Dżentelmen w dobie social mediów.
Dżentelmen to pojęcie, którego używa się dość często i każdy mniej więcej rozumie co się pod nim kryje. No właśnie: mniej więcej! A poza tym każdy rozumie je nieco inaczej co wynika z faktu, że nie ma jednej i ogólnie obowiązującej definicji dżentelmena. Ale oczywiście definicji jest wiele i np. jeśli zajrzymy do Wikipedii to dowiemy się, że dżentelmen to: mężczyzna o dobrym, uprzejmym, wspaniałomyślnym i kurtuazyjnym zachowaniu, bardzo miły. Nieco więcej powie nam Google AI: dżentelmen to mężczyzna cechujący się wysoką kulturą osobistą, nienagannymi manierami, taktem, szacunkiem wobec innych (zwłaszcza kobiet) oraz honorowym zachowaniem. To osoba punktualna, dotrzymująca słowa i elegancka, która unika wulgaryzmów. Nie sposób nie zwrócić uwagi, że w tych definicjach nie ma ani słowa o wyglądzie, a w szczególności o ubiorze. A przecież każdy intuicyjnie wyczuwa, że ubiór ma tu znaczenie. Ale o tym później.
Słowo dżentelmen to oczywiście zapożyczenie z języka angielskiego i ciągle bywa używane (choć coraz rzadziej) w formie oryginalnej: gentleman. Co ciekawe to oryginalne brzmienie jest u nas odmieniane przez przypadki oraz ma liczbę mnogą: gentlemana, z gentlemanem, gentlemani, czas gentlemanów itd. Ta ostatnia zbitka słów nie jest przypadkowa bowiem przed laty istniał bardzo ciekawy blog o takim tytule prowadzony przez Łukasza Kielbana. Blog – choć porzucony przez autora cztery lata temu – jest nadal dostępny w sieci i można śledzić jego archiwalne wpisy. Od ponad dekady istnieje też blog 4Gentleman, który obecnie jest w zasadzie przekształcony w firmę oferującą odzież męską. Firma, prowadzona przez mojego przyjaciela Alberta Borowieckiego, jest ze wszech miar godna polecenia i ja sam robię tam często zakupy. Także oryginalnej pisowni słowa gentleman użył Tomasz MIler publikując przed laty na swoim blogu artykuł: Kim jest współczesny gentleman? Artykuł jest bardzo ciekawy i warto się z nim zapoznać. Ja używam wersji całkowicie spolszczonej, która dziś jest już powszechnie przyjęta i występuje chyba we wszystkich słownikach języka polskiego.
Jeśli przy tak wielu tekstach źródłowych na temat dżentelmenów zdecydowałem się podjąć ten temat ponownie to dlatego, że w dobie mediów społecznościowych pojęcie dżentelmena uległo istotnej przemianie co znajduje m.in. wyraz w powszechnych dziś deklaracjach, że: prawdziwych dżentelmenów już nie ma, zachowania dżentelmeńskie są obce dzisiejszej młodzieży, dżentelmeni to już przeszłość itp. Nie zgadzam się z powyższymi stwierdzeniami ale coś jest jednak na rzeczy i warto temu problemowi przyjrzeć się bliżej. Zacząć trzeba jednak od podstaw.
Na bycie dżentelmenem składa się wiele elementów ale najważniejsze wydają mi się trzy: kultura, ogłada i ubiór. Dwa pierwsze (które wzajemnie się ze sobą przenikają) mają wpływ na zachowanie, trzeci – na wygląd. W ogólnym pojęciu ogłady wyróżniłbym jeszcze ważną cechę: asertywność czyli szacunek dla praw i uczuć innych osób przy jednoczesnej umiejętności bezpośredniego komunikowania własnych opinii i okazywania własnych uczuć. Jeśli chodzi o ubiór to – oprócz dbałości o estetykę, co wydaje się oczywiste – najważniejsza jest umiejętność dostosowania ubioru do okoliczności i sytuacji. Chodzi o to, że dżentelmen nie wybierze się np. na pogrzeb w pstrokatym, każualowym stroju, a na bal lub galę – w dżinsach i swetrze. Ta umiejętność dostosowania ubioru do okoliczności bywa często nazywana kulturą ubioru. Trzeba tu dodać, że dżentelmen dba o ubiór ale w granicach rozsądku. Jest mu obca wszelka przesada na tym polu, zatem pojęcia dżentelmen i dandys nie są tożsame.
Wymienione powyżej warunki bycia dżentelmenem nie są przesadnie trudne do spełnienia a dla niektórych osób są wręcz całkowicie naturalne i oczywiste. Stąd wniosek, że dżentelmenów powinniśmy spotykać na każdym kroku. A jednak dość powszechna jest opinia, że dżentelmeni to dziś rzadkość albo nawet taka, że to gatunek wymarły. Skąd takie opinie się biorą? Otóż kiedyś całe życie opierało się na bezpośrednich kontaktach międzyludzkich zatem było dużo możliwości ujawnienia cech, które można nazwać dżentelmeńskimi. Dziś takich okazji jest mało bo po pierwsze tempo życia staje się coraz większe, a skutkiem tego kontakty międzyludzkie stają się coraz bardziej powierzchowne. A po drugie, większość tych kontaktów przeniosła się ze sfery realnej do sfery wirtualnej, ze szczególną rolą mediów społecznościowych. Czy to jednak znaczy, że jest mniej dżentelmenów? Wydaje mi się, że nie – tyle tylko, że jest dużo mniej okazji do ujawniania dżentelmeńskich cech.
A poza tym jest jeszcze inny, znacznie poważniejszy, problem. Otóż kiedyś bycie chamem, gburem czy obskurantem było wstydliwe. Ci, którzy tacy byli, starali się to za wszelką cenę ukryć więc problem nie rzucał się tak bardzo w oczy. Dziś bycie chamem, brutalem, prymitywem, oszustem czy ksenofobem, bywa powodem do dumy. I jest podziwiane przez innych chamów czy obskurantów i w najmniejszym stopniu nie jest przeszkodą do spektakularnych awansów społecznych. A nawet przeciwnie: pomaga w tych awansach. Przykłady znamy doskonale z naszego własnego podwórka ale podobnie rzecz się ma w innych krajach. Nie wyłączając nawet USA – niegdysiejszej ostoi demokracji, zdrowego rozsądku, kultu pracy i zaradności – a także Wielkiej Brytanii gdzie określenie dżentelmen się narodziło.
To są powody, dla których prawdziwi dżentelmeni są dziś mało widoczni, a wartości przez nich reprezentowane zostały zepchnięte na margines. Nie można oczywiście nie podkreślić roli jaką w tym procesie odegrały media: zarówno te tzw. głównego nurtu jak i media społecznościowe. Gdy hejt, agresja i szczucie są powszechne, uczucia szlachetne lub choćby tylko pozytywne, zasklepiają się w obronnych skorupkach. Ale nie znikają i prędzej czy później ujawnią się z wielką siłą, która – mam nadzieję – zmiecie chamów, gburów i prymitywów.





Dzień dobry. Dziękuję za ciekawy artykuł. Uważam , kultura i ogłada to podstawa bycia dżentelmenem. Kultura to ogół zasad towarzyskich określanych dawniej savoir vivrem . Dziś niestety większość osób nie potrafi nawet właściwie posługiwać się sztućcami. Wystarczy pójść do dowolnie wybranej restauracji i zauważyć , że większość trzyma sztućce jak chińskie pałeczki ( nie wymyślam – to są moje obserwacje) . Kultura to również nie narzucanie się swoim zachowaniem wobec osób znajdujących się w pobliżu. Dżentelmen nie będzie rozmawiał przez telefon w miejscu publicznym , kiedy mógłby przeszkadzać otoczeniu. Ogładę dżentelmen wynosi z domu i dawniej określało ją się jako kindersztuba. W świecie wyścigu szczurów, kiedy wielu rodziców goni za pieniędzmi ( O tempora, o mores! (Niestety teraz jest to wyznacznik sukcesu i wartości) brak jest często międzypokoleniowego łącznika umożliwiającego przekazanie młodszym klucza do właściwego obycia. Dżentelmen nie powinien być przesadnie ubrany. Sednem jest schludność i adekwatność ubioru do okoliczności. Dżentelmen jest oczywiście oczytany i potrafi w towarzystwie rozmawiać na szerokie spektrum zagadnień bo dżentelmen to nie powierzchowność lecz wnetrze. Temat jest obszerny i można by napisać dużą książkę na ten temat. Niewątpliwie jest to , że żyjemy w czasach zbliżonych do przełomu starożytności i średniowiecza z naciskiem na ostatnie. Na zakończenie pozdrawiam wszystkich czytelników.
Niezwykle trudne zadanie, zdefiniować dżentelmena (również używam spolszczonej wersji).
Toulouse-Lautrec użył pięknej frazy:
„Malarstwo jest jak gówno, stosunkowo trudno to wytłumaczyć i stosunkowo łatwo to wyczuć”. Moim zdaniem wypisz, wymaluj pasuje to do dżentelmena.
Swoją drogą, czy fakt nie zastąpienia gwiazdkami liter w tym, uważanym za nieeleganckie, słowie określającym ekskrementa, może być uznany za wyrażenie mało odpowiednie dla dżentelmena? Bo używanie wulgaryzmów bywa eleganckie (np Julian Tuwim) lub wulgarne (np Daniel Martyniuk)…
Pozdrawiam, M
No właśnie: każdy inaczej rozumie pojęcie „dżentelmen” ale każdy uważa, że jego rozumienie jest uniwersalne i najlepsze. Do napisania wpisu skłonił mnie udział w programie telewizji śniadaniowej, w którym mieliśmy dyskutować o byciu dżentelmenem we współczesnym świecie, a prowadzący narzucili dyskusję o szarmanckości wobec kobiet. Właściwie trudno nawet mówić o dyskusji bowiem mówili głównie prowadzący a od uczestników oczekiwali potakiwania. No i z poczuciu niedosytu, napisałem ten tekst.
A żeby nie było niedomówień to podkreślę, że szarmanckość wobec kobiet ma swoje miejsce wśród cech dżentelmena, ale nie jest jedyną ani nawet najważniejszą cechą.
Witaj, Janie.
Czy w przypadku smokingu model muszki należy dobierać względem szerokości klap marynarki? Przyznam, że ostatnio kupiłem swój pierwszy smoking i chciałbym dodać nutkę ekstrawagancji przez założenie płaczącego motyla, lecz nie wiem, czy byłaby to dobra opcja właśnie ze względu na jego szerokość.
Pozdrawiam
Dobierając typ muszki nie należy się kierować szerokością klap smokingu. Coś jest jednak na rzeczy i płaczący motyl rzeczywiście nie wyglądałby dobrze z klapami ekstremalnie wąskimi (6 cm lub mniej). Piszę to na wszelki wypadek bo takich smokingów chyba się dziś nie szyje. Wiem jednak, że tzw. modne trendy są w stanie wyjść daleko poza granice nie tylko estetyki ale nawet rozsądku, więc kto wie…
Witam, Panie Janie świetny artykuł. Korzystając z okazji chciałbym zadać pytanie. Czy do tego garnituru pasuje krawat jeśli zastosuję się lnianą białą koszulę? Wyjeżdżam na wesele do kraju w Afryce i wesele będzie od południa do późnego wieczora. Czy to jest dobry wybór? (Impreza głównie w plenerze) dodatkowo zastanawiam się jaka kurtkę/płaszcz można założyć na to gdy zrobi się chłodno (za dnia ma być ok 27°, noca spada do 9°)
Garnitur piękny (choć marynarka trochę przykrótka) i z białą lnianą koszulą będzie się prezentował znakomicie. Oczywiście krawat można założyć (ja bym to zrobił) ale można też być bez krawata bo to dzisiaj jest bardzo „trendy”.
Różnica temperatur zaskakująco duża i jakieś okrycie wierzchnie wydaje się nieodzowne. Szkoda by było zakładać na tak piękny garnitur jakąś plastikową kurtkę; ja proponuję prochowiec w kolorze beżowym. Mógłby to być trencz ale ze względów praktycznych może warto postawić na jakiś płaszcz jednorzędowy o prostym kroju (dwurzędowość trencza plus pasek – to jest jednak pewien kłopot). Myślę, że w opisanej sytuacji dobrze by się też sprawdził jednorzędowy płaszcz wełniany ale oczywiście nieocieplany i z wełny o niezbyt dużej gramaturze.
Dziękuję bardzo za odpowiedź. Rzeczywiście na modelu marynarka wydaje się przykrótka. Jeśli bym zakładał krawat do koszuli lnianej to czy powinien on być również lniany?
Krawat lniany nie jest konieczny; a wręcz krawat z cienkiego jedwabiu będzie lepszy niż z grubego lnu – np. szantungu. Polecam wpis: Czy zakładać krawat do lnianej koszuli?