Niespodzianka: rząd PiS inspiruje się moim blogiem

Ciągle to powtarzam: zlikwidować podatek CIT!

Nieco ponad rok temu opublikowałem żartobliwy wpis: Czy rząd Niemiec czyta mój blog? Pisałem w nim o perypetiach waluty euro i korzyściach, jakie z jej istnienia odnoszą Niemcy. Dziś przypominam tamten wpis, bowiem wygląda na to, że rząd Beaty Szydło właśnie sięga po rozwiązania, które staram się lansować od dłuższego czasu – likwidację podatku CIT. Na razie robi to wprawdzie w bardzo ograniczonym zakresie, ale na początek, dobre i to.

Mam na myśli projekt ustawy mającej wspomóc rozwój przemysłu stoczniowego w Polsce. Kilka dni temu projekt ten przedstawili, z wielką pompą; minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk oraz minister finansów Paweł Szałamacha. Projekt zakłada m.in. zastąpienie podatku dochodowego (CIT), jednoprocentowym podatkiem od przychodów. W ustawie nazywa się to: ‚zryczałtowanym podatkiem od wartości sprzedanej produkcji w wysokości 1 proc.’ Ustawa precyzuje dalej, że: ‚Opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem od wartości sprzedanej produkcji podlega przedsiębiorca prowadzący działalność polegającą na budowie gotowych do eksploatacji statków’. Jest to właśnie rozwiązanie, które staram się popularyzować od początku istnienia mojego bloga. We wpisie Zlikwidować podatek dochodowy, z października 2014 r. pisałem m.in.: ‚1-procentowy podatek przychodowy byłby, z punktu widzenia przedsiębiorstw niski, mało dotkliwy, prosty i nie wymagający dodatkowej księgowości, a z punktu widzenia fiskusa – łatwy do skontrolowania’. We wpisie Dziwny artykuł, z marca 2015 r. pisałem m.in.  ‚Istnieje dość prosty sposób na rozwiązanie problemu optymalizacji podatkowej. Tym sposobem jest zastąpienie podatku CIT, 1-procentowym podatkiem przychodowym’. Projekt ustawy, o którym wspomniałem na początku akapitu, jest pierwszym przypadkiem przyznania przez rząd, że niski, zryczałtowany podatek od przychodów jest lepszym rozwiązaniem niż skomplikowany i trudny do kontrolowania podatek dochodowy. Rzeczywiście ma on całą masę zalet, a jedna z podstawowych jest taka, że przychody do budżetu z jego tytułu, byłyby wyższe niż obecne przychody z CIT! Oto wypunktowane, najważniejsze korzyści z jego wprowadzenia:

  1. Zwiększenie wpływów do budżetu. W roku 2015, z tytułu podatku CIT wpłynęło do budżetu 24,5 mld złotych. Przychody wszystkich polskich przedsiębiorstw w tym czasie wyniosły ok. 3 biliony złotych. Jak łatwo obliczyć podatek od przychodów przyniósłby 30 mld, czyli o 5,5 mld więcej niż CIT.
  2. Radykalne uproszczenie systemu. Prostota, przejrzystość i łatwość skontrolowania to wielkie zalety podatku przychodowego.
  3. Zlikwidowanie procederu optymalizacji podatkowej. Zlikwidowanie podatku dochodowego zlikwidowałoby, raz na zawsze, problem unikania opodatkowania powszechnie stosowany przez duże, międzynarodowe koncerny. Mało tego! Optymalizacja podatkowa zmieniłaby kierunek: to Polska stałaby się krajem realizacji zysków przez koncerny, co stworzyłoby nowe możliwości inwestycyjne.
  4. Uproszczenie księgowości przedsiębiorstw. Obecnie każda firma ma dwie odrębne księgowości: zarządczą i podatkową. Likwidacja CIT spowodowałaby zlikwidowanie jednej z nich. A to oznaczałoby ogromne oszczędności dla firm.
  5. Eliminacja kosztownych sporów z fiskusem. Brak uciążliwych kontroli, niesłusznie naliczanych podatków i długotrwałych i kosztownych sporów sądowych z fiskusem – każdy przedsiębiorca wie, jak wielką miałoby to wartość. Dotyczyłoby to tylko kwestii podatku dochodowego; w kwestii VAT i akcyzy nie nastąpiłyby większe zmiany.
  6. Radykalne obniżenie kosztów aparatu skarbowego. Przychody z CIT stanowią nieco ponad 8% wpływów budżetowych, natomiast ich egzekwowanie i kontrola angażują ponad 55% zasobów urzędów skarbowych. Likwidacja CIT oznaczałaby możliwość przesunięcia części zasobów do kontroli podatku VAT, który jest obecnie największym problemem fiskusa. Znaczna część zasobów mogłaby być zlikwidowana.
  7. Ulga dla przedsiębiorców i poczucie sprawiedliwego rozłożenia obciążeń. O niektórych korzyściach dla przedsiębiorców była już mowa w punkcie 4. Jednak oprócz uproszczenia księgowości wymienić trzeba także bardzo małą uciążliwość 1-procentowego podatku, z punktu widzenia przedsiębiorców. Nie bez znaczenia byłaby też świadomość, że nikt nie może się uchylić od płacenia tego podatku, więc wszyscy działają na takich samych warunkach.
  8. Wzrost inwestycji przedsiębiorstw i idący w ślad za nim wzrost PKB. Obecnie silnym hamulcem ograniczającym inwestycje jest fakt, że mimo, iż firma nie ma rzeczywistego zysku, bo wszystkie zyski inwestuje, to i tak płaci podatek dochodowy (od zysków których nie ma, ale które by miała, gdyby nie inwestowała). Ten absurd wynika z tzw. amortyzacji, czyli niemożności zaksięgowania inwestycji jako kosztu i konieczności rozpisania go na kilka następnych lat.
  9. Zmniejszenie bezrobocia i wzrost płac. Ogromny impuls prorozwojowy wynikający z powyższych przesłanek, spowodowałby bardzo szybki rozwój gospodarczy, który zaowocowałby wzrostem przeciętnych płac i spadkiem bezrobocia. Zaczęłoby brakować rąk do pracy, co zmusiłoby firmy do inwestowania w regionach mniej uprzemysłowionych.

Dla uproszczeni, w powyższym wywodzie, używam pojęcia: likwidacja podatku CIT. Trzeba jednak pamiętać, że przepisy unijne nie pozwalają na jego zlikwidowanie. Dlatego podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) nie zostałby zlikwidowany, a tylko zmieniłaby się jego forma i stawka. Byłby to podatek zryczałtowany, naliczany jako 1% od wielkości przychodów. Czyli dokładnie tak, jak to zapisano w projekcie ustawy wspierającej przemysł stoczniowy.

Tags:,

12 komentarzy

  1. Tadeusz 16/03/2016
    • Jan Adamski 16/03/2016
    • Bizancjum 17/07/2016
  2. Janek 16/03/2016
    • Jan Adamski 16/03/2016
      • Mad 16/03/2016
        • Jan Adamski 16/03/2016
      • Janek 16/03/2016
  3. taxus 16/03/2016
  4. Tadeusz 16/03/2016
  5. Piotr M. 17/03/2016

Zostaw komentarz