Granatowy płaszcz jednorzędowy
W zimowych wpisach na moim blogu często prezentuję eleganckie płaszcze różnych typów. Tak się dotąd składało, że przeważnie były to płaszcze w nieoczywistych kolorach, z pomarańczowym czy bordowo-czerwonym włącznie. Takie płaszcze są niewątpliwie wielce oryginalne, przykuwają uwagę i bywają piękne. I choć wielu czytelników wyraża w komentarzach swoje pozytywne o nich opinie to i tak nie mam wątpliwości, że gdy przychodzi do zakupu płaszcza to większość wybiera granatowy. Co jest zresztą decyzją bardzo racjonalną w sytuacjach gdy ma to być jedyny płaszcz jakim się dysponuje. Granatowy płaszcz jest bardzo uniwersalny; doskonale sprawdza się zarówno jako ubiór codzienny jak i odświętny – na specjalne okazje. Nawet gdyby zdarzyła się konieczność uczestnictwa w pogrzebie to granatowy płaszcz będzie akceptowalny, w przeciwieństwie np. do brązowego czy beżowego.
Dlatego postanowiłem w końcu zaprezentować płaszcz w kolorze granatowym, jednorzędowy, w formie zbliżonej do dyplomatki, czyli – można by rzec – najbardziej typowy płaszcz dostępny w naszych sklepach. No, może z tą typowością trochę przesadzam gdyż „typowy płaszcz” z sieciówki miałby przecież długość do połowy uda (lub mniejszą) i tym samym byłby to nie tyle płaszcz, co „płaszczyk” albo wręcz kurtka. Jak łatwo się domyślić mój płaszcz nie pochodzi z żadnej sieciówki lecz z firmy 4Gentleman, którą cenię i dość często robię w niej zakupy. Jest uszyty z wełny z dodatkiem kaszmiru, ma wiskozową (czyli oddychającą) podszewkę i bardzo przyjemny odcień granatu, który znakomicie się prezentuje na tle białego śniegu. Ma szerokie i bardzo efektowne klapy, które mają rzadko spotykaną u nas formę – klap paryskich. Nominalnie są to klapy ostre, ale lekko odbiegające kształtem od standardowych – ostrych. To oczywiście szczegół, na który mało kto zwróci uwagę, ale trzeba dodać, że klapy prezentują się bardzo dobrze – w znacznej mierze dzięki swej szerokości.
Gdy patrzy się na płaszcz z przodu jawi się on jako typowa dyplomatka. Jednak z tyłu dodano jeszcze dragon zapinany na guziki, co jednak nie tylko nie psuje, ale wręcz poprawia formę. A poza tym ma znaczenie praktyczne gdyż zmieniając położenie guzików – zmienia się obszerność płaszcza. Dodam, że guziki są przyszyte na stałe więc jeśli ktoś chce uczynić płaszcz ciaśniejszym lub luźniejszym to musi guziki odpruć i przyszyć je w nowym miejscu.
Przy moim wzroście i rozmiarze, długość płaszcza jest niemal idealna (choć nie miałbym nic przeciwko dodatkowym pięciu centymetrom) ale obawiam się, że dla osób bardzo szczupłych a przy tym wysokich – może okazać się za mała. To niestety jest cecha charakterystyczna tzw. uproszczonej rozmiarówki (bez podziału na przedziały wzrostowe), którą dziś stosują niemal wszyscy producenci odzieży. Uproszczona rozmiarówka jest wystarczająca dla większości sylwetek, wyrzuca jednak poza nawias chudych/wysokich i korpulentnych/niskich.
Forma płaszcza zbliżona do dyplomatki, w pewnym stopniu narzuca dobranie do niej eleganckiej reszty. I w to mi graj, bo ja po prostu lubię eleganckie stylizacje. Zastanawiałem się tylko koncepcją kolorystyczną, którą – z oczywistych względów – miał zdeterminować dobór kapelusza. Początkowo myślałem o moim pięknym kapeluszu w wyzywającym kolorze pomarańczowym ale doszedłem do wniosku, że zbyt często go eksploatuję. Później pomyślałem o efektownym kapeluszu błękitnym jednak ten pojawił się w niedawnym wpisie blogowym: Płaszcz i kapelusz w nietypowych kolorach, zatem także ten pomysł odrzuciłem. Kolejna przymiarka dotyczyła niedawno kupionego przeze mnie kapelusza w miłym i ciepłym kolorze, który można by nazwać beżowo-brązowym, ale jakoś nie bardzo ten kolor zagrał się z granatem płaszcza (choć teoretycznie powinno być OK). Ostatecznie zdecydowałem się postawić na bezpieczną szarość a efekty prezentuję poniżej. Gdy przeglądałem zdjęcia po sesji zdjęciowej doszedłem jednak do wniosku, że połączenie jasnej szarości i granatu dało efekt niezły i bardzo klasyczny, ale za to trochę nudny. Żeby nie pozostawić czytelników z tym wrażeniem lekkiego znudzenia, postanowiłem stworzyć jeszcze jedną stylizację i rozważałem dwie drogi. Pierwsza to stworzyć coś zaskakującego i ekstrawaganckiego, a druga to wybrać coś jeszcze nudniejszego. Po to, żeby ta pierwsza stylizacja objawiła się – na tle drugiej – jako całkiem urozmaicona. No i zdecydowałem się na drugą drogę czyli stylizację w pełni monochromatyczną. Efekt? Zaskakująco dobry! Zresztą oceńcie to sami.











Świetny wpis. Granatowa dyplomatka jest jedynym płaszczem jakim na ten moment dysponuję i przypuszczam, że nieprędko się to zmieni. Czy ma Pan jakiś sprawdzony sposób na czyszczenie i konserwacje skórzanych rękawiczek? Moje nowe po paru użyciach lepią się – czego bardzo nie lubię. Serdecznie pozdrawiam.
Dziękuję 🙂
Są preparaty do czyszczenia i konserwacji skóry ale sam ich nigdy nie wykorzystywałem do czyszczenia rękawiczek więc nie potrafię ocenić ich skuteczności.
Ja polecam to: SAPHIR BDC Creme Universelle 150ml – Uniwersalny balsam do czyszczenia i pielęgnacji skór. Stosuję raz do roku w celu odżywienia skóry. Czyścić nie czyszczę w ogóle.
Mam pytanie dotyczące nie płaszcza ale butów: czy buty te zelowałeś gumą czy zostawiłeś podeszwę skórzaną ? A jeśli jest skórzana w całości to jak się sprawuje w tej zimowej aurze ? Szybciej się niszczy ? Przemaka ?
Moje dżodhpury – choć szyte metodą Goodyear – miały oryginalnie gumową podeszwę. Uważam, że kupowanie zimowych butów ze skórzaną podeszwą jest nierozsądne. Ja używam kaloszy nakładanych na buty – w warunkach gdy zalega śnieg lub jest tzw. błoto pośniegowe – ale i tak nie zdecydowałbym się na buty na skórzanej podeszwie. Oczywiście czasami (choć rzadko) zdarza się i tak, że wychodzę na śnieg bez kaloszy. Jak choćby podczas sesji zdjęciowych do tego wpisu.
Polecam wpis: Kalosze, kaloszki, galosze…
Bardzo podobają mi się takie stonowane stylizacje i sam często ubieram się podobnie, będąc posiadaczem zaledwie dwóch zimowych płaszczy – granatowej dwurzędowej dyplomatki oraz szarej jednorzędowej. Nie mam jednak niestety granatowej pilśniowej fedory, a tylko ciemnoszarą i brązową. Dobieram ją zazwyczaj do koloru butów i rękawiczek – brązową do brązowych, a ciemnoszarą do czarnych – a nie do koloru płaszcza lub garnituru, jak czyni to większość. Co Pan sądzi o takim sposobie komponowania stylizacji z kapeluszem?
Kiedyś miał Pan piękne dżodhpury jakiejś hiszpańskiej, czy portugalskiej marki; moim zdaniem jeszcze ładniejsze od tych Meka. Od jakiegoś czasu nie pojawiają się już we wpisach. Co się z nimi stało.
Są trzy drogi dobierania kapelusza do stylizacji: do koloru płaszcza, do koloru dodatków i całkowicie swobodnego. Każda jest dobra ale przy trzeciej trzeba szczególnie baczyć żeby kolory ze sobą współgrały. Ja zwykłem jeszcze traktować otok kapelusza jako jedną ze zmiennych co trochę komplikuje sprawę ale też czyni ją ciekawszą.
U mnie tak jest, że różne rzeczy się przewijają przez moją szafę i jedne goszczą w niej krótko, inne nieco dłużej, a tylko nieliczne – na stałe. Chociaż to „na stałe” też nie jest absolutne bo gdy zauważam, że czegoś nie założyłem przez okres dłuższy niż rok, to jednak się tego pozbywam.
Proszę wybaczyć offtop, ale kiedy można się spodziewać nowej kolekcji?
Nowe garnitury w mojej kolekcji będą się pojawiać sukcesywnie począwszy od kwietnia. W pierwszym rzucie będą dwa lniane i trzy wełniane w kolorach od kremowego do czekoladowego. Później będą m.in. granatowy w prążki i dwa dwurzędowe.