Ciepłe tkaniny

ciepłe tkaniny

Określenie ciepłe tkaniny jest przenośnią (albo jeśli ktoś woli – eufemizmem), gdyż wcale nie oznacza tkanin, których temperatura jest wyższa od temperatury otoczenia. Ciepłe tkaniny to takie, które spełniają jeden (a najczęściej obydwa) z następujących warunków: (1) dobrze izolują od zewnętrznego chłodu i (2) mają przyjemny, miękki wygląd i chwyt nasuwające skojarzenia z ciepłem. Nie ma ścisłych reguł, które by pozwoliły zaliczyć tkaniny do grupy ciepłych. Ale przecież nikomu nie przyjdzie do głowy użyć określenia: ciepłe w odniesieniu np. do lnu, jedwabiu lub bawełny. Ale chwileczkę! Przecież istnieje bawełniana flanela, która na miano ciepłej zasługuje jak najbardziej. To prawda. A jeśli ktoś pomyślał w tym miejscu, że bawełniana flanela – służąca głównie do szycia ubranek dla niemowlaków, piżam i pościeli – nie zasługuje ma uwagę rasowych sartorialistów i dandysów, to mam dla niego niespodziankę. Tą niespodzianką jest trzyczęściowy garnitur, który onegdaj miałem na sobie podczas jednej z zimowych edycji Pitti Uomo. Garnitur uszyty właśnie z bawełnianej flaneli 🙂

Bawełna ma zresztą jeszcze jedno ciepłe oblicze, ale o tym nieco dalej. Bo zacząć trzeba od najbardziej typowej ciepłej tkaniny – czyli wełny. Z tym tylko, że wełna wełnie nierówna. Inną “ciepłotę” ma wełna zgrzebna, a inną czesankowa. Wiele też zależy od sposobu tkania: np. luźno tkana tkanina zwana tropikiem, żadną miarą nie może być zaliczona do ciepłych. Także większości wełen garniturowych nie sposób przypisać określenia: ciepłe. Za to niewątpliwym królem ciepłych tkanin jest kaszmir. To też wełna, tyle tylko, że pozyskiwana z runa nie owiec, lecz kóz i to kóz specjalnego gatunku, które żyją wyłącznie w Himalajach. Wskutek wyjątkowo niskich temperatur jakie panują zimą na tych terenach, kozy kaszmirskie wykształciły specjalny rodzaj sierści chroniącej przed zimnem. Z tej właśnie sierści wykonuje się przędzę kaszmirową. Kozy nie są strzyżone, tak jak owce, lecz wyczesywane, w dodatku wyczesuje się wyłącznie sierść z brzucha kóz. Taka sierść jest cienka, miękka i elastyczna, zaś włosy są długie. W przeciwieństwie do sierści z grzbietu, która jest grubsza, sztywniejsza i bardziej łamliwa. Ilość sierści uzyskana w procesie wyczesywania brzucha jest niewielka: do 150 gramów od jednej kozy. Wszystko to musi powodować, że cena kaszmiru jest wysoka, ale jego miękkość i delikatność, komfort noszenia, właściwości termoizolacyjne i wreszcie piękno, są nieporównywalnie doskonalsze od innych rodzajów tkanin. Dlatego słowo kaszmir ma w sobie jakąś magię, która przyciąga i fascynuje.

ciepłe tkaniny

Celem dzisiejszego wpisu jest pokazanie moich wybranych stylizacji, w których wykorzystuję ciepłe tkaniny. A skoro zacząłem od wzmianki o kaszmirze, zatem na pierwszy ogień idzie każualowa stylizacja z udziałem kaszmiru. Główną rolę grają w niej: marynarka marki M.Ceran uszyta z mieszanki kaszmiru, wełny i jedwabiu, oraz golf marki Tommy Hilfiger z czystego kaszmiru. Marynarka zasługuje na szczególną uwagę nie tylko ze względu na skład tkaniny, który przyprawi każdego dandysa o szybsze bicie serca, ale także ze względu na sposób szycia. Jest uszyta całkowicie na miękko (bez konstrukcji, bez poduszek w ramionach i bez podszewki) i jest wygodna niczym tiszert. Muszę tutaj dodać, że marka M.Ceran to moje odkrycie ostatnich miesięcy. Wprawdzie o marce wiedziałem wcześniej (powstała w roku 2015), a nawet miałem okazję rozmawiać kilkukrotnie na Pitti Uomo z panią Marią Ceran – twórczynią marki i projektantką, ale bliższy kontakt z marynarkami miałem dopiero niedawno, gdy odwiedziłem nowo otwarty butik na warszawskiej Pradze, przy ulicy Paryskiej 11/15 (butik nazywa się: Paryska 13).

W skład mojej kaszmirowej stylizacji wchodzi jeszcze jeden ciepły element – sztruksowe spodnie marki Montego. O sztruksie pisałem obszernie we wpisie Powrót sztruksu, więc przypomnę tylko, że tkanina ta – wymyślona w XVIII wieku – była początkowo używana wyłącznie do szycia odzieży wierzchniej – ze względu na dobre własności termoizolacyjne. Później zaczęto z niej masowo wytwarzać odzież roboczą i wtedy jej image znacznie podupadł, co miało miejsce w drugiej połowie XIX wieku. Ale mniej więcej od początku XX wieku sztruks stał się, drugim obok tweedu, materiałem na nieformalne ubiory męskie na wypady poza miasto (np. na polowania). Prawdziwą furorę zrobił w drugiej połowie XX wieku, gdy stał się jednym z ulubionych materiałów stylu preppy lansowanego przez studentów i profesorów renomowanych amerykańskich uniwersytetów. Według moich przewidywań sztruks będzie największym hitem najbliższej edycji Pitti Uomo. Czy mam rację przekonamy się już za niecałe trzy tygodnie.

Sztruks to właśnie ciepłe oblicze bawełny, o którym wspomniałem trzy akapity powyżej. Jednak trzeba wiedzieć, że bywa także sztruks wełniany a nawet jedwabny. Pozostałe składniki mojej stylizacji to: buty Yanko, skarpetki Love Poland Design, zegarek Orient, poszetka no name. Prawdę mówiąc jedwabna poszetka nie bardzo pasuje do tego zestawu; powinna być wełniana, a jeszcze lepiej kaszmirowa, ale ta najlepiej zgrywała się kolorystycznie z resztą stylizacji.

ciepłe tkaniny ciepłe tkaniny ciepłe tkaniny ciepłe tkaniny ciepłe tkaninyciepłe tkaniny

Tę sama marynarkę wykorzystałem w nieco innym układzie, gdzie drugim kaszmirowym akcentem jest… krawat. To krawat włoskiej marki Biagio Santo, który został uszyty specjalnie dla mnie i ma wyhaftowane moje inicjały 🙂 Koszula pochodzi od Jamesa Buttona, buty od Otisopse, skarpetki od Strellsona, zegarek od Orienta, szelki od Pewnego Pana. Poszetka jest znów no name. Warte szczególnej uwagi są spodnie, które zostały uszyte w firmie Norman, z flaneli pochodzącej z włoskiej tkalni Fratelli Tallia Di Delfino. Wełniana flanela to kolejna ciepła tkanina, o której więcej – trochę dalej. Dodam jeszcze, że tłem dla obydwu powyższych sesji zdjęciowych były świąteczne dekoracje w centrum handlowym Blue City w Warszawie, zaś autorką zdjęć jest Małgorzata Adamska.

ciepłe tkaninyciepłe tkaninyciepłe tkaninyciepłe tkaninyciepłe tkaninyciepłe tkaninyciepłe tkaninyciepłe tkaniny

Zanim przejdę do flanel, jeszcze jedno spojrzenie na kaszmir, a konkretnie na kaszmirowy płaszcz typu ulster, który specjalnie na 93 edycję Pitti Uomo – równo rok temu – uszyła mi firma Norman. Jak przystało na kaszmir, płaszcz jest bardzo ciepły, co na Pitti Uomo okazało się… wadą 🙂 W ciągu dnia, gdy temperatura wzrosła do ok. 10ºC, było mi w nim za gorąco. Płaszcz musiał powędrować do szatni, a ja paradowałem w marynarce.

ciepłe tkaniny ciepłe tkaniny

Jeśli ma się na myśli ciepłe tkaniny, to flanela jest chyba pierwszym skojarzeniem. Jestem wielkim zwolennikiem flanel, jako tkanin na marynarki i garnitury, dlatego z satysfakcją obserwuję wzrost ich popularności, wśród mężczyzn zainteresowanych klasyczną elegancją. O flanelach pisałem szczegółowo we wpisie Pokochajcie flanele, więc przypomnę tylko kilka najważniejszych informacji.

Flanela powstaje wskutek drapania powierzchni wełny przy pomocy specjalnych szczotek drucianych, w wyniku czego na jej powierzchni powstaje okrywa włókienna, czyli ten znany wszystkim miły w dotyku meszek. Na tym można by zakończyć rozważania na temat powstawania flaneli, ale byłoby to dużym uproszczeniem. Bowiem trzeba wiedzieć, że w przeszłości flanele oznaczały tkaniny nieco inne niż dziś, a w dodatku były one czymś w rodzaju wełen gorszego sortu. A to dlatego, że nie przeszły procesu czesania, w pewnej fazie swojego powstawania, czyli były wełnami zgrzebnymi.

Tak było mniej więcej do początków XX wieku. Jednak w miarę rozwoju dziewiarstwa wymyślano różne sposoby uszlachetniania tkanin. Tkane były np. wełny, w których wątek stanowiła przędza zgrzebna, a osnowę – przędza czesana. Wreszcie zaczęto też wytwarzać flanele z wełny czesankowej (czesanej) wysokiej jakości. Takie flanele miały wszystkie zalety dobrych wełen czesankowych, a przy tym niepowtarzalną włochatą fakturę, przyjemny chwyt i piękny wygląd. Nic zatem dziwnego, że zaczęły zdobywać uznanie eleganckich mężczyzn, którzy dostrzegli ciekawą alternatywę dla tweedu. Wkraczanie flanelowych garniturów na salony zaczęło się w Ameryce, mniej więcej w latach trzydziestych ubiegłego wieku, natomiast w Europie – po wojnie. Uważa się, że niebagatelną rolę w spopularyzowaniu flaneli, jako materiału na eleganckie, dzienne garnitury, odegrał film z 1956 roku; The Man in the Grey Flannel Suit, z ówczesną ikoną stylu i bożyszczem kobiet – Gregorym Peckiem w roli głównej. Film był wyświetlany także w Polsce, a ciekawostką jest fakt, że polski tytuł nie był wiernym tłumaczeniem oryginału i brzmiał: Mężczyzna w szarym garniturze.

Jeśli zastanowić się z czego wynika niepowtarzalny urok tkaniny flanelowej, to łatwo dojść do wniosku, że w znacznie mniejszym stopniu niż tkanina z gładkiej wełny, odbija ona światło, a w znacznie większym stopniu – je pochłania. To powoduje, że barwę tkaniny postrzegamy jako miękką, zaś wzory na niej – jako rozmyte. Trzeba dodać, że są to efekty miłe dla oka. Pozytywne wrażenie potęguje rzeczywista miękkość tkaniny, przyjemny chwyt, wrażenie ciepła i miłe każdemu skojarzenia z dziecięcym kocykiem lub pluszową maskotką.

Moją prezentację flanelowych ubiorów zaczynam od duetu: dwurzędowej marynarki M.Ceran i spodni Próchnik, uzupełnionych kaszmirowym golfem Tommy Hilfiger. Marynarka jest uszyta z tkaniny Vitale Barberis Canonico, której to tkalni nikomu przedstawiać nie trzeba. Sposób szycia jest typowy dla marki M.Ceran, to znaczy marynarka jest bez konstrukcji, wkładów ramieniowych i podszewki. Wyjątkiem są rękawy, które mają podszewkę wiskozową. Na jednym ze zdjęć pokazuję wewnętrzną stronę marynarki – warto zwrócić uwagę na bardzo staranne wykończenie krawędzi materiału – bawełnianą lamówką. W drugiej wersji flanelowej stylizacji zamieniłem golf na koszulę Emanuel Berg, dodając krawat Dandy Yourself. Siłą rzeczy zmienić musiały się poszetka i skarpetki, ale buty pozostały te same; są to lotniki marki Bexley.

ciepłe tkaniny ciepłe tkaniny

ciepłe tkaniny

Moje zamiłowanie do tkanin flanelowych miało swoje ujście gdy projektowałem kolekcję Va Banque dla Próchnika. Jasnoszare spodnie na zdjęciach powyżej pochodzą właśnie z tej kolekcji. Należą do moich ulubionych i często się pojawiają w różnych konfiguracjach, w tworzonych przeze mnie stylizacjach. Z tej samej kolekcji pochodzi też – widoczny na kolejnych zdjęciach – dwurzędowy garnitur w delikatną kratę windowpane z nietypowym układem guzików marynarki: 4×2. Do garnituru założyłem koszulę winchester z mankietami koktajlowymi, która została uszyta w firmie Van Thorn. Krawat i poszetka pochodzą od firmy Silk & Linen, buty od Norda, zegarek od Orienta, a skarpetki od Woli. W dwóch kolejnych flanelowych stylizacjach ponownie pojawiają się jasnoszare spodnie. Najpierw w towarzystwie marynarki w prążki, a później – marynarki i kamizelki w kratę. Ciekawostką jest to, że flanele zarówno na dwurzędowy garnitur, jasnoszare spodnie, jak i granatową marynarkę w prążki, pochodzą z kultowej tkalni Vitale Barberis Canonico. Natomiast niebieska marynarka i kamizelka zostały uszyte prze firmę Norman z flaneli pochodzącej z tkalni Fratelli.

We wpisie zatytułowanym Ciepłe tkaniny, nie mogło oczywiście zabraknąć tweedu. Tweed pochodzi ze Szkocji i jest bez wątpienia jednym z elementów dziedzictwa kulturowego tego regionu. Ponieważ głównym zadaniem tweedu była ochrona przez zimnem, przeto jego splot ma bardzo ścisłą strukturę. Wzory tkanin tweedowych mogą być różne, często wielokolorowe. Kolorystyka jest przeważnie utrzymana w jesiennych tonacjach i kolorach ziemi. Najczęściej spotykanymi wzorami są jodełka i krata.

Jednak najważniejsze co trzeba wiedzieć o tweedzie to fakt, że jest to wełna tkana z przędzy zgrzebnej. Pewnie każdy to wie, ale przypomnę, że w procesie przygotowywania runa do przędzenia, występuje proces czesania. Czesanie ma za zadanie uporządkowanie włókien oraz oddzielenie włókien długich od krótkich. Ale czesanie nie jest procesem niezbędnym do tego, żeby uzyskać przędzę. Można prząść także z runa nieuporządkowanego i składającego się z włókien zarówno krótkich, jak i długich. Przędze uzyskane w obu przypadkach różną się od siebie, co widać na poniższym rysunku.

Przędza wełny zwanej czesaną lub czesankową jest bardziej gładka i jednolita. Natomiast przędza zgrzebna nie jest tak gładka jak czesana, bowiem sterczą z niej na boki krótkie włókna, które nie zostały usunięte podczas czesania. W ślad za tym także tkanina utkana z przędzy zgrzebnej nie jest gładka, lecz szorstka i włochata. Niegdyś wełna zgrzebna uchodziła za gorszą odmianę wełny, za to jej uzyskanie było znacznie mniej pracochłonne, a zatem tańsze. Dziś pozycja wełny zgrzebnej jest znacznie wyższa i znajduje ona różne zastosowania, gdzie jej szorstkość jest zaletą a nie wadą. Typowym przykładem wełny zgrzebnej jest właśnie tweed.

Dziś tweed jest tkany nie tylko w Szkocji, lecz w wielu krajach świata (np. wśród producentów tweedu jest wiele marek włoskich). Dużą i zasłużoną renomę zdobyły także tweedy angielskie i irlandzkie (o Irlandii mówi się, że jest drugą ojczyzną tweedu). Ale oczywiście największe pożądanie wzbudzają tweedy szkockie, tkane do dziś tradycyjnymi metodami na prymitywnych krosnach. Zaś wśród tweedów szkockich jest jedna marka szczególna; niekwestionowany król tweedów – Harris Tweed. Marka wywodzi się z wyspy Harris należącej do Hebrydów Zewnętrznych i jest chyba jedyną marką na świecie chronioną ustawą parlamentarną.

Poniżej przedstawiam dwie moje tweedowe stylizacje. Pierwsza jest oparta na marynarce marki Carl Gross uszytej z tkaniny Yorkshire Tweed, druga – na marynarce Van thorn szytej na miarę, z tkaniny Harris Tweed. Marynarka Carl Gross występuje w dwóch konfiguracjach. W pierwszej towarzyszą jej sztruksowe spodnie Montego, koszula Osovski, knit EM Mens Accesories, poszetka Jim Thompson, buty Kazar, zegarek Diesel. W drugiej konfiguracji, tweedowej marynarce towarzyszą: chinosy Benevento, koszula James Button, knit EM Mens Accesories, buty Yanko, kapelusz Polkap. Uważny czytelnik zauważy zapewne, że w pierwszej konfiguracji widać irchowe łaty na rękawach marynarki, zaś w drugiej konfiguracji – łat nie ma. Muszę tu wyjaśnić, że łaty na łokciach tweedowej marynarki są czymś całkowicie naturalnym i należą do klasyki. Wystarczy przypomnieć sobie filmy z Jamesem Bondem, np. Rogera Moore’a strzelającego do kaczek w filmie Moonraker. Gdy kupowałem przed laty tę marynarkę, miała naszyte łaty i tak ją jakiś czas nosiłem. Ale po pewnym czasie łaty na rękawach marynarek zrobiły się bardzo “modne” i spotykało się je dosłownie na każdym kroku. Świadomość, że jestem “modny” tak mnie złościła, że zdecydowałem się łaty odpruć 🙂

W pierwszym akapicie tego wpisu wspomniałem o garniturze z flaneli bawełnianej, więc wypada zakończyć wpis jego prezentacją. Miałem go na sobie podczas 93 edycji Pitti Uomo, niemal równo rok temu. Pochodził z butiku AC Tailor i prezentował się bardzo dobrze. To jest zresztą bardzo charakterystyczne: ciepłe tkaniny zawsze prezentują się znakomicie.

5 komentarzy

  1. Bartosz 21/12/2018
    • Jan Adamski 21/12/2018
  2. Darius 21/12/2018
    • Jan Adamski 22/12/2018
  3. Darius 22/12/2018

Dodaj komentarz

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

I agree to these terms.