Moda i styl: pytania i odpowiedzi vol. 27

moda i styl

Ostatnio otrzymuję od czytelników znacznie więcej pytań niż miało to miejsce w przeszłości. To mnie oczywiście cieszy gdyż świadczy o zaufaniu jakim darzą mnie czytelnicy, ale z drugiej strony zmusza też do bardziej wytężonej pracy. A ubocznym skutkiem jest to, że porcja pytań i odpowiedzi zakwalifikowanych przeze mnie do umieszczenia w zbiorczym wpisie (takim jak ten) – dużo szybciej pęcznieje. Tym razem zdecydowałem się na publikację 27 edycji cyklu w trzy miesiące po publikacji poprzedniej, a nie dopiero po upływie czterech miesięcy jak to miało miejsce w przeszłości.

Warto zauważyć, że numer edycji świadczy o tym, że cykl gości na moim blogu od 9 lat co jest wynikiem bez wątpienia imponującym 🙂 Dodam jeszcze tylko, że czytelnicy zadający mi pytania nie muszą czekać na odpowiedź do czasu publikacji stosownego wpisu. Odpowiadam na pytania szybko, przeważnie w ciągu doby. Natomiast we wpisie takim jak ten, pojawiają się ponownie po jakimś czasie i to nie wszystkie a tylko te, które mają charakter na tyle ogólny, że mogą zainteresować innych.

Tym razem wpis kończę nietypowo, bowiem nie pytaniem czytelnika i moją odpowiedzią, lecz wypowiedzią czytelnika zamieszczoną kiedyś w komentarzach na blogu. Wypowiedź nawiązuje do pytania innego czytelnika i dotyczy butów marek Crownhill i Berwick. Jest bardzo detaliczna i szczegółowa ale przy tym ciekawa i praktyczna. Uznałem, że może być interesująca dla wielu miłośników butów.

Panie Janie nasuwa mi się takie pytanie: wszystko na tym świecie podlega ewolucji. W jakim kierunku, Pana zdaniem, podąża ewolucja elegancji męskich garniturów? Co innego zobaczymy za rok, czy za pięć lat? Trudno również nie zauważyć postępującej każualizacji. Jaka będzie na nią odpowiedź ze strony ponadczasowej elegancji? Pozdrawiam, Krzysztof.

Klasyczne garnitury kształtowały się przez bez mała 200 lat, dość istotnie się w tym czasie zmieniając. Jednak ogólna zasada pozostawała niezmieniona: chodzi o marynarkę, która miała i ma za zadanie zatuszować ewentualne wady męskiej sylwetki oraz wyeksponować jej mocne strony. I to się nie zmieni, aczkolwiek możliwe są niewielkie modyfikacje. Największym problemem są trendy modowe, których istotą jest to, że ciągle wymyśla się coś nowego – żeby zmusić mężczyzn do kupowania nowych rzeczy bo stare są już „niemodne”. A skoro garnitur – po wielu latach udoskonaleń – uzyskał wcześniej formę niemal idealną, to wszelkie zmiany mogą być tylko na gorsze. I takie fale modowe które w istotny sposób oszpecają męską sylwetkę, co jakiś czas się przewalają. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przewaliła się fala workowatości, obecnie przewala się fala kusości. A w międzyczasie mamy okresy powrotu do klasyki. W dającej się przewidzieć przyszłości nie przewiduję większych zmian w tym zakresie.
Ale otwarte pozostaje pytanie jak długo jeszcze mężczyźni będą chcieli nosić garnitury? Tu zmiany następują na naszych oczach i słusznie Pan zauważył postępującą każualizację. A jednak mimo wszystko przychodzą takie momenty, że mężczyzna sięga po garnitur bo uważa, że jest on jedynym odpowiednim strojem na daną okazję. I tutaj też nie przewiduję wielkich zmian. Natomiast liczebność grupy mężczyzn, którzy noszą garnitury na co dzień, będzie się utrzymywać na mniej więcej stałym poziomie ale będzie to poziom niezbyt imponujący.
Ja widzę inne poważne problemy: upadek kultury ubioru i zanik wiedzy na temat klasycznej elegancji. Ten pierwszy spowoduje (właściwie już spowodował), że ubiór przestanie być sygnałem wysyłanym otoczeniu, informującym o naszym stosunku do jakiejś osoby (lub grupy osób) albo do sytuacji czy okazji (dobrym przykładem jest pogrzeb). Ten drugi uniemożliwi odróżnianie klasycznego stroju od różnych kostiumów zakładanych z jakichś okazji. Na razie chyba nie zdarza się mylenie kostiumu na Halloween z kostiumem na ślub, ale kto wie co nas czeka w przyszłości?

Dzień dobry Janie! Gdzieś natknąłem się na Twoją odpowiedź jednemu z internautów, że niewłaściwie użył sloganu „no grey after eight”, bo musiało chodzić o niebudzące wątpliwości „no brown after six”. Tymczasem ja też widziałem na własne oczy tę pierwszą regułę na piśmie – jako dowód załączam link do forum netkobiety.pl. – i daję sobie głowę uciąć, że jeszcze na kilku innych stronach, których adresów nie pamiętam. Nie chcę się z Tobą kłócić. Po prostu naprawdę zauważyłem takie słowa. Jak byś je zinterpretował? A może po prostu nie są słuszne i naprawdę nie ma i nigdy nie było takiej zasady, ponieważ tego nie wykluczamy? Pozdrawiam, Piotr.

Nigdy nie zetknąłem się z zasadą (?) „no grey after eight” i na pewno nigdy nic na ten temat nie pisałem. Ale jeśli ktoś użył takiej formuły to znaczy, że w jakimś środowisku ona musi funkcjonować. Ciekawe w jakim? Formuła jest poza tym trochę nieścisła bo nawet autorka porady w podlinkowanym forum, która ją przytacza (w wersji: never grey after eight) zastrzega, że ona nie dotyczy ciemnej szarości (grafitu). To od razu rodzi pytanie o granicę pomiędzy jasną (albo średnią) a ciemną szarością. A może są jakieś „zasady” uściślające? Np. no light gray after six, no medium gray after eight, no dark gray after midnight? Ale to tylko żart bowiem takie „zasady” byłyby sprzeczne z szarymi smokingami, które wprawdzie całkowicie wyszły z użycia, ale jeszcze w epoce wiktoriańskiej były stosowane i nawet dość popularne.

Dzień dobry, czy takie buty pasują do skarpetek wysokich i garnituru na studniówkę?
moda i styl

Wbrew opisowi buty nie mają nic wspólnego z mokasynami, są to po prostu loafersy. Ogólnie uchodzą za buty mniej formalne od wiedenek (oksfordów) czy nawet angielek (derbów), ale w USA są używane do biznesowych i wieczorowych garniturów. Przykład: Joe Biden miał na nogach czarne loafersy podczas wizyt w Warszawie i Kijowie niespełna dwa lata temu. W tym przypadku problemem jest lakierowana skóra, bowiem buty z lakierowanej skóry mają zastosowanie wyłącznie do fraka lub smokingu. Do garnituru – nie.
A czy nadają się na studniówkę? To zależy od konwencji jaką się przyjmie. Jeśli taką, że studniówka jest balem, na którym obowiązują stroje wieczorowe, to się nie nadają. Ale ostatnio bardzo zmieniło się podejście do studniówek i wielu uczestników traktuje je jako okazję do jakichś dizajnerskich szaleństw w kwestiach ubioru. Wiem od sprzedawców w eGARNITUR, że na studniówkę kupowane są często garnitury w jasnych kolorach (np. beżowym) a nawet białe. Do tego białe buty. Albo np. różowe – bo i takie są kupowane. Przy takim podejściu można stworzyć jakiś strój z wykorzystaniem lakierowanych loafersów ze zdjęcia. Ja jednak sugeruję podejście tradycyjne i zalecam strój jak na bal: czarny lub grantowy garnitur (może też być grafitowy), biała koszula, ciemny krawat i czarne wiedenki.

Janie, chciałem się poradzić odnośnie kapeluszowej etykiety.
1. Jak wiadomo po wejściu do pomieszczania najlepiej kapelusz umieścić w stosownym do tego miejscu ale co zrobić gdy takiego nie ma np. w kościele.
2. Kiedy witam się z kimś na zewnątrz poprzez podanie ręki czy powinienem zdjąć kapelusz czy nie? Wiem, że w przypadku ukłonu nie jest to konieczne. Pozdrawiam, Bartosz.

Jeśli zdejmuje się płaszcz i oddaje do szatni lub wiesza na wieszaku, to raczej nie ma problemu z oddaniem/powieszeniem kapelusza. Gdy jednak nie zdejmuje się wierzchniego okrycia ale kapelusz wypada zdjąć (jak choćby w kościele) to trzyma się go w ręku ew. na kolanach gdy się siedzi. Czasami można go gdzieś odłożyć jeśli jest taka możliwość.
Gdy wita się z kimś przez podanie ręki to kapelusz należy uchylić drugą ręką, ewentualnie można go zdjąć i trzymać mniej więcej na wysokości pasa. To ma szczególnie zastosowanie wtedy, gdy witamy się z grupą osób i po kolei każdej osobie podajemy rękę. Uchylanie kapelusza to jedna z najważniejszych zasad kapeluszowej etykiety. Gdy mija się kogoś znajomego na ulicy to należy kapelusz uchylić ale dopuszczalne jest też dotknięcie ręką ronda (chociaż jest to mniej eleganckie). Należy pamiętać, że gdy mija się kogoś z lewej strony to kapelusz należy uchylić prawą ręką, a gdy mija się z prawej – to lewą ręką. Od tej zasady są różne wyjątki (np. gdy ma się zajęte ręce) ale nie będę ich tu omawiał.

We wpisie 10 przykazań garniturowych pisze Pan: „Długość marynarki do stawu kciuka” i ja się z tym zgadzam, jednak odnoszę wrażenie, że na zdjęciu jest ona nieco poniżej stawu. Zatem dopuszczalna jest tolerancja? Pytanie drugie: jak oceniłby Pan formalność butów wiedenek do granatowego garnituru (jak i do innych barw) w kolorze bardzo ciemno-granatowym? I pytanie trzecie: brogsy to jedne z moich ulubionych butów, noszę je do dżinsów, chinosów a także mniej formalnych spodni (np. w kratę) z marynarką lub kardiganem a czasami z samą kamizelką. Powracając jednak do garnituru w połączeniu z brogsami, czy panują tu jakieś zasady? Mnie odruchowo nasuwają się tweedowe ze spodniami z mankietem. Z góry dziękuję za odpowiedzi. Arkadiusz.

W tym wpisie zalecaną przeze mnie długość marynarki opisałem w sposób uproszczony, gdyż nie chciałem wchodzić w szczegóły testu poziomej dłoni, który to test polecam we wpisach bardziej szczegółowych. Test ten pozwala sprawdzić położenie dolnej krawędzi marynarki z tyłu, względem linii granicznej pomiędzy pośladkami a udami. Ta linia jest łatwo wyczuwalna a marynarka powinna sięgać właśnie do niej lub nieco poniżej. Nieco dłuższą marynarkę zalecam w smokingach: około 2 – 3 cm poniżej linii kończącej pośladki.
Sprawa formalności butów bardzo się skomplikowała gdy pojawiły się eleganckie buty ręcznie patynowane w najróżniejszych kolorach, a w dodatku niejednolite (np. ciemne na noskach i zapiętkach a jaśniejsze w pozostałych miejscach). W takich przypadkach trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem. Ciemnogranatowe wiedenki uznałbym za buty właściwe do garnituru wieczorowego. Szczególnie gdy mają przyczernione noski – a prawie zawsze granatowe buty tak mają. Polecam wpis Lotniki, w którym m.in. takie buty prezentowałem.
Brogsy mają dość szerokie spektrum zastosowań. Te w jasnych kolorach doskonale się sprawdzą w letnich i jesiennych zestawach koordynowanych i jako dodatki do garniturów w jasnych kolorach. Te ciemniejsze będą właściwe do wszelkich dziennych garniturów – nawet do garniturów biznesowych. A przecież są jeszcze brogsy czarne, które będą idealne do garniturów grafitowych i granatowych noszonych w ciągu dnia. Czy także do garniturów wieczorowych (w tym czarnych)? Ja uważam, że nie – ale przecież należy mieć na uwadze, że książę William założył czarne brogsy do dwurzędowego czarnego smokingu na własne wesele. Wprawdzie uznane to zostało za skandal, ale jednak miało miejsce i warto o tym pamiętać.

Panie Janie, taka prośba z boku tematu. Skoro mamy być eleganccy wg określonych (słusznie!) reguł, postępujmy tak samo w posługiwaniu się językiem. Koszuli, ani marynarki nie można ubrać, to nie choinka. To nie jest uwaga do pańskich tekstów, to raczej prośba do kolegów, którzy komentują i zadają pytania. Pozdrawiam serdecznie, Arek.

Ma Pan rację: „ubieram marynarkę” to błąd dość często popełniany przez wiele osób. Zresztą sporo jest innych błędów tak nagminnych, że właściwie trudno trafić na kogoś kto ich nie popełnia. Np. używanie słowa „ilość” zamiast „liczba” w odniesieniu do rzeczy policzalnych, błędne używanie zaimka „tą” w bierniku, błędne akcentowanie słów zakończonych na -śmy, -ście, nieodmienianie imion i nazwisk obcych (a czasami nawet polskich) i wiele innych. Myślę jednak, że jest bardzo niewiele osób, które mówią i piszą absolutnie poprawnie – niemal każdy jakieś błędy popełnia. Warto więc wykazać trochę wyrozumiałości.

Bardzo lubię Pana posty. Kocham elegancję i dużo się dowiaduję, ale jako 60 latek mam już swoje nawyki modowe i nie potrafię przekonać się do spodni garnituru przy których są odsłonięte kostki. Jednak wolę mieć nawet to 1 załamanie nogawki na bucie niż “wodę w piwnicy” Tak kiedyś mówiło się jak ktoś miał za krótkie spodnie. Niedawno krawcowa skracała mi nowe spodnie i skróciła właśnie tak “nad butem” po prostu czuje się w nich niekomfortowo. Pozdrawiam, Igor.

Wszystko zależy od szerokości nogawek u dołu. Jeśli mają szerokość w miarę “normalną” (20 cm lub więcej) to powinny się kończyć nieco poniżej krawędzi cholewki buta i wtedy żadną miarą nie wyglądają na za krótkie. Ponad krawędzią cholewki powinny się kończyć tylko spodnie bardzo wąskie (18 cm lub mniej), ale takich spodni należy raczej unikać bo ogólnie wyglądają nie najlepiej i na ogół nie mają tzw. spadu, który w spodniach garniturowych jest obowiązkowy. Ale jeśli już ktoś takie wąskie spodnie nosi to musi pamiętać, że jeśli będą choćby o 1 – 2 cm za długie to nie utworzy się żadne mityczne jedno załamanie (bo takie może się utworzyć tylko na nogawkach o szerokości co najmniej 22 cm), tylko paskudne zmarszczenia na całym obwodzie. Zatem każdy mężczyzna noszący spodnie o wąskich nogawkach musi się pogodzić z tym, że spodnie będą relatywnie krótkie.
moda i styl

Czym są poniższe formy wykończenia materiału kapelusza: filc, pilśń, kaplina? Jakie są ich definicje? Jak będzie wyglądało uszeregowanie wymienionych wyżej form materiału w kolejności od najbardziej kunsztownej (wykwintnej, koneserskiej) do najmniej? Pozdrawiam, Filip.

Pomylił Pan trochę różne sprawy. Filc to sfilcowana i sprasowana wełna. Wełna ma to do siebie, że pod wpływem określonych warunków (głównie wysokiej temperatury) włókna trwale łączą się ze sobą tworząc jednolitą strukturę. Filcowanie jest zwykle działaniem celowym ale czasami można taki proces wywołać niechcący, np. piorąc sweter w zbyt wysokiej temperaturze. Pilśń to po prostu filc tyle tylko, że powstały z określonej wełny (nie owczej), najczęściej z włosia króliczego. Natomiast kaplin to półprodukt do produkcji kapeluszy. Producenci filcu wykonują – na potrzeby kapeluszników – takie półprodukty: stożki, półkapliny lub kapliny. Takie półprodukty mogą być zresztą nie tylko z filcu, ale też z dzianin lub plecionek wykonanych z różnych materiałów (np. z papieru).

Tak się zacząłem zastanawiać z tą długością rękawów… Jak znajdę garnitur z dobrą długością rękawów to wszystko jest ok jak stoję. Jak tylko siądę rękaw mam na połowie ręki i to wygląda źle… Michał.

Do połowy ręki raczej nie sięga ale rzeczywiście podciąga się kilka a nawet kilkanaście centymetrów (np. gdy się sięga po książkę na półce). Moim zdaniem to nie wygląda źle – wygląda naturalnie. Ale wiem od sprzedawców w sklepach z garniturami o bardzo popularnej wśród klientów metodzie ustalania długości rękawów przez uniesienie i wyciągnięcie rąk przed siebie. Według nich rękaw powinien wtedy sięgać do przegubu nadgarstka. I dopiero wtedy wygląda to źle. A nawet tragicznie.

Chciałem zapytać, bo brakuje mi tego punktu w artykule o… skarpetki. Widzę dzisiaj kolory i wzory przy stylizacjach jak nigdy dotąd. Jak to jest z bieżącymi trendami? Jak z prawidłowym stopniowaniem formalności? Pozdrawiam, Ireneusz.

Do ubiorów formalnych (fraka, smokingu) obowiązują czarne, jedwabne skarpetki (najlepiej podkolanówki); takie lekko prześwitujące. Ale typowe bawełniane w kolorze czarnym – też są OK. Podobnie do wieczorowych garniturów. Im niżej w hierarchii formalności, tym większa swoboda w doborze skarpetek. Jest nawet takie powiedzenie, że biznesmeni i przedstawiciele wolnych zawodów dobierają skarpetki do spodni, pracownicy najemni – do butów, a dżentelmeni – do nastroju. Można sprawdzić w Google jakie skarpetki nosił (nieżyjący już dziś) były prezydent USA – George Busch senior.
Tak jest z punktu widzenia klasycznej elegancji. Pyta Pan o trendy? Niestety nie mam pojęcia jak jest z tymi trendami. Ale ponieważ moda żyje ciągłymi zmianami, to trendy są zwykle w opozycji do klasyki. Przeważnie z opłakanym skutkiem. Co można m.in. stwierdzić obserwując „formalne i wieczorowe” zestawy Roberta Lewandowskiego zaprojektowane i zrealizowane przez Dolce & Gabbana. Do różnych dziwacznych nibysmokingów pan Robert zakłada welurowe sleepersy (czyli kapcie), bez skarpetek. No i wszyscy komentatorzy mody są zachwyceni. Czyli to są chyba te trendy.

Kilka razy na formalnych imprezach widziałem panów w przezroczystych skarpetkach. O co chodzi z tymi skarpetami? Długie i przezroczyste. Pozdrawiam, Wojtek.

Czarne skarpetki z jedwabiu są najwłaściwsze do ubiorów formalnych wieczorowych: fraka i smokingu. Można je także stosować do garniturów wieczorowych. Przezroczyste raczej nie są, ale rzeczywiście lekko prześwitują. Dziś spotyka się je rzadko gdyż są trudno dostępne i drogie.

Czy mógłby Pan polecić płaszcz na pierwszy zakup w czerni albo graficie ? Taki żeby przetrwał lata. Pozdrawiam, Grzegorz.

Jeśli kluczowym parametrem ma być trwałość płaszcza to oczywiście powinien to być płaszcz z tkaniny poliestrowej albo przynajmniej z dużym udziałem poliestru w składzie. Jednak takiego płaszcza nie polecam bo ma on szereg innych wad, które zdecydowanie nie rekompensują dużej trwałości. Sugeruję zatem płaszcz uszyty z wełny, a co najwyżej z mieszanki wełny z dodatkiem poliestru lub poliamidu nie przekraczającym 20%.
Ważny jest też typ płaszcza, który chciałby Pan nabyć: dyplomatka?, ulster?, budrysówka?, raglan?, polo?, inny? Nie bez znaczenia jest określenie czy płaszcz ma mieć dodatkową warstwę ocieplającej watoliny czy ma się ograniczać do tkaniny płaszczowej i podszewki. Poza tym trzeba się zdecydować czy płaszcz ma sięgać do połowy uda (jak przytłaczająca większość płaszczy dostępnych w sklepach) czy może do kolan, albo niżej. No i wreszcie trzeba się zdecydować jaki budżet można przeznaczyć na zakup płaszcza. Jednym słowem trzeba dokładnie przejrzeć ofertę kilkunastu lub kilkudziesięciu sklepów i wybrać płaszcz optymalny z pańskiego punktu widzenia. Trzeba na to poświęcić sporo czasu ale to jedyna metoda na osiągnięcie satysfakcjonujących efektów.

Dzień dobry Panie Janie! Mam pytanie w materii, w której zdania są podzielone i ciekawy jestem jakie jest Pańskie zdanie. Czy można do niebieskiego lub granatowego garnituru ubrać brązowe buty eleganckie? Pozdrawiam, Maciej.

Ogólnie kolory brązowy i niebieski/granatowy bardzo do siebie pasują. Zatem brązowe buty można założyć do granatowego garnituru jeśli tworzy się stylizację dzienną. Jeśli garnitur ma pełnić rolę wieczorowego to oczywiście trzeba założyć czarne buty. Im jaśniejszy jest odcień niebieskiego tym właściwsze są do niego buty brązowe/jasnobrązowe/koniakowe a tym mniej właściwe buty czarne. Dziś mamy jeszcze do dyspozycji buty granatowe, szare, niebieskie itp. i ich dopasowanie do niebieskiego garnituru trzeba już rozważać indywidualnie.

Czy trzy guziki przy rękawie marynarki są OK? Czy wygląda to elegancko? Pozdrawiam, Jacek.

Liczba guzików jest zależna od stopnia formalności: w smokingach i garniturach wieczorowych powinny być cztery. W mniej formalnych marynarkach (w tym np. w garniturach dziennych) mogą być trzy a w jeszcze mniej formalnych (do zestawów koordynowanych oraz smart-każualowych) – dwa lub jeden. Nie ma uzasadnienia stosowanie pięciu guzików, co niekiedy się zdarza w garniturach marek sieciowych. Warto przypomnieć tu film Człowiek ze złotym pistoletem, w którym James Bond (Roger Moore) występuje m.in. w pięknym jasnoszarym garniturze, który ma po jednym guziku przy rękawach.
Ta zasada działa w jedną stronę, tzn. w formalnych garniturach muszą być 4 guziki ale w nieformalnych marynarkach – może ale nie musi być mniej. Mogą być też 4. Natomiast zupełnym kuriozum byłaby nieformalna marynarka (np. tweedowa) z pięcioma guzikami.

Mam pytanie czy koszulę do muchy z listwą na guziki i spinkami do mankietów można założyć innym razem do krawata albo zupełnie samą? Pozdrawiam, Agnieszka.

Nie słyszałem o zasadzie zabraniającej każualowego zastosowania koszuli z krytą plisą i mankietami francuskimi. Trzeba tu się kierować zdrowym rozsądkiem a ten mi podpowiada, że taki zestaw jest bez sensu. Jednak jeśli ktoś jest odmiennego zdania to nie widzę problemu. W ogóle wszelkie zasady dotyczące formalności strojów działają w jedną stronę – co znaczy, że elementy przynależne do strojów formalnych można stosować w zestawach każualowych a barierą jest właśnie zdrowy rozsądek. Np. czarne wiedenki lub lotniki można założyć do dżinsów, ale już koszulę frakową z guzikami jubilerskimi – raczej nie. Szerzej pisałem o tym we wpisie: Zasady dreskodu – ruch jednokierunkowy.

Trzeba przyznać, że czerwony goździk dodaje uroku w Pana smokingu tropikalnym. We wszystkich pokazanych przykładach jest dodatkiem do marynarki z klapami ostrymi. A jak wygląda kwestia butonierki w kołnierzu szalowym w smokingu tropikalnym? Czy może być w nim obecna albo dorobiona przez krawca? Najczęściej spotyka się kołnierze szalowe bez butonierki, ale nawet w niektórych smokingach Bonda była obecna. Pozdrawiam, Dawid.
moda i styl

W kołnierzach szalowych nie powinno być butonierki gdyż byłoby to sprzeczne z archetypem (butonierka to pamiątka po czasach gdy klapy marynarki można było zapinać pod szyją, natomiast kołnierza szalowego nigdy nie można było tak zapinać). Ale butonierki miewał w kołnierzach szalowych nawet sam Edward VIII. W ostatnich latach znów stały się one popularne za sprawą Toma Forda, który zaczął je stosować w swoich smokingach z kołnierzami szalowymi. A kostiumy do filmów z Bondem (od roku 2008 czyli od filmu Quantum of Solace) pochodzą właśnie od Toma Forda.
Warto zwrócić uwagę, że jeśli w butonierce szalowego kołnierza smokingu jest kwiatek, to całość wygląda bardzo dobrze. Jeśli jednak kwiatka nie ma, to butonierka w kołnierzu szalowym razi swoją sztucznością. Wygląda jak rozdarcie naprędce zacerowane. Chyba sam Tom Ford jest podobnego zdania, gdyż zawsze ma białą gardenię w butonierce swojego smokingu. Ale słynni klienci zamawiający u niego smokingi i później paradujący w nich na wielkich galach, już niestety o kwiatkach nie pamiętają. A może w ogóle nie wiedzą, że kwiatek powinien się tam znaleźć?

Ostatnio poszukując ciekawych kostiumów w sklepie typu second hand znalazłem następujący smoking, który z ciekawości – bardzo tanio – zakupiłem. Ciekaw, jestem jakby go Pan ocenił, czy jest właściwy, czy raczej erzac, bo wydaje mi się nietypowy. Kolor granatowy, jednorzędowy zapinany na trzy obszyte guziki (jak właściwie powinno się nosić i zapinać taką marynarkę?), klapy otwarte, połyskujące, ale dość wąskie i krótkie (krzyżują się bardzo wysoko, mniej więcej na wysokości brustaszy), kieszenie nierozcięte z patkami, z tyłu marynarki jeden szlic. Do kompletu były spodnie i pas hiszpański odpowiadają klasycznemu wzorcom smokingów. Pozdrawiam, Tomasz.

Kiedyś (chyba w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku) była moda na szycie marynarek z małym dekoltem i miały one 3 lub 4 guziki. Wyglądało to fatalnie więc moda szybko przeminęła. Ciemnogranatowy kolor smokingu jest poprawny; może on mieć jedwabną satynę na klapach/kołnierzu w kolorze takim jak tkanina marynarki, albo czarnym. Ten drugi przypadek występuje częściej. Klapy otwarte są w marynarce smokingowej niedopuszczalne, podobnie jak patki na kieszeniach. Z tym drugim problemem można sobie poradzić wciskając patki do wnętrza kieszeni.
Marynarka smokingowa powinna być zapinana na jeden guzik. Natomiast ogólnie, w marynarce trzyguzikowej zapina się tylko środkowy guzik albo środkowy i górny. Dolny zawsze pozostaje odpięty.

Gratuluję ruchu na blogu. Ostatni wpis wygenerował sporo komentarzy. A mi wydawało się że blogosfera się kończy. Bartosz.

Dziękuję 😊 Masz rację, że zainteresowanie blogami (wszelkimi) dość mocno spadło w ostatnich latach. Malejąca liczba komentarzy jest jednym z przejawów tego spadku. Co ciekawe znaczni więcej komentarzy – niż na blogu – pojawia się obecnie na Facebooku, gdzie publikuję link do wpisu plus kilka zdań wprowadzenia. Gdyby zsumować jedne i drugie to przeważnie jest ich nieco ponad 50, niekiedy ponad 100, a sporadycznie ponad 200. Bardzo ciekawe zjawisko można zaobserwować wtedy, gdy decyduję się na płatną promocję facebookowego postu zawierającego link do wpisu. Bowiem wśród komentujących pojawiają się wówczas osoby przypadkowe, które po raz pierwszy w życiu zetknęły się z tematem klasycznej elegancji i ogólnie – dbałości o ubiór. Komentarze tych osób bywają na tyle intrygujące, że kiedyś poświęciłem im odrębny wpis: Zasady męskiej elegancji w oczach przeciętnego odbiorcy.

Janie, nie znalazłem na Twoim blogu tematu o kożuchach. Chodzi mi właśnie o płaszcze kożuchowe. Czy masz jakieś doświadczenia z kożuchami i czy znasz jakichś sprawdzonych producentów, których możesz polecić? A może to materiał na kolejny odcinek do bloga? Pozdrawiam, Ernest.

Rzeczywiście nie pisałem o kożuchach a to dlatego, że niespecjalnie czuję temat. Miałem w życiu tylko jeden kożuch (jeszcze w szkole średniej) ale wtedy zimą bywało naprawdę zimno. Później już nigdy nie miałem ciągot do kożuchów. Jednak nie mam nic przeciwko nim, jeśli ktoś je lubi i chce nosić. Wydaje mi się, że kożuchy mogą być bardzo stylowe ale jednocześnie łatwo jest przekroczyć granicę pretensjonalności. Byłoby na pewno ciekawe gdyby dało się wskazać gdzie ta granica leży. Ale nie da się 😉

Czy rękawiczki i kapelusz mogą stanowić komplet dodatków do płaszcza. Czy są może jakieś zasady tak jak z kapeluszem. Pozdrawiam, Piotr.

Jeśli chodzi o wszystkie elementy skórzane wchodzące w skład stylizacji (głównie chodzi o buty, pasek do spodni i ew. rękawiczki) to powinny one być w tym samym kolorze. Ale ta zasada pochodzi z czasów gdy buty występowały w jednym z dwóch kolorów: brązowym lub czarnym. I chodziło o to żeby do czarnych butów stosować czarne rękawiczki a do brązowych – brązowe. Ale były też wyjątki wynikające ze specjalnej pozycji irchowych rękawiczek ze skóry jelenia, w naturalnym kolorze (beżowym). Dziś sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana bowiem buty bywają w najróżniejszych kolorach, nie wyłączając żółci, czerwieni czy błękitu. Zatem zasadę można uprościć do następującej postaci: do czarnych butów – czarne rękawiczki, do butów w innych kolorach – rękawiczki brązowe. Oczywiście rękawiczki w kolorze butów (np. wiśniowe, zielone itp.) są nie tylko dopuszczalne ale wręcz mile widziane. Można taką zabawę rozszerzać na inne dodatki do stylizacji – w tym kapelusz – i próbować wszystko ze sobą zgrywać. Ale po pierwsze jest to trudne, a po drugie rodzi pytanie czy nie jest to pogoń za króliczkiem, który i tak jest nie do złapania. Na to każdy musi sobie już sam odpowiedzieć.

Czy czarny cylinder pasuje oraz może być “legalnie” noszony również do żakietu (w ciągu dnia) czy na ten cel obstalować wypadałoby cylinder jaśniejszej barwy (np. szary)?

Czarny cylinder jest właściwym nakryciem głowy do żakietu. Zawsze wtedy gdy marynarka żakietowa jest czarna i czasami też wtedy gdy marynarka żakietowa jest ciemnoszara. Warto zwrócić uwagę, że czarny cylinder jest prawie zawsze wykonany z jedwabiu, zaś szary – z wełny.

Słyszałem o zakazie noszenia brązowych garniturów i obuwia po godzinie 16-tej. Kto to wymyślił? A najgorsze jest to, że wszystkie portale poświęcone modzie męskiej o tym mówią z całkowitą powagą. Daniel.

Brytyjscy dżentelmeni, którzy przez wiele lat byli wyrocznią w świecie mody męskiej i wzorcami elegancji, klasy i stylu, wprowadzili m.in. zasadę “no brown after six” (six to godzina szósta a nie szesnasta), która dotyczyła butów. Było to w czasach gdy buty były albo czarne, albo brązowe – innej możliwości nie było. Dziś ta zasada straciła rację bytu gdyż eleganckie męskie buty (tzw. garniturowe lub wizytowe) bywają w najróżniejszych kolorach; bordowym, zielonym, granatowym czy jakimkolwiek innym. Ale zasada ostała się w odniesieniu do ubiorów formalnych wieczorowych: fraka i smokingu. Do nich obowiązują buty w kolorze czarnym.
Inna zasada; “no brown in town” dotyczyła garniturów, marynarek, płaszczy, nakryć głowy i także butów. Powstała w zamierzchłych czasach gdy dżentelmeni nosili się wyłącznie na czarno (wyjątkiem była biała koszula). Dopiero po wyjeździe na wieś mogli sobie pozwolić na ubiory w innych kolorach; głównie w zgaszonych kolorach ziemi. Ta zasada dawno jest już nieaktualna, jednak odegrała ważną rolę w kształtowaniu się klasycznej męskiej elegancji.

Janie – mam taką kwestię: czy do zestawu klubowego na imprezę wieczorną o ściśle określonym, ale w miarę luźnym dreskodzie, np. smart casual albo business casual, ujdą brązowe buty? A do garnituru, np. na wesele w leśniczówce czy schronisku górskim? Czy może jest to zależne od miejsca i rangi wydarzenia? Mniej lub bardziej subiektywne? Pozdrawiam, Piotr.

Do wszystkich zasad dreskodu (szczególnie tych najbardziej wiekowych) trzeba stosować filtr zdrowego rozsądku. Ja uważam, że tylko w ubiorach formalnych wieczorowych (frak, smoking) i dziennych (żakiet) trzeba się ściśle trzymać zasad. W innych sytuacjach właśnie zdrowy rozsądek powinien podpowiadać rozwiązania. Zresztą sam nie masz wątpliwości, że mimo iż impreza jest wieczorna, to jednak zestaw klubowy jest właściwy, skoro organizator określił kod ubraniowy jako smart/biznes każual. Słusznie! Myślę, że to i tak będzie najelegantszy ubiór na imprezie 😉 Dlaczego zatem brązowe buty miałyby być niewłaściwe? Będą właściwe jak najbardziej. Oczywiście czarne nie są zakazane i doskonale zmieszczą się w formule, ale gdybym to ja się wybierał na takie spotkanie to albo wybrałbym brązowe lotniki, albo wręcz caponki w kolorach grantowo-niebiesko-szarym. Takie akurat mam, ale mogą być też inne.
Podobnie jest ze ślubami i weselami organizowanymi dziś w różnych nietypowych miejscach. Kiedyś doradzałem czytelnikowi, który planował ślub na plaży w Dominikanie. Stanęło na lnianym garniturze w kolorze ecru i zastanawialiśmy się nad butami. Ja się skłaniałem do beżowych belgian-loafers ale ostatecznie stanęło na tym, że pan młody wystąpi… boso. Gdy przysłał zdjęcia: w pełnym słońcu, na złocistym piasku pod palmami (panna młoda w zwiewnej sukni ale też bez butów) to doszedłem do wniosku, że w loafersach wyglądałby idiotycznie.

Mam pytanie, a raczej prośbę o radę. Mam kłopot że stopami i klasycznymi butami do garnituru. Albo po kilku minutach bolą mnie stopy albo w ogóle nie mogę takich założyć (pomijając haluksy, mam palce młotkowate). Czy może być jakieś rozwiązanie? Bo nawet buty szyte u szewca wyglądają jak ortopedyczne. Pozdrawiam, Jan.

Problem tkwi zapewne w niewłaściwym doborze tęgości kopyta. Jego rozwiązanie jest o tyle trudne, że wszystkie polskie marki obuwnicze stosują jedno uniwersalne kopyto (a część znanych zagranicznych – także), zatem nie znajdzie Pan tam butów dla siebie. Trzeba szukać (np. w sklepach: Klasyczne Buty lub Patine) butów o tęgości G lub nawet H. Najlepiej przymierzyć buty o różnych tęgościach pochodzące od różnych producentów, ale to jest kłopotliwe w sklepach online. Ideałem byłoby odwiedzenie sklepu stacjonarnego z odpowiednią ofertą ale tych jest zaledwie kilka w całej Polsce. Jednym z nich jest sklep Klasyczne Buty w Gdańsku przy ulicy Partyzantów 33. Jest też jego filia w Warszawie przy ulicy Dobrej 42 (Elektrownia Powiśle) ale ze skromniejszą ofertą. Warto byłoby też przymierzyć buty polskiej marki MEKA. Wprawdzie mają jedno kopyto, ale jest ono dość obszerne i może się okazać, że będzie OK.
Stwierdzenie, że buty szyte na miarę u szewca wyglądają jak ortopedyczne – nijak nie odpowiada prawdzie. Szewc wykonuje najpierw drewniane kopyta na podstawie pomiarów stóp i te kopyta dokładnie odwzorowują stopy (lewe zwykle różni się od prawego tak jak lewa stopa różni się od prawej). Dopiero na nich naciąga się i ćwiekuje cholewkę, a w dalszej kolejności doszywa podeszwę. Takie buty są idealnie dopasowane i jeśli ktoś ma szczupłe stopy to buty są szczupłe, jeśli ktoś ma masywne stopy to i buty są masywne. Dochodzi jeszcze kwestia metody szycia: może dodawać lub ujmować butom masywności. A jeśli szewc wykonuje specjalistyczne buty do tańca (nie są wtedy szyte lecz klejone i mają bardzo cienką podeszwę) to są one wręcz filigranowe – gdzież im tam do ortopedycznych!

Dzień dobry Panu, ostatnio widziałem stylizację z niezwiązaną muchą, nawet fajnie się prezentowała. W jakich sytuacjach można nosić niezwiązaną muchę (Pana też widziałem na jednym zdjęciu)?

Słyszałem od kilku pań, że rozwiązana muszka wygląda bardzo seksownie 😉 Nie wiem czy tak jest natomiast na pewno jest tu analogia z rozwiązanym krawatem. Czy wypada pokazywać się publicznie z rozwiązaną muszką lub krawatem. Nie wypada. Ale dość często ma to miejsce na różnego rodzaju imprezach a zaczyna się od zdejmowania marynarki. Przy czym o ile po rozwiązaniu krawata na ogół się go zdejmuje i odkłada, o tyle po rozwiązaniu muszki pozwala się jej końcówkom zwisać po bokach kołnierzyka.
Czym innym są zdjęcia instruktażowe, w których autor chce coś pokazać co zwykle jest ukryte i w tym celu robi pewną inscenizację. I ja tak czasami robię: np. na jednym ze zdjęć gdy chciałem pokazać szelki i pas smokingowy i w tym celu musiałem zdjąć marynarkę. Żeby zdjęcie miało cechy autentyczności wykonałem dodatkowe zabiegi: rozwiązałem muszkę a do ręki wziąłem szklankę z wodą z widoczną rozpuszczającą się tabletką Alka-Seltzer.
moda i styl

Piszę z pytaniem dot. wyłogów kołnierzyka koszuli. Ostatnio zdarzyło mi się zakupić koszulę z kołnierzykiem półwłoskim w renomowanym lokalnym salonie, w międzyczasie nabyłem sporej wiedzy na temat garniturów. Wyłogi kołnierzyka nie sięgają klap marynarki, ale po sprawdzeniu zdjęć na popularnych sklepach online też tak to wygląda. Pytanie czy to jest poprawne przy tym rodzaju kołnierzyka?

Zalecenie żeby wyłogi kołnierzyka sięgały do klap marynarki nie wynika z żadnej zasady a tylko ze zwykłej estetyki. Gdy wyłogi kołnierzyka dochodzą do klap lub się pod nimi skrywają, wówczas zestaw koszula/krawat/marynarka wygląda bardzo ładnie i stylowo. Zatem noszenie koszul z małymi wyłogami nie jest błędem a jedynie źle wygląda. Obecna moda na kusość sieje spustoszenia w każdym obszarze, który obejmie. Nie rozumiem dlaczego większość marek odzieżowych uparła się żeby tak mężczyzn oszpecać.

Panie Janie, co Pan sądzi o garniturze hybrydowym z muchą? I drugie pytanie, co Pan sądzi i gdzie na Pana drabinie umieściłby zestaw smokingowy złożony z aksamitnej marynarki – a nawet spodni – w delikatną kratę? Ostatnio paru blogerów pokazywało w Instagramie. Czy to czasem nie mniej formalne niż garnitur wieczorowy?

Garnitur hybrydowy z muszką może wyglądać bardzo dobrze pod warunkiem, że nie będzie to muszka formalna (taka jak do smokingu), a kolorowa i wzorzysta. Może być też z jakiegoś nietypowego materiału (wełny, bawełny), a jeśli jedwabna to z np. z szantungu lub grenadyny. Niektóre sklepy oferują komplety: kamizelka (najczęściej w kratę) plus muszka uszyta z tej samej tkaniny co kamizelka. Ponieważ muszka jest wówczas z reguły gotowa a nie wiązana, to całość wypada bardzo pretensjonalnie. Ale gdyby z tkaniny kamizelki uszyć muszkę wiązaną to być może taki zestaw nie przekraczałby granicy pretensjonalności?
Aksamitna marynarka jest ciekawym rozwiązaniem na imprezy o charakterze bardzo rozrywkowym czy wręcz maskaradowym. W takich sytuacjach wszystkie chwyty są dozwolone i nawet spodnie w kratę zmieszczą się w formule. Takiej marynarki nie nazywałbym jednak smokingową, a całego zestawu smokingiem. Trudno ją umieszczać w określonym miejscu hierarchii formalności bo jest po prostu obok. Jeśli chodzi o aksamitne spodnie (o ile miałeś je na myśli) to uważam je za nieporozumienie. Wyglądają źle, nie trzymają kantów i bardziej przypominają spodnie dresowe niż eleganckie spodnie garniturowe.

Panie Janie, jaką elegancję poleca Pan zimą dla urzędnika jeżdżącego komunikacją do centrum? Można mieć do płaszcza trochę bardziej odporne na chlapę buty i czapkę chroniącą uszy? Pozdrawiam, Krzysztof.

Ostatnio spopularyzował się styl polegający na zakładaniu bejsbolówki do garnituru i włóczkowej czapki do płaszcza. Mnie się ten styl nie podoba ale przyjmuję do wiadomości, że jest coraz powszechniejszy.
Zimą pojawia się rzeczywiście poważny problem z eleganckimi, skórzanymi butami. Jeśli na chodnikach zalega śnieżno-solna breja to jest ona w stanie zniszczyć bezpowrotnie każde buty. Niby można je później próbować reanimować ale już nigdy nie wrócą do stanu sprzed kontaktu ze wspomnianą breją. Ja mam na to sposób prosty i niezawodny ale jest on niestety powszechnie odrzucany. Tym sposobem są kalosze. Oczywiście kalosze w tradycyjnym rozumieniu tego słowa a nie gumowe buty z wysokimi cholewami. Więcej na ten temat znaleźć można we wpisie: Kalosza, kaloszki, galosze…

Dzień dobry, czy na wieczorowe wyjście do opery/teatru – do czarnego garnituru, białej koszuli z długim rękawem, czarnych oxfordów, czarnego paska i białej poszetki złożonej w styl prezydencki – lepiej będzie pasował czarny, czy bordowy krawat? Czy to odpowiednio dobrany zestaw na taką okazję, a może coś by Pan w nim zmienił? Pozdrawiam, Tomasz.

Zdecydowanie odradzam czarny krawat gdyż zbyt mocno kojarzy się z pogrzebem. Bordowy będzie OK ale może też być w różnych odcieniach szarości a także w nieco żywszych kolorach. Może też nie być gładki lecz mieć jakieś wzory.
Czarny garnitur to klasyka stroju wieczorowego, ale równie dobre kolory spełniające wymóg „wieczorowści” to granat i grafit. Panu pozostawiam decyzję czy do opery lub teatru wybierać się w garniturze wieczorowym, biznesowym czy innym? A może nie w garniturze lecz w zestawie klubowym lub innym koordynowanym? Myślę, że przy dzisiejszych zwyczajach wszystkie wymienione opcje będą się mieścić w górnym jednym procencie najelegantszych strojów wieczoru.

Jeden z czytelników pytał o buty Crownhill i Berwick; mam jedne i drugie. To bardzo porównywalne marki, chociaż ostatnie modele Berwicka na kopycie 915 dają im przewagę moim zdaniem. Buty jednej i drugiej marki mam wystarczająco długo (te najstarsze: 10 lat) żeby móc je ocenić. Ale mając buty Carlos Santos na pewno zwrócisz uwagę na ich dużą przewagę nad Crownhillami i Berwickami. Proponuję zostać przy CS lub kupić Yanko 🙂 Berwicki, których mam 5 par, mają zgodną rozmiarówkę. Crownhille mają rozstrzelane rozmiary. Jeden model mam 41.5 i są dobre, zamówiłem ostatnio 42 i są zdecydowanie za małe.

Udostępnij wpis

Podobne wpisy

0 0 głosów
Ocena arykułu
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
MMG
MMG
1 rok temu

Panie Janie,
pisze Pan, że dawniej możliwe były tylko brązowe i czarne buty. A przecież tradycyjnym elementem stroju kontuszowego w I Rzeczypospolitej były żółte baczmagi, a osiemnastowieczny pamiętnikarz Jędrzej Kitowicz w “Opisie obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III” pisze, że popularnością wśród szlachty cieszyły się buty czerwone, a także wykonane z dwóch skór w różnych kolorach (takie sarmackie caponki). Zatem obuwie w różnorakich barwach było możliwe już w bardzo dawnych czasach. Domyślam się, że tych możliwości po prostu nie dostrzegali (a raczej nie uważali za stosowne dostrzegać) angielscy dżentelmeni. 🙂
Pozdrawiam.

MMG
MMG
1 rok temu
Odpowiedz do  Jan Adamski

Zatem, jeżeli dobrze rozumiem, nieobecność innych kolorów butów wiązała się po prostu z ówczesną modą w środowisku, które sformułowało zasadę “no brown after six”.
Swoją drogą polecam wszystkim zainteresowanym historią mody męskiej wspomniany przeze mnie w poprzednim komentarzu “Opis obyczajów…” Jędrzeja Kitowicza (dostępny za darmo w Internecie), szczególnie rozdziały dotyczące strojów. Pogoń za trendami, przychodzące falami mody na kusość i karykaturalną obszerność, wypieranie klasyki przez modne nowinki, naśladowanie ikon stylu – to wszystko działo się w Polsce już w XVIII wieku. Obserwacje i przemyślenia autora, mimo upływu niemal trzystu lat, są nadal w dużej mierze aktualne.
Pozdrawiam serdecznie z Małopolski.

Michał
Michał
1 rok temu

Panie Janie,
Mam pytanie odnośnie momentu zdjęcia z głowy kapelusza w rozległych budynkach, gdzie mam do przejścia wiele korytarzy. Ja idę w kapeluszu, z kapeluszem w ręku wygląda się trochę jak uniżony petent. Jak Pan to widzi? Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!
Michał

Zibi
Zibi
1 rok temu

Ktoś pisał, że ma problem z doborem butów bo ma haluksy i o tym, że buty szyte na miarę wyglądają jak ortopedyczne, to wielka bzdura. Buty szyte na wymiar są najlepsze: jakościowo i wizualnie, tutaj problem jest cena, od 2500/3500 zł w górę. Buty hand made są lżejsze i wygodniejsze od butów Goodyear welted, o których pisze Pan Jan podając sklepy Patine czy Klasycznebuty.pl. Mam takich modeli 20 kilka par, niektóre bardziej innej mniej wygodne. Ostatnio zakupiłem w sklepie https://www.blkbrdshoemaker.com/ buty hand made z Indii i polecam. Trzeba podać 4 wymiary stopy ( lepiej podać 2-3 mm więcej w podbiciu). Na buty szyte specjalnie dla Klienta czeka się około 3 tygodnie. Za model z podstawowej skóry razem z dostawą i cłem zapłaciłem 780 zł, więc jak najbardziej polecam. W Polsce i w UE trudno o nawet zbliżoną cenę butów hand made.

Zibi
Zibi
1 rok temu

Jeszcze w nawiązaniu do powyższego wątku, Panu Janowi polecam lotniki podwójnie przeszywane, zacne są;)
https://www.blkbrdshoemaker.com/collections/oxfords/products/romanoff-x-whole-cut-oxford-antique-tan-norwegian

Olgierd
Olgierd
1 rok temu

Janie, co do zakazu używania słowa ilość, gdzie odpowiednie jest słowo liczba, to ta hiperpoprawność nawet nie jest specjalnie poprawna. Polecam opisujący to wpis na blogu Kulturystyka Języka: https://kulturystykajezyka.wordpress.com/2016/02/29/ilosc-i-liczba/

Krzysztof
Krzysztof
1 rok temu

Panie Janie,
niedawno natrafiłem na Pana artykuły dotyczące mody męskiej i bardzo mnie zainteresowały. Zacząłem bardziej interesować się modą i moje pytanie dotyczy krawatów.
Napotkałem w sklepie second-hand kilka krawatów polskiej firmy Ortal, poliestrowych i od razu je kupiłem, ponieważ bardzo mi się spodobały – pochodzą najpewniej z okolic lat 70-tych. Są to krawaty bardzo szerokie w porównaniu z dzisiejszymi (w najszerszym miejscu ok. 13 cm), stąd moje pytanie – czy można je nosić i dzisiaj? Jeżeli tak to jaki węzeł jest odpowieni?

Z góry dziękuję za odpowiedź i proszę o wyrozumiałość, gdyż jestem laikiem.

Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof