki munduru i nie były dłuższe niż do nasady palców przy opuszczonej ręce.
Czyli de facto powinny zakrywać ok. 3/4 dłoni 😄
Pkt 8. Spodnie dopasowuje się tak, aby sięgały z tyłu do krawędzi obcasa.
Przy czym tu należy zaznaczyć, że mundury wyjściowe (jest to stary krój – niezmieniony od lat 90) mają nogawki ok. 25 cm przy średnim wzroście – i takie mundury prezentuje Pan na fotografii blogu. Mundury galowe są innego, bardziej współczesnego kroju, ciemniejsze i są uzupełnione sznurami galowymi – akselbantami. No ale i nogawki mają sporo węższe, więc jak będą sięgały obcasa (chociaż wydaje się to niemożliwe do osiągnięcia przy tej szerokości nogawek) to nie ma możliwości żeby nie były kilkakrotnie załamane.
Słyszałem, że nawet w jednostce reprezentacyjnej, gdzie służbę pełnią sami naturalni (bądź wymuszeni) esteci, ogromną wagę przykłada się do każdego szczegółu umundurowania. Jest to posunięte np. do korygowania ułożenia guzika w płaszczu, którego nóżkę owija się grubą nicią żeby ładnie sterczał i nie kładł się na tkaninie… i wiele, wiele innych zabiegów. Ale nikogo nie razi potężna harmonijka kładących się nogawek na butach: to jest uznawane za zupełnie normalne.



