Wartki strumień pieniędzy

strumień pieniędzy

Wartki strumień pieniędzy płynie nieustannie od podatników do państwowych spółek węglowych. Ponieważ z punku widzenia prawa unijnego jest to niedozwolona pomoc publiczna, zatem rząd dwoi się i troi, żeby nadać procederowi pozory działań o charakterze rynkowym. Jest to szyte bardzo grubymi nićmi, ale najwyraźniej unijnym urzędnikom to wystarcza, żeby nie wszczynać procedur przewidzianych w takich przypadkach. Pisałem o tym wielokrotnie, ale przypomnę, że scenariusz postępowania rządu (poprzedni rząd PO-PSL działał identycznie) jest zawsze taki sam. Gdy którejś spółce węglowej zaczyna brakować pieniędzy na wypłaty, rząd zmusza inne państwowe spółki (te, które mają płynność, czyli gotówkę w kasie) do dotowania potencjalnego bankruta. Oczywiście dla niepoznaki nie nazywa się tego żadnym ‚dotowaniem’, tylko: ‚inwestycją’. Bankrutująca spółka węglowa podnosi swój kapitał, zaś nowo wyemitowane akcje obejmują za gotówkę inne spółki zmuszone do tego przez ministra energii. Spółki te przelewają gotówkę na rachunek bankrutującej spółki węglowej, która odzyskuje w ten sposób płynność na kilka miesięcy i ma na wypłaty. A co ma z tego spółka zmuszona do dotacji? Ma akcje owego bankruta, które są nic niewarte. Ale wszyscy udają, że akcje te mają wartość równą kwocie przelanej przez spółkę dotującą na konto bankrutującej spółki węglowej. Więc w papierach wszystko się zgadza: odpowiednią kwotę (np. 300 mln złotych) przenosi się tylko z pozycji ‚gotówka’ do pozycji ‚papiery wartościowe’. Przy okazji pogarsza się oczywiście płynność spółki dotującej, która w związku z tym musi skorygować swoją strategię – np. ograniczyć inwestycje, zwolnić część pracowników, albo podnieść ceny swoich produktów.

Właśnie na tapecie jest sprawa ‚ratowania’ katowickiego Holdingu Węglowego (KHW), któremu w marcu ma zabraknąć pieniędzy na wypłaty. Wymyślono więc operację prostą i skuteczną: KHW połączy się ze znacznie większą spółką; Polską Grupą Górniczą (PGG), a jednocześnie powstała z połączenia spółka podniesie kapitał, zaś nowe akcje zostaną objęte za gotówkę przez państwowe spółki: Enea, Węglokoks, Towarzystwo Finansowe Silesia i jakąś czwartą – na razie nieznaną. Łącznie spółki te przeleją na rachunek PGG 1,1 mld złotych, co powinno wystarczyć przynajmniej na pół roku. A co będzie dalej? A dalej zwolni się spółki górnicze z różnych podatków. W najbliższych dniach ma zostać powołany ‚międzyresortowy zespół, który przeanalizuje politykę fiskalną wobec górnictwa węgla kamiennego pod kątem możliwości zmniejszenia obciążeń publiczno-prawnych tej branży’. Taki komunikat przekazało prasie ministerstwo energii tłumacząc jednocześnie, że: ‚wobec górnictwa jest prowadzona nieprzychylna i restrykcyjna polityka fiskalna, która doprowadziła do takiego poziomu obligatoryjnych obciążeń, który blokuje jego rozwój i utrudnia utrzymanie rentowności przy obecnej trudnej sytuacji na rynkach węgla’. Zatem jest oczywiste, że podatki należy obniżyć.

Muszę powiedzieć, że z satysfakcją odnotowuję fakt, że ministerstwo energii uważa, że podatki jakie obciążają przedsiębiorców w Polsce (bo rzecz nie dotyczy przecież tylko górnictwa; inne branże są w jeszcze gorszej sytuacji) – są za wysokie. I gdyby je obniżyć to miałoby to pozytywny wpływ na rozwój tych przedsiębiorców, tworzenie nowych miejsc pracy i ogólny wzrost gospodarczy. Oczywiście międzyresortowy zespół nie będzie sobie zaprzątał głowy obniżeniem podatków wszystkim, a jedynie spółkom górniczym. Będzie miał trudne zadanie, bowiem wycinkowe obniżenie podatków czyli uprzywilejowanie jednej grupy przedsiębiorców wobec innych grup, jest nielegalne z punktu widzenia prawa polskiego oraz prawa unijnego. Jednak nielegalność jakichś działań nie jest bynajmniej przeszkodą w ich prowadzeniu przez rząd. Imposybilizm prawny został skutecznie zwalczony i na obecnym etapie wszystkie inicjatywy rządu są legalne. Nawet te, które są nielegalne. Doskonałym tego przykładem jest operacja, od której zacząłem niniejszy artykuł. Dotowanie Polskiej Grupy Górniczej przez Eneę, Węglokoks i Towarzystwo Finansowe Silesia jest nie tylko niedozwoloną pomocą publiczną w świetle prawa unijnego. Zarządy wymienionych spółek popełniają przestępstwo działania na szkodę swoich spółek, bowiem pieniądze przelewane na konto PGG są najzwyczajniej wyrzucane w błoto.

Ale najważniejsze jest to, że ten wartki strumień pieniędzy jest tylko rozwiązaniem chwilowym i niczego nie załatwia. Wygląda jednak na to, że rząd nie ma innego pomysłu na górnictwo (np. nie bierze pod uwagę możliwości prywatyzacji) niż tylko utrzymywanie go przy życiu przy pomocy pieniędzy podatników. To się nie może dobrze skończyć.

4 komentarze

  1. pctma 04/01/2017
    • Jan Adamski 04/01/2017
  2. EmilioE 04/01/2017
    • Jan Adamski 04/01/2017

Dodaj komentarz