Krautrock

Muzyka popularna jest tym obszarem, gdzie z lubością przypina się różne etykietki. Najczęściej w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Wielokrotnie pisałem o zespołach rocka progresywnego z Włoch, do których przypięto etykietkę ‚rock progresivo Italiano’, która wrzuca bezsensownie do jednego worka zespoły o bardzo zróżnicowanej stylistyce. Ale przynajmniej mieszczą się w tym pojęciu zespoły z nurtu progresywnego, co jest już pewnym wyróżnikiem. Etykietka ‚krautrock’ jest jeszcze bardziej zwodnicza, ponieważ jest bardziej pojemna. Właściwie wszystkie niemieckie zespoły rockowe tworzące pod koniec lat 60-tych i w latach 70-tych ubiegłego wieku, nazywa się zespołami krautrockowymi. A jeszcze trzeba dodać, że określenie to, w początkowym okresie, miało wydźwięk ironiczny, wręcz pejoratywny. Najczęściej jest tłumaczone jako ‚szwabski rock’, ale tłumaczenie najbardziej oczywiste to: ‚kapuściany rock’ – wszak kraut znaczy też: kapusta. Było używane przez prasę anglojęzyczną, która z dużą dozą wyższości odnosiła się do dokonań zespołów z kontynentu. Więc ironiczne określenie krautrock pasowało jak ulał. Z czasem zatraciło ono swoje negatywne zabarwienie i od lat jest używane jako określenie pewnego nurtu muzycznego. Na dobrą sprawę jednak był to nurt tyleż muzyczny co kulturowy. Wyróżniki muzyczne to ostre, brudne brzmienie, z dużą rolą instrumentów elektronicznych, rozbudowane, często improwizowane, kompozycje o rozkołysanym rytmie, mającym wprowadzić słuchaczy w trans, czerpiące inspirację z modnej wówczas muzycznej awangardy spod znaku Karlheinza Stockhausena. Zaś wyróżniki kulturowe to życie w hipisowskich komunach oraz masowe używanie narkotyków, głównie LSD, które miały umożliwić osiąganie wyższego pułapu uduchowienia. Łatwo sobie wyobrazić, że muzyka, która temu towarzyszyła, to nie mógł być żaden pop, ani nawet ostry rock, lecz musiał to być totalny odjazd. I był. Płyty zespołów Can, Neu, Ash Ra Tempel, Kraan, Popol Vuh, czy głównego przedstawiciela nurtu, czyli Amon Düül to nie była muzyka do tańczenia, lecz do przeżywania. Do szuflady z napisem krautrock powrzucano też z rozpędu zespoły, które grały hard rock, psychodelię, jazz rock czy rock symfoniczny. Zresztą granice podziału nie są ostre i w gruncie rzeczy nie mają większego znaczenia.

Mój pierwszy kontakt z krautrockiem był zupełnie przypadkowy. Na początku lat 70-tych moja wiedza o różnych nurtach w muzyce rockowej, które święciły triumfy w Europie Zachodniej, była znikoma. Brakowało źródeł, z których można byłoby ją czerpać, a płyty były zupełnie niedostępne. Jedynym źródłem wiedzy był Program III Polskiego Radia, gdzie puszczano trochę rocka. Ale było to źródło ułomne, bowiem prezentowano tam te zespoły, których płyty trafiły na listy bestsellerów. A przecież to co najciekawsze artystycznie działo się na obrzeżach głównego nurtu i nie trafiało na listy Bilboardu czy New Musical Express. W każdym razie z radiowej ‚Trójki’ dowiedziałem się o istnieniu holenderskiej grupy Focus, która grała rocka instrumentalnego. Wiedziałem nawet, że pierwsza płyta zespołu, wydana w roku 1970, nosi tytuł ‚In And Out Of Focus’. Podczas mojego pierwszego pobytu na Zachodzie, udałem się do sklepu płytowego, celem nabycia płyty. Kupiłem tę, której okładkę widać powyżej. Brakowało wprawdzie na niej słów ‚In And…’, ale się tym zbytnio nie przejąłem bo ‚Out Of Focus’ widniało jak byk. Po powrocie do domu zorientowałem się, że to nie jest płyta holenderskiego zespołu Focus, tylko niemieckiej grupy Out Of Focus. Ale cóż to była za muzyka! Agresywny, mocny jazz-rock w pierwszorzędnym wydaniu. Zakochałem się w tym brzmieniu i zacząłem swoje poszukiwania płyt zespołów niemieckich. Poza wszystkim miały one jeszcze tę zaletę, że były nieco tańsze od płyt brytyjskich. I tak powoli i stopniowo zacząłem poznawać krautrock. Z czasem zebrała mi się pokaźna kolekcja płyt, zarówno winylowych, jak i kompaktowych. Najchętniej słucham takich zespołów jak: Out of Focus, Kraan, Anyone’s Daugher, Brainstorm, Thirsty Moon, Grobschnitt. Co ciekawe wymienione zespoły, z czasem, przestały być zaliczane do nurtu krautrocka. Otrzymały inne etykietki: hard rock, jazz rock, psychodelia, art rock itp. Twarde jądro krautrocka stanowią natomiast: Amon Düül II, Ash Ra Tempel, Popol Vuh, Neu!, Can, Agitation Free, Guru Guru, Dom.

Pisząc o krautrocku nie sposób nie wspomnieć o roli wytwórni płytowej Brain dla popularyzacji tej muzyki. Wytwórnia organizowała, cieszące się ogromną popularnością, festiwale Brain Festival Essen. wyławiała na nich ciekawe amatorskie zespoły, którym proponowała kontrakty płytowe. Festiwale były nagrywane, a jego ciekawsze fragmenty były wydawane na płytach.

Odjechana była nie tylko krautrockowa muzyka. Także okładki płyt budziły, delikatnie mówiąc, kontrowersje. Niekiedy dochodziło do skandali i okładki były zmieniane. Tak było np. z okładką płyty ‚Operation’ zespołu Birth Control. To ta, której zdjęcie zamieściłem poniżej. Płyta ukazała się krótko po opublikowaniu encykliki Humanae vitae Pawła VI, w której jednoznacznie potępione zostały wszelkie środki antykoncepcyjne. Na okładce jakieś potworne monstrum pożera niemowlęta na oczach papieża, którego twarz jest tak przedstawiona, że nie ma żadnej wątpliwości, iż jest to Paweł VI. W Niemczech ta okładka jakoś przeszła, ale w innych krajach dystrybutorzy zażądali jej zmiany. Zmieniono na… fotografię dwóch kondomów. W efekcie płyta Operation w ogóle nie była dystrybuowana w Wielkiej Brytanii. Dalej jeszcze dwie próbki okładek płyt zespołu Birth Control oraz płyty zespołu Amon Düül II, która nosiła tytuł ‚Phallus Dei’.

Na koniec zapis muzyczny: fragment telewizyjnego występu zespołu Amon Düül II z roku 1972. Tak się kiedyś grało!

Tags:

Jedna odpowiedź

  1. adam sakowicz 27/01/2016

Zostaw komentarz