Monochromatycznie czy wielokolorowo?

Nie jestem zwolennikiem ubiorów monochromatycznych, gdyż uważam je za nudne. Typowe zestawienie: granatowy garnitur, niebieska koszula, granatowy krawat i niebieska poszetka, jest poprawne i eleganckie – nic nie można mu zarzucić. Osoba tak ubrana na pewno będzie robić dobre wrażenie. Ale gdyby różne składniki tego zestawu zamienić na inne, utrzymane w innej kolorystyce, byłoby równie elegancko, ale znacznie bardziej oryginalnie. Np. koszula w różową kratę, krawat w grochy czy wzorzysta poszetka w tonacji czerwonej nadałyby całości indywidualizmu i charakteru. Można by iść jeszcze dalej i granatowe spodnie garniturowe zastąpić beżowymi chinosami, sięgnąć po krawat w odważnym jaskrawym kolorze lub równie jaskrawe skarpetki. Nie twierdzę, że byłoby lepiej. Ale na pewno byłoby ciekawiej. Ja sam hołduję właśnie zasadzie odważnego sięgania do kolorów i zestawiana stylizacji raczej z kolorów kontrastowych, niż uzupełniających się. Jeśli nie liczyć moich stylizacji wieczorowych, gdzie siłą rzeczy dominowały granat (lub czerń) i biel, wszystkie pozostałe były wielokolorowe. W końcu postanowiłem odejść od tego schematu i przedstawić stylizację monochromatyczną. Ale jednocześnie postanowiłem też pokazać inną możliwość wykorzystania marynarki z tego zestawu w połączeniu z wyrazistymi kolorami innych składników ubioru. Ocenie czytelników pozostawiam odpowiedź na pytanie postawione w tytule: monochromatycznie czy wielokolorowo?

Stylizację monochromatyczną oparłem na marynarce marki Digel uszytej z wełny z domieszką włókien syntetycznych. Marynarka jest wykonana ‚na miękko’, czyli nie ma żadnej konstrukcji ani wypełnień w ramionach. Jest bardzo lekka i wygodna, a nakładane kieszenie nadają jej charakteru bardzo nieformalnego. Pozostałe elementy starałem się dobrać w kolorach jak najbardziej zbliżonych do marynarki. Spodnie są marki Leger, koszula pochodzi od Jamesa Buttona, krawat od Lantiera, skarpetki od Profuomo, poszetka od Wólczanki, pasek od EM, a buty od Norda. Kapelusz to wyrób zakładu kapeluszniczego Cieszkowski, zaś okulary są marki Persol.

W drugiej stylizacji zestawiłem marynarkę Digel ze spodniami i kapeluszem w kolorze kobaltowym. Spodnie są marki McNeal, zaś kapelusz od mojej ulubionej firmy Cieszkowski. Koszula jest marki James Button, poszetka to Bytom, skarpetki Happy Socks, pasek EM, okulary Persol, a buty Yanko. Nieco więcej uwagi chciałbym poświęcić krawatowi. Kupiłem go około 25 lat temu, kiedy to modne były krawaty bardzo szerokie. Ten należał do awangardowej linii krawatów wąskich, bowiem mierzył sobie ledwie 9 cm. Ale później nadeszły takie czasy, gdy 9 cm to było stanowczo za dużo. I krawat spokojnie sobie leżał i czekał na swój czas. Aż się wreszcie doczekał. Wprawdzie do tej marynarki jest trochę za szeroki, ale uznałem, że jednak nie będzie stanowił dysonansu, a urody odmówić mu nie sposób.

Dodam jeszcze, że autorką zdjęć oraz fotomontażu, który stanowi główne zdjęcie wpisu, jest Małgorzata Adamska.

23 komentarze

  1. Tatarus 30/03/2016
    • Jan Adamski 30/03/2016
      • Tatarus 30/03/2016
  2. Dorota 30/03/2016
  3. Mad 30/03/2016
    • Emilia 30/03/2016
  4. Wojtek D 30/03/2016
    • Jan Adamski 30/03/2016
      • Mad 06/04/2016
  5. Chris 30/03/2016
  6. Janek 30/03/2016
    • Jan Adamski 30/03/2016
      • Janek 30/03/2016
  7. Marek Adamski 31/03/2016
    • Jan Adamski 06/04/2016
  8. Krzysztof 31/03/2016
  9. morsarktyczny 03/04/2016
    • Jan Adamski 03/04/2016
  10. Bardziej spokojny ;) 16/04/2016
    • Jan Adamski 16/04/2016
      • Bardziej spokojny ;) 21/04/2016
  11. Simon 04/05/2016

Zostaw komentarz