Złoty zegarek made in USSR

złoty zegarek

W końcówce lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, wśród władz Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego panowała euforia wynikająca z rzekomego zwycięstwa jakie system komunistyczny odniósł nad – chylącym się ku upadkowi – systemem kapitalistycznym. Głównym powodem optymizmu była przewaga Związku Radzieckiego nad Stanami Zjednoczonymi w kwestii podboju kosmosu. W październiku 1957 wystrzelono w kosmos pierwszy ludzki obiekt i był to sowiecki (radziecki) Sputnik 1, który nie tylko został wyniesiony poza atmosferę, ale wszedł na orbitę i krążył wokół Ziemi przez około 3 miesiące. Wkrótce po tym wydarzeniu na orbicie umieszczono satelitę z psem na pokładzie. Suka o imieniu Łajka spłonęła wkrótce wraz z satelitą, wchodząc w gęste warstwy atmosfery, ale udowodniła, że pobyt organizmów żywych w kosmosie jest możliwy. Umieszczenie na orbicie kapsuły z człowiekiem na pokładzie było tylko kwestią czasu (nastąpiło w roku 1961).

W tej atmosferze partyjne gremia podjęły decyzję o konieczności wyprodukowania zegarka, który wyprzedzałby ówczesne zegarmistrzowskie osiągnięcia Zachodu i mógłby być z dumą noszony przez sowiecką elitę. A ponieważ elita ta już od jakiegoś czasu chodziła w garniturach, zegarek miał być typowym garniturowcem, czyli miał mieć bardzo cienką kopertę. Hasło rzucone przez Partię podchwycili z entuzjazmem inżynierowie Pierwszej Moskiewskiej Fabryki Zegarków, którzy opracowali i wyprodukowali rzecz rzeczywiście niebywałą: mechanizm o grubości 1,85 mm. Mechanizm miał oznaczenie 2200, był światowym rekordzistą cienkości i znalazł się w próbnej (krótkiej) serii zegarków wykonanych w całości ze złota. Niestety okazało się, że płyty i mostki mechanizmu były zbyt cienkie i ulegały samoczynnemu wypaczaniu się podczas normalnego użytkowania zegarka, co definitywnie niszczyło mechanizm.

Rzecz jasna taki zegarek (nawet wykonany ze złota) nie mógł być dowodem wyższości systemu komunistycznego nad kapitalistycznym. Gdyby rzecz się działa w czasach stalinowskich to inżynierowie z Pierwszej Moskiewskiej Fabryki Zegarków zostaliby po prostu rozstrzelani. Ale w czasach Chruszczowa, takie rzeczy już się na szczęście nie zdarzały. [tutaj mała dygresja] Nikita Chruszczow, który doszedł do władzy po śmierci Stalina, sprawował ją przez 10 lat a zasłynął m.in. ujawnieniem stalinowskich zbrodni (słynny referat na XX Zjeździe KPZR w roku 1956), a w polityce zagranicznej – balansowaniem pomiędzy zimną wojną a polityką odprężenia. Był dość popularny na Zachodzie, szczególnie po tym gdy przemawiając na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zdjął z nogi but i tłukł nim w pulpit mównicy żeby opanować tumult jaki się podniósł, a który był wymierzony w politykę Związku Radzieckiego i w niego osobiście. Później Chruszczow spotykał się wielokrotnie z amerykańskimi prezydentami a pikanterii tym spotkaniom dodaje fakt, że on i prezydent Dwight Eisenhower byli do siebie fizycznie trochę podobni (co można sprawdzić tutaj) [koniec dygresji]. W każdym razie moskiewscy inżynierowie dostali drugą szansę i dobrze ją wykorzystali, tworząc nowy mechanizm 2209 o grubości 2,9 mm.

Mechanizm 2209 okazał się bardzo udany i – od roku 1961 – był montowany w różnych zegarkach (aż do końca lat siedemdziesiątych). Najpierw w zegarkach produkowanych w Pierwszej Moskiewskiej Fabryce Zegarków, gdzie był sygnowany markami Wympieł (Вымпел) lub Poljot De Luxe (Полёт Де Люкс), a później także w zegarkach pochodzących z innych fabryk. Sporo zegarków z tym mechanizmem wyprodukowała Mińska Fabryka Zegarków pod marką Łucz (Луч). I z tej fabryki pochodzi zegarek, który dziś prezentuję, a który kupiłem niedawno na Allegro. Muszę dodać, że zegarek nie jest złoty – jak mógłby sugerować tytuł wpisu – lecz pozłacany (ale złoty zegarek made in USSR jeszcze się tutaj pojawi). Pozłacane jest też wnętrze koperty oraz płyty mechanizmu, które dzięki temu urzekają lśniącym kolorem żółtym a nie kolorem zaśniedziałego mosiądzu jak powinno być w 60-letnim zegarku. Warstwa złota jest na tyle gruba, że podobno jubilerom opłacało się skupować popsute Łucze i Poljoty żeby odzyskiwać z nich kruszec. Nie jestem jednak pewien czy ta informacja jest prawdziwa bo natknąłem się na nią tylko na jednym forum poświęconym sowieckim zegarkom. Ale grubość złotej powłoki deklarowana przez producenta to 20 μm co jest rzeczywiście niebotycznym wynikiem. Dla porównania dodam, że najcieńsze złote powłoki mają grubość poniżej 1 μm a powłoki 1,0 – 2,5 μm uchodzą za całkiem solidne.

Największym atutem zegarków z mechanizmem 2209 były cienkie koperty. Ale ich grubość była różna w zależności od tego w jakiej fabryce zegarek powstał i wahała się w granicach 7 – 8,5 mm. W owym czasie był to wynik więcej niż dobry. Trzeba jednak wiedzieć, że w zegarkach montowano wówczas wypukłe pleksiglasowe szkiełka, które bardzo dodawały milimetrów do grubości zegarka. W moim zegarku wyraźnie widać, że odległość między wskazówkami a szkiełkiem to na pewno więcej niż 1 mm. Ponadto wnikliwa obserwacja mocowania wskazówek ujawnia, że odległości pomiędzy nimi są spore więc tu również ukryta jest ewentualna rezerwa na odchudzenie zegarka. Widocznie jednak nie było to priorytetem, wszak zadanie jakie postawiła Partia mówiło tylko o cienkości mechanizmu a nie o cienkości całego zegarka. Mój zegarek ma grubość 8 mm co jest nawet dziś przyzwoitym wynikiem. Gdyby zastosować w nim cienkie, płaskie szkiełko z szafiru i zmienić mocowanie wskazówek, to grubość zegarka mogłaby wynieść 6 mm a to już byłoby naprawdę coś! Jednak wypukłe szkiełko ma swój urok i szkoda byłoby go utracić. Gdy 6 lat temu tworzyłem wpis o najpiękniejszych zegarkach garniturowych to przyjąłem kryterium grubości garniturowca: mniej niż 9 mm. Zatem mój zegarek Łucz mieści się w tym zakresie co jest tym bardziej godne uwagi, że w tamtym wpisie pisałem o zegarkach kwarcowych a nie mechanicznych. O ile w przypadku zegarków kwarcowych grubość 8 mm to nic nadzwyczajnego, o tyle w przypadku zegarków mechanicznych to wynik godny uwagi. I to z dzisiejszej perspektywy. 60 lat temu to był naprawdę kosmos.

Może ktoś powiedzieć, że moje zachwyty nad cienkością zegarka Łucz są nieco przesadne bo przecież rekordziści na tym polu czyli marki Bulgari, Richard Mille czy Piaget produkują dziś zegarki mechaniczne o kopertach grubości mniejszej niż 2 mm. To prawda, jednak takie zegarki są absurdalnie drogie (np. Richard Mille RM UP-01 Ferrari kosztuje prawie 8 mln złotych) zatem w zasadzie są niedostępne dla normalnych użytkowników. Z kolei zegarki w cenach, które można uznać za akceptowalne, raczej nie schodzą poniżej 6 – 7 mm grubości. Np. Nomos Glashütte Tetra – grubość 6,1 mm, cena od 7 tys. zł. Gdyby ktoś chciał poczytać więcej na temat ekstremalnie cienkich zegarków to polecam moje wpisy: Ultra cienkie zegarki mechaniczne oraz Bicie zegarkowych rekordów.

złoty zegarek
Mechanizm 2209 na 23 kamieniach. W pentagramie akronim producenta: Pierwszej Mińskiej Fabryki Zegarków (I Минский Часовой Завод) widoczny także na jednym z kół zębatych.
złoty zegarek
Nawet cyrylicę można ładnie wystylizować tworząc atrakcyjne logo.
złoty zegarek
Różne zegarki z mechanizmem 2209. Marką Sekonda oznaczone były zegarki produkowane w moskiewskiej fabryce, przeznaczone na eksport do krajów Europy Zachodniej, głównie do Wielkiej Brytanii.

Gdyby ktoś był zainteresowany opisywanymi przeze mnie zegarkami, to informuję, że ich podaż na Allegro, eBayu, Amazonie i zapewne w wielu innych miejscach jest spora, bo jak wcześniej wspomniałem wyprodukowano ich kiedyś bardzo dużo. Ceny zaczynają się od ok. 200 zł. Charakterystycznym znakiem rozpoznawczym zegarków z mechanizmem 2290 jest informacja o 23 kamieniach. Jest to bardzo nietypowa liczba kamieni; zwykle jest ich mniej. Nie ma oczywiście prostej zależności, że im większa liczba kamieni, tym lepszy mechanizm, ale jednak większa ich liczba sugeruje, że zegarek jest dobrej klasy.

Ja wybrałem zegarek z czarną tarczą gdyż wydawał mi się bardziej oryginalny od zegarka z tarczą białą, ale czarna tarcza to też pewien kłopot. Bo najbardziej pasuje do niej czarny pasek, a skoro pasek zegarka jest czarny to i czarne powinny być buty (a także inne elementy skórzane, np. pasek do spodni, portfel itp.). I tu jest właśnie ten kłopot bo ja noszę czarne buty bardzo rzadko. Do sesji fotograficznej, która miała miejsce w podziemiach Teatru Kamienica (przy okazji mojej bytności tam na koncercie Waldemara Malickiego i Małgorzaty Krzyżanowicz) założyłem granatowy garnitur i czarne buty i wszystko grało. Ale spróbowałem też z brązowym paskiem (i konsekwentnie brązowymi butami). Teoretycznie taki pasek nie powinien pasować do czarnej tarczy ale złoto koperty trochę neutralizuje czerń tarczy i brązowy pasek wcale nie wygląda źle. Zresztą oceńcie to sami. Sesja fotograficzna z brązowym garniturem i brązowymi butami miała miejsce w Filharmonii Narodowej przy okazji mojej bytności tam na cyklicznym koncercie symfonicznym. Autorką zdjęć jest moja żona Małgorzata. Rzecz jasna z wyjątkiem tego zdjęcia, na którym sama jest widoczna, a które zrobiła nam miła pani z obsługi Filharmonii gdy poprosiliśmy ją o pomoc. Małgorzata też prezentuje ciekawy zegarek, który – w przeciwieństwie do mojego – jest złoty a nie pozłacany, w dodatku na złotej bransolecie. Jest to właśnie wspomniany wcześniej i zaanonsowany w tytule, złoty zegarek made in USSR. Jest oznaczony marką Wołga (Волга) a został wyprodukowany w Uglickiej Fabryce Zegarków w historycznym mieście Uglicz leżącym nad Wołgą. Fabryka znana była z produkcji damskich zegarków jubilerskich (ze złota i na złotych bransoletach), a w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku zasłynęła wyprodukowaniem najmniejszego na świecie mechanizmu zegarkowego, o średnicy 13 mm. Ten właśnie mechanizm pracuje w zegarku mojej żony.

złoty zegarek

złoty zegarek

złoty zegarek

złoty zegarek

złoty zegarek

złoty zegarek złoty zegarek złoty zegarek złoty zegarek złoty zegarek złoty zegarek

Udostępnij wpis

Podobne wpisy

5 2 głosów
Ocena arykułu
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
MCZ
MCZ
7 miesięcy temu

Witaj Janie.

Co prawda mowa jest o zegarkach, ale na wstępie muszę zakomunikować, że sztruksowy garnitur, który masz na sobie wygląda zjawiskowo.

A zegarek bardzo ładny. Nie wiem tylko, czy wytworzenie tego mechanizmu to na pewno zasługa inżynierów rosyjskich. Podejrzewam bardziej, że to kopia lub odchudzona wersja jakiegoś mechanizmu zachodniego.

Zakup czasomierza radzieckiej produkcji to dobry sposób by nabyć piękny, ciekawy zegarek za niewielkie pieniądze.
Uwaga! To łatwo może przerodzić się w kolekcjonerstwo. Ja poprzestałem na 24-godzinnej Rakiecie, ale są posiadacze setek zegarków ‘Zdiełano w CCCP’. To prawdziwi pasjonaci.

MCZ
MCZ
7 miesięcy temu
Odpowiedz do  MCZ

🙂

1000034095
Paweł Słowik
Paweł Słowik
7 miesięcy temu

Panie Janie, bardzo dziękuję za ten wpis jako skromny kolekcjoner radzieckich zegarków, a jednocześnie stały czytelnik Pańskich wpisów. Sam posiadam ok. 10 zegarków z tym mechanizmem i są to jedne z moich ulubionych zegarków, w szczególności ze względu na skromne i eleganckie tarcze, a także cienką kopertę. Proszę wybaczyć ale pozwolę sobie na małe sprostowanie. Logo na mechanizmie ze zdjęcia prezentowanego we wpisie to logo I Moskiewskiej Fabryki Zegarków (a nie Mińskiej). Zwracam również uwagę że wiele pojawiających się aktualnie w sprzedaży zegarków ma współczesne tarcze. Nie dotyczy to Pańskiego zegarka gdyż on moim zdaniem ma oryginalną tarczę. Jednak na zdjęciu pokazującym przykłady zegarków z tym mechanizmem co najmniej jedną tarcza jest na pewno współczesna (czarna tracza w prawym górnym rogu zdjęcia).

Moim zdaniem zegarek bardzo dobrze komponuje się w obu Pańskich stylizacjach. Ja uważam, że zegarek z czarną tarczą i pozłacaną kopertą pasuje do brązowego paska. Słusznie napisał Pan, że ta złota koperta sprawia iż taka kompozycja dobrze się prezentuje.

Paweł Słowik
Paweł Słowik
7 miesięcy temu

Gdyby chciał Pan pozyskać więcej informacji na temat radzieckich zegarków, a w szczególności obejrzeć ogromną kolekcję tych zegarków, to polecam stronę którą prowadzi kolekcjoner Dashiell Stanford. Oto adres: https://mroatman.wixsite.com/watches-of-the-ussr

Elegant z Mosiny
Elegant z Mosiny
7 miesięcy temu

Oczywiście wszystko to kwestia gustu, ale mnie czarne dodatki ze złotem jakoś nie współgrają. Brąz, owszem, ale do czerni srebro.

Ignacy
Ignacy
7 miesięcy temu

Szanowny Panie Janie, jestem fanem Pańskiego bloga, doskonale się go czyta.
Spieszę zatem z pytaniami: powszechnie wiadomo wśród dandysiej społeczności, że rozpięcie jednego guzika u rękawów marynarki jest puszczeniem oczka do wszystkich fanów klasycznej mody męskiej, ale czy rozpięcie dwóch, trzech, bądź pełnego czteroguzikowego rękawa (ale bez podwijania tegoż rękawa) byłoby pretensjonalne i wulgarne, czy dalej w dobrym smaku. A może znalazłoby to zastosowanie przy garniturach letnich, niemal plażowych, bądź casualowych zestawach koordynowanych?
I co sądzi Pan o smokingu z tartanowymi spodniami na studniówkę? W dobie powszechnej deformalizacji nie byłoby to chyba zbyt odważne/casualowe/niestosowne zestawienie?
Z wyrazami szacunku Ignacy

Velahrn
Velahrn
7 miesięcy temu

Jak powszechnie wiadomo, radzieckie zegarki są najszybsze na świecie, radzieckie krasnoludki – największe, a radziecki paraliż – najbardziej postępowy.