Profesorskie rewelacje

Rzadko słucham radia. Czasami jednak mi się to zdarzy i właśnie wczoraj, w drodze do pracy, zdarzyło mi się wysłuchać audycji Ekonomia, kapitał gospodarka w radiu TOK FM. To co usłyszałem tak mnie zdumiało, że postanowiłem podzielić się refleksjami z czytelnikami bloga. Jak zwykle w tej audycji, zaproszeni przez Macieja Głogowskiego goście dyskutowali o różnych sprawach gospodarczych. Jednym z gości była pani profesor Hanna Kuzińska z Akademii Leona Koźmińskiego, która powiedziała m.in.: ‚Uważam, że z ekonomicznego punktu widzenia błędna jest narracja popularyzowana w Unii Europejskiej, że należy ograniczać deficyt budżetowy. Ekonomiści dowodzą, że właśnie ten deficyt może być źródłem nakręcania wzrostu gospodarczego, co umożliwi spłacanie zadłużenia. Moim zdaniem absurdalne jest ogłaszanie maksymalnego wskaźnika deficytu budżetowego, którego nie wolno przekroczyć. A ustalanie, jak to ma miejsce w przypadku Polski, docelowego wskaźnika deficytu budżetowego na poziomie 1% PKB, jest strzelaniem sobie w stopę.’

Nie będę komentował okropnego języka; jakiejś pseudonaukowej nowomowy, ale przechodząc do sedna przełożę na ludzki język to, co powiedziała pani profesor. Otóż powiedziała, że zadłużanie się państw nie jest wcale złe, bowiem dzięki większemu zadłużaniu się, będzie można… spłacić długi. To epokowe odkrycie jest twórczym rozwinięciem modnej lewicowej doktryny. która mówi, że gospodarka nie ma, sama w sobie, zdolności do rozwijania się. Żeby się rozwijała, musi być stymulowana przez państwo (pisałem o tym tutaj). Dodam jeszcze, że ‚narracja popularyzowana w UE’ wcale nie mówi, że nie wolno się zadłużać. Mówi tylko, że wzrost zadłużenia ma być umiarkowany, a deficyt budżetowy nie powinien przekraczać 3% PKB. Przy czym ustalenie polskiego rządu z Komisją Europejską jest takie, że deficyt budżetowy w Polsce, w ciągu kilku lat, zostanie zredukowany do 1% PKB. I to ustalenie nazwała pani profesor ‚strzelaniem sobie w stopę’. Bo według niej jest oczywiste, że należy wydawać więcej niż się zarabia! I to więcej nie o jakieś marne kilka procent, ale dużo więcej! Ciekawe, czy w swoim domowym budżecie pani profesor też zakłada większe wydatki niż ma dochody i czy uważa, że dzięki temu łatwiej jej będzie spłacić zadłużenie?

Ale to nie koniec rewelacji, które ogłosiła pani profesor Hanna Kuzińska. Objawiła bowiem jeszcze takie przemyślenia: ‚Bilans płatniczy Niemiec i bilanse płatnicze krajów zadłużonych pokazują, że jedni za dużo oszczędzają, a inni za dużo konsumują. Nadwyżki Niemiec skutkują zadłużeniem innych krajów, bo bilans w całej Unii musi wyjść na zero. Polityka, którą powinniśmy wybrać jest całkowicie inna niż ta, która jest zalecana przez Komisję Europejską.’  To brzmi zupełnie jak dowcip z radiowej audycji satyrycznej sprzed lat: 60 minut na godzinę. Bilans musi wyjść na zero, a wszystkiemu są winni ci paskudni Niemcy, którzy oszczędzają zamiast wydawać i się zadłużać. Jasne jest (dla pani profesor), że w sytuacji gdy Niemcy tworzą nadwyżkę, to inne kraje nie mają innego wyjścia tylko muszą się zadłużać. Przecież ktoś musi zadbać, żeby bilans wyszedł na zero! Po tym odkrywczym stwierdzeniu pani profesor, inny uczestnik audycji, dr Jakub Borowski z SGH próbował nieśmiało oponować twierdząc, że manipulowanie deficytem budżetowym jest niebezpieczne dla kraju i że wystarczającym narzędziem jest polityka monetarna. Na to pani profesor odparła: ‚Sytuacja na świecie dowiodła, że instrumenty polityki monetarnej są zupełnie nieskuteczne, i trzeba stosować bezpośrednie instrumenty pobudzania gospodarki [w domyśle: zadłużanie państwa i dodruk pustego pieniądza]. Nie wolno deficytu ograniczać administracyjnie, lecz należy go traktować, jak instrument doregulowywania globalnego, efektywnego popytu, bo tylko on może zagwarantować nam wzrost gospodarczy’. Na takie zdecydowane dictum, pan doktor Borowski westchnął ciężko i stwierdził: ‚Tu się z panią profesor nie zgadzam’.

Jeśli ktoś nie wierzy, że takie skrajne głupoty może wygadywać osoba z tytułem profesorskim, może to łatwo sprawdzić. Wystarczy wejść na stronę radia TOK FM (tutaj) i posłuchać audycji EKG z 7 maja 2015 r. – fragmentu nagrania pomiędzy minutą 33:25 a 38:20.

Najbardziej przerażające w tym wszystkim jest nie to, że pani Kuzińska opowiada głupoty sprzeczne nie tylko z zasadami klasycznej ekonomii, ale także z logiką i zdrowym rozsądkiem. Najbardziej przerażające jest to, że pani Kuzińska jest nauczycielem akademickim i takie poglądy wpaja swoim studentom. Proszę zwrócić uwagę na ostatnie zdanie jej wypowiedzi: ‚Tylko deficyt budżetowy jest nam w stanie zagwarantować wzrost gospodarczy’. Myślę, że w grobach przewracają się nie tylko Mises, Hayek czy Friedman, ale nawet sam Keynes.

Zostaw komentarz