Kapelusze jesienno-zimowe i wiosenno-letnie. Czym się różnią?
W ostatnich latach wyraźnie wzrosła popularność męskich kapeluszy. Wprawdzie trudno to na razie dostrzec na naszych ulicach, ale już np. bywalcy wyścigów konnych na Służewcu w Warszawie nie mogli tego faktu przeoczyć. Nie sposób także nie zauważyć pojawiania się nowych sklepów stacjonarnych z kapeluszami co było zupełnie nie do pomyślenia jeszcze kilkanaście lat temu. W Warszawie działają w tej chwili co najmniej cztery duże sklepy kapelusznicze, o czym pisałem niespełna rok temu we wpisie: Sklepy z kapeluszami.
Jednak ten wzrost zainteresowania dotyczy nie wszystkich rodzajów męskich kapeluszy. O ile kapeluszy wiosenno-letnich sprzedaje się obecnie wielokrotnie więcej niż kilka lat temu, o tyle sprzedaż kapeluszy jesienno-zimowych pozostała na niezmienionym poziomie lub wzrosła w niewielkim stopniu. Myślę, że ten wzrost niechybnie nastąpi w przyszłości. Gdy mężczyźni jako tako przyzwyczają się do kapeluszy na ciepłe pory roku, zaczną coraz śmielej zerkać w kierunku kapeluszy pasujących do zimowych płaszczy. Oczywiście to zainteresowanie nigdy nie będzie masowe i kapelusze pozostaną niszowym nakryciem głowy ale jednak obecnym tu i ówdzie.
Ponieważ mamy teraz okres przejściowy pomiędzy sezonem jesienno-zimowym a wiosenno-letnim, postanowiłem napisać coś o różnicach pomiędzy kapeluszami przypisanymi do tych odmiennych sezonów. Wprawdzie sprawa wydaje się dość oczywista, a nawet jeśli nie – to każdy intuicyjnie jest w stanie odróżnić kapelusz zimowy od letniego, ale – jak to zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach. Zatem warto przypomnieć sobie i uporządkować, kapeluszowe prawdy. A jeszcze lepiej poznać je na konkretnych przykładach – których w dalszej części wpisu będzie sporo.

Kapelusz jesienno-zimowy to przeważnie kapelusz z filcu wełnianego. Są wprawdzie także zimowe kapelusze szyte (np. ze skóry lub z tweedu) ale nimi nie będę się tutaj zajmował gdyż stanowią margines kapeluszowego spektrum. A poza tym nie są tak szlachetne jak kapelusze filcowe, szczególnie te najwyższej jakości, zwane pilśniowymi, wykonane nie z runa owczego lecz z sierści króliczej. Zastrzegam, że powyższe zdanie jest tylko moją opinią a zastrzeżenie robię dlatego, że znam miłośników kapeluszy kowbojskich szytych ze skóry, którzy uważają, że nie ma wspanialszego nakrycia głowy. Muszę tu wyjaśnić, że kapelusze filcowe nie są szyte lecz kształtowane na gorąco z półfabrykatów zwanych stożkami, wytwarzanymi przez producentów filcu.

Kapelusze wiosenno-letnie to przeważnie kapelusze wyplatane z włókien roślinnych (najczęściej słomy albo łyka) lub z papieru. I znów – jak w przypadku kapeluszy jesienno-zimowych – mogą być letnie kapelusze szyte z różnych tkanin, jednak nie warto poświęcać im uwagi bo są nieciekawe. Jak np. szyty z bawełny kapelusz kubełkowy (zwany wędkarskim). Istnieją też kapelusze wytwarzane wprawdzie ze słomy ale nie ręcznie wyplatane, lecz zszywane ze wstępnie zaplecionych pasków słomy. Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że jest to absolutna tandeta i szanujący się dżentelmen nie może czegoś takiego włożyć na głowę. Poza tym zdarza się, że skład “słomy”, z której wykonany jest taki kapelusz to 100% poliester.
Wśród kapeluszy wiosenno-letnich dominującą pozycję zajmuje panama. Ironią losu jest fakt, że ten najbardziej znany na świecie kapelusz, który wywodzi się z Ekwadoru i tylko w Ekwadorze jest wytwarzany, z włókien rośliny, która rośnie wyłącznie w Ekwadorze, otrzymał nazwę wywodzącą się nie od Ekwadoru lecz od Panamy – kraju w Ameryce Środkowej. Dlaczego tak się stało przeczytacie we wpisie: Kapelusz panama. Najbardziej stylowe, letnie nakrycie głowy.
Trzeba wiedzieć, że panamy są ręcznie wyplatane z włókien, które pozyskuje się z łodyg rośliny zwanej łyczkowcem dłoniastym, czasami mylnie określanej mianem: palmy ekwadorskiej. Nakład pracy jest iście tytaniczny a do tego niezbędna jest jeszcze odpowiednia biegłość. Dlatego kapelusze panama nie należą do tanich, ale też nie są przesadnie drogie – o ile oczywiście mamy do czynienia z klasą popularną. Bo kapelusze klasy premium potrafią osiągać astronomiczne ceny, zaczynające się od około 1000 dolarów a kończące się powyżej 100 tysięcy (sic!). Muszę tu dodać, że klasa popularna jest całkowicie wystarczająca dla większości użytkowników – są to kapelusze piękne, stylowe i takie, w których na pierwszy rzut oka widać ogromny nakład pracy ręcznej włożonej w ich wyplatanie.

Zanim przejdę do omawiania kapeluszy jesienno-zimowych, czas teraz na mały przegląd niektórych moich kapeluszy letnich.










W jednym z pierwszych akapitów tego wpisu napisałem, że kapelusze jesienno-zimowe to kapelusze filcowe. Co jest chyba dość zrozumiałe bo chyba nikomu nie przyszłoby do głowy założenie kapelusza słomkowego lub kapelusza z trawy morskiej do zimowego, wełnianego płaszcza. Ale okazuje się, że ta zasada nie do końca działa w drugą stronę. Przypomnijmy sobie Indianę Jonesa, który przeważnie operował w rejonach gdzie temperatura wahała się w przedziale 30 – 40ºC a wilgotność powietrza dochodziła do 100%. I Indiana Jones zawsze miał na głowie pilśniową fedorę w kolorze brązowym (marki Borsalino) a do tego skórzaną kurtkę. Trzeba przyznać, że wyglądało to bardzo atrakcyjnie ale wyciąganie na tej podstawie wniosku, że pilśniowe kapelusze są właściwe także latem – nie ma uzasdnienia.
Pilśniowy kapelusz jest naturalnym partnerem zimowego płaszcza, ale pasuje także do prochowców (np. trencza). Nie ma też przeszkód żeby mieć go na głowie w nieco cieplejsze dni gdy okrycie wierzchnie jest zbędne i wybieramy się na spacer w garniturze lub zestawie koordynowanym. Jednak o ile taki kapelusz będzie pasował do garniturów z flaneli o dużej gramaturze, tweedu lub sztruksu, o tyle zupełnie się nie nadaje do zestawienia z garniturem z wełny typu tropik lub z lnu. Zresztą poniższe zdjęcia powinny rozwiać ewentualne wątpliwości.



















Może założę moją szarą fedorę na wielkanocne spacery w Gdańsku?
😃👍