Idealny garnitur: w czym tkwi sekret?

Każdy doskonale wie, że założenie garnituru nie gwarantuje dobrego i eleganckiego wyglądu. Mężczyzna w garniturze może wyglądać zarówno dobrze jak i źle. Od czego to zależy? Od kilku czynników, które część mężczyzn zna i rozumie, część je intuicyjnie wyczuwa, ale są też tacy, którzy nie potrafią ich zdefiniować, a co za tym idzie – zastosować. Te czynniki – lub jak kto woli: warunki – to tytułowy sekret idealnego garnituru. Oto najważniejsze z nich:
1. Proporcje
2. Dopasowanie
3. Tkanina
4. Konstrukcja
5. Dodatki

Poszczególne czynniki omówię w dalszej części, bo na wstępie warto jeszcze dodać, że nie są one w żadnej mierze arbitralnie narzucone, lecz wynikają z wieloletnich doświadczeń w kształtowaniu eleganckiego męskiego ubioru. W ich toku odrzucano te rozwiązania, które miały niekorzystny wpływ na postrzeganie męskiej sylwetki, a przyjmowano i udoskonalano te, które miały wpływ korzystny. W międzyczasie zmieniały się oczywiście mody, ale one też podlegały wspomnianej weryfikacji; jeśli nowe trendy miały pozytywny wpływ na wygląd mężczyzny – pozostawały na dłużej i w końcu wchodziły do kanonu. Jeśli miały wpływ negatywny – popadały w zapomnienie. Dziś mało kto pamięta, że w epoce edwardiańskiej, w użyciu były smokingi szare i białe (biała marynarka + białe spodnie), a w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku modne były marynarki smokingowe w kolorową kratę. Zostały zarzucone, bo wyglądały źle. Także dzisiaj tzw. “modne trendy” starają się ulepszać klasykę – ze skutkiem na ogół żałosnym. Co jednak nie zmienia faktu, że bardzo wielu mężczyzn im ulega, a większość dużych marek – lansuje. Najlepszą receptą na dobry wygląd jest ignorowanie modnych trendów i trzymanie się klasyki.

Jako proporcje garnituru należy rozumieć wzajemne zależności: długości marynarki, położenia jej guzika oraz szerokości klap. Decydują one o tym, jak garnitur jest postrzegany przez postronnego obserwatora. Bo pewne proporcje są miłe dla oka, a inne – wręcz przeciwnie. O  proporcjach miłych dla oka mówimy wtedy, gdy dolna krawędź marynarki sięga do linii końca pośladków lub nieco niżej, a zapinany guzik jest położony na linii talii lub nieco niżej.

Jak zastosowanie tych kryteriów wygląda w praktyce, dobrze widać na zdjęciu trzech panów poniżej. Poprawne proporcje marynarek dwóch panów z lewej powodują, że wyglądają oni poważnie i dostojnie. Zachwiane proporcje marynarki pana z prawej powodują, że wygląda on niepoważnie i sprawia wrażenie, jakby się przesadnie nadął.

Klapy marynarki są jej najważniejszą ozdobą, dlatego nie mogą być zbyt wąskie gdyż wtedy wyglądają źle. Ale w niektórych sytuacjach także klapy zbyt szerokie nie wyglądają najlepiej. Przekładając to na centymetry można powiedzieć, że klapy otwarte o szerokości 8 – 11 cm i ostre o szerokości 9 – 12 cm, są optymalne i wszystkim pasują. Mężczyźni szczupli o wątłej budowie powinni unikać klap przesadnie szerokich, zaś mężczyźni posiadający szeroką klatkę piersiową, będą źle wyglądać w marynarce z klapami wąskimi.

Około 7 – 8 lat temu, duże firmy sieciowe postanowiły “zerwać z nudną klasyką” i zaczęły szyć garnitury z krótkimi marynarkami, z guzikiem usytuowanym na wysokości mostka i z bardzo wąskimi klapami. Klasyczne proporcje i szerokie klapy przez kilka lat pojawiały się tylko w szyciu miarowym i w ofercie sartorialnych marek, ale dziś powoli wracają do głównego nurtu. Wygląda na to, że kolejne modowe okrążenie, zostało zaliczone.

idealny garnitur

Miejmy nadzieję, że ten styl to już przeszłość.

idealny garnitur

Ale pamiętajmy o tym, że mężczyźnie o bardzo wątłej budowie, nie pasują nadmiernie szerokie klapy. Skądinąd bardzo sartorialne i dandysowskie.

Właściwe dopasowanie garnituru – czyli w przypadku garniturów RTW, dobór właściwego rozmiaru – ma kluczowe znaczenie dla dobrego wyglądu. Jeszcze kilka lat temu główną bolączką polskich mężczyzn było noszenie marynarek w zbyt dużym rozmiarze, co wielu panom zostało do dziś. Wystarczy wspomnieć choćby byłego ministra spraw zagranicznych lub obecnego prezesa NBP. Dziś modowe wahadło wydaje się przechylać w drugą stronę i coraz częściej widzimy mężczyzn w zbyt ciasnych garniturach. Ba! Za ciasne marynarki i za wąskie spodnie stają się “modne” – o czym napiszę więcej w kolejnym wpisie.

Poniżej zamieszczam jeden ze slajdów z mojego szkolenia na temat praktycznych aspektów dobierania garnituru, który pokazuje najważniejsze kryteria doboru marynarki. Dodatkowego wyjaśnienia wymaga enigmatyczne sformułowanie o teście wirtualnego guzika. Wprawdzie pisałem już o nim wielokrotnie, ale nie od rzeczy będzie go przypomnieć, gdyż jest bardzo łatwym sposobem stwierdzenia czy marynarka nie jest za obszerna lub za ciasna. Ogólna zasada jest taka, że marynarka nie może nas opinać; pomiędzy nią a korpusem musi pozostawać pewien luz. Test wirtualnego guzika pozwala go dość dokładnie zmierzyć.

Test wykonuje się w pozycji stojącej, mając na sobie testowaną marynarkę. Należy ją rozpiąć i następnie ściągnąć jej poły tak, żeby na całym obwodzie przylegała do torsu. Jednak nie należy ściągać pół zbyt mocno, wciągać brzucha, ani się nadymać. Następnie należy wyznaczyć palcem miejsce gdzie powinien się znaleźć guzik, gdyby chcieć zapiąć marynarkę w tym ciasnym położeniu i – po rozchyleniu pół – sprawdzić jaka jest odległość rzeczywistego guzika, od tego wirtualnego, wyznaczonego palcem. Jest dobrze, jeśli mieści się ona w przedziale 2 – 3 cm. Jeśli jest zdecydowanie więcej – marynarkę należy zwęzić.

Jak wspomniałem powyżej, wiele osób – szczególnie młodych – nosi dziś marynarki, w których luz w teście wirtualnego guzika wyniósłby zero lub nawet przyjął wartość ujemną. Taka marynarka nie może dobrze wyglądać gdy jest zapięta. Nie jest rozwiązaniem stosowanie wybiegu polegającego na tym, że marynarki nigdy się nie zapina. Bo po pierwsze paradowanie w rozpiętej marynarce (gdy nie ma się na sobie kamizelki) jest nieeleganckie, a po drugie taka marynarka i tak wygląda na za ciasną – jej poły rozchodzą się szeroko na boki, co wygląda źle.

idealny garnitur

Położenie wirtualnego guzika w jednej z moich marynarek.

Drugim aspektem dopasowania garnituru są kwestie długości i szerokości nogawek spodni. Zresztą kwestie te są ze sobą powiązane, bowiem im węższe nogawki – tym powinny być krótsze. Zasada jest taka, że przy wyprostowanej postawie, spodnie powinny tworzyć jednolitą linię – bez żadnych fałd lub załamań. Gdy mają szerokość 18 – 19 cm powinny sięgać do górnej krawędzi cholewki buta, gdy są węższe – muszą się kończyć około 1 – 2 cm ponad krawędzią cholewki. Co znaczy, że nieaktualne są dwa mity pochodzące sprzed 30 lat, gdy spodnie garniturowe miewały szerokość ok. 24 cm u dołu nogawki. Pierwszy z tych mitów mówił, że nad butem może się tworzyć na spodniach jedno załamanie, a drugi, że mają one mieć taką długość, żeby zasłaniać skarpetki. Przy dzisiejszej szerokości nogawek ok. 17 cm – nie ma mowy o pojedynczym, estetycznym załamaniu nad butem, ani o maskowaniu skarpetek.

idealny garnitur

Spodnie garniturowe sprzed 30 lat: estetyczne załamanie nad butem, zakryte skarpetki, długość do połowy cholewki buta. Ale dziś nikt nie nosi takich spodni.

idealny garnitur

Współczesne spodnie garniturowe o szerokości nogawki 17 cm. Wystarczy, żeby były tylko trochę za długie i od razu robią się nieestetyczne zmarszczenia na całym obwodzie. O jednym załamaniu nad butem nie ma mowy. Po lewej: prawidłowa długość spodni.

Jedną z ważnych zasad klasycznej męskiej elegancji jest to, że spodnie muszą mieć tzw. “spad”. Czyli muszą swobodnie opadać pod własnym ciężarem, gdy zmieni się pozycję z siedzącej na stojącą. To, przy jakiej szerokości nogawek spodnie mają spad lub go nie mają, zależy od budowy nóg: masywne uda i łydki wymagają szerszych spodni, przy bardzo szczupłych – można sobie pozwolić na spodnie węższe. Niedopuszczalna jest sytuacja gdy nogawki przylegają do ud i łydek, co wygląda karykaturalnie.

idealny garnitur

Nie należy mylić spodni garniturowych z legginsami.

Idealny garnitur to garnitur z tkaniny naturalnej. Najbardziej uniwersalna i najczęściej stosowana jest wełna, która jest przede wszystkim materiałem na garnitury całoroczne, ale występuje też w wersjach sezonowych: np. tropik na lato, tweed na zimę. Swoich zwolenników mają też garnitury lniane, bawełniane (np. z bawełny seersucker), a nawet jedwabne. Te ostatnie święciły triumfy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, dziś należą do rzadkości.

Wełnę pozyskuje się z runa zwierząt (głównie owiec) poddawanego żmudnej obróbce wstępnej (np. czesaniu), przędzeniu i tkaniu. Wełny owcze to podstawa, ale bardzo cenione są też wełny z innych zwierząt: kóz angorskich (moher), kóz kaszmirskich (kaszmir), wielbłądów (kamlot), alpak, czy wikunii. Te ostatnie uchodzą za najbardziej luksusowe i osiągają astronomiczne ceny. Garnitury z wełny z niewielką nawet domieszką wikunii potrafią kosztować kilkanaście tysięcy euro.

Garnitur z wełny dobrej jakości jest komfortowy w noszeniu, miły w dotyku i po prostu piękny. Ma też bardzo cenną cechę użytkową: pognieciony wskutek normalnego użytkowania – podlega samoczynnemu rozprostowaniu. Gdyby jednak ktoś wyciągnął z tego wniosek, że nie trzeba go prasować, to muszę go wyprowadzić z błędu. Bo samoczynne rozprostowywanie się włókien dotyczy też kantów spodni, które powinno się odnawiać przed każdym założeniem garnituru. Spodnie garniturowe bez kantów lub z kantami w zaniku – wyglądają bowiem fatalnie.

idealny garnitur

Dwurzędowy garnitur z mieszanki wełny i moheru z renomowanej włoskiej tkalni Vitale Barberis Canonico.

Konstrukcja to jest to, co mieści się we wnętrzu marynarki i czego nie widać bezpośrednio, ale co ma wpływ na wygląd garnituru. Marynarka garniturowa ma pewne usztywnienia i wypełnienia, które powodują, że układa się właśnie jak marynarka, a nie jak np. sweter. Mam na myśli tzw. wypełnienia barkowe, które znajdują się nad ramionami, przy wszyciu rękawów, oraz usztywnienia przodów i klap. Wypełnienia barkowe nie są niezbędne i można z nich zrezygnować, ale marynarka traci wtedy trochę swój formalny charakter. Zdania na temat, która marynarka – z wkładami czy bez – wygląda lepiej, są podzielone. Ja uważam, że blezery i marynarki garniturów o mniejszej formalności – lepiej wyglądają bez wkładów barkowych. Natomiast garniturom biznesowym i wieczorowym, wkłady barkowe dodają charakteru. Byle tylko nie były przesadnie grube; w zasadzie 1 mm w zupełności wystarcza.

Usztywnienia przodów i klap marynarki mogą być dwojakiego rodzaju: powstają albo poprzez przyklejenie warstwy flizeliny (fizeliny) do tkaniny, albo poprzez wstawienie włosianki, czyli płótna lnianego lub bawełnianego z włosiem końskim. Mówi się, że marynarka jest albo klejona, albo “na płótnie”. Zamiast określenia “marynarka na płótnie” w powszechnym użyciu są też anglojęzyczne określenia: half canvas lub full canvas. W tradycyjnym krawiectwie bespoke, w grę wchodzi wyłącznie wersja full canvas, czyli usztywnienie z włosianki sięgające do dołu marynarki.

Jak łatwo się domyślić konstrukcja half canvas (full canvas prawie nie spotyka się w marynarkach RTW) jest szlachetniejsza od tzw. klejonki, ale też wyraźnie od niej droższa, bo znacznie bardziej pracochłonna. Dlatego niemal 100% garniturów spotykanych w sklepach, ma marynarki klejone (klejone są też niektóre elementy spodni).

idealny garnitur

Konstrukcja half canvas (po lewej) i full canvas. Fot. made-suits.com

Z punktu widzenia użytkownika najważniejsze jest nie to jak bardzo szlachetna jest wewnętrzna konstrukcja marynarki, ale to jak ona wygląda z zewnątrz, jak się układa i jak się nosi. We wszystkich tych aspektach wersja half canvas jest lepsza od wersji klejonej. Ale też różnice nie są duże, a dla większości osób – całkowicie niedostrzegalne. Czy zatem idealny garnitur musi mieć marynarkę half canvas (lub full canvas). Niekoniecznie! Dobrze wykonana marynarka klejona jest wystarczająco dobra dla przeciętnych użytkowników, zaś marynarka half canvas jest dla hobbystów, którzy lubią mieć poczucie obcowania z rzeczami rzadkimi, wyjątkowymi i wykonanymi dużym nakładem pracy ręcznej. Co skądinąd jest pięknym hobby 🙂

Muszę jeszcze dodać, że garniturowi hobbyści dzielą się na dwa typy: jedni są nastawieni tolerancyjnie albo wręcz przyjaźnie do niewtajemniczonej większości, drudzy odnoszą się do niej z niechęcią a niekiedy nawet z pogardą. Ci drudzy wymyślają różne pejoratywne określenia dla nazwania nielubianych rozwiązań: “poduchy w ramionach”, “betonowe klapy”, “pancerne marynarki”, “kwadratowe ramiona” itp. Te określenia nie mają oczywiście nic wspólnego z rzeczywistością, ale podbudowują  ego ich autorów.

Dodatki rozumiem dwojako: raz jako detale garnituru: wykończenia, guziki, podszewki, a raz jako uzupełnienia garnituru tworzące kompletną stylizację: koszulę, krawat, poszetkę, skarpetki, zegarek i przede wszystkim buty.

Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że idealny garnitur nie może mieć podszewki poliestrowej, gdyż jest ona trudno przepuszczalna dla powietrza i pary wodnej, zatem oddychalność marynarki z taką podszewką jest bardzo ograniczona, co z kolei przekłada się na niski komfort użytkowania. W bardzo drogich garniturach możemy spotkać podszewkę jedwabną (np. w garniturach marki Rubinacci), ale doskonałą tkaniną na oddychającą podszewkę jest wiskoza, czyli tkanina z włókien pozyskiwanych z pulpy drzewnej (celulozy). Zaś idealny garnitur na lato, powinien mieć marynarkę z tzw. półpodszewką, co znaczy, że na plecach – podszewki nie powinno być wcale. O klasie garnituru świadczą też detale wykończenia takie jak: guziki z rogu bawolego zamiast z tandetnego plastiku, rozpinane guziki przy rękawach marynarki, ręcznie obrębiane butonierki i ewentualnie dziurki guzików, wykończenia brustaszy po łuku zamiast po linii prostej, staranność szycia.

idealny garnitur

Półpodszewka w letnim garniturze Bonus MG uszytym, z mieszanki wełny i lnu.

idealny garnitur

Guziki z rogu bawolego w dwurzędowym garniturze Bonus MG z kolekcji Jan Adamski.

idealny garnitur

Ręcznie obrębiana butonierka w tweedowej marynarce Zack Roman.

idealny garnitur

Brustasza w kształcie łódeczki w garniturze Bonus MG.

Każdy wie jak duże znaczenie mają dodatki do garnituru, które tworzą stylizację. To one w największym stopniu decydują, czy ubiór jest postrzegany jako elegancki, czy też pozostawia sporo do życzenia. Dziś dominująca jest tendencja luzu i to nawet wtedy, gdy ma się na sobie dobrej klasy garnitur. A więc garnitur, a do niego koszula bez krawata i sportowe buty. Jeśli ktoś tak lubi, to oczywiście jego sprawa, wydaje mi się jednak, że szkoda inwestować w garnitur, żeby go później “każualizować”. Bowiem to dzięki eleganckim dodatkom garnitur nabiera prawdziwego blasku, a idealny garnitur to taki, który błyszczy i przyciąga uwagę.

idealny garnitur

Dodatki, a szczególnie buty, mogą zarówno uspokajać stylizację, jak i czynić ją bardziej frywolną.

21 komentarzy

  1. Paweł 05/05/2021
    • Jan Adamski 05/05/2021
      • Paweł 05/05/2021
        • Jan Adamski 05/05/2021
  2. Tommaso 05/05/2021
    • Jan Adamski 05/05/2021
  3. Bartosz 06/05/2021
    • Jan Adamski 07/05/2021
      • Bartosz 07/05/2021
  4. Łukasz 09/05/2021
    • Jan Adamski 09/05/2021
      • Łukasz 09/05/2021
        • Jan Adamski 10/05/2021
  5. Sławomir 10/05/2021
    • Jan Adamski 10/05/2021
      • Sławomir 11/05/2021
        • Jan Adamski 11/05/2021
  6. Blog Ozonee 21/05/2021
    • Jan Adamski 21/05/2021
  7. Gisch 15/06/2021

Dodaj komentarz