Totalna klęska ministra skarbu

Minister skarbu państwa Andrzej Czerwiński mówił niedawno publicznie, że premier Ewa Kopacz wyznaczyła mu czas do końca sierpnia, na powołanie spółki Nowa Kompania Węglowa. Mamy wrzesień, spółki Nowa Kompania Węglowa nie ma, a minister przedstawił właśnie… nową strategię. Bo okazało się, że nie udało mu się zmusić spółek energetycznych do wyrzucenia 1,5 mld złotych na ‚ratowanie polskiego górnictwa’. Opisywałem we wpisie Jawna bezczelność! jak minister Czerwiński buńczucznie informował sejmową komisję skarbu o poleceniu jakie wydał zarządom spółek energetycznych w tej sprawie. (Polecenie to było sprzeczne z prawem) Ale okazało się, że zarządy tych spółek – zamiast karnie wykonać polecenie ministra – postawiły się! Wyszło na to, że miałem rację interpretując, we wpisie Atak ministerstwa skarbu – chwilowo odparty, mętne słowa ministra Czerwińskiego. Zajrzyj tam drogi czytelniku, a przekonasz z jaką precyzją przetłumaczyłem wypowiedź ministra – z ministerialnej nowomowy – na normalny język. Tamten wpis zakończyłem słowami: Ciekawe jak to się skończy. Nie omieszkam o tym napisać. No więc piszę: zakończyło się totalną klęską ministra skarbu.

Ale za to mamy nową strategię: głównym akcjonariuszem Nowej Kompanii Węglowej (NKW) nie będą już państwowe spółki energetyczne, ale państwowy fundusz Silesia. A skąd Silesia weźmie na to pieniądze? Od skarbu państwa oczywiście. Gdyby jednak dostała gotówkę i tę gotówkę zainwestowała w NKW, to byłaby to operacja , którą Komisja Europejska na pewno uznałaby za pomoc publiczną. Więc trzeba było wymyślić coś, co zaciemni obraz. I wymyślono: zostanie podwyższony kapitał spółki Silesia. Akcje nowej emisji obejmie skarb państwa opłacając je akcjami spółek PGNiG, PZU i PGE. Będą to niewielkie pakiety, ale warte razem około miliarda złotych. Następnie pod zastaw tych akcji Silesia zaciągnie kredyt w bankach, który przeleje na konto NKW. A NKW wypłaci odprawy górnikom i sfinansuje tzw. urlopy górnicze. I będzie w stanie utrzymać płynność przez co najmniej rok. Jest wprawdzie ryzyko, że KE uzna sprawę za szytą zbyt grubymi nićmi i zakwalifikuje inwestycję Silesii jako pomoc publiczną. A wtedy NKW musiałaby ją zwrócić, co byłoby równoznaczne z jej bankructwem. Dlatego negocjacje z brukselskimi urzędnikami odgrywają istotną rolę. Minister Andrzej Czerwiński mówił o tym na konferencji prasowej w dniu 8 września. Ale cytaty z wypowiedzi pana ministra zostawiłem na koniec, bo jest to crème de la crème. Proszę je uważnie przeczytać, bo naprawdę warto!

Cytat pierwszy:

‚Dzisiaj wiceminister, pełnomocnik rządu jest w Brukseli. Rozmawiamy na temat szczegółów, żeby pokazać, że rynkowe rozwiązania dominują. Chodzi nam o to, żeby ścieżkę równoległą – czyli oceny przez KE, że to jest rzeczywiście działanie rynkowe – wyprzedzająco przedstawić grupkom związkowym’. Czyż nie jest to piękny język? Moje tłumaczenie jest następujące: wwiązkowcy jako pierwsi powinni się dowiedzieć, jaki kit wcisnęliśmy biurokratom z Brukseli. Jest nadzieja, że to łykną (i związkowcy, i biurokraci).

Cytat drugi:

‚Koszty wydobycia węgla zmalały z trzystu złotych do dwustu kilkudziesięciu. Tam jest około dwustu czterdziestu w tej chwili. Zwiększyło się racjonalnie też potencjalne zużycie węgla. Widać, że rynek, który wymusza sprzedaż węgla działa, że górnicy też rozumieją to, co przed nami’. Przetłumaczyć mogę tylko początek i koniec wypowiedzi ministra. Powiedział on mianowicie, że związkowcy poszli na pewne ustępstwa (prawdopodobnie w sferze organizacji pracy), dzięki czemu spadły koszty wydobycia (łaskawcy!). Niestety środkowej części ni w ząb nie rozumiem: Zwiększyło się racjonalnie też potencjalne zużycie węgla’. Może chodziło ministrowi nie o zużycie (kopalnie trochę węgla zużywają na własne potrzeby, ale niewiele), tylko o sprzedaż? To by zaczynało tworzyć zręby sensu w powyższym zdaniu, tylko jeszcze to ‚racjonalnie potencjalne’!? O co tu może chodzić?

PS

Warto jeszcze zauważyć, że Silesia nigdy nie spłaci miliardowego kredytu, który zostanie utopiony w NKW. Więc gdy minie termin spłaty banki po prostu zabiorą sobie zastaw, czyli akcje PGNiG, PZU i PGE. I nieźle na tym zarobią. Warto też odnotować, że mimochodem, minister sprywatyzował drobne części tych spółek, co jest jedynym pozytywnym elementem całej sprawy. Przy okazji wyszło na jaw, że kłamał kilka tygodni temu, gdy zapewniał, że rząd nie zamierza pozbywać się posiadanych pakietów akcji spółek skarbu państwa. Może zresztą nie kłamał, tylko po prostu nie miał pojęcia co zrobi za kilka tygodni. To by nawet pasowało do tego rządu: brak wizji, brak planów i doraźne reagowanie tylko tam, gdzie jakieś silne lobby to wymusi.

2 komentarze

  1. Piotr M. 10/09/2015
  2. Piotr Marzęcki 02/10/2015

Zostaw komentarz