Uszatka błotna – sensacyjna wizyta
Przez mój przydomowy ogródek, położony w peryferyjnej dzielnicy Warszawy, przewija się wiele gatunków ptaków. Przeważnie są to ptaki pospolite, które każdy zna i które spotyka się w miastach: bogatki, wróble, mazurki, dzwońce, szpaki, kosy, kwiczoły, zięby, sójki, piegże. Ale bywają też ptaki rzadsze, które na ogół stronią od miast i sąsiedztwa ludzi: grubodzioby, rudziki, paszkoty, śpiewaki, pleszki, sosnówki, muchołówki, szczygły. Kolejną grupę stanowią ptaki, które nie gniazdują w Polsce (lub gniazdują nielicznie na niewielkich obszarach naszego kraju), a spotkać je można tylko w czasie przelotów – wiosennych lub jesiennych. Należą do nich: czeczotki, czyże, jery, droździki. I wreszcie zdarzają się i takie sytuacje, że w moim ogródku zauważam ptaka, którego pojawienie się w Polsce w ogóle zdarza się sporadycznie albo takiego, który u nas występuje ale jest skrajnie rzadki. Takie odwiedziny to niewątpliwa sensacja ornitologiczna. I właśnie taka sensacja przydarzyła się niedawno.
Oto odwiedziła mnie pokaźnych rozmiarów sowa: uszatka błotna. Gatunek ten należy w Polsce do skrajnie nielicznych (szacuje się, że gniazduje u nas corocznie około 30 – 50 par). Ale nasz kraj znajduje się na trasie przelotów uszatek błotnych, które gniazdują w Europie północno-wschodniej a zimują na zachodzie i południu kontynentu. I właśnie taka samotna sowa w podróży, przysiadła któregoś dnia na świerku rosnącym na działce sąsiadów, tuż za ogrodzeniem mojego ogródka. Trwało to niezbyt długo gdyż była nieustannie atakowana przez wrony a dodatkowo w pobliżu kręciło się sporo srok i kawek, które wykazywały wyraźną wrogość wobec sowy. Nie mogły jej zrobić żadnej krzywdy (uszatka błotna jest mniej więcej wielkości wrony) ale bardzo uprzykrzały jej odpoczynek. Wkrótce więc odleciała a wrony atakowały ją nawet w locie.
Uszatka błotna licznie gniazduje w północnej Rosji. Zgodnie z nazwą gatunkową spotkać ją można na bagnach, torfowiskach, mokradłach, podmokłych łąkach z nielicznymi krzakami, a także w tundrze. Gniazda zakłada na ziemi, w suchym stanowisku, wśród suchych traw lub wrzosów. W pobliżu jest zwykle wzniesienie, z którego samiec patroluje okolicę. Pożywienie uszatki błotnej stanowią głównie nornice i lemingi ale poluje też na mniejsze ptaki. Nie jest dla mnie jasne skąd bierze się tak duża nienawiść do uszatki błotnej ze strony krukowatych; przecież nie stanowi dla nich zagrożenia.
Ponieważ w moim sąsiedztwie uszatka błotna przebywała bardzo krótko, nie zdołałem zrobić zbyt wielu zdjęć. Poniżej prezentuję jedno zdjęcie z Wikipedii oraz dwa ze strony Pixabay.









Gratuluję ciekawej obserwacji.
Ja ostatnio byłem świadkiem tego, jak w moim ogrodzie dwie kawki napadły na parę drozdowatych (nie umiałem rozpoznać gatunku). Walka trwała przez kilka minut, dopóki drozdowate nie odleciały na drzewo u sąsiada. Krukowate mają chyba taki rozbójniczy charakter. 🙂
Ja też często obserwuję jak kosy wdają się w bijatykę z sójkami lub srokami. Ale tylko wtedy gdy krukowate zbliżą się za bardzo do ich gniazda. Na porządku dziennym jest też przepędzanie srok i kawek przez kwiczoły. Co ciekawe duże kawki i jeszcze większe sroki umykają w popłochu przed kwiczołami, szczególnie gdy kwiczołów jest kilka.
Panie Janie, nawiązując do wspomnianych kwiczołów, jakie są w tym roku losy kolonii z parku znajdującego się nieopodal Pańskiego miejsca zamieszkania? Mam nadzieję, że powtarzają sukces lęgowy z poprzednich lat. W śródmiejskich parkach poszło im dobrze, dzisiaj widziałem wiele młodzieży dokarmianej na trawnikach. Pozdrawiam!
W tym roku nie było kolonii w pełnym tego słowa znaczeniu. Było kilka lęgów – wszystkie zniszczone przez sroki. W ostatnim pisklęta już były sporo podrośnięte i miałem nadzieję, że zdołają bezpiecznie opuścić gniazdo. Niestety kilka dni temu stwierdziłem, że gniazdo jest już puste. Nienawidzę srok.
Z drugiej strony ciągle w pobliżu obserwuję kwiczoły zbierające pokarm dla młodych. Zatem muszą gdzieś jeszcze być lęgi niezniszczone przez sroki. Nie wiem gdzie ale mam nadzieję, że uda im się przetrwać.
Takiego gościa bym się nie spodziewał blisko cywilizacji. Coś pięknego. 🙂
🙂