Moje nowe kapelusze

moje nowe kapelusze

W niedawnym wpisie: Sklepy z kapeluszami wspomniałem o nabyciu nowych kapeluszy i dziś nadeszła pora na ich prezentację. Moje nowe kapelusze są zdecydowanie nietypowe co m.in. znalazło odzwierciedlenie w komentarzach obserwatorów na Facebooku, Instagramie i Threadsie, gdzie już zdążyłem opublikować niektóre zdjęcia. Np. kanotier ze zdjęcia powyżej (i poniżej), jedna z obserwatorek nazwała “kapeluszem mocno retro”, zaś czerwona fedora (prezentowana na końcu wpisu) zebrała sporo sceptycznych lub wręcz negatywnych uwag. Najzabawniej ujął to jeden z fanów na Facebooku pisząc: “Panie Janie ten kapelusz to prowokacja, prawda?”.

Kanotier to letni kapelusz słomkowy, który dziś jest niemal zupełnie zapomniany a mniej więcej sto lat temu był najpowszechniejszym męskim nakryciem głowy w okresie letnim. Słomkowe kapelusze znane były od niepamiętnych czasów natomiast specyficzna forma kanotiera (sztywna walcowata i niska główka oraz sztywne płaskie rondo) ukształtowała się w XIX wieku gdy kapelusze tego typu stanowiły element umundurowania Royal Navy operującej na Morzu Śródziemnym a także były noszone przez weneckich gondolierów. Stąd “wodniacka” nazwa kapelusza: boater (ang. boat – łódka, statek) Polska nazwa jest zapożyczeniem z języka francuskiego (fr. canotier – wioślarz).

Kanotier był początkowo kapeluszem noszonym zarówno przez mężczyzn jak i przez kobiety i dopiero mniej więcej w pierwszej dekadzie XX wieku stał się kapeluszem zdecydowanie męskim. Trzeba też wiedzieć, że jest to kapelusz o dużym stopniu formalności (jest odpowiednikiem filcowego homburga, który plasuje się tylko stopień niżej od cylindra) zatem jego naturalnym partnerem jest garnitur, właściwy jest nawet do smokingu. Ale z biegiem czasu spektrum zastosowań kanotiera uległo znacznemu rozszerzeniu i był noszony do ubiorów nieformalnych, wręcz wakacyjnych – zanim został wyparty przez panamę. Dziś kanotier jest kojarzony głównie z prestiżowymi klubami wodniackimi w Wielkiej Brytanii, a także jest obowiązkowym elementem mundurka szkolnego w niektórych prestiżowych szkołach dla chłopców w Wielkiej Brytanii , Australii i Republice Południowej Afryki.

Ważnym elementem kanotiera jest sztywne rondo, dzięki któremu kapelusz można w efektowny sposób uchylać. Przypomnę, że uchylanie kapelusza to sposób pozdrowienia lub okazania szczególnego szacunku osobie, z którą się stykamy. Ale może być także ciekawym element tańca, dlatego kanotiery były nieodzownym rekwizytem tancerzy w pierwszej połowie XX wieku. Warto tu wspomnieć takie słynne postaci jak Fred Astaire czy Maurice Chevalier. W Polsce najsłynniejszą postacią kojarzoną z kanotierem był Tadeusz Ross (piosenka: Słońce w kapeluszu). Był niezwykle barwną postacią (zmarł w roku 2021): aktorem, satyrykiem, piosenkarzem, autorem musicali, tekstów piosenek i wierszy dla dzieci, scenarzystą i… politykiem (m.in. posłem na Sejm oraz posłem do Parlamentu Europejskiego).

Tak się składa, że do tej pory nie miałem kanotiera w mojej kolekcji kapeluszy. Jeśli oczywiście nie liczyć kapelusza, z którym wybrałem się na Pitti Uomo w roku 2016. Był to taki pseudo-kanotier z miękkim rondem. Muszę tu jednak dodać, że obecnie większość kapeluszy słomkowych występujących w sklepach internetowych i stacjonarnych pod nazwą “kanotier” – ma miękkie ronda. Prawdopodobnie są one łatwiejsze i tańsze w wykonaniu a przeciętny użytkownik i tak zapewne nie dostrzeże różnicy. Właściwie powinienem był napisać: użytkowniczka, bowiem kanotiery (lub pseudo-kanotiery z miękkim rondem) zatoczyły koło i wróciły do mody damskiej. A wśród współczesnych mężczyzn raczej nie znajdują zwolenników – poza wąskim gronem pasjonatów klasycznej elegancji.

moje nowe kapelusze
W rozmowie z Luką Rubinaccim na Pitti Uomo 9 lat temu.

Mój kanotier jest marki Stetson zaś pozostałe elementy stylizacji to: garnitur DARIO z mojej kolekcji dla eGARNITUR (na dwóch zdjęciach występuje wersja z dwurzędową marynarką), koszula Emanuel Berg, krawat La Scala, buty Conhpol, szelki Profuomo, zegarek Citizen, okulary The Bespoke Dudes.

moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze

moje nowe kapelusze

Kolejny kapelusz jest bardzo zwyczajny i pełni u mnie rolę codziennego kapelusza spacerowego. Dotychczas rolę tę z powodzeniem pełnił kapelusz wyplatany w sposób identyczny jak panama tyle tylko, że z włókien agawy sizalowej a nie z włókien ekwadorskiej rośliny zwanej łyczkowcem dłoniastym. Włókna były barwione na piękny kolor niebieskozielony (morski), co okazało się problemem – bowiem pod wpływem słońca kapelusz zmienił kolor na wyjątkowo brzydki (żeby nie powiedzieć – ohydny) i nadawał się już tylko do wyrzucenia.

moje nowe kapelusze
Sizalowy kapelusz w czasie swojej największej świetności i w przeddzień wyrzucenia.

Następca sizalowego kapelusza raczej na pewno nie podzieli jego losu bowiem jest wyplatany z trawy morskiej niebarwionej; czyli ma kolor naturalny. Jego marka to Valdorf. Niespodziewanie okazało się, że ma też bardzo istotną zaletę: odporność na wiatr. Tutaj muszę wyjaśnić, że nagłe porywy wiatru są największym wrogiem kapeluszy; po prostu zrywają je z głów. A mój kapelusz z trawy morskiej – dzięki swojej siatkowej strukturze – jest ignorowany przez wiatr, który przez niego swobodnie przenika nie napotykając większego oporu. Ale ta zaleta jest równocześnie wadą – kapelusz chroni przed słońcem w mniejszym stopniu niż kapelusze gęsto plecione. Jak wspomniałem powyżej kapelusz ma charakter spacerowy i pasuje do ubiorów swobodnych, sportowych czy wręcz plażowych. Stylizacja jaką poniżej prezentuję ma właśnie taki swobodny charakter i jest to po prostu jeden z moich ubiorów na codzienne spacery w pogodne dni. Gdy jest upał to pozbywam się marynarki i podwijam rękawy lnianej koszuli. Oczywiście gdybym w tym przypadku zechciał pozbyć się marynarki to musiałbym też zmienić spodnie albo koszulę bo zestaw białe spodnie plus biała koszula nie wyglądałby najlepiej. Zwykle do tych spodni zakładam niebieską koszulę a gdy koszula jest biała to chinosy wybieram szare, niebieskie lub beżowe. W skład stylizacji wchodzą: marynarka, koszula i poszetka – Bonus MG, spodnie – Bytom, buty – Van Thorn, pasek – Paulo Adriani, zegarek – Citizen, okulary – TBD.

moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze

moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze

Ostatni z prezentowanych kapeluszy jest kontrowersyjny (co sam przyznaję) ale jeśli tę jego kontrowersyjność zaakceptować – to jawi się jako piękny, wręcz zjawiskowy. Pochodzi ze znanej włoskiej marki kapeluszniczej: Panizza, a kupiony został w sklepie HatStop (o którym pisałem we wpisie Sklepy z kapeluszami), gdzie zajmował poczesne miejsce w sekcji… kapeluszy damskich. I prawdę mówiąc kupiła go moja żona. Ale z założeniem, że będziemy obydwoje z niego korzystać (nosimy ten sam rozmiar). No i ja skorzystałem pierwszy.

Za damskością kapelusza przemawia szerokie, pofałdowane rondo, no i kolor – oczywiście. Ale sceptykom, którzy uważają, że jaskrawe kolory kapeluszy nie przystoją mężczyznom, polecam odwiedzenie konta instagramowego pana Andrzeja, którego też przedstawiałem w blogowym wpisie: Pastelowy świat pana Andrzeja. Jak wspomniałem na wstępie moje zdjęcia w kapeluszu Panizza, które opublikowałem w mediach społecznościowych, sprowokowały wiele sceptycznych i krytycznych komentarzy. Ale muszę tu uściślić, że te krytyczne komentarze pojawiły się wyłącznie na Facebooku, podczas gdy na Instagramie, a szczególnie na Threadsie, komentarze mieściły się w skali od bardzo pozytywnych do entuzjastycznych. Można by to uznać za przypadek gdyby nie fakt, że przekrój narodowościowy moich fanów w poszczególnych mediach jest zróżnicowany. Na Facebooku dominują Polki i Polacy, na Instagramie większość stanowią obserwatorzy niepolskojęzyczni, zaś na Threadsie absolutnie dominują fani z krajów Ameryki Południowej i Meksyku. Kilkunastosekundowy filmik, na którym wkładam czerwony kwiatek do butonierki i zakładam czerwony kapelusz zebrał 412 pozytywnych/entuzjastycznych komentarzy, co już samo w sobie jest ewenementem. Aczkolwiek nie rekordem; miałem już taki post, który zebrał 771 komentarzy.

Warto jeszcze dodać, że czerwony kapelusz może się kojarzyć z filmem Stanisława Barei Brunet wieczorową porą (1976), w którym padają słynne słowa (kluczowe dla fabuły filmu): jest taka zasada, że czerwony kapelusz jest właśnie znakiem rozpoznawczym; czerwony kapelusz jest właściwie zawsze podejrzany.

Zdecydowałem, że moją czerwoną fedorę Panizza zestawię z niebieskim garniturem FRANCO z mojej kolekcji (ale już wyprzedanym), białą koszulą Tiestore i czerwonymi dodatkami: krawatem (Gilberto), poszetką i skarpetkami. Buty są marki Meka, szelki – Profuomo a zegarek – Citizen.

moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze moje nowe kapelusze

Udostępnij wpis

Podobne wpisy

5 1 głos
Ocena arykułu
guest
31 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
Marcin
9 miesięcy temu

Z czego wynika różnica patrząc na zdjęcia garnituru DARIO na blogu i na stronie Bonus MG.
Na blogu klapy są szersze można powiedzieć że są 2/3 szerokości ramienia a na Bonus MG mniejsze 1/2 szerokości ramienia.

Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jan Adamski

Dzień dobry Janie!
Czerwony kapelusz przepiękny ale moim zdaniem zupełnie nie pasuje do Twojego outfitu.Moim zdaniem warto go zwrócić bez żalu Pani Adamskiej!
Z wyrazami szacunku – Jerzy.

Bartosz
Bartosz
9 miesięcy temu

Janie,

Mi kanotier kojarzy się najbardziej z kapeluszami weneckich gondolierów, ale zakładam, że mogą być to inne kapelusze dlatego o nich tutaj nie wspominałeś 🙂

A co do czerwonego kapelusza – co prawda kształt ronda mnie nie przekonuje ale ten kolor jest po prostu świetny!

Tomasz
Tomasz
9 miesięcy temu

Poszedł bym w całkowity odlot i do tego czerwonego kapelusza założył ciemno granatową dwurzędową marynarkę i koniecznie żółto czerwony krawat. Spodnie białe albo kremowe.

Stefan
Stefan
9 miesięcy temu

Janie, dziękuję za kolejny ciekawy wpis! Chociaż sam nie mam jeszcze żadnego kapelusza, to niewątpliwie kapelusze maja swój urok i stanowią piękne dopełnienie eleganckiej stylizacji opartej o garnitur. Czyżby do sprzedaży w ramach Twojej kolekcji miała wejść również nowa, dwurzędowa wersja garnituru Dario z nakładanymi kieszeniami, czy to tylko prototyp na Twój własny użytek? 😉
Z pozdrowieniami

Michał
Michał
9 miesięcy temu

kapeluszy mam cała kolekcje, a urok i funkcjonalność odkryłem jakieś 40 lat temu jako młody chłopak podróżujący po Europie. Dziś jak fama głosi wprowadziłem modę na kapelusze w małym mieście do którego się przeprowadziłem. Acz nie mogę zrozumieć chinosów noszonych na gołą stopę. Wszystko rozumiem, ale dla mnie wygląda to do do garniturowych spodni i kapelusza wyjątkowo niezgrabnie

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jan Adamski

… może jeszcze to:

g01
Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Michał

Michale!
O ile się orientuję to chinosy nosi się na tyłku a nie na gołych stopach.Ja też tak jak Ty nie mogę tego zrozumieć a nawet sobie wyobrazić jak to możliwe!.
Serdecznie pozdrawiam – Jerzy.

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jerzy

Zaiste piękna tabelka.
Ale całkowicie zgadzam się z Michałem. Te belgijskie loafersy (czy też: wałkońki) bez skarpet wyglądają, delikatnie mówić, średnio…
… Choć, IMHO, ze skarpetami również…
Po wtóre – znając reguły można je łamać. Adam Nowak z zespołu “Raz Dwa Trzy” nosił przedostatnie buty z tabelki bez skarpet. Jemu pasowało, wyglądało spójnie. I choć podobał mi się ten “look”, sam bym się na to nie odważył.
Po trzecie, trochę na marginesie: Janie, czy rozważałeś nazwę “nygusy” jako polski odpowiednik terminu “loafersy”?
Po czwarte, choć w temacie wpisu: nie wiem czy to monito, czy kolory, ale… ten wypłowiały, szary, nijaki kapelusz do wyrzucenia, ma swój urok… Słowem każda potwora… 🙂
Pozdrawiam.

Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Maciejek

Maciejku!
Zgadzam się z Tobą to na prawdę piękna tabelka.
Co do Michała to trochę “odleciałeś” w żadnym poście nie wspominał o belgijskich loafersach.
Po wtóre – nie sądzę żeby pan Adam Nowak świadomie łamał reguły męskiej elegancji.Moim zdaniem zrobił to z powodu braków wiedzy na jej temat.
Po trzecie – mam na imię Jerzy a nie Jan a buty można nazywać “leniuchy” itp.itd.
Po czwarte – Na ogół każdy stary przedmiot ma swój urok i tylko od właściciela zależy kiedy skończy swój żywot.
serdecznie pozdrawiam – Jerzy.

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jerzy

Drogi Jerzy,
O loafersach z Belgii było tu:
https://janadamski.eu/2025/06/belgian-loafers-czyli-walkonki-belgijskie/
A z tekstu Michała wywnioskowałem, być może mylnie, że nie spodobały Mu się buty tego typu noszone bez skarpet.
Nie wiem czy p. Nowak łamał reguły, czy nie, napisałem jedynie że można je łamać, Swoją drogą, to nie jestem do końca pewien czy akurat na scenie u taaaakiego muzyka takie reguły są, hmmm, tożsame z wyznawanymi na tym forum.
Co do Jana – akurat to zdanie było adresowane do Autora bloga, imieniem Jan, który, co oczywiste, zrozumiał bo odpowiedział. (Janie, dziękuję). Fakt, wplotłem je w post z odpowiedzią, ale to raczej z lenistwa. A że masz na imię Jerzy, przeczytałem. Ze zrozumieniem, jak mniemam.
Autorowi chodziło o to, aby znaleźć odpowiednie brzmienie ekwiwalentu słowa “loafer”. Kwesti gustu, dla mnie “nygus” brzmi ok.
A Twój czwarty punkt to jedyny w którym panuje między nami pełna zgoda. Ja po prostu wyraziłem swoje zdanie, do czego, jak sądzę, mam prawo. Jeszcze…
Pozdrawiam Cię równie serdecznie, JERZY.
Maciej, kreślący się mianem “Maciejek”.
… bo ponad pół wieku temu moja Mama tak na mnie mówiła.

Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Maciejek

Macieju!
Dziękuję za link – znałem wcześniej jego treść doskonale.Jak z tekstu Michała Mogłeś wywnioskować,że pisze o loafersach jak napisał o chinosach a to jak zapewne wiesz jest inną częścią garderoby.Zapewniam Cię ,że pan Nowak złamał reguły elegancji zakładając buty o wysokiej formalności na bose stopy.Post wysłałeś do mnie tytułując mnie Janem a jak już wiesz mam na imię Jerzy.Dla mnie “nygus” też brzmi O.K. tak jak każda podobna nazwa np.”leniwce” itp.Nikt na forum nie może pozbawić Cię prawa do własnego zdania i jak sądzę w swojej wypowiedzi takiego prawa Cię nie pozbawiłem.Zastanawia mnie powód dla którego krzyczysz moje imię. Mam nadzieję. że nie sprawiłem Ci bólu.
Z wyrazami troski – pozdrawiam – Jerzy.

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jerzy

Dzień dobry…
Zacznę od Pozwoliłem sobie napisać wielkim literami, żeby na pewno nie umknęło Twojej uwadze, że je zapamiętałem.
… Nie wiem czemu, ale sprawiłeś wrażenie że akurat tego tekstu nie znasz. Ale skoro znasz, to pozostaje mi li tylko przeprosić za natarczywość i brak uważności.
Co do bólu, to oczywiście nie sprawiłeś. 🙂 Co więcej, wprawiłeś mnie w dobry humor, za co dziękuję, Jak i za troskę.
M

Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Maciejek

Dzień dobry Macieju!
Chodziło mi głównie o to ,że Michał używa słów (określeń) których znaczenia nie rozumie a Ty jak mniemam dałeś się “wkręcić” w tę dyskusję.Loafersów nie lubię w szczególności “belgijskich” są dla mnie jakieś takie mało męskie.Na około 40 par butów przeze mnie posiadanych mam tylko jedną parę i to zupełnie prostych (gładkich) i rzadko w nich chodzę.Miło mi.że wprawiłem Cię w dobry humor – taki właśnie był mój zamiar.
Pozdrawiam z uśmiechem – Jerzy.

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu

Chyba ten kanotier zyska moją sympatię, choć kolor ciut ciemny… 🙂

MMG
MMG
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jan Adamski
Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  MMG

Ale to nie kanotiery…

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu

🙂

kanotier
Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Maciejek

Macieju!
Też mam taki strój plażowy ale niestety w mojej ocenie mało praktyczny!Na plaży wzbudza sensację a i opalać się w nim niewygodnie.
Serdecznie pozdrawiam – Jerzy.

Maciejek
Maciejek
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Jerzy

Masz rację, Jerzy. Wysoce niepraktyczny, ale… jak wygląda! 🙂
IMHO jedynie kąpielówki typu “borat” mogą z nim konkurować na plaży.
Ale dlaczego “też”? Ja takiego nie mam (mam “borata”). Choć pewnie wejdę w posiadanie, zainspirowało mnie to zdjęcie. Trochę brakuje sznurowanych, skórzanych butów za kostkę, wówczas będzie 100-procentowy “look” wioślarza z czasów fin de siecle’u… 🙂

Jerzy
Jerzy
9 miesięcy temu
Odpowiedz do  Maciejek

Dzień dobry Macieju!
Źle zinterpretowałem przesłaną przez Ciebie fotografię – myślałem ,że prezentujesz strój plażowy przez siebie posiadany.Moja rada nie kupuj takiego stroju – nie warto chyba że do rekonstrukcji historycznych.Wierz mi po zamoczeniu w wodzie to dopiero wygląda fatalnie.Stroju Borata ci zazdroszczę ale ze względu na wiek i wydatny brzuch niestety muszę z niego zrezygnować- mam dość duże poczucie estetyki.Niestety nie mam kanotiera i mieć nie będę – tak odważny to niestety nie jestem.Używam z powodzeniem letnich kaszkietów.
Z wyrazami szacunku – Jerzy.

Bartek
Bartek
9 miesięcy temu

Dzień dobry Janie.Kapelusz z trawy morskiej jest przepiękny.Niebawem będę w Warszawie, poniucham i może znajdę dla siebie coś podobnego by zaklinać niepogodę podczas urlopu.Kanotier jest bardzo ładny,prezentujesz sie w nim bardzo elegancko i gustownie.Razi mnie jednak dodatek z logo producenta doczepiony do otoku kapelusza.Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?Będziesz nosił kapelusz w takim wydaniu,czy przywieszka zostanie zdjęta?