Ile są dziś warte traktaty?

Przeczytałem w Interia.pl ciekawy artykuł o sprawach bezpieczeństwa europejskiego. Oparty jest na wypowiedziach Wojciech Lorenza, analityka do spraw bezpieczeństwa międzynarodowego i przemysłu obronnego, Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Otóż pan Wojciech Lorenz uważa, że ‚niezbędne jest wzmocnienie wiarygodności art.5 Traktatu Północnoatlantyckiego’. Przypomnę, że art.5 jest najważniejszym fragmentem całego traktatu. Mówi o tym, że każdy atak zbrojny z zewnątrz na jedno lub kilka państw członkowskich, jest traktowany jako atak przeciwko całej organizacji. Jest jednoznaczny i nie daje możliwości innej interpretacji: gdy jeden z członków NATO zostanie zaatakowany, inni członkowie muszą pośpieszyć ze zbrojną pomocą lub w inny sposób zaatakować państwo – agresora. Co tu wzmacniać?

W wypowiedzi pana Wojciecha Lorenza jest drugie dno. Uważa on mianowicie, że cały Traktat Północnoatlantycki, razem z jego art.5, to jedna wielka lipa. Że w przypadku agresji na któregoś z mało znaczących członków Paktu, np. Polskę lub kraje bałtyckie, pozostałe państwa członkowskie NATO nie zrobią nic. No może ogłoszą jakiś protest. No może nawet ‚stanowczy protest’, albo i sankcje. I na tym koniec. Myślę, że niestety pan Lorenz ma rację. Gdy państwami rządzili monarchowie można było liczyć na ich honor. Też nie zawsze, bo byli monarchowie bez honoru. Ale jednak honor odgrywał pewną rolę w polityce międzynarodowej. Dziś całkowicie zanikł. Polityk demokratyczny nie myśli kategoriami honoru państwa. Ma na uwadze tylko to, co pomyślą sobie wyborcy. A reakcja wyborców jest zawsze taka sama: czy nasi chłopcy mają umierać za Gdańsk? Jasne, że nie! A politycy zawsze znajdą piękne wytłumaczenie braku wypełnienia traktatu. Powiedzą: uratowaliśmy pokój! Tak właśnie Neville Chamberlain, premier Wielkiej Brytanii ‚uratował pokój’ w 1938 r., ustępując Hitlerowi we wszystkim. Po czym zawarł oszukańczy traktat z Polską. Dlaczego oszukańczy? Bo Wielka Brytania nie zamierzała udzielać Polsce żadnej pomocy na wypadek agresji ze strony Niemiec. I Chamberlain wiedział, że Hitler to wie. Jednocześnie i Chamberlain i Hitler wiedzieli, że gdyby ten ostatni zdecydował się  w 1939 roku zaatakować Wielką Brytanię to Polska, wypełniając traktat, zaatakowałaby Niemcy. A to byłby dla Hitlera poważny problem. Zawierając oszukańczy traktat z Polską, Chamberlain znacznie zmniejszył prawdopodobieństwo ataku na Wielką Brytanię, ale wystawił Polskę Hitlerowi. Analogicznie postąpiła Francja. Ciekawe, czy zdawał sobie z tego sprawę Józef Beck, gdy wygłaszał, w maju 1939 roku, słynne przemówienie w Sejmie: ‚My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor’. W pięć miesięcy później Hitler odbierał defiladę Werhmachtu w Warszawie.

Jak więc uczy historia, traktaty to na ogół lipa. Można liczyć ewentualnie na ich funkcję odstraszającą. Potencjalny agresor nigdy nie ma pewności, czy sygnatariusze traktatu nie pośpieszą jednak z pomocą zaatakowanemu państwu. Ale zakładając, że nie pośpieszą, chyba niewiele zaryzykuje. Bo wszelkie traktaty są dziś warte tyle, ile papier, na którym je zapisano. Naiwna jest także wiara, że stacjonowanie na terytorium jakiegoś państwa wojsk jego sojuszników, daje gwarancję zaangażowania się sojusznika w czynną obronę tego państwa.  Historia zna przypadki układania się takich wojsk z agresorem i wydawania na jego łup tych, których miały chronić. Dokładnie 20 lat temu sytuacja taka miała miejsce w Srebrenicy w Bośni. Holenderscy żołnierze, którzy wypełniając mandat ONZ, mieli chronić muzułmańską ludność przed atakami wojsk serbskich, wystawili swoich podopiecznych na ich łup w zamian za obietnicę własnej nietykalności. A teraz zagadka: który z trzech poniższych wariantów został później zastosowany wobec holenderskich żołnierzy: (a) zostali rozstrzelani za tchórzostwo, (b) nikt nie zaprzątał sobie tym głowy, (c) zostali odznaczeni za męstwo. Jeśli ktoś nie wie, ale znając hipokryzję dzisiejszego świata przypuszcza, że wariant (b), to muszę go wyprowadzić z błędu: zastosowany został wariant (c). W Srebrenicy zamordowanych zostało 8373 mężczyzn i chłopców.

Konkluzja powyższych rozważań może być tylko jedna. Bezpieczeństwa państwa nie da się zapewnić przy pomocy traktatów, ani nawet stacjonowania wojsk sojuszniczych. Jedyne zabezpieczenia to silna armia i patriotyzm obywateli skłonnych ponieść ofiary dla obrony swojego kraju. Czy w dzisiejszych czasach, gdy państwo na każdym kroku przejawia wrogość wobec swoich obywateli, ci byliby skłonni ryzykować życie w jego obronie? Obyśmy nigdy nie musieli się o tym przekonywać.

Tags:

5 komentarzy

  1. lolo 02/09/2015
  2. Paweł 15/09/2015
  3. Wojciech Lorenz 02/12/2015
    • Jan Adamski 02/12/2015
      • Wojciech Lorenz 03/12/2015

Zostaw komentarz