2.359 zł

GUS opublikował badania dotyczące niektórych zagadnień na rynku pracy. Pisały o tym szeroko różne media, przeważnie eksponując kwotę, którą i ja wykorzystałem w tytule wpisu: 2.359 zł. Jest to tak zwana mediana, czyli kwota wynagrodzenia netto która dzieli zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, na dwie równe części. Połowa wszystkich zatrudnionych zarabia mniej niż 2.359 zł netto, druga połowa zarabia tyle, albo więcej. Każdy zauważy, że kwota ta nie jest imponująca. Uświadomienie sobie, że połowa Polaków zarabia mniej – jest dość przygnębiające! I właśnie ten aspekt był eksponowany w mediach: oto smutna polska rzeczywistość, bo jak rodzina może wyżyć za 2.359 zł miesięcznie (zakładając, że pracuje tylko jedno z małżonków)?

Ja chcę zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy. Otóż każdemu Polakowi, który otrzymuje na rękę kwotę 2.359 zł miesięcznie, fiskus zabiera… 1.614 zł! Czyli gdyby fiskus zredukował swoją pazerność do zera, to pracownik zarabiałby więcej o 68,4%! Jeśli ktoś nie wierzy, to może sprawdzić w dowolnym kalkulatorze płacowym, np. tutaj. Wybierając opcję obliczenia na bazie płacy netto i wpisując kwotę 2.359, dowiemy się, że płaca brutto dla tej kwoty wynosi 3.291 zł, a koszt pracodawcy: 3.973 zł. Czyli pracodawca, który przeznacza na pracownika 3.973 zł miesięcznie, dokonuje podziału tej kwoty na dwie części: 2.359 zł wypłaca pracownikowi, a 1.614 zł przekazuje fiskusowi.

Ponieważ z oficjalnych deklaracji kolejnych rządów w Polsce wiemy, że troszczą się one głównie o najuboższych, warto prześledzić ile owych najuboższych kosztuje ta wielka troska rządu. Ustawowa płaca minimalna w roku 2015 wynosi 1.750 zł brutto, czyli 1.286 zł netto. A pracodawcę taki pracownik kosztuje 2.113 zł. Bez wątpienia człowiek, który musi się utrzymać za tę kwotę, już nie to, że należy do najuboższych, ale wręcz balansujących na granicy egzystencji biologicznej. No i jak takiego człowieka traktuje opiekuńcze państwo? Otóż zabiera mu 827 zł! To nie jest żart! Znów można sięgnąć do kalkulatora i wyliczyć, że ubogi Polak otrzymujący najniższą możliwą pensję, oddaje państwu w postaci różnych danin: 39,1% kwoty, którą wypracował. Jest to absolutny światowy fenomen, bowiem w większości krajów jest regułą, że pracownicy najmniej zarabiający, albo nie płacą żadnych danin na rzecz państwa, albo te daniny są na bardzo niskim poziomie. Np. w Hiszpanii pracownik zarabiający 1.200 € miesięcznie, odda państwu 7,8%, w Irlandii od 1.500 € wynagrodzenia fiskus zabierze 8,5%, w Wielkiej Brytanii pracownik zarabiający 1.100 £ miesięcznie, odda państwu 12,8%.

Jest zadziwiające, że niezależnie od tego jaka opcja polityczna sprawowała w Polsce rządy w czasie ostatniego ćwierćwiecza, jej filozofia zawsze była taka sama: jak najwięcej pieniędzy odebrać podatnikom, by później część tego im rozdać – oczywiście po potrąceniu kosztów poboru i kosztów rozdawania. Ma to głęboki sens z punktu widzenia rządzących, bo daje im możliwość rozdawania i marnotrawienie pieniędzy, oraz dostatniego życia ich samych, ich rodzin i funkcjonariuszy ich partii. Ale system jest skierowany przeciwko obywatelom, głównie tym najuboższym, skazując ich na marną egzystencję i brak perspektyw. Ale obywatele najwyraźniej to lubią, bo ciągle wybierają takich właśnie polityków.

5 komentarzy

  1. Zbyszek 16/12/2015
    • Jan Adamski 16/12/2015
      • teeoth 16/12/2015
  2. Marcin 19/12/2015
    • Zbyszek 21/12/2015

Zostaw komentarz