Księga zdziwień odc. 62

zdziwień Księga zdziwień

W moim wpisie Harce VAT-owskie, sprzed 4 miesięcy, opisałem manipulację rządu związaną z podatkiem VAT. Chodziło o to, że w grudniu 2016 roku rząd zdecydował wypłacić zwroty Vat-u awansem za dwa miesiące w przód (takie, których termin zwrotu wypadał w styczniu i lutym 2017 r.). Zamiast kilku miliardów, jakie wynikają miesięcznie z terminów rozliczeń ustalonych w przepisach, wypłacono kilkanaście. To przyniosło dwa skutki. Jeden objawił się natychmiast i było nim katastrofalne załamanie wpływów VAT-owskich w grudniu i w całym roku 2016 (w statystykach ujmuje się wpływy netto, czyli to co wpłynęło od podatników pomniejszone o wypłaty zwrotów). Drugi skutek miał się rozłożyć w czasie na rok 2017, głównie na jego pierwszą połowę i miało to być pozorne zwiększenie VAT-owskich wpływów. Pozorne, gdyż tak naprawdę nic się nie zmieniało, a jedynie inaczej miało wyglądać w statystykach. I wygląda. Wpływy z VAT-u w pierwszych pięciu miesiącach roku są o 30% większe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, co odtrąbiono jako wielki sukces rządu w ‚uszczelnianiu’ systemu. Oczywiście nie ma żadnego sukcesu, jest tylko manipulacja, wręcz oszustwo, mające na celu wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Nota bene – oszustwo mało wyrafinowane, wręcz prymitywne. A także powód do zdziwień.

Księga zdziwień zdziwień

Gdy ogłoszono wyniki VAT-owskich wpływów za grudzień 2016 roku, intencja rządu została dość dobrze odczytana przez specjalistów zajmujących się sprawami gospodarki i podatków. Na roku 2016 rząd postawił krzyżyk i wcale się nie tłumaczył z nienaturalnie małych wpływów. Chodziło o efekt propagandowy w roku kolejnym, czyli 2017. I oto właśnie jesteśmy w apogeum okresu dyskontowania grudniowej manipulacji: rewelacyjny wzrost wpływów z VAT-u i co za tym idzie, bardzo niski stopień wykonania deficytu budżetowego po 5 miesiącach roku. Po 6 miesiącach będzie równie dobrze, zaś w końcówce roku rząd zastosuje manewr odwrotny do tego jaki zastosował w grudniu 2016 roku; czyli wstrzyma część zwrotów należnych podatnikom w listopadzie i grudniu. W efekcie cały rok 2017 okaże się rewelacyjny, zaś wpływy z podatku VAT mogą być nawet o 30 mld złotych większe niż rok wcześniej, co zostanie sprzedane opinii publicznej jako sukces w walce z wyłudzaczami podatku. Żaden wcześniejszy rząd nie potrafił sobie z tym problemem poradzić, a tu proszę: rząd PiS dokonał cudu i pieniądze zamiast trafić do złodziei – trafiły do budżetu. Będzie to naturalnie zwykłe kłamstwo, ale kto je wytknie? Telewizja państwowa będzie trąbić o wielkim sukcesie przez 24 godziny na dobę. A wszystko to będzie się działo na krótko przed wyborami samorządowymi.

zdziwień Księga zdziwień

Pora teraz wyjaśnić, co mnie w tym wszystkim dziwi, skoro niniejszy felieton publikuję pod szyldem Księgi zdziwień. Bynajmniej nie dziwi mnie manipulacja rządu. Zarówno ten, jak i poprzednie rządy, przyzwyczaiły nas do odwracania kota ogonem i przypisywania sobie sukcesów tam, gdzie de facto mamy do czynienia z porażkami. Natomiast dziwi mnie bardzo, że nie słyszę obecnie niemal żadnych głosów pokazujących cynizm i manipulację rządu, natomiast zewsząd docierają do mnie głosy o sukcesie rządu w ściągalności podatków, czyli ‚uszczelnianiu’ systemu. Poglądy takie wygłaszają nie tylko politycy obozu rządzącego (co jest zrozumiałe), ale także publicyści i analitycy specjalizujący się w sprawach gospodarczych i podatkowych. Dziennik Rzeczpospolita pisze: ‚Widać rezultaty zmian mających przeciwdziałać wyciekaniu VAT-u’. I cytuje ekspertkę – Władysławę Jastrzębską z Uniwersytetu Rzeszowskiego, która mówi: ‚Jest to na pewno dobry wynik, wbrew oczekiwaniom tych, którzy wróżyli, że będzie katastrofa budżetowa’. Interia Biznes zachwyca się: ‚Po maju deficyt jest najniższy od ćwierć wieku. Dobra koniunktura napełnia budżet, a dzięki poprawie ściągalności podatków w kasie państwa jest coraz więcej luzu’. Nawet Gazeta Wyborcza chwali rząd i cytuje wicepremiera Morawieckiego, który w charakterystyczny dla siebie, bełkotliwy sposób wyjaśnia: ‚Już po maju widać, że perspektywa walki z karuzelami VAT-owskimi – to, co zaczęliśmy robić i jest to duży sukces – znaczący dla zmniejszania deficytu budżetowego, jak również dla budowy siły kapitałowej, koniecznej dla naszej polityki społecznej i socjalnej. Całego programu 500+ czy obniżki wieku emerytalnego my nie finansujemy z podniesienia podatków czy podniesienia długu tylko z uszczelnienia systemu podatkowego’.

zdziwień Księga zdziwień

Co u licha? Czy wszyscy zapomnieli o tym co wydarzyło się kilka miesięcy wcześniej? A może po prostu nie rozumieją tej rządowej manipulacji? Ta druga opcja wydaje mi się mało prawdopodobna zważywszy, że jak napisałem powyżej, manipulacja była prosta, wręcz prymitywna. Będę śledził doniesienia medialne na ten temat i nie omieszkam napisać o tym w blogu. A na razie po prostu się dziwię. I to bardzo.

One Response

  1. PCTMA 28/06/2017

Dodaj komentarz